Reklama

Nowa kampania Orange na kartę (18)

Stella Widomska

12 stycznia 2018

Nowa kampania Orange na kartę
18

Chwilę mnie tu nie było, ale wracam i to z petardą. Wasz ulubiony kioskarz Robert Górski ma w naszej nowej kampanii kolegę. Jeśli śledzicie inne produkcje z Robertem, to ten duet nie wyda Wam się obcy. 😉

A o czym tym razem opowiada nasz spot? Na warsztat wzięliśmy „Rozmowy i SMSy bez limitu do wszystkich + GB” za 25zł. Rozwiązania ‘bez limitu’ pozwalające na korzystanie z telefonu zupełnie bez ograniczeń w zakresie połączeń i SMSów, oferujące mnóstwo GB, a wszystko w naprawdę niskiej cenie, stały się bardzo atrakcyjną alternatywą dla oferty abonamentowej przy pełnej wolności prepaida (brak umowy).

Powiecie, że przecież wszyscy nasi główni konkurenci oferują w swoim portfolio podobne rozwiązania w zbliżonej cenie. Racja, jednak to Orange wygrywa zdecydowanie ilością GB. W jednorazowej wersji usługi, przy stażu krótszym niż rok klient dostaje co miesiąc aż 15 GB. Wielkość pakietu rośnie wraz ze stażem (20 GB po 3 latach), a w wersji cyklicznej usługi dodatkowo o 1 GB co miesiąc (czyli po roku w Orange, korzystając z usługi cyklicznej pakiet wynosi 27 GB, a po 2 latach – 41 GB).

A teraz trochę technikaliów. W kampanii już po raz czwarty spotykamy się ze sławnym Polakiem, tym razem – Mikołajem Kopernikiem, który wraz z Robertem Górskim i nową postacią – Mikołajem Cieślakiem przekonują, że „prawdziwy kosmos tylko w Orange na kartę”. Kreację opracowała agencja Publicis, produkcją zajął się dom produkcyjny M5, postprodukcją studio produkcyjne Orka, a media zaplanował i kupił dom mediowy Initiative Media. Spot wyreżyserował Michał Gazda znany z Watahy, Świadka koronnego czy Belle Epoque.

I jak Wam się podoba?

