;

Bezpieczeństwo

Masz wątpliwości? Dzwoń do banku! (2)

Michał Rosiak

25 sierpnia 2022

Masz wątpliwości? Dzwoń do banku!
2

Trafił do Ciebie mail z banku z informacją, że ktoś logował się na Twoje konto? A może propozycja włączenia wyjątkowej oferty „jednym kliknięciem”? Zastanów się, zanim to zrobisz…

Kończą się wakacje. Niestety, tego nie powstrzymamy. Tak samo, jak faktu, że oszuści też z nich wracają. Z mniej lub bardziej przemyślnymi pomysłami, jak pozbawić nas pieniędzy. A jak uzyskać najlepszy „zwrot z inwestycji”? Oczywiście okradając ofiary z pieniędzy, zgromadzonych na koncie bankowym (a wcześniej z loginu i hasła).

„Nielegalnie użyta karta”

Przejęlibyście się takim mailem?

Twoja karta została nielegalnie użyta? Sztuczka socjotechniczna prosta/prostacka, ale wciąż dla wielu wystarczająca (i żeby było jasne – wcale się nie dziwię!).

Podany adres IP – super, urealnia całą sytuację. Hinduski Vodafone (stąd pochodzi adresacja, ale nikt poza bezpieczniakami tego nie sprawdza 🙂 – trochę dziwne, nie spodziewałbym się raczej nadużyć z tamtej części świata.

Po kliknięciu już standardowo jesteśmy przenoszeni na stronę, która od prawdziwej witryny banku (w przypadku próbek, które trafiły dziś do CERT Orange Polska są to Pekao S.A. i Santander Bank Polska) różni się tylko adresem. Tam wpisujemy nasz login i hasło, przekazujemy przestępcom, a oni okradają nas ze wszystkich pieniędzy i w miarę możliwości zaciągają kredyty.

Aktywuj usługę (nie)bezpieczeństwa

Efekty będą podobnie w przypadku trzeciego banku, kampanię na który zaobserwowaliśmy. Tym razem ofiarą jest BNP Paribas – i potencjalnie jego klienci – gdzie oszuści starają się przekonać adresatów maila o konieczności aktywacji nowej… usługi bezpieczeństwa.

Przyjrzyj się dokładnie treści. Tutaj łatwiej zorientować się, że coś jest nie tak. Dziwny temat wiadomości, dużo błędów stylistycznych, brak identyfikacji wizualnej nadużywanej marki. No i link, zupełnie inny niż ten, za który się podaje.

Bądźcie bezpieczni. Nie dajcie się oszukać! A przede wszystkim – jak w tytule:

Jeśli masz wątpliwości co do treści maila – zadzwoń do banku!

Udostępnij: Masz wątpliwości? Dzwoń do banku!
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Plane. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    Łukasz 20:36 25-08-2022
    Niestety kombinuja by tylko ukraść nasze oszczedności - uważajmy na takie maile.Notka super Michale
    Odpowiedz
    • komentarz
      pablo_ck 12:13 28-08-2022
      Dokładnie.
      Odpowiedz

;

Oferta

Okazja na tańszy tablet (3)

Ewa Przybylińska

25 sierpnia 2022

Okazja na tańszy tablet
3

Rok szkolny zbliża się wielkimi krokami. Z tej okazji w „Ofercie tygodnia” mamy idealny do nauki i zabawy tablet TCL TAB 10S LTE taniej o 120 zł z wybranymi Planami abonamentowymi. Można go kupić w ratach od 30 zł miesięcznie.

W ofercie bez abonamentu, cenę tabletu obniżyliśmy o 100 zł. W okresie promocji można go kupić, płacąc jednorazowo 999 zł lub w 20 ratach po 49,95 zł. Oferta obowiązuje do 31 sierpnia. Szczegóły na stronie.

TCL TAB 10S LTE to wszechstronny tablet z rysikiem, który daje wiele możliwości – wygodne korzystanie z multimediów i serwisów społecznościowych. Możesz na nim tworzyć grafikę, edytować wideo, a także nanosić ręczne notatki. Wszystko na dużym ekranie Full HD. Tablet ma baterię o pojemności aż 8000 mAh, która pozwala na wiele godzin intensywnej pracy. Do tego funkcja szybkiego ładowania 18 W umożliwiająca naładowanie akumulatora do 20% w 30 minut.

Udostępnij: Okazja na tańszy tablet
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Star. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    Łukasz 08:45 26-08-2022
    Promocja ok ida podwyzki od 1 października o tym ani slowa nie piszecie.
    Odpowiedz
    • komentarz
      pablo_ck 12:11 28-08-2022
      A jest coś poza kryptowalutami co tanieje?
      Odpowiedz
      • komentarz
        emitelek 18:10 29-08-2022
        Co ty pablo??? Stawki w karcie zbliżają się do tych z początku POP-a, a Ty takie dziwne pytania???
        Odpowiedz

;

Gaming

Tekken Bloodlines oddaje ducha gry (0)

Bartosz Graczyk

23 sierpnia 2022

Tekken Bloodlines oddaje ducha gry
0

Tekken Bloodlines to kolejna produkcja na podstawie gry dostępna na Netflixie. Czy animacja na podstawie kultowej bijatyki spełni oczekiwania zagorzałego gracza, odzwierciedli klimat gry i dołączy do wspomnianej listy?

tekken bloodlines animacja

Tekken Bloodlines to po prostu animowany Tekken. Idealnie odwzorowuje klimat gry. Pierwszą rzeczą, o której warto wspomnieć jest fenomenalna animacja w stylu anime, która zrobiła na mnie największe wrażenie. Łączy grafikę 2D z 3D. Z jednej strony modele postaci w trakcie walk są renderowane za pomocą techniki „cellshadingu”, z drugiej tła są rysowane. W trakcie seansu można poczuć się jak gracz, który realizuje combo. Zadbały o to drobne detale jak np. efekty wyświetlane w trakcie uderzeń bohaterów. Autorzy wyjęli je żywcem z gry, bo przez chwilę zacząłem zastanawiać się, czy nie wykorzystano tych samych assetów graficznych, bo wyglądają identycznie. Seriale ogląda się jednak głównie dla fabuły, a nie dla samych doznań wizualnych. Czy ta jest równie dobra?

Tekken Bloodlines adaptuje trzecią część gry



Tekken 3 uznawany jest za najbardziej rozpoznawalną część serii. Zapadł w serca graczy z wielu pokoleń. Gra została wydana na pierwsze PlayStation, a od momentu jej premiery, światło dzienne ujrzały kolejne cztery części z serii głównej oraz dwa spin-offy, czyli Tag Team, gdzie walka przyjmuje formę drużynową. Mimo upływu lat, to „trójka” wpłynęła najmocniej na dzisiejszy obraz bijatyk. Możliwe, że właśnie dlatego twórcy serialu kreując fabułę do Tekken Bloodlines inspirowali się trzecią częścią.

Głównym bohaterem opowieści jest Jin Kazama, w którym tkwi gen diabła – moc pozwalająca na spotęgowanie umiejętności fizycznych. Jin nie zna ojca, a wychowuje go matka. Oboje mieszkają na małej wysepce, gdzie nie znajdziesz nic oprócz spokoju, natury i niewielkiej osady. Mama dba o edukację młodego wojownika, również w sztukach walki. Niestety sielanka kończy się, gdy Jin wpada w bójkę z lokalnymi chuliganami. Ciąg przyczynowo skutkowy doprowadza do sprowadzenia na dom bohatera tragedii, którą jest przybycie „Ogra” – demona żywiącego się duchem walki. Młody Kazama traci rodzicielkę i swój dom, a następnie wyrusza w podróż w poszukiwaniu zemsty. Natrafia na swojego dziadka – Heihachiego Mishimę. Ten szkoli go na potężnego wojownika, tylko po to by wziął udział w światowym turnieju sztuk walki organizowanego przez jego firmę. Silnych przeciwników nie brakuje, a do wygrania są ogromne pieniądze.

Motorem Jina nie jest mamona, ale chęć zemsty. Ogr pojawia się tam, gdzie toczy się jatka. To okazja, której nie może pominąć.

Fabuła nigdy nie była mocną stroną serii Tekken

tekken bloodlines premiera

Tekken jest trochę jak Fortnite, czy Legaue of Legends – aby poznać fabułę, należy wgłębić się w LOR. Oczywiście w grze mamy możliwość odegrania linii fabularnej, lecz nie jest ona głównym atutem produkcji. Zazwyczaj poznawaliśmy ją w krótkich przerywnikach filmowych i ekspozycjach postaci, które wybieraliśmy. Serial pozwala widzowi na zgłębienie historii Jina oraz rodu Mishima. Można powiedzieć, że jest to wydłużone intro postaci. Produkcja zawiera 6 odcinków, które trwają po ok. 20 minut. W trakcie seansu czułem się, jakbym oglądał film podzielony na części, a nie serial. Niczym jak w starym Wiedźminie polskiej produkcji. Historia jest krótka i skupia się wokół maksymalnie dwóch postaci. Ujrzymy tu jedynie przebłyski takich ikon jak: Hwoarang, czy King. Mój ulubiony Yoshimitsu pojawił się na dosłownie trzy sekundy. Rozumiem, że są to aspekty, na które zwróci uwagę tylko gracz zaznajomiony z marką. Nowy odbiorca nie powinien mieć z tym problemu.

Pozostałe zalety i wady

Tekken Bloodlines obejrzałem w trzech wersjach językowych: angielskiej, polskiej oraz japońskiej. Zgadnijcie, która wyszła najlepiej…? To nie jest trudna zgadywanka, ponieważ japoński dubbing słynie z wysokiego poziomu. Nie można tego odmówić innym wersjom, jednak produkcję japońską warto wysłuchać w języku oryginalnym.

Udźwiękowienie w Tekken pełniło zawsze ważną rolę. Wojownicy w grze pochodzili z całego świata, a każdy posługiwał się swoim ojczystym językiem. Tak było również w przypadku polskiej bohaterki. Niestety nie uświadczymy tego w wersji serialowej.

Czy warto obejrzeć Tekken Bloodlines?

Oglądałem serial z moją dziewczyną, która na grach zna się mniej więcej tak jak ja na balecie – niby oglądałem, ale za bardzo nie pojąłem. Mimo to fabuła ją pochłonęła. Akcja była płynna, sceny walki dopracowane, bohaterowie mieli dobrze napisane backstory, a o animacji rozpisałem się na początku. Wspomnę tylko, że seans zachęcił mnie do odświeżenia Tekken 6 oraz 7, które kupiłem w sklepie Microsoft za pomocą „Płać z Orange”.

To kolejna dopracowana animacja, dostępna na platformie Netflix. Zdecydowanie warto sprawdzić nową produkcję, szczególnie, że jest do tego okazja, ponieważ dzięki Orange Love, nie płacisz za Netflix przez pół roku. W takim czasie zdążysz sprawdzić nie tylko „Tekken Bloodlines”, ale również takie dzieła jak „Wiedźmin”, „Arcane”, „Dota”, „Castlevania”, czy najnowsze „Resident Evil: Remedium” oraz „The Gray Man”.

Życzę wszystkim miłego seansu – ja wracam do przechodzenia ścieżki fabularnej w Tekken 6 🙂

Udostępnij: Tekken Bloodlines oddaje ducha gry
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Cup. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej