Inne

Kibice Euro 2012

Michał Rosiak Michał Rosiak
04 lipca 2012
Kibice Euro 2012

Wczoraj pokazywaliśmy kibiców finalistów Euro 2012. Dziś idąc w dół tabeli pokazujemy kibiców półfinalistów  - Portugalii i Niemiec. Tych pierwszych pojawiło się zaledwie kilka tysięcy. Tych drugich podczas meczów w Gdańsku i Warszawie dopingowało grupo ponad 20 tysięcy fanów.
Na Euro byli też tacy, którzy piłkarsko nic nie osiągnęli (nie piszę tym razem o Polakach), ale pozostawili po sobie wspaniałe wspomnienia. Zobaczmy kibiców Irlandii.

PlayWyłącz głos

Get Adobe Flash player

PlayWyłącz głos

Get Adobe Flash player

PlayWyłącz głos

Get Adobe Flash player


Rozrywka

15 mln utworów w smartfonie

Arek Piasek Arek Piasek
04 lipca 2012
15 mln utworów w smartfonie

Można śmiało zaryzykować twierdzenie, że przytłaczająca większość użytkowników Internetu choć raz pobrała piracki plik MP3. Oznacza to ni mniej, ni więcej tyle, że praktycznie wszyscy otarliśmy się o przestępstwo. Na szczęście w Sieci pojawiły się usługi, które mają duży potencjał, by znacznie zredukować (bo przecież nie zlikwidować całkowicie) problem piractwa muzycznego. Mam na myśli serwisy takie jak Spotify, Pandora, czy Deezer, które po wniesieniu niewygórowanego, miesięcznego abonamentu, pozwalają na nieograniczony i – co najważniejsze – legalny dostęp do dziesiątek milionów utwórów muzycznych.

Ten ostatni – Deezer – ostatnio trafił również do Polski. Samo w sobie jest to sporym wydarzeniem, bo Spotify i Pandora twardo trzymają się od naszego kraju z daleka. Ze względu na bardzo wysoki poziom piractwa i potencjalnie małe zyski. Albo z czystego wygodnictwa – łatwiej jest „obstawić” kilka dużych, zachodnich rynków i czerpać z każdego z nich ogromne dochody niż próbować przekonać mieszkańców takich krajów jak Polska do tego, że muzyki można słuchać legalnie i wcale nie musi to kosztować majątku. Szefowie Deezera postanowili jednak odpuścić sobie tak oczywiste rynki jak np. USA i spróbować szczęścia w miejscach, które władzom Spotify i Pandory nie przyszły, jak dotąd, do głowy. I miejmy nadzieję, że się nie rozczarują.

Deezer to nie tylko ogromna, licząca ponad 15 milionów plików, biblioteka muzyki ale też serwis, z którego możemy korzystać w dowolnym czasie i miejscu. Usługę uruchomić można na komputerach osobistych (przez przeglądarkę internetową) jak i na większości urządzeń mobilnych. Co ważne – wybrane utwory możemy pobrać na nasz smartfon, więc możemy ich potem słuchać bez konieczności łączenia się z Internetem. Mocno widoczna jest integracja z Facebookiem – możemy polecać ulubione piosenki znajomym, dzielić się playlistami, czy dyskutować na temat konkretnych artystów. Niby oczywiste i wszechobecne, a tu jakoś wyjątkowo cieszy.

Pełna recenzja Deezera zajęłaby pewnie kilka stron, więc proponuję, żeby każdy sam przekonał się sam, jak wygodne to rozwiązanie. Ja bez mrugnięcia okiem zaakceptowałem wydatek 30 zł za miesięczny dostęp do usługi Premium+, dającej pełny dostęp do funkcjonalności Deezera. A wcale na pieniądzach nie śpię. Po prostu uważam, że to usługa warta tej ceny. Szczegółową instrukcję jak możecie zainstalować Deezera w Orange znajdziecie tutaj.

Co więcej – żeby przekonać się o dobrodziejstwach Deezera wcale nie trzeba płacić tych 30 zł miesięcznie. A raczej nie wszyscy muszą. Usługa Premium+ jest bowiem bezpłatna dla klientów Orange korzystających z planów taryfowych Pelikan II 150 i Pelikan II 225 w ofercie postpaid oraz mix. Niebawem będzie ona również dostępna dla pozostałych abonentów. Skorzystacie?


Odpowiedzialny biznes

Tenisowa trawa pod dachem

Bartosz Nowakowski Bartosz Nowakowski
04 lipca 2012
Tenisowa trawa pod dachem

Euro, Euro i po Euro. Jednak, jeśli ktoś nie może przeboleć niezapomnianych widoków zielonej, nasyconej trawy, nic trudniejszego, jak tylko z truskawkami i szampanem przenieść się w południowo-zachodnią część Londynu, na korty Wimbledonu, gdzie Agnieszka Radwańska śrubuje swoje rekordy i właśnie awansowała do półfinału.

Pozostając jeszcze przez chwilę przy zakończonych mistrzostwach Europy i tenisowym światku celebrytów, to podczas finału w lożach (nie wiem, czy miał ze sobą truskawki i szampana) siedział hiszpański król tenisa Rafa Nadal, który niespodziewanie odpadł w drugiej rundzie. Tenisista chyba za bardzo żył piłkarską reprezentacją, ale dzięki temu na finał do Kijowa zdążył. Agnieszka od 16 czerwca nie miała tego problemu.

Krakowianka w 2005 roku wygrała juniorski turniej Wimbledonu. Po tym sukcesie stawiano odważne tezy, że teraz czas na najwyższe laury. Dodatkowym katalizatorem był sukces Marii Szarapowej, która w wieku 17 lat wygrała turniej seniorski Wimbledonu. Tyle, że wejście do półfinału któregokolwiek turnieju wielkoszlemowego stało się jakieś odległe. Nerwów zjedzonych na tym fatum, można byłoby liczyć w metrach, niczym trawę wykładaną z rolki.

007356b1c43362b749e43358228daba4e8a

Półfinał w końcu nadszedł. Rywalka Polce jest dobrze znana. Z pewnością jednak pamięta mecz, który pozbawił jej dalszej gry w US Open. W ostatnich wypowiedziach Agnieszka wspominała o zeszłorocznym rewanżu w Tokio, ale to wszystko trzeba odstawić na bok. Powiadają, że tenis jest sportem statystyk. W ogólnym rozrachunku pojedynków pań jest 2-2. Z tymże teraz to nie jest istotne.

Cieszy niezmiernie forma Agnieszki, biorąc pod uwagę, że w tym roku potocznie mówi się o podwójnie rozgrywanym turnieju Wimbledonu. Już za miesiąc tenisiści odwiedzą Londyn ponownie, tym razem w walce o olimpijskie złoto. Tylko, aby deszczu było mniej i dach kortu centralnego był odkryty. Choć, jak sama Agnieszka przyznała, woli grać przy zamkniętym. I niech tam będzie zamknięty i niech tam zagra w sobotę w wielkim finale.

Scroll to Top