Udostępnij: Nowa kampania Orange na kartę
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    Jose 12:12 12-01-2018
    Mnie by się podobało, gdybyście obniżyli ceny za pakiety Internetu, bo 12 zł za 2 GB to chyba trochę za dużo ;/
    Odpowiedz
    • komentarz
      PAWEŁ 13:55 12-01-2018
      Może być 12zł ale za 15 GB .
      Odpowiedz
    • komentarz
      Koolo 14:54 12-01-2018
      OFnK cenowo jest ok. szkoda tylko że doładowanie za 100zł nie przedłuża ważności konta (bonusowych danych) o rok. Bark też rozsądnych cenowo pakietów danych tak żeby wsadzić kartę (z OFnK) do modemu i wykorzystać środki z doładowań.
      Odpowiedz
      • komentarz
        PAWEŁ 15:38 12-01-2018
        Są pakiety elastyczne np . za 50 zł na 50 GB na 50 dni , 100 zł 100 GB na 100 dni .
        Odpowiedz
  • komentarz
    PAWEŁ 16:06 12-01-2018
    W Nju można by zrobić Nju internetowy na kartę na wzór tego abonamentowego .
    Odpowiedz
  • komentarz
    Ron 18:31 12-01-2018
    Świetny wpis, dobra reklama i bardzo dobra oferta :) Tylko te słowa "Rozwiązania ‘bez limitu’ pozwalające na korzystanie z telefonu zupełnie bez ograniczeń w zakresie połączeń i SMSów..." mam nadzieję, że prawdziwe bez limitu...
    Odpowiedz
  • komentarz
    Kaczka 02:54 13-01-2018
    Brakuje jedynie jeszcze MMSów i byłoby idealnie! Proszę, ograniczcie ilość SMSów w usłudze PRZELEW SMS, bo teraz po przelaniu komuś środków zasypujecie paroma SMS. 1. Potwierdź nr, info o przelaniu, propozycja włączenia cyklicznego przelewania, itp. Odbiorcę Przelewu też zasypujecie SMSami. Po co to!
    Odpowiedz
  • komentarz
    pablo_ck 22:55 13-01-2018
    Dodajcie darmowe MMSy i biorę Waszą ofertę dla całej swojej rodziny ;p
    Odpowiedz
    • komentarz
      Ron 11:29 15-01-2018
      Pablo, to wybierz abonament zobacz ile wychodzi Plan Standardowy przy kilku numerach.
      Odpowiedz
  • komentarz
    Astis 07:00 14-01-2018
    Pieknie xD lepiej Orange na kartę za 25 zeta niz abo lub na kartę w Nju za 29 zeta ... dodatkowo zawsze masz ekstra numer za 3 zeta i jesteś w sieci xD 😗😍😍😘😘😘😘
    Odpowiedz
    • komentarz
      Ron 10:13 15-01-2018
      Tylko ja uważam, że Abo lepiej traktują niż PRE-PAID. Takie jest moje zdanie.
      Odpowiedz
      • komentarz
        Astis 00:53 16-01-2018
        Równi i równiejsi? Hmmm... możliwe, możliwe :/
        Odpowiedz
  • komentarz
    manyaky 10:24 15-01-2018
    Wszystko fajnie, ale na stronie tej oferty jest fatalny błąd. Już nie ma (niestety) 2,26GB w EU w tej ofercie. To wynikało z systemowego rozwiązania, które wyliczało limit roamingowy od niezrabatowanej kwoty 35zł. Na początku tego roku to rozwiązanie zostało zmienione - oferta kosztuje już oficjalnie 25zł i limit wynosi ~1,6GB. Link do strony z błędem: https://www.orange.pl/kid,4002009309,id,4004954035,article.html?_requestid=253800#rozmowy_i_smsy_bez_limitu_plus_gb
    Odpowiedz
    • komentarz
      Ron 11:26 15-01-2018
      Oczywiście jak zwykle brak aktualizacji na stronie:) Aktualny Cennik Roamingowy dla oferty na kartę https://www.orange.pl/ocp-http/PL/Binary2/2006148/4108591318.pdf
      Odpowiedz
      • komentarz
        Piotr Domański 13:12 16-01-2018
        Sprawdzę i dam znać co i jak.
        Odpowiedz
  • komentarz
    emitelek 18:44 15-01-2018
    Super, ale w roamingu zmniejszyliście w tym pakiecie pakiet danych z 2,26GB do 1,61GB! Więc jednak kij zawsze ma dwa końce! :P
    Odpowiedz
  • komentarz
    Paweł 18:11 16-01-2018
    Dla przenoszących nr wychodzi 50 GB jest to najlepsza oferta na rynku. http://www.orange.pl/kid,4002009309,id,4004953592,article.html
    Odpowiedz
  • komentarz
    Kajetan 22:47 18-01-2018
    super oferta lecz brakuje mms może tak jeszcze coś wprowadza
    Odpowiedz

Muzyka

Orange Warsaw Festival jest w dechę! (4)

Piotr Domański

12 stycznia 2018

Orange Warsaw Festival jest w dechę!
4

Chyba nikogo tutaj nie muszę do tego przekonywać. Widzieliście już tutaj tyle reportaży i artykułów i zapowiedzi OWF, a niektórzy z Was nawet na festiwal trafili. Teraz przyszedł czas, byście to Wy przekonali innych. Sprawa jest prosta – „Co Jest Grane 24” organizuje konkurs „Wdechy”. W tym roku znalazły się w śród nich dwie nowe nagrody. Za mecenat kultury, lub jak nazwali to w „Co Jest Grane 24” – za pieniądze dobrze wydane na kulturę. Jednym z nominowanych jest Orange Polska właśnie za Orange Warsaw Festival.

