;

Oferta

Co obejrzeć w grudniu? Filmowy kalendarz (3)

Beata Giska

4 grudnia 2020

Co obejrzeć w grudniu? Filmowy kalendarz
3

W ostatnim czasie, w każdy piątek, mogliście natrafiać na mój nowy cykl: „Co obejrzeć w weekend?”. Dziś będzie jego wydanie specjalne. Zobaczcie, jakie propozycje – ciekawe tytuły w obniżonych cenach – wybrałam dla Was na cały ten miesiąc i… wydrukujcie sobie nasz filmowy kalendarz!

Filmowe paczki w Orange VOD

Na ten przedświąteczny okres w Orange VOD znajdziecie prezenty. Będą nimi gwiazdkowe paczki, czyli tematyczne bloki filmowe. Łącznie to aż 70 produkcji w promocyjnych cenach – Miłośnicy animacji, komedii, filmów obyczajowych, sensacyjnych, science-fiction oraz thrillerów znajdą rozrywkę na długie, zimowe wieczory. Co kryje się w paczkach?

  • Kevin sam w Święta. Nie wyobrażacie sobie Świąt bez filmowych przygód rezolutnego Kevina McCallistera? Zatem obejrzyjcie dwie części kultowej komedii świątecznej – „Kevin sam w domu” i „Kevin sam w Nowym Jorku”. Nie zabraknie w nich doskonałego humoru, niespodziewanych zwrotów akcji, wzruszeń i genialnej gry aktorskiej.
  • Akcja „Święta”! To propozycja dla osób lubiących kino sensacyjne. W Paczce znajdziecie 11 produkcji. Polecamy m.in.: 3 części kultowej już „Szklanej pułapki” z Brucem Willisem w roli głównej, „Atomic Blonde”, w której króluje Charlize Theron oraz koreański hit od twórców oscarowego „Parasite” – „I zbaw nas ode złego”.
  • Wesołych Świąt! To Paczka 11 filmów, stworzona specjalnie dla fanów komedii. Nie zabraknie tam popularnych polskich produkcji, jak i hollywoodzkich hitów. Obejrzyjcie mi.in.: „Listy do M. 3” z plejadą rodzimych gwiazd w rolach głównych, „Bodyguard Zawodowiec” z Ryanem Reynoldsem w roli ochroniarza, którego czasami… ponosi, „Piksele”, w której zobaczycie kultowych bohaterów gier lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, a także „Kłamstewko” – wzruszającą i przezabawną azjatycką produkcję.
  • Święta jak z bajki To oferta dla najmłodszych widzów. W Paczce znajdziecie 12 familijnych hitów w sam raz na grudniowy czas. Polecamy m.in.: dwie doskonałe produkcje Disneya – „Krainę lodu” oraz fabularną wersję bajki – „Piękna i Bestia”, film o najbardziej zakręconym misiu na świecie – „Paddington 2”, uroczą opowieść o kandydacie do zaprzęgu Świętego Mikołaja – „Młody renifer Alex” oraz „Emotki. Film”, czyli przezabawną bajkę o tym, co robią zwariowane emotki po godzinach pracy w naszych aplikacjach.
  • Świąteczne obyczaje. To Paczka 11 filmów dla osób ceniących sobie tytuły dramatyczne i obyczajowe. Polecamy m.in. takie produkcje, jak: „Cicha noc” z Dawidem Ogrodnikiem w roli głównej, wzruszającą i pełną nadziei historię „Cudowny chłopak”, w której wystąpili Julia Roberts i Owen Wilson oraz nagrodzone Oscarem®, doskonałe filmy – „Bohemian Rhapsody”, „Green Book” i „La La Land”,
  • W Święta nie ma strachu. To oferta dla osób ceniących sobie bardziej mroczne kino, a konkretnie – thrillery. Znajdziecie w niej 11 produkcji. Polecamy m.in. kinowy przebój – „Wiedźma”, „W labiryncie” z brawurową rolą Dustina Hoffmana czy zaskakujący, mroczny film „Cloverfield Lane 10”, w którym zagrali John Goodman oraz Bradley Cooper.
  • Jak fantastycznie, już Święta! Mamy także Paczkę 12 filmów dla fanów produkcji science-fiction. Nie przegapcie takich hitów, jak: „Venom” z Tomem Hardym w roli głównej, ekranizację powieści Stephena Kinga – „Mroczna wieża”, w której zagrali Matthew McConaughey i Idris Elba, przebój ze świata Marvela – „Czarna Pantera” oraz film wyprodukowany przez Jamesa Camerona – „Alita: Battle Angel”.

Grudniowy kalendarz filmowy

A żeby ułatwić Wam wybór, spośród tylu tytułów, a także umilić odliczanie do świąt – przygotowałam grudniowy kalendarz filmowy. Pamiętacie pewnie z dzieciństwa kalendarze adwentowe z czekoladkami, gdzie na każdy dzień był inny smakołyk. Tutaj macie taką wersję, tylko zamiast słodyczy czekają kinowe atrakcje, zaserwowane prosto do domu! No i odliczać będziemy aż do nowego roku. Kalendarz możecie sobie zapisać na telefonie czy komputerze lub wydrukować i co wieczór oglądać i skreślać kolejną z propozycji.

Tydzień świąteczny został w pełni wypełniony filmami o takiej tematyce, mającymi gwiazdkowy klimat. A żeby nie było za słodko czy za choinkowo, mamy tu też prawdziwy misz-masz filmów, które Was rozgrzeją, rozśmieszą do łez, przestraszą czy wzruszą. Coś dla dużych i małych kinomanów. To co, zaczynamy odliczanie do Gwiazdki?

filmowy kalendarz

Która z tych filmowych propozycji spodoba się Wam najbardziej?

Mediateka

Udostępnij: Co obejrzeć w grudniu? Filmowy kalendarz
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Truck. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 19:36 05-12-2020
    Szkoda że mężczyźni nie mogą zachodzić w ciąże, hehe...oj przydałoby mi się sporo wolnego żeby nadrobić zaległości filmowe i móc spokojnie i swobodnie odprężyć się przed Orange TV. A tak na serio moim marzeniem jest mieć drugie dziecko, żoną namawiam każdego wieczoru ;p ;p
    Odpowiedz
    • komentarz
      emitelek 20:42 06-12-2020
      A żona co na to? :D haha ;)
      Odpowiedz
      • komentarz
        pablo_ck 10:31 07-12-2020
        Żona nie chce ;p
        Odpowiedz

;

Zielony Operator

Mniej emisji, dzięki nici o grubości ludzkiego włosa (3)

Hania Jaworska-Orthwein

4 grudnia 2020

Mniej emisji, dzięki nici o grubości ludzkiego włosa
3

Światłowody mogą pomóc w walce z globalnym ociepleniem. W porównaniu do tradycyjnego kabla miedzianego zużywają dużo mniej energii, mają dłuższą żywotność i dają nieporównywalnie większą prędkość transmisji. Dlatego inwestując w światłowody nie tylko dostarczamy klientom najszybszy internet, ale poprawiamy naszą efektywność energetyczną. Z korzyścią dla środowiska.

Co roku na inwestycje w sieć światłowodową Orange Polska przeznacza 700–800 mln zł. Dzięki temu w zasięgu jest już niemal 1/3 gospodarstw domowych w Polsce. W czasie pandemii pozwala przesyłać o ok. 30 proc. więcej danych, niż starsze technologie. To także najbardziej efektywnie energetycznie rozwiązanie. Dla przypomnienia – w Polsce prąd produkuje się głównie z węgla, co przekłada się na ogromne emisje gazów cieplarnianych i zanieczyszczenia.

Światłowody bardziej „zielone”

Dlatego infrastruktura sieciowa powinna zużywać, jak najmniej prądu i być maksymalnie energooszczędna. Przewagą światłowodu nad rozwiązaniami opartymi o miedź jest mniejsza energochłonność. Dzięki możliwościom łączy optycznych do jednego urządzenia agregującego po stronie sieci (czyli technicznego zaplecza operatora) może być podłączonych więcej klientów, bez utraty jakości usługi. Co istotne, w miarę rozwoju światłowód staje się coraz bardziej efektywny.

Nasze analizy wskazują, że zużycie energii przypadające na jednego klienta FTTH (z ang. fiber to the home) jest nawet do kilkunastu razy mniejsze, niż w sieciach opartych o technologie miedziane. Sieć światłowodowa jest obecnie najbardziej efektywną energetycznie technologią dostępu do internetu, a jej efektywność będzie się jeszcze polepszała w miarę zwiększania zajętości.

Światłowody w praktyce nie mają żadnych ograniczeń fizycznych, jeżeli chodzi o transfer danych. Limitują go jedynie urządzenia zamontowanych na jego końcach. Zastosowanie optycznych systemów między centralą a użytkownikiem pozwala na osiągnięcie zasięgu transmisji o nieporównywalnej skali oraz daje możliwość zrezygnowania ze znacznej liczby aktywnych urządzeń. A one przecież zużywają masę energii. I tutaj ciekawostka. W tej chwili – aby zapewnić szybki internet światłowodowy Orange – potrzebujemy czterokrotnie mniej energii na jednego klienta, niż w 2015 roku, kiedy wprowadziliśmy tę technologię na rynek.

Duże oszczędności

Migracja naszych klientów do nowoczesnej sieci światłowodowej ma zatem duży wpływ na zieloną transformację i nasze dążenie do neutralności klimatycznej 2040. Dzięki temu, że nasi klienci coraz chętniej korzystają z FTTH możemy zaoszczędzić rocznie 17 GWh energii, a w konsekwencji emitujemy 13 tysięcy ton mniej dwutlenku węgla do atmosfery.

A co się dzieje z kablami miedziowymi, których już nie potrzebujemy? Aż  trzy czwarte elementów zdemontowanych kabli miedzianych można ponownie wykorzystać np. do produkcji kabli energetycznych, czy telefonów komórkowych. Z punktu widzenia oszczędności surowców to cenny wkład na rzecz gospodarki zamkniętego obiegu. Dlatego w Orange dbamy o to, żeby niepotrzebne już kable miedziane zostały w odpowiedzialny sposób zdemontowane i zagospodarowane.

A o tym jak działa światłowód pisaliśmy TU. Polecam poczytać i obejrzeć.

Udostępnij: Mniej emisji, dzięki nici o grubości ludzkiego włosa
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Heart. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 12:57 04-12-2020
    Kolejny fajny wpis. Fajnie że się zmieniacie i że ekologia wpisała się w Wasz stały trend. Planeta to nasz dom, nasz żywiciel, jeśli o nią my nie zadbamy to może się to kiedyś skończyć dla nas czarnym scenariuszem.
    Odpowiedz
    • komentarz
      Hania 16:17 05-12-2020
      Bardzo się cieszę, że wpisy znajdują uznanie :-)
      Odpowiedz
  • komentarz
    JaH 08:29 05-12-2020
    Brawo za fajny tekst !
    Odpowiedz

;

Reklama

Ekipa Orange z bliska – poznajcie Ulkę (8)

Stella Widomska

4 grudnia 2020

Ekipa Orange z bliska – poznajcie Ulkę
8

Ja wiem, jeszcze trochę, a powiecie, że ze mną można tylko w kółko na jeden temat i to robi się nudne. Ale jak człowiek dorobi się dziecka (choć to dziecko ma dużo rodziców – Tomek, Dominika, Aneta, Gosia dzięki za wspólne potomstwo, które wyjątkowo nam się udało 😉) i ów potomek wypływa na szerokie wody zasięgów telewizyjnych, to ma się ochotę obdzwonić wszystkich krewnych, przyjaciół i koleżanki z pracy, żeby się pochwalić. Spieszę wytłumaczyć tą skomplikowaną metaforę. Nasze dziecko to oczywiście Ekipa Orange, czyli osoby, które przejęły już prawie dwa lata temu kanały Orange Polska w mediach społecznościowych.

I powiem Wam, że radzą tam sobie bardzo dobrze, bo Ekipa Orange, to nie tylko coraz lepsze wyniki naszych kanałów, nagrody (choć to nie dla nich człowiek żyje), ale ostatnio też nowy format reklamowy Orange Challenge, w którym Ulka i Michał wcielają się w rolę hostów i rzucają wyzwania. Jak choćby to, w którym prosimy Was o zapakowanie świątecznych prezentów tak, żeby swoim kształtem przypominały coś zupełnie innego. No i na fali tej rosnącej popularności zaczynam dziś cykl wywiadów z naszymi gwiazdami, aby przybliżyć Wam wszystkich pięciu członków Ekipy Orange. Na dobry początek na warsztat biorę Ulkę. W Ekipie od samego początku. Ona sama i czterech facetów i choć, to może onieśmielać, to Ulka radzi sobie z nimi zadziwiająco dobrze. Część z Was zna też jej lifestylowe oblicze z konta na Instagramie o nazwie Mymoodbook. Ale żeby nie przedłużać, oddaję głos naszej dzisiejszej bohaterce i strzelam pierwszym pytaniem.

Przeszłość

Stella: Zacznę klasycznie. Jak w prawdziwym show łowcy talentów. 😉 Skąd do nas przyjechałaś? Opowiedz nam coś o sobie.

Ulka: (perlisty śmiech XD) Do Warszawy przyjechałam z Krakowa jakieś 9 lat temu. Urodziłam się w Krakowie, ale płynie we mnie również góralska krew. Mój dziadek od strony mamy był rdzennym góralem, moja babcia była z Warszawy i razem z dziadkiem mieszkali w Bukowinie Tatrzańskiej. Spędziłam tam połowę swojego dzieciństwa. Z kolei krakowska część mojej rodziny od strony taty posiada dom w Zakopanem, więc można powiedzieć, że zarówno poprzez mamę jak i tatę związana byłam z górami od samego początku. Panuje powszechne przekonanie, że Krakusy nie znoszą Warszawy, a według znanego żartu ulubionym miejscem każdego z nich jest Dworzec Centralny, bo można kupić tam bilet do Krakowa. No cóż, w takim razie jestem przedstawicielką mniejszości. 🙂 W Warszawie zakochałam się od pierwszego wejrzenia, kiedy odwiedziłam ją w wieku 5 lat. Wynika to chyba z faktu, że od dzieciaka fascynowały mnie wielkie metropolie najeżone wysokimi domami i tętniące życiem, jakże odmiennym od krakowskiego. Kraków to w porównaniu z Warszawą wielkie sanatorium (no może wyłączając wysoki poziom smogu ;-)), czas płynie tam zupełnie inaczej. Lekko kiczowaty obraz tego miasta przedstawiany przez rozmaitą literaturę, na kartach której zamyśleni krakowscy poeci przechadzają się plantami, a pisarze siedząc w Bunkrze Sztuki, zapisują drobnym maczkiem kolejne stronice swych brulionów lub dyskutują od rana do nocy na palące tematy sztuki, nie odbiega wiele od prawdy. Po pierwsze: Kraków to rzeczywiście miasto literatów. Po drugie: w Krakowie nie ma czegoś takiego jak szybka kawa, czy spotkanie na pół godziny. Tutaj – w przeciwieństwie do Warszawy- zawsze ma się czas. I może się to wydać dziwne, ale właśnie tego wielkomiejskiego pędu i szumu od zawsze mi brakowało.

 

Teraźniejszość

S: Patrząc na Twoje konto na Instagramie można odnieść wrażenie, że jesteś kolorowym przybyszem z innej planety, gdzie Polska nie przytłacza codziennością, gdzie ubrania nie kłują w oczy szarością i nudą i puszczasz do nas kolorowe oko z zawsze nienagannym makijażem, jesteś otoczona pięknymi ludźmi, dobrym jedzeniem i muzyką. Ale mimo Twojej dużej aktywności tam, to przecież pokazujesz nam może jeden procent swojego życia. Jakie ono jest naprawdę? Czym zajmujesz się na co dzień, kiedy nie jesteś influencerką z internetu?

U: To bardzo dobre pytanie ponieważ blogowanie i influencing, to mój jedyny zawód i często bardzo trudno zachować mi balans pomiędzy pracą, a prywatnym życiem. W przypadku social media jedno i drugie silnie się ze sobą wiąże. Oczywiście na Instagramie pokazuję tylko część siebie, buduję pewnego typu personę stworzoną tylko z niektórych moich cech. Jestem więc prawdziwa, ale nie odkrywam wszystkich kart.  Na profilu @mymoodbook moi odbiorcy widzą kolorową istotę, która kocha modę, techno, kosmetyki z wysokiej półki i dobre wino. Bo tym chcę się z nimi dzielić i one są fundamentem mojej online persona. O tym, że lubię chodzić po górach, że jestem choleryczką, że miewam depresyjne stany, że wydałam kiedyś książkę i jestem w trakcie pisania drugiej, że najbardziej na świecie boję się śmierci, ciemności i samotności, że chciałabym zwiać z Polski do Berlina albo Londynu i o wielu innych rzeczach mówię rzadko, bo nie po to stworzyłam @mymoodbook. Tworząc ten profil  postanowiłam przede wszystkim odciąć się od polskiej szarości i bylejakości i pokazać ludziom, że można inaczej. Że dlaczego zawsze szaro i „klasycznie” (Polacy sięgają po słowo „klasycznie” często i z lubością, definiując nim – jakże przez siebie ukochaną – modową nudę i beznadzieję) skoro można lepiej, ciekawiej, inaczej? Dostaję mnóstwo wiadomości od swoich obserwatorek (czasem też od obserwatorów), że jestem dla nich modową inspiracją. Część pisze, że podziwiają mój styl, ale jest dla nich zbyt odważny, część z kolei, że dodaję im odwagi i że właśnie kupili sobie coś o czym zawsze marzyli, ale bali się założyć. Takie wiadomości są na wagę złota i sprawiają, że rosną mi skrzydła.

S: No dobrze, to zajrzeliśmy już do codzienności Mymoodbook, a teraz przenieśmy się do Twoich marzeń – co jest największym?

U: Osobna garderoba (perlisty śmiech XD). W mieszkaniu, w którym mieszkamy ciuchy ledwo mieszczą się już na wieszakach, jeden ostatnio załamał się pod ciężarem ubrań. A tak serio, to poza marzeniami dotyczącymi ogółu ludzkości i stanu naszej planety, takie moje własne prywatne dwa, to: pies i wielkie mieszkanie, najlepiej penthouse, w samym centrum Warszawy. Tak, żebym co rano mogła witać dzień z widokiem na moje ukochane miasto. Jedno z tych marzeń spełni się już na wiosnę, na penthouse będę musiał jeszcze chwilę poczekać. XD

Marzenia

S: A Twoja praca marzeń?

U: To właśnie to, co robię: blogowanie, pisanie i prowadzenie konta na Instagramie. Jestem jednym z tych szczęśliwych ludzi, którzy robią zawodowo to, co sobie wymarzyli.

S: To teraz zmiana tematu. Jak ładujesz akumulatory?

U: Chciałabym odpowiedzieć, że idę na wystawę albo sięgam po ulubioną książkę. 😉 Niestety… Ładuję na zakupach, bo dają mi niezły zastrzyk endorfin (uwielbiam zakupy, jestem taką typową babą), przy mało wymagających serialach dla nastolatek (najlepiej coś o wampirach, wilkołakach i tym podobnych :D), ćwicząc balet (zaczęłam rok temu i jestem uzależniona) albo na techno rave’ach, które w czasie pandemii niestety odpadają.

S: Introwertyk czy ekstrawertyk?

U: Ekstrawertyk, zdecydowanie.

S: No to teraz kategoria „Kuchnia”. Bez jakich pięciu potraw nie wyobrażasz sobie spotkań z przyjaciółmi w ulubionych warszawskich restauracjach (jak już je w końcu otworzą)?

U: 1. Śniadanie w Charlotte (potraktujmy to jako jedną potrawę ;-))
2. Pizza w Cudach na Kiju
3. Ramen w Vegan Ramen Shop
4. Ostrygi w Koszykach
5. Kanapka z Green Coffee Nero, najlepiej z burakiem i bryndzą 🙂

Ze „Złotych Myśli” 😉

S: Pamiętasz prowadzone w szkole tzw. „Złote Myśli”? Czyli takie zeszyty, gdzie autor wymyślał pytania i kategorie i na kolejnych stronach każdy wpisujący musiał umieścić swoje odpowiedzi. Pytania były typu: ulubiony kolor, ulubiony przedmiot w szkole, czy masz chłopaka i czy mnie lubisz. To ja trochę pozostanę w tej konwencji i zapytam: Twoja ulubiona muzyka to? (i teraz czekam w napięciu czy zdradzi Wam wszystkim, czego słuchamy ostatnio w kółko i dla ułatwienia dodam, że nie jest to piękna i długa reklama jednej z firm biżuteryjnych).

U: Jasne, że pamiętam 🙂 U mnie w szkole nazywano to Pele Mele. Nie wiem dlaczego. 😉 Muzyka? Techno. I wiesz co jeszcze… Bo dziś dość nisko jest niebo XD

S: A kolor (bo przecież nie wypada tu pytać czy masz chłopaka)?

U: Wiadomo!! Różowy! (mam męża XD)

S: Podzielam miłość do różu. U mnie przyszło z wiekiem. I jeszcze cekin. 😉 To jeszcze powiedz mi kim chciałaś zostać jak chodziłaś do wspomnianej już podstawówki?

U: Nie pamiętam kim konkretnie, ale wiem, że przede wszystkim chciałam być sławna :D, więc pewnie aktorstwo by mnie usatysfakcjonowało albo pisanie poczytnych książek 😀 Wtedy jeszcze YouTube nie istniał, więc taki zawód jak YouTuber był poza zasięgiem mojej wyobraźni. Ale gdyby coś takiego istniało, to bycie YouTuberem też byłoby OK, bo przecież oni bywają sławni. XDDDD Nie wiem skąd się wzięło to moje umiłowanie sławy w wieku 8 lat, może większość dzieciaków tak ma?

Inny czas

S: A teraz pytanie poważne. Bo za nami wiele miesięcy innego życia. Mam na myśli oczywiście pandemię. Ja na przykład na początku cierpiałam, bo spotkania, podróże, imprezy i generalnie Żuławy Wiślane (czyt. depresja) oraz „Halo, gdzie jest moje życie?”. Jestem ekstrawertykiem i jak nie mam widzów, to nie ma teatru, do którego byłam przyzwyczajona. Ale po tych 8 miesiącach wiem, że to czas z wielu powodów dla mnie dobry – pokazał mi co jest w życiu ważne. Dziś wiem na przykład, że żaden lew nie traci snu przejmując się opinią owiec. I piszę to zupełnie serio, bo kiedyś traciłam noce na rozkminianie problemów, a dziś tracę je już tylko z Netflixem i HBO i przyznam, że to dość stabilny trójkąt. 😉 Z dobrych rzeczy przestałam też obsesyjnie kupować sukienki i buty – wiem, to błahe, ale dla mnie ogromy postęp. Kto mnie zna, ten wie. Był nawet kiedyś taki konkurs dla pracowników „Ile sukienek miesięcznie kupuje Widomska?”. Jak się domyślacie wygrało go Zalando. Ale to najważniejsze, co pokazał mi ten czas, to wartość prawdziwej przyjaźni. Ba, on mi zdefiniował przyjaciół prawie zupełnie na nowo i co ciekawe odnalazłam ich w bardzo nieoczywistych miejscach. Dziś jak w czasach „przed wielką zarazą” też zaczynam dzień od kawy z osobami, które są blisko mojego serca (ja zwykłam na nie mówić druga rodzina – ta z wyboru), a z kolei inne osoby, bez których w czasach „przed zarazą” nie wyobrażałam sobie życia zwyczajnie rozpłynęły się we mgle. I to cenna lekcja. Ale dość o mnie, bo to wywiad z Tobą. Z czym było Ci najciężej w pandemii, a co zmieniła w Tobie i Twoim życiu na lepsze?

U: Ja też przestałam kupować sukienki, ale zaczęłam… dresy 😀 Serio, nie mieszczą mi się już w szafie 😀 Takie oversizowe sety dresowe w jednym kolorze, bluza + spodnie, oszalałam na ich punkcie 😀 Co do samej kwarantanny, najciężej mi było (i nadal jest) zmagać się z własnymi myślami w czterech ścianach mojego mieszkania. Miewam i zawsze miewałam stany depresyjno-lękowe i w momencie, kiedy ograniczyłam wychodzenie do ludzi i ilość rozproszeń, musiałam zmierzyć się ze swoimi lękami sam na sam. Nie było knajpy, do której w każdej chwili mogłam pójść na wino (wszystkie knajpy zamknięte), nie było galerii handlowej, w której mogłam poprzymierzać fajne ciuszki (wszystkie galerie zamknięte), nie było kin, nie było teatrów. Było puste miasto i ludzie pozamykani w domach. Kwarantanna to bardzo duże wyzwanie dla tych, którzy zmagają się ze smutkiem i lękiem, ale podobnie jak Ty czuję, że była mi potrzebna. Pomogła mi lepiej poznać siebie, postarać się zrozumieć genezę i znaleźć źródło lęku oraz wypracować nowe mechanizmy obronne. Poza tym utwierdziłam się w przekonaniu, że najbardziej na świecie lubię spędzać czas ze swoim mężem. Kwarantanna bardzo wzmocniła nasz związek ☺

Kategoria „Telekomunikacja”

S: To ostatnie wyznanie i odkrycie szanuję. Częściej słyszałam jednak pandemiczne historie, w których ludzie nagle budzili się w obcym domu otoczeni obcymi, z którymi nie umieli już dawno rozmawiać i od których nie mieli jak i gdzie uciec. Ale idźmy dalej. Rozmawiamy dziś sobie na łamach bloga telekomunikacyjnego, więc służbowa przyzwoitość (ale i ciekawość) każe mi zapytać Cię o telefon marzeń.

U: Jest taki i będzie mój już w styczniu. iPhone 12 PRO Max. 🙂

S: Z Twoimi kolejnymi odpowiedziami odkrywam coraz więcej cech wspólnych – róż, telefon marzeń, no i to muzyczne niskie niebo (zdradzę czytelnikom – był taki moment, że uzależniłyśmy się od słuchania w kółko nowego kawałka Pezeta „Nisko jest niebo”, gdzie gościnnie pojawia się Kayah, a muzyka urodziła się w głowie Auera. Polecam, choć ostrzegam – silnie uzależnia!). No dobrze, ale  ostatnie pytanie. Moje ulubione z rozmów rekrutacyjnych. „Gdzie widzi się Pani za 5 lat?”.

U: Za pięć lat widzę siebie siedzącą w kawiarni na Manhattanie i piszącą strony kolejnej książki. Nie wiem dlaczego taki akurat obrazek maluje wyobraźnia, kiedy myślę o niedalekiej przyszłości, ale nie pozostaje mi nic innego jak wierzyć w to, że ta wizja skrystalizuje się w realu. 🙂 Bardzo bym tego chciała.

A ja bardzo Ci tego życzę. Jeśli się uda, to od razu zapowiadam swoją wizytę. Posiedzimy w tej kawiarni razem. Całe w różu. 😉 Ulka (zdradzę czytelnikom sekret – nigdy nie mówcie do niej Ula, bo nienawidzi  ) bardzo Ci dziękuję za naszą rozmowę. I słowa do tych, którzy dobrnęli do samego końca – jeśli czujecie niedosyt i chcecie Ulkę zapytać o coś jeszcze, to śmiało zadawajcie pytania w komentarzach, a ja będę je przekazywać naszej dzisiejszej bohaterce i odpowiadać na nie tutaj. A może macie od razu pytania do naszej kolejnej „gwiazdy” rubryki z wywiadami – Michała. To też piszcie śmiało.

Udostępnij: Ekipa Orange z bliska – poznajcie Ulkę
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Truck. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 12:46 04-12-2020
    Ula jest the best 🙂 Od samego początku "zakochałem" się w Urszuli. To jak sobie świetnie radzi w swojej roli to mistrzostwo świata. Do tego ma przepiękny uśmiech i cała jest śliczna 🙂 Śledzę profil Orange i Uli na Instagramie, jestem chyba najwierniejszym fanem zaraz po "ukochanym" fotografie, który też wszystko lubi co Ula opublikuje 🙂 Powodzenia Ulo 🥰
    Odpowiedz
    • komentarz
      Stella 15:00 05-12-2020
      Dziękuje w imieniu Ulki. Ten Twój komentarz zrobił jej dzień. Dzięki i pozdrowienia Pablo! :)
      Odpowiedz
    • komentarz
      pleple[le 00:11 08-12-2020
      Jak na tak wielkiego fana Pawełku, to jesteś dość powierzchowny i nieuważny, bo uparcie piszesz per "ULA", choć Stella przestrzegała, że Ulka tego nie cierpi. Swoją drogą... skoro tego zdrobnienia nie cierpi, to jak taki wpis mógł zrobić jej dzień? Nie dojdziesz za kobiecą niekonsekwencją, hihihi ;)
      Odpowiedz
  • komentarz
    Gerard 14:58 04-12-2020
    Ekstra, super się czytało :)! Do zobaczenia :)
    Odpowiedz
    • komentarz
      Stella 15:01 05-12-2020
      O, bardzo mi miło! Dzięki. :) Przesłuchiwało się równie fajnie. Bo z fajnymi ludźmi zawsze się fajnie rozmawia. Mam nadzieje, ze tekst z Michałem za tydzień również Ci się spodoba.
      Odpowiedz
  • komentarz
    Szczepan 11:52 05-12-2020
    Bardzo fajny, lifestyle’owy wywiad:) I super, że o samym pytającym dowiadujemy się tyle, dzięki temu to ciekawa rozmowa dwóch równych sobie stron. Ulka - a studia zrobiłaś w Wawie czy Krakowie?;) Ciekawa jestem, który kierunek Cię skusił?
    Odpowiedz
    • komentarz
      Stella 15:07 05-12-2020
      Odpowiedz od Ulki: studiowałam w Krakowie. Filmoznawstwo na UJ i Lingwistykę w Wyższej Szkole Europejskiej. :)
      Odpowiedz
  • komentarz
    Matt55 22:41 06-12-2020
    Krótko mówiąc odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. Świetny ambasador marki Orange, który pokazuje pomarańczowego operatora z zupełnie innej strony :)
    Odpowiedz

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej