Odpowiedzialny biznes

Rajd Dakar: wypadek Hołowczyca, Małysz 19.

Marcin Dąbrowski Marcin Dąbrowski
10 stycznia 2013
Rajd Dakar: wypadek Hołowczyca, Małysz 19.

Krzysztof Hołowczyc dwukrotnie w Rajdzie Dakar był piąty. W ubiegłym roku wygrał etap. W tym - przesiadł się do MINI All 4 Racing, zmienił pilota (jechał z Filipe Palmeiro), dołączył do zespołu utytułowanego Peterhansela, ubiegłorocznego zwycięzcy. Zapowiadał walkę o podium. Na trzecim etapie wyprzedzał, zmienił tor, spadł z trzymetrowego uskoku. Jechał ok. 130 km/h, zdążył wcisnąć hamulec i zmniejszyć prędkość do ok. 70 km/h. Samochód uderzył o piasek stroną kierowcy.

Mimo odczuwanego bólu Hołowczyc próbował jechać. Po niecałym kilometrze dał za wygraną – wezwał helikopter ratunkowy. Diagnoza szpitala w Limie potwierdziła przypuszczenia: kilka złamanych żeber, jedno pęknięte, uraz kręgosłupa. Prawdopodobnie Hołowczyc spędzi kilka dni w szpitalu i wróci do Polski. Powoli wychodzi z szoku powypadkowego. Przyznaje, że psychicznie jest wrakiem.

Znakomicie radzi sobie za to Adam Małysz. Były skoczek ma znacznie szybszy samochód niż przed rokiem. Wtedy celem było dojechanie do mety. Teraz Małysz chciałby znaleźć się w pierwszej dwudziestce. Po czterech etapach w klasyfikacji generalnej jest 19. Wśród motocyklistów najlepiej radzi sobie Jakub Przygoński – 9. w generalce. Największe szanse na podium mają polscy kierowcy quadów. Rafał Sonik jest trzeci, Łukasz Łaskawiec - piąty.

Rajd potrwa do 20 stycznia. Polskę reprezentuje 18 zawodników. Większość występuje w barwach utworzonej w tym roku reprezentacji Polski. W skład Poland National Team nie weszli kierowcy Orlen Teamu oraz Łukasz Łaskawiec.


Odpowiedzialny biznes

Robot, owce i bezpieczne dzieci

Michał Rosiak Michał Rosiak
10 stycznia 2013
Robot, owce i bezpieczne dzieci

„Kolorowa gazeta to zepsuty iPad” – ten filmik przypomniał mi się, gdy zastanawiałem się nad tematem dzisiejszego wpisu na bloga. Chcemy czy nie – dla naszych dzieci świat cyfrowy będzie czymś najzupełniej naturalnym i za jakiś będą się dziwić, jakim cudem ojcu chciało się czytać coś tak oldskulowego jak... papierowe książki.

Byłem ostatnio na dniu otwartym w szkole mojego starszego syna, pierwszoklasisty. Zajrzałem też do nauczycielki informatyki, czy raczej „zajęć komputerowych” i niejako przy okazji spytałem się, czego tak naprawdę dzieciaki się tam uczą. Zaskoczenia nie było – w pierwszej klasie można raczej mówić o oswajaniu się z komputerem: rysowanie w Paincie, poznawanie edytora tekstu, czy podstawowych stron internetowych. A gdzie miejsce na świadome korzystanie z internetu? Póki co tylko na tzw. Edukacji Wczesnoszkolnej, nazywanej potocznie „zajęciami z panią”. I to tylko przy założeniu, że wychowawcy wyjątkowo się chce, albo zmobilizuje go do tego któreś z rodziców. Przyglądałem się – jak przystało na rodzica pierwszaka – programowi zajęć i niestety nie ma tam miejsce na naukę świadomego korzystania z nowych technologii. A tymczasem jeśli Jaś się nie nauczy to dla Jana może być za późno – a odpowiedzialne zachowania zakorzenione na samym początku, gdy nauczyciela jeszcze chce się słuchać ;) mogą w późniejszym efekcie przynieść realne efekty.

Sytuacja nie wygląda jednak tak źle, bowiem jest sporo darmowych multimedialnych materiałów edukacyjnych, firmowanych m.in. przez Fundację Dzieci Niczyje, której głównym partnerem jest Fundacja Orange. Klasa mojego syna zaliczyła już program Necio.pl, gdzie sympatyczny robocik w formie zabawy uczy, czym są komputer i internet, jak korzystać z sieci i co nam może w niej grozić. Ten ostatni aspekt szerzej rozwijają opisywane już jakiś czas temu przeze mnie genialne „Owce w sieci”, które niebawem Młodemu przekażę. Na zlinkowanych stronach można znaleźć materiały do ściągnięcia (zarówno dla uczniów, jak i dla nauczycieli), a także zamówić „fizyczne” egzemplarze (np. podręczniki dla dzieci). Co potem?  A choćby i budowa już bardziej dedykowanej świadomości bezpieczeństwa. O tym dlaczego hasła muszą być trudne do odgadnięcia, dlaczego nie powinno ich się nikomu przekazywać, że – niestety – życie online i offline to już światy równoległe. No i baza informacji "Dowiedz się" Helpline.org.pl, stworzona przy współpracy z TP CERT.

Muszę się przyznać, że marzy mi się, by za jakiś czas to nasze dzieci strofowały nas „Ojciec, żartujesz sobie, TO ma być hasło do banku??? Zmieniaj mi to natychmiast!”. To by znaczyło, że cała świetna robota mnóstwa ludzi ma jakiś sens, a naszym dzieciakom życie w cyber-świecie przyniesie jednak sporo korzyści.


Oferta

Co nas czeka w 2013?

Joanna Bieniek Joanna Bieniek
10 stycznia 2013
Co nas czeka w 2013?

Witam Was serdecznie w Nowym Roku. I jak zawsze zachęcam wszystkich technologicznych freaków do żywej dyskusji, tym razem - dotyczącej naszej przyszłości. Jak będzie wyglądała technologia w 2013? Otóż, jak co roku - stawiamy na mobilność. Zgodnie z przewidywaniami, smartfony mają nam w coraz mniejszym stopniu służyć do telefonowania czy SMS-owania. Wzrasta tymczasem ich znaczenie jako narzędzi, które zarządzają innymi urządzeniami. Już dziś, aż 65% czasu użytkowania smartfonów nie jest związane z tradycyjną komunikacją - ich ekrany są coraz większe, co daje coraz więcej możliwości. Według prognoz, smartfony miałyby stanowić interfejs naszego „centrum zarządzania” np. dzięki nim moglibyśmy uruchamiać  pralkę, samochód czy włączać piekarnik.

Kontekstowa mobilność to także ważny trend technologiczny, który  dotyka każdego z nas. Każde nasze połączenie z Internetem ma duże znaczenie - to już truizm. Nasze zachowania, o których często sami informujemy na portalach społecznościowych, to prawdziwa żyła złota dla marketerów, i nie tylko.  Nie powinny nas więc dziwić przychodzące na nasze smartfony powiadomienia, kiedy znajdujemy się w okolicy klubów, w których często bawią się nasi Facebookowi znajomi.

To, jeśli chodzi o życie codzienne. A życie biurowe? Wciąż rośnie sprzedaż urządzeń mobilnych, które podlegają dość szybkiej wymianie. Bardzo widoczny jest trend tzw. konsumeryzacji IT, czyli wprowadzania do użycia w firmie urządzeń zaprojektowanych z myślą o konsumentach. Do tego dochodzi  BYOD (Bring Your Own Device), czyli używanie w środowisku firmowym własnego sprzętu - tabletów, smartfonów, laptopów i innych.  Na rozwiniętych rynkach BYOD jest już faktem. Wprowadza się więc rozwiązania zabezpieczające prywatne urządzenia mobilne za pomocą których pracownik ma dostęp do firmowej sieci.  Tym bardziej, że według  Gartnera, w 2014 roku  prywatne urządzenia mają być dwukrotnie bardziej zagrożone przez szkodliwe oprogramowanie niż urządzenia firmowe. A w 2017 roku, aż 40 proc. informacji dotyczących firmowych kontaktów ma wyciec przez Facebooka za sprawą większego wykorzystania aplikacji mobilnych.

Na koniec ciekawostka -  słyszeliście o elektronice instalowanej w butach, akcesoriach czy nawet tatuażach? Ten sam Gartner przewiduje, że do 2016 roku przychody z takiej elektroniki wyniosą, bagatela, aż 10 mld dol.

A co Wy myślicie? Jak trendy technologiczne odnoszą się do rzeczywistości? Jestem ciekawa Waszych opinii…

 

Scroll to Top