Bezpieczeństwo

Każde hasło da się zapamiętać

Michał Rosiak Michał Rosiak
14 lutego 2019
Każde hasło da się zapamiętać

Hasło... Pierwsza i najważniejsza brama do naszej cyfrowej tożsamości. W zasadzie do wielu, bowiem liczba serwisów online, z których na codzień korzystam, w przypadku wielu (a może i większości) z nas przekroczyła setkę. A skoro korzystamy ze stu serwisów, to przecież nikt nie przy zdrowych zmysłach nie stworzy dla każdego z nich odrębnego hasła, prawda?

Cóż - a właśnie, że nieprawda.

Z ilu haseł korzystasz?

Zanim wpadniecie na pomysł, żeby coś mi wytknąć, powiem sam - tak, zainspirowałem się dzisiejszym wpisem na Niebezpieczniku. Co więcej - nawet polecam wszystkim przeczytanie go (gdy skończycie już mój, rzecz jasna). Po pierwsze, znajdziecie tam szczegółową instrukcję korzystania z jednego z menedżerów haseł (bo to o nich będę pisał). Po drugie - cóż, lubimy się z redakcją Niebezpiecznika, więc czemu nie dzielić się z Wami wartościowymi treściami, które można tam znaleźć? Poza tym nasze grupy docelowe czytelników nieco się jednak różnią.

Ale dobra, do rzeczy. Tak, można, a wręcz powinno się, mieć odrębne hasło do każdego serwisu z którego korzystamy. Ja sam nie rzucę pierwszy kamieniem. Mam pewne "dyżurne" hasło, którego używam do sporej liczby witryn. Na swoją obronę napiszę, że to tylko takie, gdzie nie ma nawet jednego bita moich danych wrażliwych. Reszty haseł... nawet nie znam. Nigdy nie widziałem ich na oczy, ale ważne, że wszystko wie o nich mój menedżer. Menedżer haseł oczywiście :)

Hasło w Menedżerze

Menedżer haseł to aplikacja, która zarządza wszystkimi używanymi przez Ciebie hasłami. Nie tylko je przechowuje, ale także - a może przede wszystkim? - wymyśla, zgodnie z podanymi przez Ciebie wytycznymi (długość, rodzaje znaków - wielkie/małe litery, cyfry, znaki specjalne - czy stopień skomplikowania). Programy tego typu po zintegrowaniu z przeglądarką pozwalają w momencie założenia konta na automatyczne wygenerowanie i zapisanie hasła doń, dzięki czemu - jak wspominałem wcześniej - nie musisz go nawet widzieć. W sumie to dobrze, po co komu 30-znakowe losowe hasło, i tak nikt tego nie zapamięta :)

Menedżer może albo trzymać Twoje hasła w pliku lokalnym (KeePass, z którego korzystamy m.in. w Orange Poslska, 1Password), bądź w swojej chmurze (LastPass, z którego korzystam prywatnie). Nawet jednak w tym ostatnim rozwiązaniu baza haseł jest rozszyfrowywana lokalnie na Twoim urządzeniu i nigdy nie jest w takiej formie dostępna w żadnym innym miejscu, niż Twój komputer, czy urządzenie mobilne. W efekcie nawet w przypadku wycieku danych (czy też zgubienia przez Ciebie komputera/pendrive z offline'ową bazą haseł) przestępca nie będzie w stanie się do niej dostać. Musiałby znać główne, zabezpieczające bazę, hasło. Nie muszę oczywiście mówić, że akurat ono musi być ekstremalnie silne. Jeśli pozwala na to menedżer - obowiązkowo zabezpieczone również drugim składnikiem (uwierzytelnianie dwuskładnikowe, 2FA).

Czy każde hasło nadaje się do menedżera?

O ile korzystanie z menedżera na początku może wydawać się skomplikowane, szybko się do niego przyzwyczajamy i staje się absolutnie automatyczne. Do tego stopnia, że czasami, gdy zapomnę zalogować się do mojego, wchodząc na znaną mi stronę patrzę jak sroka w gnat na okienko logowania dziwiąc się, dlaczego nie wpisuje się tam moje hasło? Są tylko trzy hasła, których tam nigdy nie umieszczam, trzymając je jedynie w głowie. Do Gmaila, do banku i rzecz jasna do naszej Sieci Korporacyjnej. Akurat w tych trzech miejscach czuję się bezpieczniej, gdy z nikim i niczym się nimi nie dzielę. A pozostałe? Cóż, nie wiem, jak mogłem żyć bez menedżera haseł.

Komentarze

pablo_ck
pablo_ck 12:07 15-02-2019

Takie życie…ja do każdego serwisu używam innego hasła, zmieniam je co średnio co 2 msc, ale czasem miewam „zawieszkę” i zastanawiam się jakie ja to hasło wymyśliłem ;p ;p

Odpowiedz

Oferta

Oczyszczacz powietrza od Xiaomi | TEST

Marta Krajewska Marta Krajewska
14 lutego 2019
Oczyszczacz powietrza od Xiaomi | TEST

Co roku w sezonie grzewczym wraca temat smogu i jego fatalnych konsekwencji dla zdrowia. Przekroczone normy PM2,5 i PM10 złowieszczo wiszą nad nami przez zimowe miesiące, powodując kaszel i zasnuwając ulice szarą warstwą. W związku z tym od kilku lat najmodniejszym gadżetem w sezonie grzewczym staje się oczyszczacz powietrza. Przetestowałam dla Was urządzenie Xiaomi Mi Air Purifier 2s.

Smog, co przekracza normy

Nie będę rozpisywać się na temat smogu. Jednak dla właściwego pokazania problemu, trzeba wspomnieć najgroźniejsze dla naszego zdrowia pyły: PM10 i PM2,5 oraz ich normy ustanowione przez Unię Europejską: 50 µg/m3 (dobowy) i 40 µg/m3 (roczny) dla PM10 oraz 25 µg/m3 (roczny) dla PM2,5. W miesiącach zimowych, w miastach te normy często są przekroczone nawet o kilkaset procent, na co składa się nie tylko ogrzewanie mieszkań, ale także spaliny i brak wiatru. W czasie dni smogu wielu z nas nie wychodzi z domu, żeby ograniczyć wdychanie toksycznych substancji. Jednak smog przenika także do mieszkań, i chociaż osiąga tam niższe stężenie niż na zewnątrz, również jest dla nas groźny. Stąd coraz większa popularność oczyszczaczy.

Xiaomi: mały, cichy i wydajny

Przez dwa tygodnie oczyszczacz od Xiaomi stał u mnie w mieszkaniu. Nie wiem, czy to siła sugestii, czy odczuwalny efekt działania, ale w sypialni, gdzie stało urządzenie, oddychało mi się lżej.  Sam oczyszczacz łatwo wpasował się w otoczenie; Xiaomi jest niewielki, dość lekki (waży niecałe 5 kg), minimalistyczny i cichy. W trybie nocnym, jego głośność wynosi 31 decybeli, co odpowiada natężeniu dźwięku na bardzo cichej ulicy. Z kolei przy maksymalnych ustawieniach osiąga 61 decybeli, co odpowiada głośności odkurzacza.

Jednak najważniejszą cechą Xiaomi Air Purifier 2s jest wydajność. W ciągu kilku minut potrafi oczyścić powietrze z bardzo wysokiego poziomu pyłu PM 2,5 (nawet 600) do zaledwie kilkunastu µg/m3. Sprawdziliśmy to na planie nagraniowym – uruchomiliśmy dymiarkę, a potem włączyliśmy oczyszczacz w najwyższym, wydajnym trybie. Zobaczcie,co się stało.

Do kupienia w orange

Oczyszczacz od Xiaomi był pierwszym, którego używałam. Wcześniej rozważałam zakup tego rodzaju urządzenia, ale zniechęcała mnie wysoka cena i koszty wymiany filtrów.  Jednak ten model jest dostępny w Orange w bardzo dobrej cenie.  W naszym sklepie możecie go mieć już za 565 zł. Dodatkowo płatność możecie rozłożyć na raty 0%, dokupując urządzenie do posiadanej już usługi mobilnej w Orange. Do kupienia tutaj: Xiaomi Mi Air Purifier 2s.

Jestem ciekawa, czy w swoich domach korzystacie z oczyszczaczy?

Komentarze


Sieć

Przygody zamarzniętej stacji bazowej

Wojciech Jabczyński Wojciech Jabczyński
14 lutego 2019
Przygody zamarzniętej stacji bazowej

Dzisiaj na Twitterze udostępniłem wpis dziennikarza Dziennika Gazety Prawnej oraz wideo, na którym widać jak na antenie stacji bazowej likwiduje się spiżarnię sprytnej wiewiórki.

Od razu pojawiły się pytania, czy nam zdarzyła się podoba historia? Nie zdarzyła, co nie znaczy, że nie mamy ciekawych przypadków do pokazania. Oto opowieść o … zamrożonej stacji bazowej na Koskowej Górze w Beskidzie Makowskim.

Pod koniec ubiegłego roku dogadaliśmy się z konkurentem, żeby wykorzystać ich maszt, który stoi na wysokości 950 m.n.p.m.

Zależało nam żeby ruszyć przed Nowym Rokiem. Zainstalowaliśmy anteny, zasilanie, radiolinię, ale przyszło załamanie pogody z ogromnymi opadami śniegu. Robota nie została skończona. Sorry, taki mamy klimat ;-)

Gdy ekipy monterskie Orange i NetWorks! przyjechały po śnieżycy na miejsce okazało się, że mają do odkopania 6 km drogi dojazdowej o nachyleniu 14%. Odśnieżali bohatersko nawet w Wigilię, ale nie dali rady.

Zmrozna stacja bazowa - zakopana droga

Wrócili na miejsce po świętach i kolejna niespodzianka. Wszystkie urządzenia zawieszone na maszcie pokryły się grubą warstwą lodu, dlatego nie udało się uruchomić radiolinii. Trzeba było poczekać do końca stycznia. Zbiory wiewiórki są zdecydowanie mniejszym problemem ;-)

Zmrozona stacja bazowa

Komentarze

Scroll to Top