Odpowiedzialny biznes

Mark w tarapatach

Tomasz Sulewski Tomasz Sulewski
23 czerwca 2010
Mark w tarapatach

Coś mi się zdaje, że Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, kiepsko będzie wspominał ostatnich kilka tygodni. Teoretycznie powinien mieć olbrzymie powody do radości, bo, jak podała firma, przychody portalu osiągnęły w zeszłym roku zawrotny poziom 800 mln. USD, ale ilość ciemnych chmur, które gromadzą się nad jego głową, na pewno skutecznie gasi entuzjazm.

Po pierwsze wygląda na to, że film, kręcony przez Davida Finchera (to on zrealizował "Podziemny krąg" i "Siedem", a ostatnio "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"), a opowiadający o początkach Facebooka, dojdzie do skutku. Jego premiera planowana jest na październik, ale już kilka dni temu twórcy pokazali pierwszy plakat i stronę www projektu. "The social network" raczej nie przysporzy Zuckerbergowi przyjaciół, ma bowiem przedstawiać historię, zgodnie z którą najmłodszy miliarder świata rozpoczął swoją działalność od oszukania przyjaciół. Prawda to, czy nie ciężko orzec, ale film, w którym grać będzie m.in. Justin Timberlake na pewno przyciągnie do kin sporą publiczność. Może nie aż 450 mln (w tej chwili FB notuje taką ilość użytkowników), ale na pewno wystarczająco dużą, żeby nie było się z czego cieszyć.

Oficjalny plakat "The social network"

Do tego dochodzi sprawa dużo gorsza. Jak podaje Dziennik Internautów prokurator generalny Pakistanu oskarżył Zuckerberga o bluźnierstwo. Chodzi o facebookową akcję, która w maju doprowadziła do blokady portalu na pakistańskich serwerach, a której istotą było wezwanie użytkowników do rysowania Mahometa. Według pakistańskiego prawa jest to jedno z najcięższych przestępstw, jakich można się dopuścić. Wygląda na to, że cała sytuacja nie jest tylko żartem, bo prokurator zwrócił się już z wnioskiem do pakistańskiej policji, aby podjęła w tym zakresie współpracę z Interpolem. Biorąc pod uwagę, że pakistański kodeks karny przewiduje za bluźnierstwo karę śmierci, Zuckerberg stanowczo nie ma powodów do radości.

Kto wie, czy te wydarzenia nie zwiastują początków końca amerykańskiego giganta? Jak pokazało ostatnich kilkanaście lat, to co w sieci szybko urosło, równie szybko potrafi też upaść. Czy ktoś z Was pamięta jeszcze, jaką siłę miały takie marki jak AOL, Yahoo albo Lycos? Czy ten sam los czeka Facebooka?


Oferta

Nokia C3-00 tylko w Orange

Wojtek Jabczyński Wojtek Jabczyński
23 czerwca 2010
Nokia C3-00 tylko w Orange

Od początku lipca do końca wakacji będziemy mieli w ofercie na wyłączność Nokię C3-00. To niezły telefon z pełną klawiaturą QWERTY i dużym wyświetlaczem 2.4 cala, idealny dla osób, które lubię korzystać z netu, czy namiętnie e-mailować. Aparat będziemy polecać w rozsądnych cenach przede wszystkim w planie optymalnym z Internetem dla biznesu i Panterą dla klientów indywidualnych. Więcej o Nokii C3-00

Nokia-C3-00.png


Odpowiedzialny biznes

Mundialowe klątwy

Jarosław Konczak Jarosław Konczak
23 czerwca 2010
Mundialowe klątwy

Wczoraj gdzieś przeczytałem o kątwie Nike. To znaczy, ci którzy występowali w reklamie tej firmy na mundialu nie zachwycają (Cristiano Ronaldo, Fabio Cannavaro czy Wayne Rooney) lub ich nie ma jak Ronaldinho. Tych pierwszych trzech ma jeszcze szanse klątwę przełamać. Ale inna okazała się znacznie bardziej skuteczna.

To klątwa irlandzka (o ile oczywiście taka była), która dotknęła Francję. Po absolutnie żenującym występie Franców w RPA, chyba duża część ich kibiców żałuje, że wogóle tam pojechali, a nie przegrali honorowo z Irlandczykami w barażach. Trójkolorowi pod wodzą wroga publicznego nr 1 we Francji Raymonda Domenecha przegrali w gorszym stylu niż Polacy na MŚ 2006, choć podobnie jak my byli pierwszą druzyną, która odpadła z Mundialu. A to boli podwójnie. Chyba jednak najbardziej klęska boli Thierrego Henry, który teraz kończy reprezentacyjną karierę, a w wielu krajach zostanie zapamiętany jako oszust, a nie jako wirtuoz piłki. Z jednej strony szkoda takiego gracza, z drugiej może ktoś pamiętając jego przykład kiedyś uczciwie powie na boisku, że była ręka. Ale chyba sam w to nie wierzę.

Dziś mundialowa klątwa może dotknąć Anglików, którzy kiedyś w RPA rządzili i były to równie łagodne i sprawiedliwe rządy, co Rosjan w Czeczenii. Choć kiedyś w Afryce Południowej narodził się bohater Imperium Brytyjskiego Winston Churchill, który na czele konnego regimentu jako jeden z pierwszych wjechał do Pretorii. A pytanie kto dziś wjedzie z piłką do bramki Słowenii dając Anglikom awans i oszczędzając pilkarskiej hańby Francji.

Scroll to Top