Inne

Czas ruszył w Częstochowie, zegar naprawiony!

Wojtek Jabczyński Wojtek Jabczyński
18 października 2017
Czas ruszył w Częstochowie, zegar naprawiony!

To najbardziej charakterystyczny z częstochowskich zegarów, dzieło cenionego przedwojennego architekta Adolfa Szyszko-Bohusza. Zaprojektowany jako zwieńczenie modernistycznego budynku wzniesionego w latach 1925-26 na skrzyżowaniu ulic Śląskiej i Kopernika,  z charakterystyczną narożną wieżą ze szklanym sześcianem zegara. Dlaczego o tym piszę? Bo dzięki Orange Polska wczoraj zaczął ponownie odmierzać czas mieszkańcom miasta i turystom.

Zegar znajduje się na budynku, który współdzielimy z Pocztą Polską. Był od dawna zepsuty. W lipcu br. za sugestią urzędników miejskich skontaktowaliśmy się z lokalnym zegarmistrzem Stefanem Rybickim, który podjął się naprawy. Pozostawił mechanizmy przy wskazówkach, zamontował nowy zegar sterujący dla wszystkich 4 stron zegara i odrestaurował wskazówki. Udało się też uruchomić oświetlenie zegara. Ponadto został zamontowany komputer sterujący  i anteny DCF odbierające fale radiowe. Dziś to jest czasomierz sterowany impulsami z zegara atomowego we Frankfurcie nad Menem. Wszelkie koszty naprawy pokrył Orange Polska.

Zegar jest otwartym od góry szklanym sześcianem o wysokości 5,5 m. Każdy bok to zegarowa tarcza. Cyfry mają po 60 cm wysokości, wskazówka minutowa mierzy 2,5 m, a godzinowa - prawie 1,7 m. Od połowy lat 80. XX wieku jego naprawami zajmował się właśnie Stefan Rybicki. Gdy go naprawiał po raz pierwszy, miał do czynienia z czterema, odrębnymi dla każdej z tarcz mechanizmami zegarowymi. W późniejszych naprawach zegara, zegarmistrz zamontował w zegarze cztery nowe mechanizmy zegarowe ze wspólnym elektronicznym urządzeniem sterującym, a także wskazówki z lżejszego od stali duraluminium.

Komentarze

Pan Pikuś
Pan Pikuś 10:31 18-10-2017

Taki nasz polski Big Ben 🙂

Odpowiedz
    robert
    robert 12:11 18-10-2017

    tak, Big Box 😉

    Odpowiedz
emitelek
emitelek 19:13 18-10-2017

Jaki interes ma w tym przedsięwzięciu orange? Bo przecież nie jesteście dobrym wujkiem, żeby takie rzeczy naprawiać?…

Odpowiedz
    pablo_ck
    pablo_ck 19:27 18-10-2017

    Oj @emitelek 🙂 Nie wszystko w życiu robi się po coś 🙂

    Odpowiedz
    Astis
    Astis 05:09 19-10-2017

    Proste. Na tym też buduje się wizerunek firmy. Czasem dobrze jest być sponsorem pewnych przedsięwzięć. Prawda? Taki interes jak sponsorowanie sportu a dokładniej reprezentacji Polski. . . 😉

    Odpowiedz
      MAURYCY
      MAURYCY 08:31 19-10-2017

      Jakby cyfry i wskazówki były pomarańczowe to MOŻE by się ktoś domyślił wkładu Orange w odnowienie, a tak to chyba zwykła darowizna o której gdyby nie wpis na blogu to nikt by nie wiedział.

      Odpowiedz
        mike278
        mike278 09:59 19-10-2017

        Urząd skarbowy by wiedział. 😉 Oni wiedzą wszystko.

        Odpowiedz
          pablo_ck
          pablo_ck 19:43 19-10-2017

          Urząd Skarbowy wie wszystko, ze mnie kiedyś zrobił przedsiębiorcę i prawie mieli mnie już zamykać za nie zapłacone podatki ;p Ech myślałem że wówczas nie polecę na wakacje ;p

          Odpowiedz
    Gonzo
    Gonzo 12:51 23-10-2017

    Zegar jest w kształcie kwadrata, dlatego mocno przypomina logo Orange, dlatego pewnie wzięli się za sponsoring.

    Odpowiedz

Sieć

Jak się kradnie kable?

Piotr Domański Piotr Domański
17 października 2017
Jak się kradnie kable?

- Zdzisiu! Policja jedzie, schowaj się tutaj

(wskazuje palcem na mroczną głębinę studzienki kanalizacyjnej)

-  Policja jedzie!

- Ależ Jasiu, jak ja stąd wyjdę?!

- Stul dziób i…

(trzask zamykanej płyty i tupot stóp)

I Zdzisiu został sam, w ciemności, wśród kabli – niektórych już przeciętych. Nad głową miał ciężką płytę, której nijak nie potrafił sam podnieść. Mijała godzina, druga, trzecia. W końcu padł mu telefon i zaczął się zastanawiać, czy w ktoś go wyciągnie, czy też przyjdzie mu tu zemrzeć w ciszy, mroku i samotności.

Po kilku godzinach usłyszał znowu kroki i głośne szuranie żeliwa o beton. Po chwili zobaczył światło latarek z góry i usłyszał…

-Dobry wieczór, policja, wyskakuj stąd.

Część historii, której Zdzisiu nie widział i nie słyszał rozegrała się na komisariacie, gdzie Jasiu dopiero po kilku godzinach „posiedzenia” przyznał się, gdzie stał samochód ze skradzionymi kablami telekomunikacyjnymi. Przyznał także, że przed niezbyt udaną próbą ucieczki zatrzasnął kolegę w studzience. Mogło się to skończyć zejściem niedoszłego złodzieja z tego świata.

Chcecie więcej „anegdotek”?

Co powiecie na historię dżentelmena, który był tak zapobiegliwy, że kradł kable w gumowych rękawiczkach (pewnie także po to, by go prąd nie „popieścił”), ale nie zauważył, że w trakcie rabunku wypadł mu z kieszeni portfel z dowodem osobistym w środku. Raz, w Krakowie trafił się też w okradzionej studzience zgubiony przez złodzieja telefon komórkowy. Czasem robi mi się prawie żal tych miłośników cudzej miedzianej własności. Jak choćby wtedy, gdy dwóch złodziei spłoszonych przez policjantów i naszych pracowników spędziło kilka godzin w krzakach na deszczu i temperaturze bliskiej zera. Słabo wybrali kierunek ucieczki, trafiając w kozi róg stworzony przez drut kolczasty pobliskiej jednostki wojskowej. W końcu wyziębieni i zmoknięci sami podeszli do zbierających dowody policjantów.

Takich historii koledzy, którzy walczą u nas z kradzieżami i dewastacją sprzętu mają na pęczki. Niektóre wydają się być zabawne.  Jednak wcale takimi nie są – każda taka kradzież oznacza, że kilka, kilkanaście, a czasem kilkaset rodzin traci dostęp do usług. Tak było, w opisywanej przez nas na blogu „Historii pewnej awarii”, gdy ktoś „pożyczył sobie” kable zasilające naszą szafę techniczną.

Mniej „anegdotek” to wynik lepszych zabezpieczeń i…

Historii mogących pretendować do „zabawnych” jest coraz mniej. Z jednej strony to powód do radości. Liczba kradzieży, a mówiąc bardziej precyzyjnie „zdarzeń kradzieżowych” w naszej sieci sukcesywnie spada. Obecna ich liczba to jedynie 8 procent wartości z 2012 roku. Rok do roku notujemy ostatnio prawie 50% spadki. Wiąże się to także z ograniczeniem kosztów, które ponosimy – w porównaniem z 2012 r. o 90%. Podobnie jest z dewastacją sprzętu – tutaj także notujemy znaczne sukcesy.

Nie dzieje się to z przypadku. Robimy bardzo dużo, by kradzieży było jak najmniej. Pracuje nad tym sporo ludzi. Po pierwsze dlatego, że lubimy, gdy możecie korzystać z naszych usług. Po drugie dlatego, że nie lubimy gdy nasze kable trafiają na skup metali kolorowych. Dlatego coraz lepiej zabezpieczamy naszą infrastrukturę, zarówno fizycznie (czytaj: lepsze kłódki, grubsze kraty), jak i na kilka innych sposobów. Współpracujemy z policją, a nawet prywatnymi detektywami, by nie tylko patrolować ulice, ale także aktywnie wyłapywać przestępców. I tu przechodzimy do drugiego powodu, dla którego liczba „anegdotek” spada. Jest to efekt…

… profesjonalizacji (niestety) przestępców

Okres spontanicznych wypraw na szaber do najbliższych studzienek kanalizacyjnych się skończył. Teraz mamy do czynienia z profesjonalistami. Ludźmi z własnym sprzętem do wyciągania kabli i własną łącznością, dla których wyrwanie setek metrów kabli (i to tych najgrubszych) w krótkim czasie to przysłowiowy pikuś. Przykładem była grupa, która w całym kraju przywłaszczała sobie fragmenty naszej infrastruktury. Jej członkowie odpowiadali za ponad 70 dużych kradzieży. Ich łupem padały długie odcinki kabli lub te ich fragmenty, które były najdroższe. Na szczęście dzięki współpracy policji, prywatnych detektywów, firm ochrony mienia i pracowników Orange Polska udało się całą „ekipę” złapać pod koniec ubiegłego roku.

Memorandum na rzecz przeciwdziałania kradzieży i dewastacji infrastruktury

Do przygotowania tego tekstu skłonił mnie raport o skali incydentów kradzieży i dewastacji infrastruktury telekomunikacyjnej, energetycznej i kolejowej za 2016 r. Nazwa może niezbyt pasjonująca, jednak zawartość to ciekawa lektura, dla wszystkich tych, których pasjonuje telekomunikacja. Pokazuje on bowiem temat dość ważny, lecz rzadko poruszany. Swoją drogą wiecie ile klientów (nie tylko Orange Polska) zostało choćby na chwilę pozbawionych usług z powodu kradzieży i dewastacji sprzętu telekomunikacyjnego w całej Polsce w 2016 r.? Dokładnie 74 796. Sporo, prawda? Kolejna zagadka – ile pociągów się przez to spóźniło? One także są w tym raporcie uwzględnione. Pociągów takich było 7 524.

Z raportu wyczytacie także, że najwięcej incydentów kradzieży i dewastacji w branży telekomunikacyjnej było na Dolnym i Górnym Śląsku oraz na Mazowszu. Wyróżniało się w tym względzie także województwo Łódzkie.

Zapraszam Was do lektury.

P.S. grafika w załączeniu stanowczo nie przedstawia fanów cudzej miedzi, lecz ekipę Orange ;-) Taką, która po wszystkim naprawia Wam usługi.

Komentarze


Oferta

Przedsprzedaż Huawei Mate 10 lite ruszyła!

Piotr Domański Piotr Domański
17 października 2017
Przedsprzedaż Huawei Mate 10 lite ruszyła!

Nie musieliście długo czekać. Dzień po wczorajszej światowej premierze także u nas możecie już zamówić, w ramach przedsprzedaży najnowsze dzieło Huawei – model Mate 10 lite. Dzieło bez wątpienia warte uwagi. Co bardzo ciekawe słówko Lite w nazwie nie oznacza już tylko, że to wersja odchudzona. Teraz to nieco inny produkt, skierowany do nieco innego klienta niż wersja pełna, w tym przypadku oznaczona jako Pro.

Przedsprzedaż Huawei Mate 10 Lite w Orange

Czy to aby na pewno "średnia półka"?

Bo czy można powiedzieć, że „odchudzony” jest telefon z 5,9-calowym ekranem o jakości pracującym w rozdzielczości FullHD+, czyli 2160 x 1080 pikseli i pokrywający 83% całej przedniej obudowy? Na dodatek wyposażony w podwójny aparat obiektyw aparatu głównego (16 MP + 2 MP f/2.2) i jako pierwszy na świecie - aparatu przedniego (13MP +2MP f/2.0), oba doskonale wychwytują głębię obrazu. Do tego dołóżcie jeszcze ośmiordzeniowy procesor Kirin 659, 4 GB RAM i 64 GB pamięci.

Przedsprzedaż Huawei Mate 10 Lite tył

Ustaliliśmy już, że mamy do czynienia z pełnoprawnym produktem. Co jeszcze warto o nim wiedzieć? Na przykład, że Huawei przygotował dla niego kilka rozwiązań ułatwiających zarządzenie telefonem. Albo, że w środku znajdziecie baterię 3340 mAh , która zdaniem producenta wystarczy na dwa dni standardowego wykorzystania. Producent oprócz włożenia w ten telefon czterech obiektywów dał nam także możliwość robienia ruchomych zdjęć, porządne lampy błyskowe i świetne oprogramowanie do robienia zdjęć.

Huawei Mate 10 lite w Orange

Dostajemy więc fajny telefon w bardzo przyjemniej dla oka cenie. W naszych ofertach płacicie za niego oczywiście mniej niż na rynku. Czasem nawet o blisko kilkadziesiąt procent. Pierwszą wpłatę znajdziecie tylko w Planie Podstawowym (199 zł) i Standardowym (99 zł). W kolejnych jest już okrągłe „0”. Miesięczne opłaty za telefon także prezentują się sympatycznie. W Planie Standardowym to 44 zł miesięcznie, w Optymalnym już 41, a Wzbogaconym - 35 zł.  Gdybyście chcieli kupić ten telefon w Orange Love miesięcznie zapłacicie 43 zł.

W ramach prezentu, w czasie przedsprzedaży dorzucamy także słuchawki Huawei Sport Bluetooth AM61. Z potężnymi basami, dźwiękiem bez trzasków, wyjściem microUSB.  Zdjęcie poniżej, a tutaj link do strony całej przedsprzedaży.

Huawei Sport Bluetooth AM61

Komentarze

Scroll to Top