Odpowiedzialny biznes

Dobroczynność przez internet (0)

Monika Kulik

30 marca 2015

Dobroczynność przez internet
0

Po raz 18. o prestiżowy tytuł Dobroczyńcy Roku ubiegają się firmy, które angażują się społecznie, wspólnie z organizacjami pozarządowymi oraz swoimi wolontariuszami pomagają w rozwiązywaniu problemów społecznych. W ubiegłym roku z inspiracji Orange Polska, w konkursie pojawiła się nowa kategoria „Nowe technologie w społecznym zaangażowaniu”, której zostaliśmy też opiekunem.

03b758384648f775bd2787c2cebc4d56826O tym, jak wygląda strategiczna filantropia biznesu i jak zmienia się pod wpływem internetu i mediów społecznościowych rozmawiam z Krystyną Jędrzejewską – Koordynatorką Konkursu o tytuł „Dobroczyńca Roku” Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce:

Jak wygląda społeczne zaangażowanie biznesu?

Z 18 lat doświadczeń Konkursu o tytuł „Dobroczyńca Roku” wynika, że coraz więcej przedsiębiorstw w Polsce angażuje się społecznie. Do grona dużych firm, które już od lat praktykują filantropię i wolontariat, dołączają średnie, małe, a nawet mikro firmy. Wielokrotnie skala zaangażowania tych ostatnich, w porównaniu z ich możliwościami, jest ogromna. Widać także, że wiele firm podchodzi do swojego społecznego zaangażowania w coraz bardziej przemyślany sposób – to już nie tylko raz w roku chaotycznie organizowane zbiórki świąteczne na rzecz potrzebujących. Obecnie to systematyczne, długotrwałe wsparcie udzielane wybranym organizacjom pozarządowym. Firmy nie tylko przekazują organizacjom pozarządowym darowizny, ale wspólnie z nimi wymyślają i realizują ważne dla obu stron akcje społeczne. Dzięki temu zarówno organizacja, jak i firma mogą realizować swoją misję. Pracownicy firm ze wszystkich szczebli mogą dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem prowadząc warsztaty dla organizacji pozarządowych, dla studenckich kół naukowych albo dla uczniów w szkołach.

Czy nowe technologie zmieniają zaangażowanie społeczne firm?

Wiele firm, nie tylko z branży IT, tworzy różnego rodzaju aplikacje w ramach prowadzonych kampanii społecznych. Jest coraz więcej aplikacji mobilnych do „zbierania” przebiegniętych lub przejechanych na rowerze kilometrów. Za każdy kilometr zebrany przez użytkowników aplikacji firma przekazuje pieniądze na rehabilitację dzieci, sadzenie drzew, stawianie stojaków rowerowych, protezy dla osób niepełnosprawnych albo przekazuje „złotówkowy ekwiwalent” uzbieranych kilometrów na rzecz wybranej organizacji pozarządowej. Inne przykłady wykorzystania nowych technologii to tworzenie platform edukacyjnych – banki tworzą portale, na których można zdobywać wiedzę ekonomiczną. Niektóre banki przekazują część swojego dochodu z transakcji dokonywanych kartami zbliżeniowymi, a cel takiej darowizny może wybrać użytkownik karty. Inny przykład to pracownicy firmy produkującej telefony komórkowe, którzy prowadzą warsztaty z programowania dla uczniów. W Konkursie o tytuł „Dobroczyńca Roku” od dwóch lat jest kategoria „Nowe technologie w społecznym zaangażowaniu”, w której firmy zgłaszają takie i wiele innych przykładów swoich działań społecznych.

A jak nowe technologie wpływają na naszą indywidualną dobroczynność?

Dzięki nowym technologiom nie tylko firmom łatwiej angażować się społecznie, ale także osobom indywidualnym. Na platformach crowdfundingowych grupy nieformalne i organizacje pozarządowe mogą organizować zbiórki pieniędzy na zbudowanie nowego placu zabaw, organizację pikniku naukowego, nagranie teledysku reklamującego okolicę, remont świetlicy, kino plenerowe, warsztaty teatralne albo taneczne dla młodzieży i seniorów. Możliwości nie mają końca, jeśli grupa pasjonatów dobrze wypromuje swój projekt i przekona dziesiątki osób do przekazania niewielkich darowizn, każdy dobry pomysł ma szansę na realizację. Dzięki temu każdy, przekazując choćby kilka złotych, ma szansę przyczynić się do realizacji wartościowych inicjatyw.

Niekończące się możliwości daje również e-wolontariat, czyli dobrowolne działania podejmowane w Internecie, którym przyświeca społeczny cel.  Bardziej obrazowo: to na przykład uzupełnianie haseł na Wikipedii, tłumaczenie materiałów na bezpłatnych platformach edukacyjnych (np. Khan University), dziennikarstwo obywatelskie czyli zdawanie relacji z ważnych spraw, które dzieją się w otoczeniu i publikowanie ich w internecie. Dynamicznie rozwija się także „mapowanie” czyli społecznościowe tworzenie map, na przykład mapowanie zabytków w naszym mieście. Jak widać w Internecie też można zrobić wiele dobrego.

My, jako partner konkursu nie starujemy, ale zapraszamy do głosowania na inne zaangażowane społecznie firmy. Wejdź na głosuj.dobroczyncaroku.pl i zdecyduj, która firma zasługuje na tytuł „Dobroczyńca Roku 2015”. Masz czas do 13 kwietnia!
3e367518a53f66e1617225e0a86253b8b01

Dzięki internetowy i mediom społecznościowym możemy pomagać zawsze i wszędzie – wysłać swój głos czy wsparcie dla projektu w najdalszym zakątku świata. Czy „wirtulane” zaangażowanie pomaga w pomaganiu innym tu i teraz, czy raczej zwalnia nas z obowiązku pomocy w „realu”. Jak myślicie?

Udostępnij: Dobroczynność przez internet
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Dom. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Oferta

Mobilny internet najczęściej w smartfonie (0)

Wojtek Jabczyński

30 marca 2015

Mobilny internet najczęściej w smartfonie
0

Liczba osób, które korzystają z mobilnego internetu rośnie z roku na rok. Tak samo wielkość przesyłanych danych i czasu bycia online. Dla śledzących rynek telekomunikacyjny to oczywista oczywistość, ale nawiązuję do tego ponieważ dostałem informację, z jakich urządzeń z mobilnym netem najczęściej korzystacie w sieci Orange Polska. To smartfony – 36 proc., następne modemy USB i mobilny WiFi (popularne „jajka”) po 25 proc. oraz tablety – 8 proc. Dynamiczny wzrost w głównej mierze napędza używanie przez Was smarfonów, które aby wykorzystywać wszystkie ich możliwości, muszą być non stop online. Z drugiej strony widać trend, korzystania jednocześnie z więcej niż jednego dostępu. A przed nami jeszcze powszechnie używanie mobilnego netu w zegarkach, czy telewizorach. Dlatego sieć musi dawać radę obsłużyć rosnący ruch. Obecnie w  zasięgu szybkiego netu w technologii 3G mamy 99,39 proc. mieszkańców, a LTE 63,10 proc. Aktualne mapy zasięgu znajdziecie na stronie http://zasieg.orange.pl/
e0e374d93b0359aacf2453a02cf3246662e

 

Udostępnij: Mobilny internet najczęściej w smartfonie
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Innowacje

Co w gadżetach piszczy (6) (0)

Michał Rosiak

28 marca 2015

Co w gadżetach piszczy (6)
0
Tym razem trafiła się nieco dłuższa przerwa w gadżetowych tekstach, ale na szczęście ostatnimi czasy trafiło mi w ręce kilka zabawek wartych uwagi. Dziś podwójna uczta dla uszu i co nieco dla umysłu + dla odpoczynku oczu.
d06eb944752287ad1b653e18d823da46ec1Bose on-ear Soundlink
Bose QC25
Swego czasu nie wyobrażałem sobie życia bez muzyki, po drodze do szkoły (kiedy to było!) zawsze towarzyszył mi walkman. Z wiekiem mi przeszło, ale ostatnio – dzięki słuchawkom Bose – ze sporym impetem wróciło. Cechą wspólną obu testowanych produktów jest kapitalna jakość dźwięku. Daleko mi do audiofila, ale tu dźwięki są tak czyste, że słuchając filmu w jakości AC3 w ciemnym pokoju odruchowo odwracałem się słysząc za plecami kroki! Obie są też wyjątkowo lekkie, nie powodując żadnego uczucia dyskomfortu, konstrukcja teleskopowa pozwala nawet na brutalne operowanie muszlami, a także na złożenie ich do małej ciasnej paczuszki.
Wyróżnik Soundlinków to możliwość działania po Bluetooth (bateria starcza na ponad 15h – sprawdzone), również podczas rozmowy telefonicznej (znakomity mikrofon kierunkowy w prawej słuchawce). Można je sparować z kilkoma urządzeniami na raz, potrafią podczas oglądania filmu na tablecie wymusić jego zatrzymanie i przełączyć się na rozmowę przychodzącą z telefonu.
QC25 to natomiast urządzenie dedykowane do aktywnego wyciszania dźwięków zewnętrznych. Nie miałem okazji lecieć w nich samolotem, za to w drugiej linii stołecznego metra słyszałem tylko cichutki turkot pociągu. Zarówno wyciszanie jak i systemy wzmacniające dźwięk funkcjonują łącznie – jeśli nie „włączymy” słuchawek, jakość dźwięku przypomina raczej bazarową „chińszczyznę”. Do słuchania wymagają niestety połączenia kablowego, nie jest on na szczęście niezbędny do wyciszania.
Wada? Jedna – to nie są tanie rzeczy. Nie sądzę jednak, by ktokolwiek się na nich zawiódł.
Dłuższy test on-ear Soundlink znajdziecie na łamach Orange Eksperta.
64c4f6fd54b951618a11fd122532ea0c877Yotaphone 2 – Kindle w telefonie
Jak przystało na świra mobilnego i pasjonata e-czytania, gdy dowiedziałem się, że na polski rynek wejdzie telefon z e-papierem, napaliłem się na niego jak dzik na żołędzie. Z przodu mamy do czynienia ze zwykłym średniej klasy telefonem i nie ma co o tym pisać. Widząc natomiast tylny e-papierowy ekran 4,7 cala wszyscy moi znajomi pytali po co mi naklejka na obudowie 🙂 i gdy widzieli, że treść „naklejki” się zmienia, opadały im szczęki. Tylny ekran jest w pełni konfigurowalny, na e-papierowych przewijalnych panelach można ustawić np. aktualną godzinę, pogodę, kalendarz, czytnik e-booków, aktualizowany na bieżąco YotaRSS, czy Twittera. E-papierowa klawiatura pozwala zadzwonić, czy wysłać SMSa/mail, można też pograć w widoczne tylko na tylnym ekranie szachy, warcaby, czy sudoku.
Do czytaniu e-booków mi, jako użytkownikowi Kindle’a, brakowało nieco ekranu, choć podczas testów Yotaphone 2 zdarzało mi się z rozmysłem zostawiać czytnik w domu. Początkowo miałem wrażenie, że błyskawicznie zarysuję ekran na „pleckach”, nie zostawiłem jednak śladu. Może dzięki temu, że szkło Gorilla Glass 3 w tym przypadku jest nieco chropowate i zaokrąglone. Nie wpływa to dobrze na jego responsywność, ale da się z tym żyć. Najfajniejsza jest jednak funkcjonalność YotaMirror, który na e-papier pozwala przerzucić… cokolwiek z  kolorowego ekranu i np. odciążyć zużywającą się baterię. Co więcej – jeśli ta już trzyma się ostatkiem sił, a my np. jedziemy pociągiem i tylko w telefonie mamy e-bilet – można przerzucić go na tylny ekran i zachować tam nawet, gdy terminal dokona żywota.
Do tylnego ekranu można się przyzwyczaić, najlepiej odczuje to bateria, działająca nawet 4-5 dni. Niestety odczuje to również mocno boleśnie portfel i to może okazać się największym problemem.
Udostępnij: Co w gadżetach piszczy (6)
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej