Długo wyczekiwany pokaz GTA 6 na Netflixie zrobił wrażenie na graczach z całego globu - na mnie również. Stał się też idealną okazją do analizy rozwoju najpopularniejszej serii gier na świecie. Sprawdźmy, co Rockstar przygotował dla graczy, którzy na kontynuację Grand Theft Auto czekają już od ponad 13 lat.
Unikalny pokaz GTA 6 na Netflixie był pierwszym takim wydarzeniem na świecie. Zazwyczaj zwiastuny trafiają na YouTube lub Steam, a nie na serwisie streamingowym. Oczywiście materiału nie zabrakło też na YouTube, ale pojawił się z pięciogodzinnym opóźnieniem.
GTA 6 stawia na realizm
Wybiła godzina 22:00 i uruchomiłem wyczekiwany pokaz. Nie do końca byłem pewien co oglądam. Dlaczego? Pierwsza mroczna scena w małym pokoju została błyskawicznie nakierowana na brutalność i ciężki realizm. Oglądając ten materiał na smartfonie autentycznie początkowo myślałem, że to kolejny serialowy thriller kryminalny. Po pierwszej, przypominającej odcinek serialu kryminalnego scenie, prezentacja zaczyna wyglądać jak pokaz gry. Od razu zwraca uwagę niemal całkowity brak HUD-u. Interfejs pojawia się podczas interakcji, walki albo jazdy samochodem, dzięki czemu ekran pozostaje czysty. Jeszcze większe wrażenie robią animacje. Jason potrafi jednocześnie nieść walizkę i trzymać broń, a każda czynność ma naturalnie wyglądający ruch. Granica między filmowym przerywnikiem i rozgrywką momentami zanika. Świetnie widać to podczas pościgu, gdy wyreżyserowany fragment płynnie przechodzi w sterowanie postacią.

Skoro GTA ma być realistyczne, to co z "supermocami" znanymi z GTA 5? Mam na myśli spowolnienie czasu, czy chwilową niezniszczalność? Ze zwiastuna widać, że Jason może spowolnić czas i dostrzec słabe punkty przeciwników, co przywodzi na myśl Dead Eye z Red Dead Redemption. Z kolei przełączanie między Jasonem i Lucią przypomina GTA 5, bo towarzyszą mu krótkie spowolnienie czasu oraz dynamiczny ruch kamery.
Po przebitkach Vice City trafiamy do domu Jasona i Lucii. Rozmawiają jak zwyczajna para, tylko że żyją w zdecydowanie mniej zwyczajnych okolicznościach. Możemy zobaczyć nawet trzymanie się za ręce, a ich relacja oraz reputacja mają być powiązane z naszymi działaniami. Właśnie dlatego GTA 6 przypomina mi bardziej Red Dead Redemption 2 niż szaloną "Piątkę". Świat ma reagować na gracza, a nie tylko służyć jako ogromny plac zabaw. Przy okazji: pierwsze Red Dead Redemption możecie ograć na smartfonach w ramach abonamentu Netflix.
Vice City wygląda jak ogromny plac zabaw
Od połowy prezentacji Rockstar szerzej pokazuje otwarty świat. Podczas jazdy samochodem pojawia się minimapa, której poruszając się pieszo praktycznie nie widzimy. Być może nawigację uruchomimy tylko wtedy, gdy będzie fabularnie potrzebna, choć na razie to tylko moja teoria. Lista aktywności wygląda imponująco. Widzimy podróż poduszkowcem przez bagna Leonidy, koszykówkę, nurkowanie z mantami, siłownię, plażowanie oraz skutery wodne w kanałach Vice City. Są nawet kajaki, czyli moja ulubiona forma wodnej rekreacji. Teraz będę mógł pływać również wirtualnie.
GTA 6 mocno czerpie z popkultury. Podczas porwania streamera pojawia się czat oraz licznik widzów, więc media społecznościowe mogą odegrać większą rolę niż wcześniej. Swoją drogą porwany influencer dziwnie przypomina mi pewnego polskiego twórcę, którego pseudonim zaczyna się na „Fr”, a kończy na „iz”.
Czy to ewolucja GTA, na którą warto było czekać
Mam jeden problem z tym pokazem. Rockstar zaprezentował bardzo dużo, ale zrobił to poprzez urywki wielu różnych scen. Liczyłem na dłuższy, spójny fragment misji albo eksploracji, który pozwoliłby naprawdę poczuć rytm rozgrywki. Nadzieja na taki materiał uciekała wraz z kolejnymi minutami, chociaż sam seans nadal oglądałem z dużym zainteresowaniem. Dzięki tej formule zobaczyliśmy zarówno kolorową, wakacyjną stronę wirtualnej Florydy, jak i jej znacznie mroczniejsze oblicze.
Największe wrażenie robi jednak oprawa. Grafika jest przepiękna, czarna winieta dodaje obrazowi filmowego charakteru, a skala świata nie przeszkadza w zachowaniu ogromnej liczby detali. Jeszcze bardziej imponuje fakt, że cały pokaz nagrano na podstawowym PlayStation 5. Czy GTA 6 będzie rewolucją? Po tym materiale powiedziałbym, że to dużą ewolucja wszystkiego, co Rockstar robił przez ostatnie lata. Nie zobaczyłem jednej mechaniki, która całkowicie zmieniałaby zasady gry, ale zobaczyłem świat, w którym gracze mogą przepaść na setki godzin.
Premiera GTA 6 odbędzie się 19 listopada 2026 roku na PlayStation 5 i Xbox Series X|S. Jeżeli planujecie przygotować się wcześniej, konsolę PS5 znajdziecie również w ofercie sklepu Orange.

Bartosz Graczyk
Komentarze
To co ja oglądałem to gra z przed 16 lat, tempo bardziej LA noir, a jeśli ogień jeszcze nie był gotowy to Li mogła użyć granatu, chyba, że i wybuchy jeszcze nie są gotowe
Odpowiedz