Bezpieczeństwo

Czarny Piątek? Oby nie dla Ciebie!

Michał Rosiak Michał Rosiak
25 listopada 2021
Czarny Piątek? Oby nie dla Ciebie!

Walentynki, Halloween, Czarny Piątek- zastanawiam się, czy to zamyka grupę inkorporowanych do naszego życia amerykańskich "świąt"? Ale nic to - ja mogę być po prostu zgryźliwy, ale skoro ludziom się podoba? Niech będzie! Ale sami wiecie, że nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał jutrzejszego Black Friday do nauki. Tym bardziej, że złodziei w sieci nie brak, okazja czyni złodzieja, a nie ma lepszego dnia na oszustwa, niż ten, gdy wszyscy rzucają się do sprzedaży.

Zaczęli wcześniej

Przyznam Wam szczerze, że sam nie mogę się doczekać, aż włączę jutro komputer. Nie po to, by robić zakupy (ostatnio kupiłem sobie duży gadżet, muszę się na pewien czas uspokoić). Po to, by zobaczyć, jakie oszustwa zaczną wpadać do naszych systemów bezpieczeństwa. W sumie to zaczęło się już na początku tygodnia, co wychwycili koledzy z CERT Komisji Nadzoru Finansowego.

Akurat tak się złożyło, że ten nieco bardziej wyrafinowany atak opisaliśmy tego samego dnia na stronie CERT Orange Polska. Pawłowi należy jednak oddać, że to u niego pojawiła się informacja o wektorze ataku - reklamach na Facebooku sugerujących "+50% do depozytu". Specjalnie na Czarny Piątek! Nieważne, że w dalszej części scamu nic o rzeczonych 50 procentach nie jest pisane. Grunt, że wędka zarzucona.

To jednak ciekawostka zaledwie i wierzę, że niewiele osób na ten lep się złapie. Bardziej obawiałbym się o fałszywe sklepy, kuszące promocjami na atrakcyjne - nieistniejące rzecz jasna - towary. Tego typu przedsięwzięcia regularnie, od bardzo dawna monitorujemy, a liczba zablokowanych witryn w odpowiednich kategoriach CyberTarczy idzie w setki. O ile w czasie, gdy zbliża się Czarny Piątek, czy święta Bożego Narodzenia, zwracamy w CERT Orange Polska na tego typu zagrożenia szczególną uwagę, warto przypomnieć na co trzeba zwracać uwagę, gdy emocje zaczynają nieśmiało wychylać się zaciekawione zza pleców zdrowego rozsądku.

Czarny Piątek po europejsku

Nasz Czarny Piątek (niestety) nie przypomina tego, co dzień po Święcie Dziękczynienia dzieje się w USA. Amerykanie nie kryją, że chcą pozbyć się towaru z półek, by zrobić miejsce na Boże Narodzenie, nic więc dziwnego, że poziom tamtejszych zniżek u Polaka wywołuje uderzenie szczęki o podłogę. Jeśli coś takiego zobaczycie na przecenie w Polsce - warto uruchomić zasadę ograniczonego zaufania. Oczywiście może się zdarzyć, że ktoś chce sprzedać towar wysokiej wartości za pół ceny! Tym niemniej

warto wtedy sprawdzić adres strony, regulamin sklepu, sposoby płatności i metody dostawy

Co dokładnie? Najpierw przeczytajmy dokładnie adres strony, czy jest to może sklep, który jest popularny lub go po prostu znamy. Jeśli nie - przeczytajmy adres jeszcze raz, ale tym razem... od tyłu. Dlaczego? Lwia część fałszywych sklepów, które do nas trafiają, ma adresy w dziwnych, niestandardowych domenach wyższego rzędu: .xyz, .site, czy nawet niepopularny u nas - choć kojarzony ze sklepami - .store. Nie zaszkodzi po prostu założyć, że rzetelne sklepy powinny mieć adresy kończące się domenami narodowymi (.pl, .de, .it), .com, czy (w wyjątkowym przypadku Wlk. Brytanii) co.uk.

Czytanie adresu od tyłu pomoże też w rozbrojeniu podstępów takich jak mojsklep-pl.xyz. Domena nierzadko jest jeszcze dłuższa, ale jej początkowa konstrukcja - niezmienna. Oszuści wykorzystują sytuację, gdy nasz mózg, widząc znaną mu treść na początku, potrafi "nie zauważyć" tego, że zamiast kropki jest dywiz, a to, co zobaczy po pl - podświadomie odcina. Wszystko po to, by chronić się przed zbytnim zalewem informacji.

Groźne bramki płatności

W zasadzie wszystko wydaje się jasne. Jeśli strona jest podejrzana - nie robimy zakupów. Jeśli nie jest - robimy. W życiu jednak mało co jest czarne lub białe, co więc zrobić w pozostałych przypadkach? Zalecałbym po prostu uspokojenie emocji i skupienie przy całym procesie ewentualnego zakupu. Największym zagrożeniem w ostatnich miesiącach - już latach w zasadzie - są fałszywe bramki płatności. Bliźniaczo przypominające witryny firm przetwarzających płatności, a po kliknięciu w bank - witrynę logowania do Twojego banku. Z tą różnicą, że po wpisaniu loginu i hasła pozwolą one na zalogowanie się nie Tobie - tylko oszustom. A ci błyskawicznie "ogolą" Twoje konto do zera.

Co robić? Uważać. Nie klikać automatycznie dlatego, że "przecież wygląda tak samo". Tutaj wystarczy spojrzeć na pasek adresu przeglądarki. Jeśli adres jest inny, niż domena pośrednika płatności (m.in. PayU, czy BlueMedia) - nie wpisuj swoich danych! W sumie danych nikogo innego też nie :) Zazwyczaj przy fałszywych bramkach nie zmienia się adres i w pasku widzimy wciąż adres sklepu, prowadzonego przez oszustów. Wtedy mamy pewność, że usiłując tam zapłacić, stracimy pieniądze.

A może to po prostu zwykłe oszustwo?

No i nie zapominajmy o zwykłym oszustwie. Żadnym wyrafinowanym "cyber" - po prostu o sklepie, założonym po to, by wyciągnąć pieniądze od niefrasobliwych i po krótkim czasie zniknąć z sieci. Ja mając wątpliwości na pewno zerknąłbym na regulamin. Czy w ogóle jest, czy nie jest dokumentem generycznym i czy zawiera wszystkie wymagane prawem informacje. Warto sprawdzić sposoby płatności. O ile w dzisiejszych czasach mało kto płaci przy odbiorze, brak takiej możliwości w regulaminie zaniepokoiłby mnie. Podobnie z dostawą. Jeśli mamy wyłącznie możliwość zapłaty z góry - kurier przyjdzie, zostawi paczkę i nie będzie go interesowało to, że w środku jest owinięta bąbelkową folią para cegieł (no chyba, że zamawialiście cegły, w końcu to towar jak każdy inny).

A przede wszystkim, po prostu (jeśli chcecie) cieszcie się konsumpcyjnym stylem życia! To nie tak, że za każdym krokiem czai się cyber-obwieś, czy też nieuczciwy, wpatrzony w Wasze pieniądze zwykły oszust. Tacy ludzie to tylko promil/e całości otwierających wyprzedażowe wrota nie tylko sieciowych sklepów, ale warto na nich uważać. Niech ten Czarny Piątek pozostanie tylko nazwą własną, a nie opisem Waszego stanu psychicznego na koniec dnia.

Aha, niech Was nie zmyli to, że trzy dni później Cyber Monday nie ma w nazwie niczego czarnego. Wtedy też trzeba uważać!

Komentarze

pablo_ck
pablo_ck 22:15 25-11-2021

Jak zawsze cenne wskazówki ?

Odpowiedz

Odpowiedzialny biznes

Po co nauczycielom cyfrowe kompetencje?

Antonina Bojanowska Antonina Bojanowska
24 listopada 2021
Po co nauczycielom cyfrowe kompetencje?

Już 35 tysięcy nauczycieli rozwinęło swoje cyfrowe kompetencje w projekcie Lekcja:Enter. Jesteśmy na półmetku realizacji jednej z największych inicjatyw dydaktyki cyfrowej w Polsce. Zależy nam na tym, aby szkoły jak najlepiej z niej skorzystały.

Sprzęt to nie wszystko

Internet, komputery, tablice multimedialne, roboty - to pierwszy ważny krok w zmianie polskiej szkoły. Ale nawet najlepiej wyposażona placówka nie będzie realizować nowoczesnej edukacji bez kompetentnych nauczycieli i bez pomysłów na mądre użycie tych sprzętów. Zależy nam, żeby uczniowie mieli możliwość zdobywania wiedzy drogą własnych doświadczeń, z pomocą narzędzi cyfrowych (wśród których dorastają i będą żyć) i w towarzystwie nauczycieli, którzy są otwarci na technologie i potrafią z nich sprawnie korzystać.

O to dbamy w projekcie Lekcja:Enter. To bezpłatne szkolenia dla nauczycieli i nauczycielek w całej Polsce, na których dowiadują się, testują i ćwiczą, jak zmienić sposób prowadzenia lekcji, by bardziej angażowały uczniów i  wykorzystywały cyfrowe możliwości. Deficyty w tym zakresie istniały od dawna, a ostatnio zostały dodatkowo uwydatnione przez pandemię i naukę zdalną.

Lekcja:Enter na półmetku

W Lekcji:Enter działamy z pełną motywacją, choć po drodze lekko nie było. Koncepcja rodziła się na długo przed pandemią, sam projekt wystartował w 2019 roku i nikt wtedy nie sądził, że szkolenia, lekcje, spotkania przeniosą się online. Jesteśmy właśnie na półmetku realizacji projektu, a to dobry moment na podsumowanie. Do tej pory:

  • W szkoleniach wzięło udział 36000 nauczycielek i nauczycieli z ponad 4700 szkół.
  • W ramach tych szkoleń przygotowali 70000 scenariuszy lekcji z użyciem cyfrowych narzędzi i e-zasobów.
  • Lekcja:Enter to zadowoleni i bardziej kompetentni nauczyciele, czego dowodzą m.in.niezależne badania przeprowadzone na zlecenie KPRM wśród ponad 12 tys. uczestników:

    92% z nich uważa, że dzięki szkoleniom wzrosły ich kompetencje cyfrowe

    83% poleciłoby udział w nich

    92% uważa, że są przygotowani do stosowania zdobytej wiedzy na lekcjach z uczniami (co jest dla nas największym sukcesem!).

Dodatkowo, 30% szkół w projekcie pochodzi z małych miejscowości i wsi. Inicjatywa potrwa do 2023 roku, obejmując swoim zasięgiem łącznie 75 tysięcy nauczycieli. Realizuje ją Fundacja Orange wspólnie z Fundacją Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego oraz Instytutem Spraw Publicznych, ze środków UE. To jeden z największych projektów edukacji cyfrowej dla szkół w Polsce. Cieszy nas, że możemy angażować się w podnoszenie cyfrowych kompetencji nauczycieli i nauczycielek.

Jak wspierać cyfryzację edukacji?

Lekcja:Enter to także spotkania sieciujące, w których biorą udział przedstawiciele samorządów, ośrodków doskonalenia nauczycieli, edukatorzy oraz pracownicy i dyrektorzy szkół. Spotkania te zaowocowały takimi oto rekomendacjami i wnioskami:

LekcjaEnter

 

Co dalej?

Kolejny krok należy do nauczycieli i dyrektorów szkół :). Warto zgłosić szkołę na szkolenia Lekcji:Enter i dowiedzieć się, jak:

  • prowadzić atrakcyjne lekcje odpowiadające współczesnym potrzebom uczniów
  • odpowiedzialnie i bezpiecznie używać technologii
  • korzystać z aktywizujących i angażujących metod nauczania
  • tworzyć własne edukacyjne treści cyfrowe.

Szczegóły i wykaz placówek realizujących szkolenia znajdziecie na stronie Lekcji:Enter.

- Moi uczniowie bardzo doceniają te zmiany, chętniej się uczą i sami sięgają po narzędzia cyfrowe. Nasze lekcje są teraz lepsze.- mówi Izabela Siewniak, nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej, Szkoła Podstawowa im. Mikołaja Kopernika w Balinie. Jak mogą wyglądać takie lekcje? Więcej o tym w jednym z poprzednich wpisów na blogu.

Komentarze


Rozrywka

Cyberpunk 2077 rok po premierze – warto zagrać?

Bartosz Graczyk Bartosz Graczyk
22 listopada 2021
Cyberpunk 2077 rok po premierze – warto zagrać?

Od premiery największej medialnej gry 2020 roku, minęło już ponad 11 miesięcy. Przez niespełnione obietnice oraz rażącą ilość błędów występujących w trakcie rozgrywki - na jej temat było głośno. Czy przez ten czas deweloperzy załatali dziury oraz udoskonalili swoją produkcję?

Cyberpunk 2077 - pierwsze wrażenie w dniu premiery

W dniu premiery ogrywałem swój egzemplarz na poprzedniej generacji i mogę stwierdzić, że była to jedna z najgorszych decyzji w moim życiu. Gra okazała się być niestabilna. Gry na konsole są zazwyczaj dobrze zoptymalizowane. To oznacza pewną rozgrywkę na każdym sprzęcie, bez strachu o to “czy pójdzie”. Nie w tym przypadku. Zamiast przyjemności z gry, czułem ciągły stres. W głowie towarzyszyła mi myśl: “Czy zaraz ta misja się nie zepsuje”?

Przez błędy nie byłem w stanie ukończyć czterech misji. Czułem się jak nauczycielka polskiego, która sprawdza kartkówki. Wszędzie widziałem błędy. Na szczęście to nie były kardynałki. Fabuła sprawiała przyjemność, a historia postaci wciągnęła na wiele godzin.

Minęło 10 miesięcy od mojego ostatniego spotkania z Cyberpunk 2077 i….

Cyberpunk 2077 - pozytywne zaskoczenie

…w końcu ukończyłem zbugowane misje. W przeciągu dwóch godzin rozgrywki nadal doświadczałem rażącej ilości “bugów”. Na szczęście nie niszczyły rozgrywki, a były jedynie kosmetyczne. Co najważniejsze testowałem grę na dwóch konsolach: Xbox One oraz Xbox Series X. Na tej pierwszej klatkarz zatrzymał się na poziomie 30 fps, na drugiej miałem wrażenie, że nie spada poniżej 60 fps. To dobry znak. Mała ilość bugów oraz poprawiona wydajność świadczą o włożeniu serca w naprawę niedoskonałego produktu. Problem w tym, że taka wydajność powinna być dostępna na premierę. Gra została wydana za wcześnie przez co większość graczy poczuła zniesmaczenie - w tym  również ja.

Cyberpunk 2077 - lista poprawek

Produkcja CD Projekt Red jest bardzo złożona. To wielki świat bez ekranów ładowania oraz z ogromną ilością zawartości. Spowodowało to wysokie oczekiwania graczy względem twórców Wiedźmina 3. Niestety nie wszystkie zostały spełnione. Przy złożoności świata przedstawionego, pojawiło się wiele niedociągnięć utrudniających rozgrywkę. Producenci chwalą się na swojej stronie, że niedoróbki zostały załatane. Lista poprawek jest bardzo długa, ale dotyczy głównie kosmetyki. Polecam sprawdzić pełne zestawienie zmian na stronie Cyberpunk 2077 - tam twórcy opisują aktualizację w formie wiadomości telewizyjnych. Na pewno jest to ciekawa i oryginalna forma, którą docenią fani. Nie zmienia to jednak faktu, że... jeżeli uruchomisz grę rok po premierze, to nie doświadczysz zmiany o 180 stopni, a bardziej o 10.

Atutem aktualizacji jest również darmowa zawartość dodatkowa. Gracz może zmienić wygląd Johnego Silverhanda, założyć nowe ubrania na V, czy siąść za kółko auta z limitowanej kolekcji. Niestety, nie są to dodatki, które wydłużają rozgrywkę. Ponownie - to czysta kosmetyka.

Widać, że poprawki nie zwiększyły popularności gry, bo ta utrzymuje się obecnie na bardzo podobnym poziomie. W ciągu dnia, na całym świecie na platformie PC zagra w nią około 9 tysięcy użytkowników Steam.

Tytułowe pytanie brzmi: Czy warto zagrać? Odpowiedź: Zdecydowanie tak. Jeżeli powstrzymywałeś się od zakupu ze względu na stan gry, to dobry moment, by sprawdzić przygody V. Gra zawiera zawartość na kilkadziesiąt godzin rozrywki. Oprócz tego to wizualny majstersztyk.

Zamierzasz grać na Xbox? Cyberpunk 2077 możesz kupić za pomocą “płać z Orange” na Microsoft Store. Cena gry zostanie doliczona do twojego rozliczenia abonenckiego.

Komentarze

Scroll to Top