Sieć

Historia pewnej awarii (23)

Piotr Domański

9 lutego 2017

Historia pewnej awarii
23

Do dziś pamiętam tabliczkę, którą dostrzegłem na ścianie „newsroomu” w radiu studenckim w którym pracowałem: „Urządzenia elektryczne pracują lepiej po podłączeniu do prądu”. Niby banał, bo prąd jest przecież wszędzie i wystarczy włożyć kabel do gniazdka i wszystko działa.

A co jeżeli urządzenie stoi w szczerym polu?

Albo z dala od źródeł energii?

Wszystkie nasze szafy ze sprzętem, maszty i inne urządzenia sieciowe są podłączone do prądu. Niektóre siedzą sobie w cieplutkich serwerowniach w komfortowych warunkach, jednak większość stoi w ciemnych zaułkach, pośród bloków i kamienic, czasem wśród łąk na mrozie oraz w deszczu dzielnie transferując dla Was dane. One są szczególnie narażone na różne trudności i przypadki, również te losowe. Czasem zmuszają nas one do poszukiwania zupełnie nowych rozwiązań.

Zaczyna się od kradzieży okablowania…

Taka „sytuacja losowa” przydarzyła się nam niedawno w Warszawie przy ulicy Stalowej. Stoi tam szara, niepozorna szafa dostępowa. Pewnego niezbyt pięknego jesiennego dnia ktoś, mówiąc wprost… ukradł prowadzące do niej kable zasilające. Co ciekawe, takie kradzieże zdarzają się znacznie rzadziej niż kradzieże kabli telekomunikacyjnych, głównie dlatego, że łatwiej o „popieszczenie” prądem. Ale, w tym przypadku kable zniknęły, a szafa została bez zasilania. By sprawę skomplikować budynek przy, którym stoi rzeczona konstrukcja ze względu na fatalny stan został zamknięty przez nadzór budowlany. O innych trudnościach nie wspominając. W efekcie szafa została bez zasilania, a my bez możliwości podłączenia go w konwencjonalny sposób.

Szafa dystrybucyjna ulica Stalowa Warszawa

Foto Szafa przy ul. Stalowej obecnie zasilana systemem HVDC

A przecież do szafy podpięte są pętle abonenckie i klienci korzystający z naszych usług. Technikom pozostało jedno – codzienne wymienianie akumulatorów zasilających urządzenie. Każdego dnia ekipa pojawiała się na miejscu, wymieniała co trzeba, po czym wracała kolejnego dnia. Co dość oczywiste generowało to spore koszty i nie mogło trwać wiecznie. W sumie przez kilka tygodni nasi technicy odbywali „wycieczki” do owej szafy, a w tym czasie nasi inżynierowie główkowali jak rozwiązać ten problem.

Zdalne zasilanie w technologii High Voltage Direct Current

Jego rozwiązaniem okazało się zastosowanie technologii opartej o zdalne zasilanie HVDC (ang. High Voltage Direct Current, czyli linia wysokiego napięcia prądu stałego). Mówiąc wprost – podłączyliśmy naszą pozbawioną zasilania szafę do innego urządzenia oddalonego o ponad pół kilometra. Nie jest to jednak tak proste, jakby mogło się wydawać. Po pierwsze w Polsce to zupełnie nowa technologia. Po drugie pojawiają się także wyzwania techniczne. Głównym było napięcie prądu, który trzeba konwertować w szafce zasilającej z 48 VDC na 400VDC, a w szafce odbiorczej z 400 VDC  do 48 VDC. Aby uniknąć niebezpieczeństwa porażenia, układ wyposażono w zabezpieczenia wyłączające zasilanie w przypadku przerwania kabla lub pojawienia się prądu doziemnego. Całą „akcję,” która pozwoliła podłączyć naszą szafę przy pomocy technologii HVDC udało się nam zrealizować w ciągu jednego dnia.

Szafa stalowa Urządzenia HVDC zainstalowane w szafie dostępowej

Foto.Urządzenia HVDC zainstalowane w szafie dostępowej

To jest pierwszy taki test, ale już teraz planujemy kolejne z innymi dostawcami. W obecnej wersji rozwiązania, które testujemy przy zdalnym zasilaniu HVDC zużywają więcej energii niż przy zasilaniu z sieci zewnętrznej. Wynika ono ze strat na kablu przesyłowym oraz przy podwójnej konwersji – najpierw z 48VCD na 400VDC, a później z 400 na 48VDC. Koledzy zajmujący się siecią dostrzegają potrzebę zastosowania systemu w sytuacjach nietypowych i awaryjnych ja ta na Stalowej. Wtedy głównym celem jest utrzymanie funkcjonowania wszystkich usług.  Zdradzili oni także, że celem testów, oprócz oceny technicznej konkretnych rozwiązań są analizy ekonomiczne. Pozwolą one ocenić jakie kategorie urządzeń sieciowych, w których zastosowanie HVDC przyniesie najwięcej korzyści.

Udostępnij: Historia pewnej awarii
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Key. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    Pan Pikuś 08:55 10-02-2017
    Bardziej martwi mnie to, że zostaliście bez... Serca :-(
    Odpowiedz
    • komentarz
      MAURYCY 10:05 10-02-2017
      I wygląda że również bez sporej grupy czytelników bo coś jakby blog zamarł...
      Odpowiedz
      • komentarz
        kj 18:03 10-02-2017
        Ja też już rzadko wpadam na na to coś co kiedyś było blogiem.
        Odpowiedz
        • komentarz
          Piotr Domański 18:40 11-02-2017
          Autorzy ci sami, teksty - też te same. Komentarze są... tylko treści więcej. Tylko pytanie, czy lepszym było rozwiązanie, w którym nie mieliście dostępu do informacji o najważniejszych ofertach, bo znajdowały się one na innej stronie - na naszym biurze prasowym? Teraz macie do wszystkie dostęp od razu, na jednej stronie.
          Odpowiedz
          • komentarz
            kj 19:25 11-02-2017
            To mogliście rozszerzyć zakres tematyczny tamtego bloga. Czy czytelnikom bloga na pewno są potrzebne informacje o nowych ofertach i więcej niepotrzebnej treści? 1. Nowe oferty na pewno nie są tak dobre jak oferty, które mają czytelnicy, bo sami potrafią znaleźć sobie najlepszą i wtedy kiedy będą jej potrzebować i zapewne będą jej szukać na stronie głównej orange.pl. 2. Bloga czytają tylko osoby zainteresowane techniką, a wpisy o ofertach są tylko niepotrzebną reklamą 3. Czytelnicy bloga są aktywni na innych stronach typu telepolis, gsmonline, spidersweb, telko.in itp. i stamtąd ewentualnie wezmą info o ofercie. Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.
            Odpowiedz
            • komentarz
              Piotr Domański 11:26 13-02-2017
              Zacznę od trzeciego z punktów i odpowiem na nie pytaniem: a skąd dziennikarze SpidersWeb.pl, Telepolis, czy GSMonline wiedzą o naszej ofercie? Oni też czytają bloga ;-) (pozdrawiamy!) Piszemy o technice, bezpieczeństwie i całej masie innych tematów. Testujemy też sprzęt. Ale jednak troszkę ciężko mi wyobrazić sobie sytuację, by firma, która zarabia na oferowaniu usług i produktów nie informowała o nich na swoim firmowym blogu. A co do pierwszego punktu – kieruje do punktu trzeciego ;-)
              Odpowiedz
              • komentarz
                jk 12:55 13-02-2017
                Bo dziennikarze mieli osobną do tego stronę? Bywali na konferencjach prasowych? Dostawali informacje na maila? Czyli czytelnicy "bloga" mają teraz podwójne informacje (na stronach tematycznych i tutaj) - po co? Jakoś do tej pory nie opisywaliście oferty i usług na blogu i przez te wszystkie lata żyliście. Jaki odsetek wszystkich klientów czyta bloga? 0,001%? A ilu z nich weźmie reklamowaną ofertę, która jest zazwyczaj gorsza niż ta, którą dobrał sobie taki świadomy klient? No zyski ogromne. W takim razie spoko - informujcie sobie o zupełnie wszystkim w tym czymś co kiedyś było blogiem, ale ja tu wpadnę może raz na miesiąc podczas gdy kiedyś byłem tu codziennie. Bez pozdrowień.
                Odpowiedz
              • komentarz
                MAURYCY 12:56 13-02-2017
                Piotrek poprawcie czytelność i ergonomię swoich stron/podstron to ludzie przestana marudzić. Bo obecnie znalezienie informacji o interesującej ofercie i cenniku jest bardzo utrudnione - łatwiej wpisać w google co chcemy się dowiedzieć niż szukać na stronie operatora. Zresztą wypunktował już Was mike278 we wpisie o nowej dziwnie nazwanej usłudze...
                Odpowiedz
                • komentarz
                  Piotr Domański 16:42 15-02-2017
                  Wiem, że koledzy już nad tym pracują. Na stronie https://www.orange.pl/love/krok1 są już wszystkie regulaminy usługi.
                  Odpowiedz
          • komentarz
            MAURYCY 21:20 11-02-2017
            Szczerze? Ja mam we wszystkich przeglądarkach (komp, fon i tablet) już pozmieniane adresy na ładujące tylko bloga http://biuroprasowe.orange.pl/?type=blog (o ile można to tak nazwać...) czyli że automatycznie pozycjonuje na wpisach blogowych, więc i tak nie widzę co jest powyżej (biuro prasowe i mediateka), bo uważam te inne informacje za zbędne dla mnie i niepotrzebnie zaśmiecające mi stronę. Aaa no i coś często przymula ta strona biuroprasowe - klikam se reload a nic się nie ładuje, trzeba czekać kilkanaście sekund. To samo przy dodawaniu każdorazowo komentarza - kilkunastosekundowy przestój. No ale wiem, czepiam się. Jak dla mnie wszystko jest przeładowane jakimiś skryptami czy czymś, co zamula przeglądarki i na pewni nie usprawnia przeglądania.
            Odpowiedz
            • komentarz
              kj 11:26 12-02-2017
              Osobiście to wyciąłem sobie wszystkie śmieci ublockiem. Wygląda to tak: http://s2.ifotos.pl/img/screencap_awxarxp.png Dlaczego zostawiłem dwa paski? Bo w pierwszym klikając "czytaj więcej" strona przewija się do drugiego paska, który ustawia się na "blog" zamiast "wszystkie wpisy". Bez drugiego paska nie zobaczę starszych wpisów jak będę tu wchodził raz na miesiąc lub rzadziej.
              Odpowiedz
              • komentarz
                Piotr Domański 16:43 15-02-2017
                Każdy może wybrać te treści, które mu odpowiadają ;-)
                Odpowiedz
    • komentarz
      pablo_ck 10:10 10-02-2017
      I w takim razie bez Rozumu ;-( Jak można "uśmiercić" tak kultowe postacie?? Wielkie zmiany w Orange, tylko nie wiem czy na lepsze???
      Odpowiedz
      • komentarz
        Piotr Domański 12:03 10-02-2017
        Pan Pikuś, MAURYCY, pablo_ck, pożyjemy zobaczymy ;-)
        Odpowiedz
      • komentarz
        Piotr Domański 16:00 10-02-2017
        Wojtek wrzucił już wpis na Twittera na ten temat. Zobaczcie: https://twitter.com/RzecznikOrange/status/830060007706259458
        Odpowiedz
  • komentarz
    Buka 12:36 10-02-2017
    No trochę odplyneło, fajnie to wygląda ale ergonomia-średnio,średnio...wszystko jest na jednej ,,ścianie'', ja na ten przykład odpadłem z forum orange po zmianach.Panie Piotrze, czy w tym roku są jakieś plany względem ftth w Łomiankach? Jak to jest, czy planowanie inwestycji jest 3 miesiące do przodu, czy można uzyskać gdzieś informacje w stylu-w 2018 r będziemy wychodzić do Łomianek?.Chodzi o to, że nie chcę co 3 miesiące truć....pytaniami kiedy?. Pozdrawiam
    Odpowiedz
    • komentarz
      Piotr Domański 18:43 11-02-2017
      Buka, a wcześniej część treść umykała, bo znajdowała się na innej stronie - stronie biura prasowego i często nigdy na bloga nie trafiała. Bo tam, w formie komunikatów prasowych pojawiały się informacje o najważniejszych ofertach i wydarzeniach w firmie. Teraz wszystko jest łatwo dostępne w jednym miejscu.
      Odpowiedz
  • komentarz
    jh 18:05 10-02-2017
    A energetyka nie była w stanie pomóc i puścić linię napowietrzną?
    Odpowiedz
    • komentarz
      Piotr Domański 18:34 11-02-2017
      Mówiąc bardzo oglądnie - gdyby sprawa była taka prosta dalibyśmy sobie radę w ten sposób ;-)
      Odpowiedz
  • komentarz
    juzew 07:26 11-02-2017
    Ciekawy wpis. A skoro już jesteśmy w tematyce infrastruktury, szaf ONU to pytanie: kiedy obiecany w zeszłym roku tekst o planach modernizacji miedzianej sieci dostępowej? Pytałem m.in. o testy micronode instalowanych na kablowych szafach rozdzielczych np. w miejscowości Gryfino. Dowiemy się coś więcej? Jakieś plany na vectoring, g.fast itp?
    Odpowiedz
    • komentarz
      Piotr Domański 18:53 11-02-2017
      juzew, gdy tylko będę mógł o tym napisać tekst znajdzie się na blogu ;-)
      Odpowiedz
  • komentarz
    Krzysiek87 20:50 11-02-2017
    Panie Piotrze,czy w szafie znajdują się urządzenia do Neostrady oraz POTS?
    Odpowiedz
    • komentarz
      Piotr Domański 16:59 15-02-2017
      Sprawdzę i dam znać.
      Odpowiedz

Bezpieczeństwo

O dzieciach, dla dzieci, z dziećmi (1)

Michał Rosiak

9 lutego 2017

O dzieciach, dla dzieci, z dziećmi
1

Wiecie, co było kluczem do tego, że tegoroczna konferencja z okazji Dnia Bezpiecznego Internetu była najciekawsza z dotychczasowych? Rozwiązanie genialne w Twojej prostocie, które od razu, gdy zdałem sobie zeń sprawę, walnęło mnie silnie w głowę, niczym kulka Pomysłowego Dobromira. Skoro co roku rozmawiamy o bezpieczeństwie dzieci i młodzieży, to może warto byłoby oddać głos właśnie im?

Dla mnie to właśnie trójka uczniów: Weronika Pietrzak, Dawid Słoninka i Aleksander Karłowski była bohaterami najistotniejszego punktu konferencji, debaty, prowadzonej przez red. Justynę Suchecką z Gazety Wyborczej, bowiem dzięki nim mogliśmy spojrzeć na bezpieczeństwo w sieci z całkiem innej perspektywy. Czy uczniowie rozmawiają z nauczycielami o bezpieczeństwie w sieci?

– A dlaczego mielibyśmy rozmawiać? Czy nauczyciel powie mi coś nowego o internecie? Będzie mnie uczyć, żeby uważać, co wrzucam do sieci? Przecież nauczyciele publikują znacznie gorsze rzeczy niż my i raczej nie planowo, tylko z nieświadomości.

Choć powyższa seria cytatów może wyglądać nieco agresywnie, to tylko wrażenie, bowiem umieściłem na niej najmocniejsze fragmenty. Młodzież odpowiadała w sposób spokojny, wyważony i nierzadko… zawstydzający stanowiących większość w sali jednego ze stołecznych kin nauczycieli. Jednym z wyjątków w tej grupie była inna z debatujących, Ewa Kędracka z Ośrodka Edukacji Informatycznej i Zastosowań Komputerów, po godzinach pełniąca też rolę społeczną babci 🙂

– Rodzice nie wspierają dzieci w kwestiach związanych z technologiami, czy internetem, bo sami nie są w tym kierunku wykształceni. A szkoła też nie pomaga, bowiem w programie podstawówki, przy sporej liczbie zajęć poświęconych bezpieczeństwu, nie ma ani minuty o cyber-bezpieczeństwie! – zdradziła.

A może powinno być tak, że akurat w tym aspekcie obie strony uczą się nawzajem? Uczniowie wspierają nauczycieli znajomością technologii, zaś w drugą stronę – doświadczeniem życiowym, przystającym zarówno do świata online, jak i offline? Z mojego punktu widzenia wydaje się to mieć sens, ale z dyskusji wynikało, że niekoniecznie obie strony – przynajmniej bazując na grupie obecnej podczas konferencji – miałyby na to ochotę.

Jedno jest jednak pewne – godzinna debata udowodniła, że rozmawiać o dzieciach i młodzieży bez ich udziału, niejako z pozycji siły, absolutnie nie ma sensu. Tym bardziej, że marudzenie o „tej dzisiejszej młodzieży” niekoniecznie musi mieć rację bytu.

Jaka zasada związana z posiłkami powinna panować w domu? Przynajmniej przy posiłkach absolutnie nie korzystamy z telefonu

Ludzie jadą autobusem i bez przerwy gapią się w telefon, a ja czytam książkę i rozglądam się naokoło. Kiedyś ludzie w ogóle oduczą się rozglądać, bo przecież mają swoje małe ekraniki!

Myślicie, że to głos nauczycieli, dorosłych? Nope. To opinia młodych uczestników debaty. I z tym krzepiącym akcentem Was zostawiam. Mnie się jakoś milej na sercu zrobiło.

Udostępnij: O dzieciach, dla dzieci, z dziećmi
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Truck. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    MAURYCY 10:26 09-02-2017
    Eeee tam bezpieczny internet, dzisiaj jest inne ważniejsze święto :-D http://businessinsider.com.pl/lifestyle/miedzynarodowy-dzien-pizzy/d00dwqs
    Odpowiedz

Urządzenia

Testujemy Lenovo Moto Z + MotoMods (1)

Michał Rosiak

8 lutego 2017

Testujemy Lenovo Moto Z + MotoMods
1

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Lenovo Moto Z, musiałem zamrugać oczami, żeby się upewnić, czy na pewno dobrze widzę. Podobno tak zachowuje się większość ludzi, bo grub… a w zasadzie cienkość pierwszego flagowca Moto w barwach Lenovo, zaledwie 5,2 milimetra, robi niesamowite wrażenie. Jednak choć z jednej strony telefon jest ultracienki, nie robi wrażenia wątłego, czy kruchego – aluminiowe ramki wokół dwóch szklanych tafli nie tylko ślicznie wyglądają, ale także (a może przede wszystkim?) wzmacniają konstrukcję. Co prawda nie do tego stopnia, bym odważył się schować Moto Z do tylnej kieszeni i usiąść ;), ale nie mam obaw, że rozpadnie mi się w rękach. Nie pozostaje to oczywiście bez wpływu na baterię, ale na dzień roboczy wystarcza, poza tym dzięki funkcji Quick Charge wystarczy kilka chwil, bo „dopchać” ogniwo na kolejnych parę godzin.

Rozmawialiście kiedyś przez… naleśnik? Nic negatywnego, po prostu jest nieco dziwnie, jakbyśmy rozjechali z urządzenia rozjechanego czołgiem 😉 – cienkiego, płaskiego i sporego – 5,5 cala. Jeśli jesteśmy w stanie przyzwyczaić do wielkiego ekranu, jest świetnie. Wielki ekran w jakości QHD jest odpowiedzialny za piękne obrazy, zaś Snapdragon 820 z 4 GB RAMu – za to, że Moto Z nie da się zawiesić, czy spowolnić. Niezależnie od tego, ile aplikacji uruchamiałem, telefon gospodarował zasobami tak, że nie było się do czego przyczepić. Lubicie (i wierzycie) benchmarkom? 125 tys. w Antutu. Z urządzeń, które testowałem szybszy był tylko iPhone 7 Plus.

Egzemplarze Lenovo Moto Z to jedne z… 1,2% wszystkich telefonów z Androidem pracujących pod kontrolą Nougata 7.0 lub 7.1. To na co przede wszystkim zwróciłem w nowym systemie uwagę, to możliwość interakcji z większości aplikacji (włącznie z odpisaniem np. na SMSa) bezpośrednio z poziomu belki powiadomień. Skrócenie customer journey zawsze w cenie. Ale sposobu odczytywania powiadomień użytkownikom Moto Z zazdroszczę. Macham dłonią nad ekranem, ten wybudza się w trybie oszczędnym, jeśli mamy nieodczytane powiadomienie, na dole pojawia się logo. Wystarczy je dotknąć, by zobaczyć początek informacji i wtedy albo ruchem palca w dół – odrzucić, bądź w górę – otworzyć aplikację.

No i kapitalne MotoMods! Ale o nich nie będę pisał – o nich możecie sobie obejrzeć. A Wam jak się podoba Moto Z?

Aha, jak już obejrzycie film to zajrzyjcie na nasze strony, bowiem od dzisiaj możecie u nas kupić edycję 2017 Samsungów Galaxy A3 i A5. Tym drugim miałem okazję bawić się przez jakiś czas i naprawdę, jeśli nie macie ciśnienia na model S, A5 powinien was zadowolić zarówno jakością wykonania, jak i wydajnością. No i tylko my mamy różowego A5 😉

Udostępnij: Testujemy Lenovo Moto Z + MotoMods
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Heart. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    mike278 16:52 08-02-2017
    Panie Michale, w ostatnim zdaniu zabrakło jednego słowa : "my". Co do recenzji jak zwykle świetnie. W swój charakterystyczny sposób opisał Pan to co trzeba. Co do terminala, miałem okazję się z nim zapoznać, z modułów miałem w ręku JBL i pikoprojektor. Swietne rozwiązanie ale cena "zabija". Ale tutaj przynajmniej wie za co się płaci. Jakość, ,możliwości,wielofunkcyjność i jednak klasa urządzenia.
    Odpowiedz

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej