;

Zielony Operator

Korpo-zapylacze, czyli nasze miasteczkowe pszczoły (1)

Hania Jaworska-Orthwein

27 listopada 2020

Korpo-zapylacze, czyli nasze miasteczkowe pszczoły
1

W miastach przybywa pszczół. Ule najczęściej stają na dachach budynków dając schronienie miejskim zapylaczom, które w podziękowaniu produkują miód. To nie tylko nowa, ekologiczna moda, ale także mądre działanie na rzecz ochrony przyrody. Cztery ule właśnie pojawiły się Miasteczku Orange. Zamieszkają w nich tysiące pszczół.

Wbrew pozorom pszczoły doskonale radzą sobie w nietypowych dla nich, miejskich warunkach. Nie sprawiają też problemów mieszkańcom, dlatego idea miejskiego pszczelarstwa mocno się rozwija.

Cztery ule w Miasteczku Orange

Do pomocy pszczołom i wspierania idei wielkomiejskiego pszczelarstwa włączyliśmy się również my. Dzięki pomysłowi pracowników naszej firmy, cztery kolorowe ule stoją już w zielonej przestrzeni Miasteczka Orange w Warszawie i są przykładem naszego zaangażowania na rzecz środowiska i dążeń do neutralności klimatycznej. Czekają teraz na zasiedlenie wiosną przez 4 rodziny pszczół miodnych. Jesień i zima to czas snu dla pracowitych pszczółek, których po okresie intensywnego rozmnażania w maju i czerwcu może być do 60 tys. W opiece nad nimi będzie nam pomagać ekipa wyspecjalizowanych pszczelarzy z www.miodemslodzone.pl mających doświadczenie w zakładaniu miejskich pasiek. Miejsc do odwiedzania i pracy przez naszych małych przyjaciół nie zabraknie. Od lat przed naszą siedzibą zachowujemy pięknie kwitnącą łąkę kwietną z hotelami dla owadów. Na tyłach biur znajduje się spory pas zieleni, a po drugiej stronie Alei Jerozolimskich są ogródki działkowe, pełne różnorodnych roślin. Po prostu raj!

Pszczoła miodna ma kłopoty

O tym, że pszczoły są ważne dla ludzkości każdy powinien wiedzieć. Ale nie każdy, że pszczołom w mieście może być lepiej, niż na wsi. To dlatego, że w mieście nie ma chemii stosowanej w rolnictwie, ale co istotniejsze jest znacznie większa różnorodność roślin. Dla pszczoły miejscem idealnym jest takie, w którym ciągle coś kwitnie, a nie takie, w którym przez dłuższy czas kwitnie jeden rodzaj kwiatu np. rzepak, a potem długo, długo nic. Dlatego w mieście pod względem różnorodności jest dużo lepiej dla zapylaczy.

Największym problemem pszczół nie są pestycydy czy brak bioróżnorodności, ale to, że wymagają opieki ludzi. Ludzi, którzy chcą im pomagać, a nie tylko wykorzystywać do produkcji miodu. Usytuowanie uli w mieście odbywa się z korzyścią dla obu stron. Dla miłośników pszczół żyjących w mieście dają namiastkę kontaktu z naturą, możliwość obserwowania i obcowania z tymi niezwykłymi owadami, a dla pszczół zwiększają szanse na przetrwanie większej liczebności w obecnym środowisku. W pomaganiu nie chodzi, aby w mieście powielać schemat wiejskiego, przemysłowego pszczelarstwa, tylko zapewnić dobre warunki życia i nie dopuścić do wyginięcia.

Pszczoły pracują w promieniu 2 km od zamieszkiwanych uli szukając roślin do zapylenia. Smak miejskiego miodu różni się od miodu pozyskanego z terenów pozamiejskich, z uwagi na występowanie innych roślin niż na wsi. Wielokwiatowy miód z miastowych pasiek jest zdrowy, ponieważ pszczoły „odfiltrowują” ewentualne zanieczyszczenia przy przetwarzaniu nektaru na miód. Słodko i zdrowo. Już nie mogę się doczekać, aby smakować miód z naszych uli!

Udostępnij: Korpo-zapylacze, czyli nasze miasteczkowe pszczoły
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Heart. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 22:17 30-11-2020
    To ja zapisuję się na partie pierwszych słoiczków miodu. Rocznie spożywam (ja sam, bo żona nie lubi) około 6 litrów miodu, tak więc.....chetnie spróbuję miejskiego miodu :)
    Odpowiedz

;

Inne

Przyszłość jest dziś. Czym są Big Techy? (1)

Wojtek Jabczyński

27 listopada 2020

Przyszłość jest dziś. Czym są Big Techy?
1

Technologiczny podcast Polityki Insight „Przyszłość jest dziś”, którego jesteśmy partnerem powraca z kolejnej mini-serii. Tym razem rozmowy będą dotyczyć wielkich firm technologicznych i ich wpływu na rzeczywistość, w której żyjemy. Naprawdę warto posłuchać.

W tym odcinku Sylwia Czubkowska, redaktorka naczelna magazynu Spider’s Web+ wyjaśnia, skąd wzięła się potęga Doliny Krzemowej oraz co kryje się za tajemniczymi nazwami GAFA, FANG, bigtechy i cyberkorpy. Zastanawia się też, czy chiński cyfrowy smok jest rzeczywiście groźny?

Adam Czerniak, główny ekonomista Polityki Insight, przybliża ekonomiczne aspekty funkcjonowania największych firm, tłumaczy dlaczego stały się tak duże, jak wygląda wyścig pomiędzy nimi i czy polskie firmy technologiczne mogą zaistnieć na globalnych rynkach.

Na koniec Dominika Kaczorowska-Spychalska z Uniwersytetu Łódzkiego przekonuje, że granica między światem realnym i cyfrowym jest już trudna do wyznaczenia, a przyszłość zależy od relacji, jakie wypracujemy z gigantami i tego, czy potrafimy zadbać o ludzi wykluczonych cyfrowo.

Podcastu posłuchacie na: SoundCloud, Apple Podcasts, Spotify i Google Podcasts.

Udostępnij: Przyszłość jest dziś. Czym są Big Techy?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the House. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 00:03 01-12-2020
    Kolejne mega podcast. Wojtku to już 12 lat Bloga Orange. Wielkie Gratulacje. Tak trzymaj. Sto lat, sto lat dla całej ekipy Bloga. Robicie świetną robotę. Dziękuję w imieniu czytelników.
    Odpowiedz

;

Bezpieczeństwo

Kupuję bezpiecznie w sieci – poradnik dla Mikołaja (1)

Michał Rosiak

26 listopada 2020

Kupuję bezpiecznie w sieci – poradnik dla Mikołaja
1

Pandemia nie pandemia, święta być muszą. Myślę, że każdy z Was się ze mną zgodzi. Oczywiście nieco (lub bardziej) kameralne, niż zwykle, ale bez smacznego, „dedykowanego” – jak mawiamy w IT 🙂 – jedzenia, no i prezentów, cały czar grudniowych nocy prysłby jak mydlana bańka.

Z mojego punktu widzenia każdy, kto stanowi „osobowe wsparcie Mikołaja” powinien zdecydować się na zrobienie tego w formie online. Ja na pewno ryzykować nie zamierzam, będę kupował w sieci i stawiam bitcoiny przeciwko orzechom, że zrobi tak znacznie więcej osób, niż w poprzednich latach.

Ale wiecie co? Wiecie to nie tylko Wy (jak przewiduję) i ja. Oszuści też o tym wiedzą. Na co zatem uważać, by nasze zakupy nie wzbogaciły cwaniaków, czyhających na naszą krzywdę (i pieniądze)?

Czas na eksperymenty przyjdzie później

Nie wykluczam rzecz jasna, że w pandemicznych czasach ktoś na ostatnią chwilę umożliwi kupno wyjątkowych dzieł swoich rąk w internecie, sprzedając je wyjątkowo tanio, ze znanych sobie powodów. Na pewno jednak do wszelkich marek, o których słyszymy pierwszy raz, musimy przykładać zasadę ograniczonego zaufania.

Jeśli jednak chcecie sprawdzić nowy sklep, z którego do tej pory nie korzystaliście, warto zrobić przynajmniej dwie rzeczy:

  • Sprawdzić rekord Whois dla domeny (adresu sklepu). W przypadku stron .pl zrobicie to na stronie https://dns.pl/whois, dla domeny .eu – https://whois.eurid.eu/pl/. Na co zwracać uwagę?
    • Data utworzenia domeny. Zasadniczo im starsza tym lepsza, bo z większym prawdopodobieństwem korzystająca z niej firma faktycznie istnieje od dawna. To jednak nie musi być wiążące – zdarza się, że przestępcy „podbierają” wyłączone stare domeny, na których faktycznie były sklepy z dobrą reputacją.
    • sprawdzamy nazwę abonenta (jeśli w tym polu pojawi się „Anonimowy”/”GDPR redacted”, czy cokolwiek w tym stylu, ryzyko oszustwa wzrasta. Uczciwa firma, czy rzemieślnik, rejestrują domenę na siebie lub np. wspierającą ich agencję marketingową)

  • Warto też sprawdzić witrynę w serwisie https://urlscan.io
    • Tam zobaczymy m.in. informację o jej reputacji (jeśli będzie niska, na pewno to zobaczycie; będzie czerwoooonoooo); jej głównym adresie (zdarzają się przekierowania, nawet w seriach); sieci, w której jest utrzymywana witryna (dokładnie o tzw. systemie autonomicznym, ASN); no i – last but not least – o certyfikacie szyfrującym połączenie (u oszustów są to zazwyczaj darmowe/bardzo tanie certyfikaty Let’s Encrypt, wystawiane na 3 miesiące)
  • Nie zaszkodzi też zajrzeć, czy sklep nie jest notowany na https://www.legalniewsieci.pl/. Jeśli jest tam oznaczony jako podejrzany – uciekaj.
  • Pojawiła Ci się reklama sklepu w serwisie społecznościowym? I tu znów wraca Zasada Ograniczonego Zaufania. Podpromowanie „shady” sklepu w mediach społecznościowych to nie są drogie rzeczy, a można – dzięki profilowaniu w social mediach – trafić idealnie w oczekiwania „klienta”. Pojawia mi się akurat to, co chciałbym kupić? Niewyobrażalnie tanio? Przecież żal nie skorzystać. Na pewno?

„Ale ja chcę tu kupić, MUSZĘ!”

Załóżmy jednak, że się uparliście. No musicie i już, już Jerzy Stuhr daaawno temu śpiewał, ze czasami człowiek musi, inaczej się udusi. Ale jeszcze gdzieś tam w tyle głowy majaczy czerwony ostrzegawczy kolor. Co powinno go wzmocnić i pokręcić tą lampką tak, byśmy ją na pewno zauważyli?

  • Ceny. Jeśli są wyjątkowo niskie, zawsze powinny wzbudzić naszą czujność. Taniej o 10-20% – to się może zdarzyć, szczególnie przed świętami. Jeśli są jednak mniejsze o połowę (i więcej) od standardowych, bądźmy bardzo ostrożni. Oczywiście nie wykluczamy, że – tak jak w przypadku „świeżego” sklepu – to ma się prawo zdarzyć. Ale raczej rzadko.
  • Regulamin. Jeśli go nie ma – uciekajcie. Jeśli jest – przyjrzyjcie się mu dokładnie, tak jak polityce prywatności. Czy są tam dane firmy i zapisy, zgodne z RODO. A może tylko blebling mający robić wrażenie bardzo poważnych treści?
  • Płatności. Są uczciwe sklepy oferujące wyłącznie płatność z góry przelewem. Ciężko w to uwierzyć, ale są. Mimo wszystko ja się lepiej czuję się z wieloma możliwościami. Na pewno z , z płatnością kartą kredytową (wtedy w razie problemów uruchamiamy w banku procedurę cashback). Do tego mój ukochany BLIK, no i płatności za pobraniem.
  • Termin dostarczenia przesyłki. Kto nie czekał kilku miesięcy na przesyłkę z Aliexpress, niech… rzuci, czym chce. Sprawdźcie (albo dowiedzcie się u źródła) o planowany termin dostarczenia przesyłki. Wielkie Przedświąteczne Zapchanie Paczkomatów to jedno. Cwani sklepikarze kupujący na Aliexpress i odsprzedający po kilkukrotnie większej cenie w sumie też nie są problemem (skoro chcecie od nich kupić, to co Wam będę bronił). Ale to po prostu może potrwać. I święta, na które dotrze przesyłka, mogą okazać się… wielkanocnymi.

Ryzyko? Może jednak po świętach?

Może niektórych z Was kusi przetestowanie nowych pomysłów na zakupy, ale… może zróbcie to na kolejne Boże Narodzenie? Albo obdarujcie bliskich prezentami na urodziny, czy imieniny,dając sobie trochę więcej czasu. Nie kuście licha, no i zawczasu dokładnie prześwietlcie sprzedającego. Powiecie: „Przecież to może być nawet kilkanaście minut na jeden sklep!”. Zgoda, może. A ile czasu i nerwów stracicie, jeśli coś/wszystko pójdzie nie tak?

Bądźcie zdrowi. #zostańciewdomu

Udostępnij: Kupuję bezpiecznie w sieci – poradnik dla Mikołaja
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Plane. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 22:22 30-11-2020
    Kolejna fajna dawka cennych wskazówek, dzięki Michale. Ja od dłuższego czasu kupuję wszystko u "Gruszki" i jestem pozytywnie zadowolony :)
    Odpowiedz

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej