Oferta

Jak działa bilansowanie 1:1 czyli Net-billing od Orange Energia

Kasia Barys Kasia Barys
07 sierpnia 2023
Jak działa bilansowanie 1:1 czyli Net-billing od Orange Energia

Bilansowanie 1:1 od Orange Energia to alternatywa dla powszechnie obowiązującego systemu rozliczeń prywatnych mikro producentów prądu. Usługa dostępna jest na rynku od kilku miesięcy. Cieszy się sporym zainteresowaniem użytkowników domowej fotowoltaiki. Jednak na jej temat krąży wiele mitów. Czas, aby je obalić. Coś na ten temat wiem.

Fotowoltaika w Polsce rozwija się szybko. Przydomowych instalacji jest już ok. 1,3 mln. Na koniec marca w naszym kraju działały elektrownie fotowoltaiczne o mocy wynoszącej już ponad 13 GW. Zdecydowanie największy udział w tym potencjale miały instalacje fotowoltaiczne należące do prosumentów. To osoby produkujące energię na własne potrzeby. Takim prosumentem od marca br. jestem i ja.

Dlaczego rozliczenie 1:1 od Orange Energia jest lepsze

Zdecydowałam się na fotowaltaikę od Orange Energia nie tylko ze względu na lojalność do firmy ale też finanse (sprawdziłam i porównałam wiele ofert). Bilansowanie 1:1 ma tę przewagę nad klasycznym net-billingiem, że jej rozliczenie jest korzystniejsze i bezpieczniejsze dla właścicieli instalacji fotowoltaicznych.  Teraz wyjaśnię Wam dlaczego.

Co to jest Net-billing i jak to działa

Net-billing działa już ponad rok i obejmuje nowych prosumentów, którzy dokonali zgłoszenia instalacji fotowoltaicznej po 1 kwietnia 2022 roku lub sami zmienili sposób rozliczeń z systemu opustów. W net-billingu klient/użytkownik sprzedaje nadwyżki energii po średniej, miesięcznej cenie sprzedaży energii z giełdy. A kupuje po cenie rynkowej. Stawka za energię wysyłaną do sieci może być niższa*, od tej po której jest sprzedawana. Ale to nie wszystko. Stawki za energię mogą, w zależności od miesiąca, diametralnie się różnić. Z obserwacji cen z ostatniego roku wynika, że o ile cena w grudniu 2022 r. (gdy produkcja energii była niewielka) wynosiła 723,49 zł za MWh, to w maju 2023 r. (gdy instalacje fotowoltaiczne generowały dużo energii) stawka za nią wynosiła zaledwie 381,44 zł/MWh. Widać więc, że system ustawowego net-billingu ma, żeby powiedzieć delikatnie, zmienną opłacalność.

W ofercie Orange Energia Net-billing 1:1 ten problem nie występuje, ponieważ stawka za energię wprowadzoną i pobraną z sieci jest taka sama. Nie ma ryzyka poniesienia straty związanej z różnicą stawek, a opłacalność jest na stałym poziomie, który łatwo wyliczyć. Podam Wam przykład mojego domu 150 m2, w którym mieszka 5 osób. Mam 11 paneli, które na nas pracują. Za trzy ostanie miesiące otrzymałam fakturę i rozliczenie. Wyprodukowałam ok. 1300 kWh a zużyłam 500 kWh. Za tyle za ile wyprodukuję prąd, za tyle mogę go odkupić.

Co to jest Wirtualny Magazyn

W ofercie Orange Energia Net-billing 1:1 otrzymałam Wirtualny Magazyn energii (tzw. Magazyn Energii oddanej) w cenie abonamentu. Energia w nim skumulowana, nie przepada po 12 miesiącach, ale jest do wykorzystania przez cały okres trwania kontraktu, czyli przez 4 lata - również po przedłużeniu umowy. Co to oznacza w praktyce? Nadwyżka z mojej produkcji za ostatnie 3 miesiące (ok. 800 kWh) zostanie zamieniona na złotówki, którymi mogę zapłacić za energię wykorzystaną np. w miesiącach zimowych. Oznacza to, że wróci do mnie 100% wartości energii wprowadzonej do sieci i to po tej samej cenie.

*Cena za którą prosument kupuje samą energię, bez opłat dystrybucyjnych, w 2023 r. wynosi średnio 0,51 zł/kWh do limitu 2000 kWh i 0,85 zł kWh powyżej tego limitu.

Jaka stawka za energię w Orange Energia Net-billing 1:1

Przez pierwszych 6 miesięcy obowiązywania Umowy stawka jest na poziomie najniższej ze stawek wśród obowiązujących taryf sprzedawców z urzędu (Energa Obrót, PGE Obrót, TAURON Obrót, ENEA, E.ON Polska).

Stawka za energię - od 7 do 48 miesiąca jest ustalana co roku w oparciu o regułę indeksacyjną. Przykładowo, jeśli cena energii na rynku hurtowym spadnie o 10% w 2022 r., to stawka za energię pobraną na rok 2023 zostanie obniżona o 10%. Podobnie, jeśli cena wzrośnie lub pozostanie bez zmian.

Dla kogo Orange Energia Net-billing 1:1

Oferta Orange Energia Net-biling 1:1 przeznaczona jest dla każdego właściciela mikroinstalacji fotowoltaicznej, czyli systemu o mocy do 50 kWp, rozliczającego się w jednej z taryf z grupy taryfowej G (G11, G12, G12w), bez względu na to kto jest dostawcą jego instalacji fotowoltaicznej. Należy jednak pamiętać, że klienci, którzy swoje instalacje wykonywali przez partnerów Orange Energia jak np. Columbus, otrzymują specjalne korzyści m.in. niższe opłaty miesięczne. Regulamin i cennik usługi oferowanej dla klientów Columbus jest dostępny na stronie: https://pradjakpowietrze.pl/

Ile otrzymałam faktur ? Orange Energia, jako spółka obrotu, ma podpisane umowy z operatorami sieci dystrybucyjnych. Dzięki temu zawarłam z Orange Energia umowę kompleksową. Oznacza to dla mnie i każdego innego klienta, że wszystkie opłaty sprzedażowe i dystrybucyjne są widoczne na jednej fakturze od Orange Energia. Otrzymywanie jednej, zamiast dwóch faktur jest nie tylko wygodne, ale  przed wszystkim ułatwia mi zarządzanie i kontrolowanie domowych rachunków. Mam też pewność, że po podpisaniu umowy nie będę płacić dwa razy za tę samą usługę.

A jak to jest z tymi opłatami

Klient Orange Energia ponosi opłatę miesięczną, która jest zróżnicowana w zależności od mocy instalacji - do 6 kWp i powyżej 6 kWp oraz wyboru faktury elektronicznej bądź papierowej. Dodatkowo dla energii odbieranej z sieci naliczane są standardowo opłaty dystrybucyjne zgodne z aktualnie obowiązującą taryfą operatora. Na fakturze nie ma żadnych ukrytych opłat jak np. opłata aktywacyjna czy opłata za prowadzenie Wirtualnego Magazynu energii.

Miesięczna opłata produktowa dla instalacji do 6 kWp i przy wyborze faktury elektronicznej wynosi 29,99 zł. Na fakturze są także widoczne opłaty dystrybucyjne od PGE, przez którego sieć pobieram i oddaję wyprodukowaną ze słońca nadwyżkę prądu.

Jak przejść na Net-billing od Orange Energia

Jeśli jesteście mikrowytwórcami i nie macie rozliczenia Net-billing 1:1 możecie przejść do Orange Energia i ona zajmuje się całym procesem. Firma przeanalizuje umowę z poprzednim sprzedawcą, warunki rezygnacji oraz okres wypowiedzenia. Przy przejściu na bilansowanie 1:1 każdorazowo zachowywany jest okres wypowiedzenia na obecnej umowie.

Darmowy pakiet Assistance Domowego

Poza wspomnianymi wcześniej korzyściami z bilansowania 1:1 w Orange Energia, miłą niespodzianką w umowie zakupu i instalacji fotowoltaiki był dla mnie darmowy pakiet Assistance Domowego.  Zapewnia naprawę urządzeń AGD/RTV oraz PC. Szeroki zakres pomocy fachowców: hydraulika, elektryka, ślusarza, szklarza czy serwisanta PC. To idealne rozwiązanie w razie jakichkolwiek problemów z instalacjami czy sprzętem w domu oraz gwarancja szybkiej reakcji na usterkę. Pakiet zawiera 5 napraw w roku do 1 500 zł/każda oraz części zamienne w cenie. Dzięki temu klienci Orange Energia mogą zaoszczędzić nawet do 7 500 zł rocznie w domowym budżecie na naprawach i serwisowaniu.


Oferta

Niedzielna okazja cenowa: Sony Xperia

Beata Giska Beata Giska
06 sierpnia 2023
Niedzielna okazja cenowa: Sony Xperia

Jeśli jesteście fanami smartfonów Sony przygotujcie się na zakupy. Do wyboru macie przecenione dwa, ciekawe modele.

Tylko dziś w opcji bez abonamentu, obniżyliśmy ceny wybranych modeli: Sony Xperia 1 V 5G 256 GB aż o 700 zł oraz Sony Xperia 10 V 5G 128 GB o 400 zł. To smartfony obsługujące sieć 5G. Każdy z nich cieszy się u nas bardzo pozytywnymi opiniami. Ciekawostka - Sony Xperia 10 V to najlżejszy na rynku model z tak pojemną baterią.

Oferta oraz cena dostępne są tylko dziś do północy. Warto szybko się namyśleć i skorzystać. Szczegóły niedzielnej okazji dostępne są tutaj.

Komentarze


Oferta

Co w gadżetach piszczy (47)

Michał Rosiak Michał Rosiak
05 sierpnia 2023
Co w gadżetach piszczy (47)

Jeszcze tylko cztery odcinki i będziemy świętować pół setki. Pierwszy raz pisałem o gadżetach niemal 9 lat temu, opisując tablet, głośnik i androidową przystawkę do telewizora. Planowałem „50” zamknąć w tym roku, zobaczymy czy się uda.

A póki co pora na kilka słów o trzech nowych gadżetach. Jeden to sprzęt jakiego na tych łamach jeszcze nie było, a dzięki jego testowi dowiecie się, co czasami robię w wolnym czasie.

Motorola Edge 40 Pro. Flagowiec, a taki niepozorny

Lubię Motorole. Nawet bardzo. To telefony, które nie krzyczą z daleka: „Jestem topowy!”. Są skromne i gustowne. Mimo tego, wystarczy wziąć je w rękę, obejrzeć, chwilę pokorzystać – i już wiesz, że tu wszystko jest idealnie na swoim miejscu.

Jakoś tak wszystkie Motki wydają mi się zwiewne i smukłe. Tymczasem rozmiarowo Edge 40 Pro różni się na milimetry od używanego przeze mnie obecnie Xiaomi 13 Pro. To wrażenie wydaje się brać z relatywnie małej, jak na dzisiejsze czasy, wyspy z aparatami. Inne flagowce czasami wyglądają jak telefony przyklejonymi do aparatów, tymczasem Motorole? Każda wygląda tak samo! I to nie jest krytyka.

No i niekoniecznie tak samo działa! Edge 40 Pro to 12 GB RAM i Snapdragon 8 Gen 2. Sprzęt nie do zajechania. Dołóżmy do tego piękny ekran OLED z odświeżaniem 165 Hz, głośniki stereo Dolby Atmos i piękne, delikatnie mieniące się szkło na pleckach. Na wyspie z aparatami: dwa oczka po 50 Mpix (f/1.8 + ultraszerokie 114˚) i 12 Mpix telefoto z podwójnym zoomem optycznym. Jak wychodzą zdjęcia? W dzień świetne, w nocy... cóż, różnie. No ale akurat jeśli chodzi o aparaty, to producenci mają ze mną dobrze. Ja zdjęcia dzielę na bardzo ładne, ładne, „takie se” i brzydkie. Motorola Edge 40 Pro robi ładne, a w dzień bardzo ładne.

Dodajmy do tego nieprzesadnie dużą (4600 mAh), ale bardzo dobrze zoptymalizowaną baterię, którą od 0 do 100% naładujemy w niewiele ponad 20 minut (ładowarka 125W jest w zestawie), czystego Androida (i obietnicę trzech dużych aktualizacji + dodatkowego roku łatek bezpieczeństwa), no i Ready For, czyli możliwość stworzenia z telefonu komputera (przy tak wydajnym sprzęcie ma to duży sens). I mamy kolejnego kandydata do wyboru, gdy szukamy flagowca w sensownej cenie. Osiołkowi w żłoby dano?

Logitech Blue Yeti. Profesjonalny sprzęt w domowym zaciszu

W życiu bym nie pomyślał, że przyda mi się... mikrofon. O słuchawkach, kamerach, różnych innych gadżetach czytaliście u mnie nie raz. Ale mikrofon? No ale kiedy dostajesz ofertę skomentowania z domowego zacisza meczu Panthers Wrocław w rozgrywkach European League of Football, nie odmawiasz. I o ile nie była to moja pierwsza (było tego przez lata sporo) robota przed mikrofonem, do tej pory robiłem to w telewizyjnym studiu! Czasy się zmieniły, technika poprawiła, można pracować z domu. Orange Światłowód sprawia, że nawet wydawca zazdrości mi prędkości sieci, brakuje tylko porządnego mikrofonu.

Totalnie nie znam się na takich gadżetach. Mikrofon zawsze miałem gotowy w „dziupli”. No ale teraz dziupla była w domu, a Blue Yeti realizator poradził mi jako najlepszy mikrofon w dobrej cenie. A skoro tak się złożyło, że akurat miałem możliwość dostać go do testów – bingo! Pierwsze wrażenie? Ależ on jest wielki! 20 cm długości (30 z podstawą), obwód taki, że nawet moja wielka łapa się na nim nie zaciśnie… No i już na pierwszy rzut oka uczucie obcowania ze sprzętem Profesjonalnym przez Duże Pe. Stylizowany na stare studyjne mikrofony wygląda po prostu bardzo ładnie. Na dodatek jest ciężki – nie ma mowy o tym, byśmy mieli wrażenia korzystania z zabawki.

W tym przypadku wyjątkowo przeczytałem w instrukcję, co okazało się być piekielnie ważne. Z czterech trybów zbierania dźwięku wybrałem kardioidalny, skupiający się na przestrzeni przed mikrofonem. Fajna jest opcja ‘dwukierunkowy’, idealna dla siedzących naprzeciw siebie podcasterów. Zorientowałem się też, że mogę regulować czułość mikrofonu, a gdybym musiał kichnąć, nie muszę szukać przycisku na komentatorskiej konsoli, bo „mute” jest na obudowie mikrofonu. Do Blue Yeti możemy też podłączyć słuchawki, ale w tym przypadku wybrałem dźwięk bezpośrednio z komputera.

Na bieżąco zwrotna w słuchawkach brzmiała dobrze, a gdy po transmisji na żywo uruchomiłem powtórkę – jeszcze lepiej. Żyleta, żadnych przegłosów, żadnych szumów z mieszkania ani z zewnątrz, tylko czysty, idealnie wpasowujący się w mecz głos. Zdarzało mi się też używać Blue Yeti podczas firmowych telekonferencji i choć mam wrażenie, że przede wszystkim robił wrażenie swoim wyglądem :), na jakość dźwięku nikt nie narzekał. W sumie nic dziwnego – produkowany od 2009 Blue Yeti jest niezmiennie najlepiej sprzedającym się mikrofonem USB na świecie, z którego chętnie korzystają twórcy wideo, podcasterzy, a nawet muzycy.

Jabra Evolve2 Buds. Gdziekolwiek jesteś - słychać tylko Ciebie

Jabra, moja Serce. To nie (krypto)reklama - to fakt, którego nie ukrywam od zawsze. A w zasadzie od momentu, gdy trafiły pierwsze bodaj dokanałowe słuchawki Duńczyków, model Elite 65t. Od tamtej pory o słuchawkach Jabry mówię jako o moich ulubionych gadżetach, gdy idzie o muzykę, czy wszelkie wideo oglądane "w biegu", a w moich uszach lądują ich kolejne modele.

No to pora na pierwsze dokanałowe Jabry, które łatwo da się odróżnić od pozostałych modeli. Po nazwie - bo to... nie seria Elite, tylko Evolve, znana do tej pory z nausznych słuchawek z pałąkiem. Po pudełku - bo jest wyższe, niż w moich Elite 7 Pro i wyraźnie szersze. Szersze, bowiem między słuchawkami musi się zmieścić dongle, pozwalający na błyskawiczne podłączenie ich do komputera.

Co daje nowy sposób podłączenia? Błyskawiczne parowanie (choć, gwoli prawdy, ja musiałem sparować odbiornik ze słuchawki w aplikacji na PC Jabra Connect, mimo iż powinny być połączone fabrycznie). Dużo lepszy zasięg. Connect 5t, które testowałem w styczniu, radziły sobie bez problemy na naszym małym open space. Z Evolve2 Buds mogłem bez problemu wyjść przez stalowe drzwi i nawet 15 metrów dalej, w starym budynku o grubych ścianach, słyszalność ewentualnie malała ze świetnej do dobrej. Szybka kawa podczas telco? Żaden problem!

Dongle pomaga też w dobrej współpracy przy użyciu platform UC. Mnie trafiły się słuchawki z certyfikacją Teams i po wpięciu odbiornika do USB pracowały idealnie (jednak nie lubiły się ze stacją dokującą!). "Biurowość" Evolve2 Buds widać jednak przede wszystkim, gdy to Ty mówisz. Przy moich codziennych Jabrach zdarzało mi się słyszeć: "Powtórz, bo źle słychać!". Nie tutaj. Nie wiem, jak zrobili to w Jabrze, ale gdzie bym nie był, w jak głośnej okolicy, rozmówca słyszy tylko mnie.

Do tego dodajmy jeszcze funkcje znane z dotychczasowych "pchełek" Duńczyków, jak malutki rozmiar i idealne dopasowanie do uszu, ANC (z funkcją Hear Through, pozwalającą jednym kliknięciem "włączyć świat" naokoło) i ładowanie indukcyjne, z dołączoną do zestawu dyskretną ładowarką. No i cenę... To najdroższe douszne słuchawki jakie widziałem. Ale za te pieniądze dostajemy świetny sprzęt do pracy (i relaksu!) gdziekolwiek nam się zamarzy.

Scroll to Top