Bezpieczeństwo

Nie daj się nabrać na fałszywe inwestycje

Michał Rosiak Michał Rosiak
03 października 2024
Nie daj się nabrać na fałszywe inwestycje

Fałszywe inwestycje to motyw internetowego oszustwa znany od co najmniej kilku lat. Przyznam się Wam - myślałem, że ten temat stał się tak pospolity i wszechobecny, że ludzie przestali się na niego łapać. Niestety. Nie przestali.

"Kliknęła link na portalu społecznościowym i uruchomiła lawinę. 34-latka straciła ponad 100 tys. zł" - przeczytałem w mediach i już wiedziałem, że warto znów przypomnieć na co i dlaczego warto uważać.

Podejrzane reklamy na Facebooku i nie tylko

Zaczyna się na najpopularniejszym serwisie społecznościowym. W ostatnim czasie to bezdyskusyjnie najczęściej używane źródło "leadów" do stron, prowadzonych przez oszustów. Choć - to akurat świeża sprawa z dzisiaj - pojawiają się również reklamy na TikToku.

Jak wygląda treść takich reklam? Jest emocjonalna i epatuje bogactwem. Oczywiście tym bogactwem, które stanie się Twoim udziałem, gdy dasz się przekonać do sięgnięcia do kieszeni. Może to być zwykły, nieistniejący i anonimowy człowiek. Swego czasu takie oszustwa opisywały kasjerkę z dyskontu, czy nawet pracownicę seksualną, które dzięki inwestycji mogły rzucić nielubianą robotę. Regularnie zdarzają się też odniesienia do celebrytów, nierzadko wzbogacone fotomontażami z wyprowadzania takiej osoby w kajdankach, bo "zdradziła sekretną metodę zarobku!". No i sugestia zarobku na "zasobach naturalnych kraju" pod szyldem Baltic Pipe, czy - ostatnio rzadziej - Orlenu.

Na czym polega oszustwo na fałszywe inwestycje

"Zażądano od niej numeru telefonu i e-maila, które wpisała. Następnie skontaktowali się z nią telefonicznie fałszywi doradcy inwestycyjni, którzy oferowali kobiecie pomoc i opiekę przy dokonywaniu poszczególnych inwestycji" - czytamy w artykule.

Ten schemat według moich obserwacji używany jest rzadziej, wymaga bowiem socjotechnicznej sprawności i utrzymania koncentracji przez oszusta. W opisywanym w gazecie przypadku rozmówca był na tyle przekonujący, że ofiara wpłaciła ponad 100 tys. zł. Gdy zmieniła zdanie i chciała wypłacić pieniądze, okazało się, że... w tym celu musi wpłacić kolejne. Gdy zorientowała się, że to oszustwo było już za późno.

Drugi motyw rozpoczyna się od podania numeru telefonu i oddzwonienia przez napastnika do ofiary. Różnica polega na tym, że w kolejnym kroku dzwoniący prosi o zainstalowanie "specjalnego oprogramowania inwestycyjnego", które okazuje się aplikacją zdalnego pulpitu. Jeśli ofiara da się przekonać - jej komputer przestaje być jej komputerem. A napastnik ma dostęp do wszystkiego. Loginów, haseł, ruchu sieciowego, aktywności związanej z e-bankowością... Wszystkiego.

Jak nie dać się oszukać

Nie ufaj takim propozycjom. Po prostu. Załóż, że wszelkie tego typu reklamy to fałszywe inwestycje. Wyrób w sobie brak zaufania zawsze, gdy ktoś chce Twojej gotówki. Nie wpłacaj pieniędzy na podejrzanych stronach, a najlepiej w ogóle wpłacaj je tylko na stronach banków i znanych sklepów.

No i nie instaluj oprogramowania, które podaje Ci random z sieci...

Scroll to Top