Dziś wpis nieco inny. W poświąteczny czwartek rzucimy okiem na najnowsze kampanie phishingowe, które analizowaliśmy w CERT Orange Polska. Pamiętajcie - najlepiej nigdy nie ufać SMS-om od obcych.
Wiadomości tekstowe to obok reklam na Facebooku najpopularniejszy sposób dotarcia do adresatów phishingowych kampanii. W ostatnich dniach w CERT Orange Polska zaobserwowaliśmy trzy kampanie, wykorzystujące różne marki - w tym również naszą.
To nie jest karta SIM Orange do aktualizacji
"Aktualizacja karty SIM" to częsty scenariusz oszustw, kierowanych do klientów usług mobilnych:

Użycie skracarki t.co ma na celu ukrycie docelowej witryny. Oszuści liczą, że ofiara uwierzy w grubymi nićmi szytą ściemę, odruchowo kliknie w link, a ponieważ otworzy go w przeglądarce mobilnej, to nie zauważy, że trafiła na stronę digitales-zugangsportal-service-ch[.]online. Dlatego co zawsze powtarzam - lwia część kampanii phishingowych trafia na urządzenia mobilne. Tam pasek adresu nie dość, że jest mały, to jeszcze po chwili - by oszczędzić miejsce - znika. A wtedy ofiara skupia się na interfejsie graficznym będącym wierną kopią aplikacji Mój Orange, podaje nr telefonu, hasło, hasło z SMS-a i... traci kontrolę nad swoim kontem. Oszust może zrobić na nim niemal wszystko. Jak wygląda takie oszustwo opisywałem szczegółowo na stronie CERT Orange Polska w sierpniu ub.r.
Nadpłata kusi do kliknięcia
Drugi scenariusz i druga socjotechniczna sztuczka. Tym razem oszuści chcą Cię przekonać do odbioru nadpłaconych pieniędzy. To trik używany zaskakująco rzadko, ale faktycznie działający na psychikę. Ludzie od lat są przyzwyczajani
Jeśli ktoś chce Twoich pieniędzy w sieci - zachowaj ostrożność!
a przecież tutaj nikt nic ode mnie nie chce, tylko chcą mi oddać. To pozory. Na Twoim koncie nie ma żadnej nadpłaty. Numery zamówienia, klienta i faktury są fałszywe. I to nie tak, że "wymaganą metodą zwrotu jest karta kredytowa". Jeśli wpiszesz dane swojej karty - oszust błyskawicznie ją wyczyści. Serio, błyskawicznie. Wypuszczając takie kampanie przestępcy siedzą przy komputerach i wykorzystują informacje od razu, gdy niefrasobliwa ofiara je wpisze.

Jak nie dać się oszukać?
- Nie wierz SMS-om od obcych. Tym bardziej, że w tym przypadku wiadomości nie przychodziły nawet z nadpisu "PGE" czy podobnego, ale ze zwykłych numerów telefonów.
- Sprawdzaj adres strony zanim wpiszesz jakiekolwiek wrażliwe dane. To "pge-energy" może wielu wprowadzić w błąd, ale zwróć uwagę, że adres kończy się na .us. Nie na .pl.
- Pamiętaj, że podając dane karty w internecie zgadzasz się na jej obciążenie. Zdarzają się sytuacje, gdy karta jest potrzebna do zwrotu, sam tak miałem dwukrotnie. Ale dzieje się tak w sklepie stacjonarnym, gdzie nie spuszczasz karty z oka i własnoręcznie wpisujesz swój PIN dla potwierdzenia transakcji zwrotu.
Wiadomość "z banku" przysłana przez CabinetMed
Na szczęście oszustom też zdarzają się pomyłki - aczkolwiek obawiam się, że znajdą się tacy, którzy i w taką wiadomość uwierzą.

Dla mnie - i dla Ciebie, jeśli regularnie czytasz bloga - już sama treść tej wiadomości to wielka czerwona flaga. "Twoje konto wygaśnie", domena aktualizacja-iko - równie dobrze można by napisać na początku: "SCAM". Jakby tego było - nadawcą tej wiadomości jest CabinetMed.
Skąd taki dziwny nadpis? Stawiałbym na szykowanie phishingu pod lekarzy i wykorzystanie tego napisu przez pomyłkę, z oszczędności albo z lenistwa. Choć patrząc na formę docelowej strony, która towarzyszy tym SMS-om, stawiałbym na to ostatnie. Tutaj oszuści nawet nie trudzili się, by stworzyć stronę w stylistyce banku, wrzucając niemal generyczną witrynę z monitami najpierw o numer klienta, a następnie o hasło do bankowości internetowej.
O ile więc ciężko mi uwierzyć, że przy tylu oczywistych powodach do niepokoju ktokolwiek wpisze tutaj swoje dane, warto uważać na kolejne wiadomości z nadpisu CabinetMed. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że tym razem będą prowadził do podrobionych serwisów dla lekarzy.

Michał Rosiak