Oferta

LG V30 – kolejna mocna premiera w Orange

Wojtek Jabczyński Wojtek Jabczyński
17 listopada 2017
LG V30 – kolejna mocna premiera w Orange

O LG V30 zwykło się już mówić, że to bardzo długo oczekiwana premiera smartfona, który choć nieco spóźniony staje do konkurencji z Samsungiem Galaxy Note 8 czy nawet iPhonem X. Jednak czy spóźniony oznacza w tym wypadku – przegrany? Według mnie absolutnie nie! I choć wydawałoby się, że konkurenci pokazali już wszystkie najciekawsze innowacje, jakich mogliśmy się spodziewać w tym roku, to jednak nie prawda.

Wszyscy, którzy czekali na V30 nie powinni mieć powodu do narzekania. LG V30 wnosi kolejne, innowacyjne i zaawansowane rozwiązania zwłaszcza w zakresie multimediów. Obrazu - tego rejestrowanego i tego widzianego na ekranie i podobnie dźwięku – również w zakresie tego rejestrowanego i odtwarzanego. Mocnymi atutami jest też wytrzymała, a przy tym bardzo lekka konstrukcja o zwiększonej odporności na uszkodzenia, innowacyjne odprowadzanie ciepła czy wykorzystanie technologii szybkiego ładowania, dzięki której, w ciągu 30 minut można naładować baterię o pojemności 3300 mAh - do połowy jej pojemości.

Koronnym atutem jest jednak w tej chwili oferta przedsprzedażowa. Cena samego smartfona na tle konkurencji wypada dobrze, a do tego… Zamawiając go w przedsprzedaży dostaniemy coś, czego prawdopodobnie większość z nas nie zdecydowałaby się kupić, choć mieć chcieliby wszyscy. Chodzi oczywiście o rewelacyjne słuchawki bluetooth - BeoPlay H4, za które „normalnie” przyszłoby zapłacić co najmniej 1299 zł. Jak widać, LG zadbało by wynagrodzić opóźnienie europejskiej premiery V30 (które wynika m. in. z ograniczonej dostępności niektórych elementów niezbędnych do produkcji – jak np. wysokiej jakości szklane soczewki i przetworniki HiFi).

Już dziś w Orange

My zaś we współpracy z LG zadbaliśmy o to, by klienci Orange mogli jak najszybciej skorzystać z atrakcyjnej oferty przedsprzedażowej, która jest dla nich dostępna od dziś. Szczegóły naszej oferty znajdziecie na www.orange.pl/lp/lg-v30, a ja tylko dodam, że miałem w rękach LG V30, na głowie słuchawki BeoPlay H4 i… Zanim w dalszej części podzielę się z Wami wrażeniami z tej… przyjemności, chcę Wam doradzić pośpiech w czytaniu tego tekstu, bo oferta przedsprzedażowa jest aktualna do 5 grudnia, ale jest tam jeszcze jeden dopisek: „lub do wyczerpania zapasów”. W tym przypadku spodziewam się, że choć zima dopiero przed nami, to zapasy zestawów przedsprzedażowych będą topnieć jak śnieg na wiosnę.

Słuchawki B&O Play H4

Pierwsze wrażenie

We wstępie zaznaczyłem, że pomimo, że V30 pojawia się pod koniec roku, oferuje wiele innowacji i cech, na które po prostu trzeba zwrócić uwagę. Mam z tym teraz pewien problem, bo właściwie nie wiem od czego zacząć i co wybrać? Przecież nie sposób omówić wszystkiego. Na szczęście w międzyczasie Michał Rosiak szykuje dla Was test zestawu przedsprzedażowego, a do tego, sporo o nim mówili w naszym filmiku – Jarek Bukowski i Wojtek Jabczyński.

LG V30 Zestaw

Na moje oko… i dłoń, LG V30 jest lekki i dobrze leży w dłoni. Zwracam na to szczególna uwagę, bo często korzystam z telefonu jedną ręką i pod tym względem V30 jest dla mnie niemal idealny. Duży ekran – 6 cali, a mimo to mogę swobodnie pisać kciukiem trzymając urządzenie tak, że nie obawiam się, że mi wypadnie. Do tego dwie uwagi. Jestem zwolennikiem pisania „smugowego”, czyli przeciągania palcem po klawiaturze ekranowej, a nie „stukania” w pojedyncze klawisze. Subiektywnie – LG V30 zaliczyłbym pod tym względem do najlepiej reagujących i „podpowiadających” słowa smartfonów na jakich zdarzało mi się pisać. Druga uwaga dotyczy tej przykrej chwili, kiedy zdarzy nam się upadek naszego cacka. Jasne – można go ubezpieczyć, ale mimo wszystko, kiedy nasze cacko za parę ładnych złociszy zaliczy glebę i piękne połyskujące szkło pokryje się malowniczą siateczką pęknięć… TO BOLI!

Silne działanie przeciwbólowe

W przypadku LG V30, nawet jeśli zdarzy nam się upuścić telefon – mamy znacznie większe szanse, że sprzęt przeżyje taką przygodę. V30 jest bowiem jednym z modeli LG, które spełniają standardy odporności - MIL-STD 810G Transit Drop Test. Z łatwością znajdziecie na yt filmiki pokazujące, o co w tym chodzi – to naprawdę robi wrażenie. V30 przeszedł w 14 kategoriach testy, opracowane przez Departament Obrony USA. Nie grozi mu też utopienie ani pył. Spełnia normy odporności klasy IP68 czyli np. przez 30 minut wytrzymuje bez szwanku zanurzenie na głębokości 1,5 metra. Wanna mu więc nie straszna. Te cechy sprawiają, że nowy LG zdobywa z marszu moją sympatię – ale to nie koniec tego, co mi się w nim podoba. Na obwodzie obudowy znajdujemy tylko dwa klawisze – zwykle kojarzone z głośniej / ciszej – nic więcej. Oprócz regulacji głośności spełniają one również inne funkcje – jak choćby w trybie fotografowania – pojedyncze naciśnięcie może zrobić zdjęcie, a przytrzymanie robi serię zdjęć. Trzeci klawisz znalazł się na tylnej ściance urządzenia – w miejscu, które dla mnie wydaje się najlepszą lokalizacją dla klawisza blokującego i odblokowującego – szczególnie, jeśli tak jak w V30 jest on jednocześnie skanerem odcisku palca.

LG V30 Bok

Weź oko do ręki

Pora przyjrzeć się temu, co pojawia się po naciśnięciu wspomnianego klawisza. Tu także nie ma cienia rozczarowania. Przed nami żywy obraz z pierwszego w smartfonach, 6 calowego wyświetlacza OLED QHD (2880 x 1440 pix / 538 ppi), oczywiście bez ramek czyli FullVision. Żeby w pełni móc wykorzystać jego możliwości dostajemy też świetny zestaw kamer, w tym wyposażoną w najjaśniejszy w smartfonach, szklany obiektyw f/1.6. W sumie mamy trzy kamery – począwszy od 16.0 MPix - 71° z jasnym obiektywem i stabilizacją optyczną, przez 13.0 MPix z szerokokątnym obiektywem 120° i f/1.9, w którym wyeliminowano efekt rybiego oka, po kamerkę do selfie – czyli 5MP - 90°, f/2.2, która także jest odpowiedzialna za rozpoznawanie twarzy właściciela. Wszystko to wspomagane przez unikalne funkcje, jak np. Cine Video czy LG Cine-Log, która pozwala na rejestrację „surowego” materiału video wykorzystywanego do profesjonalnej posprodukcji. Do tego – nie zapominajmy o płynnym zoomie i mamy wyjaśnienie – dlaczego V30 uważa się za najlepszy smartfon do filmowania. Jednak ja się chyba z tym nie zgodzę. Myślę, że jest on także najlepszy do nagrywania i słuchania dźwięku.

LG V30 tył2

Na ucho…

Robiąc filmik zapowiadający przedsprzedaż LG V30 rzuciliśmy się na głęboka wodę. Nagraliśmy go z marszu, za pomocą V30 ledwie wyciągniętego z pudełka. W zasadzie nic nie ustawialiśmy z wyjątkiem funkcji Gain mikrofonu. Zwiększyliśmy czułość, by nagrywana rozmowa była dobrze słyszalna. I była. Aż za dobrze, bo oprócz niej mikrofon wychwycił mnóstwo innych dźwięków z otwartego i normalnie używanego przez naszych współpracowników otoczenia, w którym nagrywaliśmy. Nie spodziewaliśmy się aż takiej czułości – a po zastanowieniu się – chyba powinniśmy. Wszak rozpoznawanie głosu właściciela to jedna z cech 30-tki, musi więc mieć czuły słuch. Możliwości nagrywania to tylko jedna strona medalu. Druga – jeszcze mocniejsza to Quad DAC – czyli aż cztery przetworniki dźwięku klasy HiFi. To kolejny powód by o V30 powiedzieć - naj… Smartfon, który najwierniej odtwarza muzykę i wszelkie zarejestrowane dźwięki. Teraz już rozumiecie, po co w zestawie z nim są słuchawki za prawie 1 300 zł. Ich używanie z takim smartfonem jest jak najbardziej uzasadnione. Oczywiście w pudełeczku są też całkiem niezłe – douszne słuchawki przewodowe.

Czego nie widać?

Czasy kiedy mogliśmy zajrzeć do wnętrza smartfona odeszły i nie wrócą. Tak jest i z V30 – obudowa jest zamknięta i nie ma dostępu do baterii ani innych elementów wewnętrznych. Dlatego też nie pooglądamy sobie pętli indukcyjnej umożliwiającej ładowanie bezprzewodowe, nie zobaczymy 4 GB RAMu, ani 16 krotnie większej pamięci masowej – czyli 64 GB, które mamy w V30. Ale mogę pocieszyć tych z Was, którzy chcieliby zobaczyć zainstalowany w V30 ośmiordzeniowy procesor taktowany do 2,45 GHz, czyli Qualcomm Snapdragon 835. U nas możecie go zobaczyć – poniżej :) To ten mniejszy. Taki sam jak w V30 – więc… Może nie będziemy go jednak otwierać, zwłaszcza, że chyba się trochę zapędziłem i nagadałem, a miała być tylko garść wrażeń po pierwszym dniu używania nowego LG. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że V30 na prawdę bardzo mi się spodobał. Ale bez obaw – zachowamy obiektywizm – niedługo Michał Rosiak wypowie się na jego temat - po poważniejszych testach, które teraz z pewnością intensywnie prowadzi. Ja jednak swoje już wiem i tego będę się trzymał, zwłaszcza, że nie sądzę, by po zapoznaniu się z V30 Michał miał do niego jakieś "ale" ;)

Komentarze

Tomii
Tomii 12:14 17-11-2017

Ponawiam istotne dla mnie pytanie: Czy ten model będzie obsługiwał Orange-owe VoLTE i WiFi Calling? Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź.

Odpowiedz
    Zbigniew Drohobycki
    Zbigniew Drohobycki 18:02 17-11-2017

    W tej chwili nie mamy jeszcze 100% pewności. Telefon jest u nas nowością i zanim nie sprawdzimy, czy wszystko działa poprawnie nie chcielibyśmy składać żadnych twierdzących deklaracji.

    Odpowiedz
pablo_ck
pablo_ck 19:39 17-11-2017

Fajnie to wszystko się prezentuje 🙂

Odpowiedz
art
art 20:23 17-11-2017

A co z ofertą dla firm? Pod linkiem jest tylko oferta dla klientów indywidualnych

Odpowiedz

Bezpieczeństwo

Malware nie ginie, Lazarus czuwa

Michał Rosiak Michał Rosiak
16 listopada 2017
Malware nie ginie, Lazarus czuwa

2009 rok. Wtedy, według „czynników rządowych” w USA miała się rozpocząć aktywność północnokoreańskich hakerów. Ich celem było uzyskanie dostępu do szeregu systemów w mniejszy lub większy sposób związanych z waszyngtońską administracją. Niekoniecznie po to, by siać zamęt – choć w opinii niektórych to właśnie kojarzona z Pyongyangiem grupa Lazarus ma stać m.in. za niedawną epidemią ransomware WannaCry, przypisywany jest jej także atak na naszą Komisję Nadzoru Finansowego. Spektakularne ataki to tylko ułamek ich „osiągnięć”. Najistotniejsze z punktu widzenia tego, co po angielsku nazywa się ładnie „nation sponsored cybercrime” jest znalezienie sobie wejścia do systemu i siedzenia tam tak cicho, żeby przypadkiem nikt nas nie zauważył...

Uśpiony malware

I wygląda na to, że Koreańczykom (przy założeniu, że grupa Lazarus to faktycznie podwładni Kim Jong-Una) całkiem nieźle się to udawało, przynajmniej w ostatnim czasie. Według najświeższego alertu wydanego wspólnie przez US-CERT i FBI wykryli oni aktywności kojarzonej z Lazarusem grupy znanej jako Hidden Cobra w wielu potencjalnie krytycznych lokalizacjach w sieci, związanych m.in. z przemysłem kosmicznym, telekomunikacyjnym i finansowym. Używane przez nich złośliwe oprogramowanie Fallchill to rozbudowany RAT (Remote Access Trojan, koń trojański pozwalający na zdalny dostęp do zainfekowanego urządzenia). W opinii autorów alertu fakt, iż Fallchill trafił na urządzenia w niemal 100 firmach/agendach rządowych dowodzi wcześniejszej infekcji innym, nieodkrytym uprzednio malwarem, wykorzystanym po okresie uśpienia w roli „droppera” kolejnego złośliwego kodu.

My też się bójmy. Na wszelki wypadek.

Dlaczego ma to być nasz problem? Choćby dlatego, że sieć nie zna granic. Udowodnił to przypadek Petya/NotPetya, gdzie „odłamkami” oberwała spora część Europy i nie tylko. To także określany pierwszą cyber-bronią Stuxnet, który – choć zaatakował jedynie wzbogacające uran wirówki w irańskim Natanz – został wykryty na komputerach w wielu częściach świata. Poza tym Lazarus/Hidden Cobra to tylko jednak z wielu grup korzystających na naiwności internautów. Wiara w to, że nas/naszej firmy nie warto przecież atakować, ociera się o dużą naiwność. Dlatego niezależnie od tego, czy boimy się Koreańczyków, nieprzerwanie warto pamiętać o:

  • nieklikaniu w linki w mailach od obcych, nieotwieraniu niezamówionych załączników
  • nie uruchamianiu makr w plikach Office jeśli nie mamy absolutnej pewności, że są ich niezbędnym elementem
  • uaktualnianiu systemu operacyjnego i używanych aplikacji
  • korzystaniu z oprogramowania skanującego ściągnięte z internetu pliki przed ich uruchomieniem
  • nieprzydzielaniu użytkownikom naszej sieci automatycznie dostępu do wszystkiego


Oferta

Orange także złożył wniosek o dopłaty do usług świadczonych w roamingu. Będą ostrzegające SMS.

Wojtek Jabczyński Wojtek Jabczyński
16 listopada 2017
Orange także złożył wniosek o dopłaty do usług świadczonych w roamingu. Będą ostrzegające SMS.

Jak ostatnio czytaliście w mediach, najwięksi operatorzy złożyli lub są w trakcie składania w UKE wniosków o dopłaty do roamingu. My również nie będziemy wyjątkiem. Zgodnie z tym, co zapowiedzieliśmy podczas prezentacji wyników po 3 kwartale, nasz wniosek właśnie został złożony. Chodzi nam dokładnie o to samo, co innym operatorom. Wszyscy zabezpieczamy się przed nadużywaniem zasady Roam Like at Home (RLAH) Od chwili jej wprowadzenia, koszty operatorów wyniosły nawet ćwierć miliarda zł. Tylko w Orange - ponad 70 mln zł.

Wniosek, wnioskiem ale od razu zaznaczam, że opłaty za korzystanie z roamingu w Orange nie zmienią się i będą jak do tej pory zgodne z zasadą RLAH. Ewentualne dopłaty będą dotyczyć TYLKO tych klientów, którzy nadaktywnie korzystają z roamingu. Chodzi np. o osoby pracujące na stałe za granicą, czy studentów przebywających na międzynarodowych wymianach. W skali wszystkich korzystających z RLAH, to nie jest to duża grupa osób, za to kosztują operatorów sporo pieniędzy.

Dodatkowo przypomnę, że jeśli ktoś w ciągu 4 miesięcy jest dłużej poza granicami kraju i ponad 50 proc. jego ruchu następuje w roamingu, to zgodnie z regulacją RLAH może być mu naliczona dodatkowa opłata. Takie działanie jest zgodne z tzw. Polityką Uczciwego Korzystania.

Niektórzy operatorzy (Plus, Play) rozpoczęli już wysyłanie SMS-ów informujących klientów o możliwości naliczenia dodatkowych opłat, w sytuacji kiedy nadużywają roamingu i nie zaprzestaną tego robić. My również zastosujemy te zasady wynikające z regulacji roamingowej.

Komentarze

Scroll to Top