Nagrody są dwie – pierwszą przyznają fani kultury głosując poprzez SMS (premium), które można wysłać pod numer 7155 z krótkim uzasadnieniem wyboru. Druga to nagroda wydawcy, który jednak zapowiedział już, że będzie się sugerował wynikami plebiscytu na stronie internetowej konkursu.

W walce o obie nagrody konkurujemy z T-Mobile, Grupą Żywiec, Bankiem Millenium i H&M. „Wdechy” przyznawane są przez magazyn Co Jest Grane 24 od 2004. W gronie zwycięzców znaleźli się m.in. Robert Więckiewicz, Fabryka Trzciny, Maria Peszek, Krystyna Janda, Muzeum Powstania Warszawskiego, Mariusz Treliński, Krzysztof Warlikowski, Kino Iluzjon, Warszawskie Spotkania Teatralne, Festiwal Filmów Rosyjskich „Sputnik nad Polską” czy Nowy Teatr.

Gdyby trzeba Was było jeszcze przekonywać – Orange Warsaw Festival każdego roku przyciąga kilkadziesiąt tysięcy fanów muzyki i jest jednym z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w stolicy Polski. Obok swojego wyjątkowego, miejskiego charakteru, to także jeden z najlepiej przystosowanych festiwali muzycznych dla osób z niepełnosprawnościami. To także miejsce, gdzie po raz pierwszy wystąpiła w Polsce m.in. Beyonce Knowles. Festiwal gościł w trakcie dziesięciu kolejnych edycji także m.in. Lanę Del Rey, Editors, Die Antwoord, Muse, Queens of the Stone Age, Snoop Dogg, The Prodigy i wielu innych światowych i polskich artystów.

W tym roku festiwal odbędzie się 1 i 2 czerwca na Torze Wyścigów Konnych Warszawa – Służewiec. Wśród pierwszych ogłoszonych artystów jest między innymi Sam Smith, Dua Lipa, Florence & The Machine, LCD Soundsystem oraz Tyler, The Creator.

Nasi klienci mają 15% rabat na bilety 😉 To ostateczny argument!

Udostępnij: Orange Warsaw Festival jest w dechę!
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    mike278 10:49 12-01-2018
    Głos oddany (tak jak trzeba ;) )
    Odpowiedz
    • komentarz
      MAURYCY 11:18 12-01-2018
      Ode mnie tak samo :-)
      Odpowiedz
  • komentarz
    pablo_ck 22:56 13-01-2018
    Głos oddany :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    szczypior 18:36 15-01-2018
    zasłużony głos oddany
    Odpowiedz

Bezpieczeństwo

Androidowy Cleaner narzędziem przestępców (3)

Michał Rosiak

11 stycznia 2018

Androidowy Cleaner narzędziem przestępców
3

Pamiętacie jeszcze swój pierwszy smartfon? Ja tak – dostałem wtedy do testów (chyba jeszcze za czasów TP SA i PTK Centertel!) HTC Cha Cha. Ależ to była super sprawa – wypasiony Android 2.3.3, jednordzeniowy Snapdragon S1 z kosmicznie szybkim 800-megahercowym zegarem… A że Angry Birdsy można było instalować tylko „na pusty” telefon, od razu po restarcie, bo inaczej brakowało pamięci? Przecież w Sklepie Google jest jeden, czy drugi Cleaner, prawda?

„Bo Android zamula”

„Czasy się zmieniają, ale pan ciągle jest w komisjach” – legendarny cytat z „Psów”, w wykonaniu granego przez Bogusława Lindę Franciszka Maurera, to klasyk polskiego kina. Pozostając w klimatach można by rzec, że czasy się zmieniają, telefony nowocześnieją, a aplikacje „czyszczące” ciągle można znaleźć w Google Play. Nawet wtedy, kiedy ich istnienie nie ma sensu, bo nie dość, że najnowsze wersje Androida odpowiednio zarządzają pamięcią, to jeszcze nawet topowe telefony (jak choćby Huawei z serii P/Mate, czy LG G/V mają wbudowane w oprogramowanie mechanizmy  dbające o efektywną pracę systemu. Czy jednak na pewno aplikacje typu Cleaner nie są potrzebne? Nam nie – ale przestępcom jak najbardziej.

Cleaner wyczyści… konto bankowe

Bo przecież trzeba gdzieś schować malware, a skoro mit zamulającego Androida pokutuje od lat, trzeba łapać okazje na monetyzację. Jednym z przykładów jest Swift Cleaner, odnaleziony w Sklepie Play przez analityków firmy Trend Micro (co ciekawe, to pierwszy malware napisany w open source’owym języku Kotlin). Aplikacja oczywiście okazała się malwarem, a jedyne co może wyczyścić to docelowo nasze konto bankowe. Oczywiście po tym, jak się zainstaluje, wykradnie nasze loginy i hasła, a następnie bez naszej wiedzy (dzięki Mike278 😉 ) przejmie SMSy autoryzacyjne i wpisze je gdzie trzeba. To nie wszystko co potrafi. Umie także zdalnie wykonać kod na zainfekowanym urządzeniu, przekierowywać na ustawione przez przestępcę witryny internetowe i wstrzykiwać własne reklamy. No i – co może bardzo boleć – zapisywać ofiarę bez jej wiedzy do serwisów SMS Premium.

Co robić?

Przede wszystkim nie instalować niepotrzebnych aplikacji. Zanim skusimy się na kolejne cudo – choćby i z oficjalnego sklepu – zastanówmy się. Po pierwsze, czy w ogóle tego potrzebujemy, po drugie zaś: czy nasz smartfon sam tego nie potrafi. W dzisiejszych czasach już urządzenia ze średniej półki potrafią zaskakująco sporo. Jeśli – jak śpiewał Jerzy Stuhr – czasami człowiek musi, inaczej się udusi, spójrzmy chociaż przed instalacją, jakich uprawnień udzielamy aplikacji. Wysyłanie i odbieranie SMSów, wykonywanie połączeń, odczytywanie ich listy, odczytywanie kontaktów – to tylko część z uprawnień, które w większości przypadków powinny zapalić czerwoną lampkę w głowie każdego świadomego użytkownika smartfona. I nawet, jeśli mamy pewność, że te dane nie zostaną wykorzystane w niecnych celach, warto się zastanowić, czy naprawdę chcemy je komuś udostępniać?

Photo by Christiaan Colen on CC-BY-SA-2.0 licence.

Udostępnij: Androidowy Cleaner narzędziem przestępców
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    mike278 15:04 11-01-2018
    wykradnie nasze loginy i hasła, a następnie bez naszej przejmie SMSy autoryzacyjne i wpisze je gdzie trzeba. Michale brakuje chyba słowa "wiedzy" po słowach "bez naszej"
    Odpowiedz
  • komentarz
    Pan Pikuś 18:00 11-01-2018
    Wyleczyłem się już z ogromu aplikacji. W tej chwili mam zainstalowane tylko te z których korzystam przynajmniej raz w tygodniu.
    Odpowiedz
    • komentarz
      mike278 10:45 12-01-2018
      A to fakt. Mam jeden odtwarzacz video, jeden odtwarzacz muzyki, 3 gry i jeden program do ebookow. Do tego standard narzędzi: do rozpakowywania plików czy też zarządzania nimi (też po jednym) pomijam że gdzie się tylko da to staram się zabierać uprawnienia aplikacjom.
      Odpowiedz

Bezpieczeństwo

Tajemnicze telefony z Kuby (i nie tylko). O co chodzi? (6)

Piotr Domański

10 stycznia 2018

Tajemnicze telefony z Kuby (i nie tylko). O co chodzi?
6

Telefon z tajemniczego, zapewne zagranicznego numeru? Szybki sygnał i rozłączenie? Co robić – zapytacie. Spieszę z odpowiedzią. Mechanizm oszustów, o których stał się głośno w ciągu ostatnich tygodni, był prosty. Losowo wybierali numery komórkowe i puszczali sygnał, licząc że oddzwonimy. Ostrzegał przed tym na Twitterze Wojtek.

Pomimo, że wszystko zaczęło się tuż przed Sylwestrem i Nowym Rokiem media szeroko poinformowały o całej sprawie. My też pisaliśmy o tym, między innymi na oficjalnym Facebooku Orange, a odpowiednia informacja trafiła także na naszą infolinię. Przyniosło to wymierny rezultat – pomimo, że liczba „sygnałów” z kubańskich numerów nadal pozostała duża, praktycznie nikt już na nie nie oddzwaniał. A to nie wszystko – postanowiliśmy także anulować opłaty na połączenia na numery kubańskie tym wszystkim, którzy oddzwonili na nie.

Biorąc pod uwagę skalę całego wydarzenia postanowiłem przygotować dla Was poradnik dotyczący modelu tego oszustwa i metod zabezpieczenia się przed nim. Kluczowa sprawa to odpowiedź na pytanie: „jak to działa?”. Oszuści dzwonią do nas z zagranicznego numeru, a samo połączenie jest dla Nas bezpłatne. Koszty zaczynamy ponosić dopiero, gdy oddzwonimy. Nasz rachunek obciąża wtedy połączenie międzynarodowe. Dlatego, by nie paść ofiarą oszustwa…

Pomyśl zanim oddzwonisz!

Większość prób oszustwa tego rodzaju wykonywanych jest z bardzo egzotycznych numerów. Pech chce, że ich prefiksy wyglądają podobnie do naszych swojskich, krajowych. Akurat w przypadku wspomnianego +53 żaden z polskich regionów nie posiada takiego „kierunkowego”- zarezerwowano dla numerów komórkowych. Mamy jednak 54 (Włocławek i okolice) oraz 52 (Bydgoszcz i okolice). W przypadku Tonga, z którego numerów także widzimy wiele podobnych ataków jest jeszcze trudniej. Tamtejsze numery zaczynają się od +67, dokładnie tak samo jak numery z… Piły.

Z drugiej strony numery międzynarodowe są dłuższe, niż numery polskie. Krajowe to zawsze dziewięć cyfr (z prefixem +48 – jedenaśnie). Dlatego pierwszym zabezpieczeniem przed oszustwem jest odpowiedź na jedno… proste pytanie:

Jakiej długości jest numer, na który chcę oddzwonić

Jeżeli widzicie tam więcej cyfr lub  z przodu nie ma polskiego kierunkowego (+48) to zastanówcie się cztery razy zanim oddzwonicie. Nawet jeżeli numer wygląda swojsko. Pamiętajcie, że nawet +22 może oznaczać, że to telefon z… Beninu, Burkina Faso lub Gambii.

Sprawdź numer

By dodatkowo upewnić się czy powinniśmy oddzwaniać warto wejść na jedną z podstron Orange.pl (PDF 121 KB), gdzie znajdziecie pełną listę numerów kierunkowych do wszystkich krajów świata. W internecie znajdziecie także szereg stron, które po wpisaniu numeru podpowiedzą nam, z jakiego jest kraju. Wykorzystać można także aplikacje, a część smartfonów posiada taką funkcjonalność wbudowaną.

Zablokujmy numery międzynarodowe

Jeżeli nie macie (bogatej) ciotki w Ameryce, dzieci na obozie narciarskim w Austrii czy męża w Anglii dobrym rozwiązaniem jest blokada wszystkich połączeń międzynarodowych. Można tego dokonać dzwoniąc na infolinię, planujemy także wprowadzić taką możliwość poprzez konto na nowym Mój Orange dostępnym na stronie orange.pl. Pracujemy, by stało się to jak najszybciej.

Część smartfonów także posiada funkcję blokady połączeń międzynarodowych. W tej sytuacji także można ją wykorzystać.

Bądź na bieżąco

Oszuści co chwilę wpadają na nowe pomysły jak obłowić się naszym kosztem. Dzisiaj popularny jest phishing, sygnały z zagranicznych numerów czy numery „na wnuczka”. Za rok, czy dwa pojawią się nowe metody. Dlatego warto się dokształcać. Na naszym blogu co tydzień pojawiają się teksty o bezpieczeństwie w sieci. Orange posiada także wyspecjalizowany zespół CERT, który między innymi zajmuje się ostrzeganiem przed zagrożeniami. O numerach z Kuby także pisali ;-). Można także zajrzeć na stronę nasz.orange.pl

Wiem, że świat jest coraz bardziej skomplikowany i często działamy automatycznie. Apeluję jednak po raz kolejny – zastanówcie się do kogo oddzwaniacie. Spójrzcie na jakiego SMS odpisujecie. Sprawdźcie dwa razy na jaki adres strony wchodzicie. To nie kosztuje wiele czasu, a podobnie jak w przypadku telefonów z Kuby może nas kosztować kilka, kilkanaście bądź nawet kilkaset złotych.

Udostępnij: Tajemnicze telefony z Kuby (i nie tylko). O co chodzi?
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    emitelek 17:36 10-01-2018
    ŚWIETNE podsumowanie! Szkoda, że nie da się tego "skompresować" i wysłać SMS-em do wszystkich abonentów ;)
    Odpowiedz
  • komentarz
    MAURYCY 20:02 10-01-2018
    No dobra, mechanizm opisany, ale w sumie znany. Wytłumacz nam proszę co ci delikwenci z Kuby z tego mają? Oddzwaniamy na jakieś ich numery premium za które dostają jakąś kasę, czy po prostu dla żartu to robią nie czerpiąc z tego żadnych korzyści?
    Odpowiedz
    • komentarz
      Pan Pikuś 21:34 10-01-2018
      Dokładnie tak jak piszesz. To są numery premium i na tym oszuści zarabiają. Szacun dla Orange za anulowanie opłat na kubańskie numery.
      Odpowiedz
  • komentarz
    Prz 21:51 10-01-2018
    Na czym oni zarabiali? Nie zawsze to był numer premium. Na MTRach?
    Odpowiedz
    • komentarz
      manyaky 10:20 15-01-2018
      Dokładnie. Jaki mieli w tym cel?
      Odpowiedz
  • komentarz
    Piotrekk85 23:51 13-01-2018
    A czemu przy okazji zablokowano roaming na Kubie i dzwonienie na kubańskie numery? Polacy na Kubie zostali bez kontaktu...
    Odpowiedz

Odpowiedzialny biznes

Fundacja Orange edukuje dzieci poprzez aplikacje mobilne! (2)

Bartosz Rymkiewicz

9 stycznia 2018

Fundacja Orange edukuje dzieci poprzez aplikacje mobilne!
2

Miesiące ciężkiej pracy wreszcie dały efekt. Światło dzienne ujrzała pierwsza aplikacja mobilna Fundacji Orange – MegaMisja z Psotnikiem. Pobierzecie ją za darmo: iOS TUTAJ, Android TUTAJ.

Najpierw program, potem gra z Psotnikiem

Nasza, jeszcze gorąca, bezpłatna aplikacja to uzupełnienie programu edukacyjnego Fundacji Orange – MegaMisji. Na jego mocy w 600 szkołach w całej Polsce uczniowie przechodzą gruntowny kurs edukacji cyfrowej: uczą się odróżniać prawdziwe informacje od fałszywych, tworzą swoje filmy, poznają sposoby ochrony przed niebezpieczeństwami w sieci i zgłębiają wiele innych zagadnień. Zajęcia mają formę zabaw i wyzwań edukacyjnych realizowanych na świetlicach, po to aby były ciekawe dla 7-9 latków, czyli grupy dla której dedykowana jest MegaMisja.

MegaMisja z Psotnikiem to swoisty krok dalej. Nasza nowa aplikacja dotyka tych samych problemów co program edukacyjny. Jest wyposażona w tych samych bohaterów, którzy pojawiają się w scenariuszach lekcji MegaMisji. Różnica? Aplikacja dedykowana jest rodzicom i ich dzieciom. Znakomicie sprawdzi się na jeszcze szerzą skalę – odnajdą się w niej także te dzieci, które w szkole nie miały styczności z MegaMisją.

Na czym polega aplikacja?

Po zainstalowaniu aplikacji (na tablet lub telefon) użytkownik staje przed zadaniem zaopiekowania się wesołą sztuczną inteligencją – Psotnikiem. Może karmić go, myć, głaskać, ubierać. Może też stworzyć galerię z różnymi przebraniami Psotnika. Zdobywa prezenty i urządza pokój swojego stworka. Musi nauczyć go życia w Cyfrowym Laboratorium. Aby osiągnąć ten cel, w kolejnych poziomach wypełnia krótkie zagadki, quizy i memo oraz odblokowuje minigry. Całość utrzymana jest w przyjaznej, wesołej szacie graficznej. Co kluczowe – nawigację po grze wspiera lektor, więc korzystanie z aplikacji nie wymaga umiejętności czytania.

Przepis na hit

Aplikacja błyskawicznie zyskała uznanie użytkowników. Zdaniem Dagmary Hicks, popularnej blogerki parentingowej z bloga CalaReszta.pl, która testowała ze swoimi pociechami aplikację, to znakomite narzędzie, aby nauczyć dzieci… troski o innych. – Moje sześciolatki przechodzą teraz taki etap, w którym pragną opiekować się kimś młodszym. Wykazują się cierpliwością i zabieganiem o względy maluszka. W tej roli Psotnik sprawdza się idealnie. Można się nim opiekować, a jednocześnie wspólnie zdobywać wiele pożytecznych umiejętności. Staje się nie tylko młodszym bratem, ale i fajnym kolegą. Mam poczucie, że czas, jaki moje dzieci spędzają na zabawie z Psotnikiem, nie jest jałowym gapieniem się w ekran. W ciągu ostatnich kilki tygodni, w czasie których testowaliśmy aplikację, moje dzieciaki nie tylko pokochały Psotnika, ale i zdobyły szereg nowych umiejętności. Oczywiście z pomocą mamy, która siedzi i czeka na swoją kolej gry. Takie zabawy z dziećmi to ja lubię. Psotnik ostatecznie mnie przekonał, że aplikacje mobilne dla dzieci mogą być fajne i mądre – pisze.

Jej zdanie podziela Marlena Wróblewska – ekspertka parentingowa z bloga Makoweczki.pl, której dzieci zauroczyły się aplikacją. – Aplikacja oprócz warstwy edukacyjnej jest także doskonałą zabawą. Nie jest banalnie prosta, ale także nie jest za trudna (Lenka kilka razy potrzebowała mojej pomocy). Jest to także dobry moment, żeby porozmawiać z dziećmi o tematach technologicznych, a także zagrożeniach wynikających z ich użytkowania – puentuje.

MegaMisja z Psotnikiem – zapamiętaj, i pobierz. Nie pożałujesz.

Polecam,
Bartosz Rymkiewicz

Udostępnij: Fundacja Orange edukuje dzieci poprzez aplikacje mobilne!
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 19:35 09-01-2018
    Fajny przepis na hit :) Dzieciaki będą zadowolone.
    Odpowiedz
  • komentarz
    Ewa 12:53 10-01-2018
    Ja już pobrałam wczoraj dla siebie i dzieciaków :) I są zachwycone - warto pokazywać im takie sposoby na spędzanie czasu - nauka poprzez zabawę.
    Odpowiedz

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej