Hasło. Z jednej strony tak ważne, a z drugiej strony - tak piekielnie problematyczne. Bo o ile wpisanie go na stronie nie stanowi wielkiego problemu, nawet wymyślenie to nie żadne rocket science, ale już zapamiętać mocne hasło - to potrafi być sporym wyzwaniem...
Kurtka inteligentna, ale... brudna?
No bo tak - skoro mocne hasło ma mieć 12+ znaków, wielkie i małe litery, cyfry i znaki specjalne, no i nie zawierać wyrażeń słownikowych, to kto normalny coś takiego zapamięta (ja się nie liczę ;) )? OK, można tę robotę scedować na menedżera haseł, ale - cóż - jego też trzeba zabezpieczyć mocnym hasłem. I tu na pomoc przychodzi nam technologia.
Wszystko wokół nas zaczyna być smart, ubrania też. Póki co, wiążą się z tym głównie minusy. Po pierwsze, takiej super kurtki nie możemy normalnie prać, a po drugie i kolejne - zerknijcie do mojego tekstu o konferencji Secure. Ale - jak widać powyżej, jeśli już obejrzeliście - wynalazcy z Uniwersytetu Waszyngtońskiego nie znają pojęcia "niedasię" i pracują nad możliwością... programowania części naszego ubrania! I to też nie jest rocket science, bo korzystają z elementów dostępnych w każdym sklepie. No może nie każdym ;), ale na pewno nie trzeba ich szukać w jakichś dziwnych miejscach.
Mankiecie, na pomoc?
Istota tkwi w przewodzących prąd niciach, wszytych w ubranie, czy to jako dodatek, czy - jak zakładam docelowo - na etapie produkcji. Korzystając z ferromagnetycznych właściwości materiału z którego są zrobione, można za pomocą odpowiedniego urządzenia (w zasadzie... magnesu) - nomen omen - "zaszyć" w nich, za pomocą dodatniej i ujemnej polaryzacji, ciąg zer i jedynek. Encyklopedii Brittanica w ten sposób nie zapiszemy, ale drugi składnik hasła, albo... uprawnienia dostępu do budynku już tak! A taki ferromagnetyczny element możemy wmontować w krawat, pasek, opaskę, naszyjnik, czy wszyć w mankiet koszuli. Drzwi otwierane krawatem? Brzmi dziwnie, ale sami przyznacie, że ma sens.
"Wyprałem hasło"
Badania naukowców z Waszyngtonu udowodniły, że do gromadzenia w ten sposób krótkich ciągów znaków nie potrzeba elektroniki, żadnych sensorów, nic z tych rzeczy. Do odczytania wystarczy zwykły magnetometr, a pod tym tajemniczym hasłem kryje się choćby najzwyklejszy czip NFC w telefonie. Jedno nad czym trzeba popracować, to problem zanikania jakości sygnału. W przypadku badań po tygodniu siła sygnału osłabiała się nawet o 30 procent, ale z drugiej strony, "mankiet" można było po prostu "naładować". Aha, wysokie temperatury też wytrzymało, nawet 160 st. C, więc prać można bez ryzyka.
Przyznam szczerze, że mnie się taka koncepcja podoba. A Wam?

Michał Rosiak
Komentarze
Owszem koncepcja fajna, tylko pewnie na chwilę obecną bardzo droga.
Odpowiedz