;

Bezpieczeństwo

Ręce, które… zarażają, czyli fałszywe antywirusy (0)

Rafał Jaczynski

26 maja 2010

Ręce, które… zarażają, czyli fałszywe antywirusy
0

Przy lawinowo rosnącej liczbie wirusów lub potencjalnie zawirusowanych programów, czy też fragmentów kodu (według serwisu The Register dziennie pojawia się ich w internecie nawet do 50 tysięcy!) twórcy programów antywirusowych nie narzekają na brak zbytu. Kilka dni temu na rynku pojawił się nowy produkt, Byte Defender Security 2010. Zainstalowanie go może oznaczać… początek bardzo dużych kłopotów.

Byte Defender to bowiem jeden z bardzo wielu fałszywych programów antywirusowych, tym razem podszywający się pod znaną markę BitDefender. Programy tego typu, tzw. rogue ware  od strony graficznej mają przypominać oryginalne antywirusy. Zamiast jednak usuwać zagrożenia, wprowadzają je do systemu, bądź – pokazując fałszywe informacje o „zawirusowanych” kluczowych plikach – próbują nas przekonać do zakupu „pełnej wersji” oprogramowania, która ma usunąć wyimaginowane infekcje. Nie brzmi groźnie? Może i nie, do momentu, kiedy ekran naszego komputera co chwilę będzie się rozjarzać czerwienią i informować o coraz to nowych zagrożeniach, a naszego dotychczasowego antywirusa nie da się uruchomić, podobnie jak wszystkich procesów systemowych. Może się też okazać, iż rzekomy antywirus zablokował nam dostęp do „zainfekowanych” plików i by je odblokować, musimy kupić „pełną wersję”.

Co w takim przypadku robić? Natychmiast, gdy zorientujemy się, że coś jest nie tak, odłączmy komputer od internetu! Dzięki temu możemy zatrzymać atak i być może ustrzec się np. przed utratą haseł, przechowywanych w przeglądarce. Wyleczenie komputera, na który „antywirus” wprowadził bez naszej wiedzy inne złośliwe  oprogramowanie to mozolny proces, który dla standardowego użytkownika może się okazać zbyt czasochłonny i niekoniecznie musi się udać. Wymaga on usunięcia wielu plików i wpisów z rejestru systemowego, zazwyczaj też uruchomienia komputera w tzw. trybie awaryjnym, zdarza się również, że trzeba usunąć wirus z Master Boot Record (głównego sektora startowego dysku, szczegóły tutaj i tutaj). Na dobrą sprawę jednak nie wiemy, co zalęgło się w naszym komputerze i nie mamy pewności, czy nie wpływa to na pracę prawdziwych antywirusów. Może się więc zdarzyć, że wskazane będzie sformatowanie dysków i instalacja systemu od nowa. Przed podłączeniem internetu warto zrobić obraz dysku – wtedy w przypadku złapania infekcji zanim zaktualizujemy bazę wirusów, unikniemy… kolejnej reinstalacji.

Jak zatem ustrzec się zakażenia fałszywym antywirusem? Najważniejszą radę można powtarzać do znudzenia, ale to naprawdę powinna być mantra każdego świadomego internauty. Myśleć, korzystając z internetu, zastanowić się, zanim cokolwiek klikniemy, nie klikać w podejrzane linki, nie otwierać załączników od nieznajomych.
Sporo rad na ten temat, a także, jak leczyć niechcianą infekcję, znajdziecie na podstronach TP CERT poświęconych wirusom, a także ogólnie narzędziom bezpieczeństwa. Absolutna w dzisiejszych czasach podstawa to oczywiście dobry program antywirusowy, ściągnięty z pewnego źródła, jak choćby pakiet e-bezpieczeństwo, dostępny dla użytkowników Neostrady. Wbrew pozorom złym pomysłem, nie są także darmowe wersje znanych programów antywirusowych. Zapewniają one zabezpieczenie na bardzo elementarnym poziomie, ale zebrane za ich pośrednictwem informacje o złośliwych kodach, które trafiają do producentów, pomagają w rozwoju oprogramowania i budowie kolejnych baz wirusów.

A Wy jak chronicie komputer przed wirusami? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

 

Źródło: sunbeltblog.blogspot.com

Udostępnij: Ręce, które… zarażają, czyli fałszywe antywirusy
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Oferta

Micro SIM 3G w Orange (0)

Wojtek Jabczyński

26 maja 2010

Micro SIM 3G w Orange
0

Dzięki najnowszemu dziecku Apple, czyli iPad`owi zaistaniał micro SIM 3G, który jest używany w tablecie. W najbliższych dniach taki właśnie SIM będzie dostępny w ofercie Orange Free oraz Business Everywhere bez terminala. Jeśli ktoś ściągnął z USA iPada, to moim zdaniem propozycja jest jak znalazł, bo zapewni swobodny dostęp do Internetu. Micro SIM 3G będzie można uzyskać poprzez naszą stronę www, a także w punktach sprzedaży. Gwarantuje taką samą funkcjonalność, co tradycyjna karta jednak jej rozmiary są znacznie mniejsze. Stosowane do tej pory karty SIM mają 25×15 mm, a wymiary micro SIM 3G to zaledwie 15×12 mm.

micro_sim.jpg

Udostępnij: Micro SIM 3G w Orange
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Flaga. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Innowacje

Lokalizuj, defibryluj (0)

Marta Cieślak-Krajewska

26 maja 2010

Lokalizuj, defibryluj
0

Sezon eventowy nabiera tempa. W ubiegłą sobotą, gdy rowerzyści zdobywali kolejne kilometry w Masie na Autyzm, na Polach Mokotowskich trwał piknik edukacyjny pod hasłem „Warszawski Uniwersytet Medyczny – Społeczeństwu Warszawy”. Impreza poświęcona była ochronie zdrowia – profilaktyce i leczeniu. Była to dobra okazja, żeby zaprezentować usługę stworzoną przez Orange Labs we współpracy z WUM – AED Lokalizator.
System umożliwia lokalizację automatycznych defibrylatorów zewnętrznych (AED – Automatic External Defibrillator) na terenie Warszawy i okolic. Dzięki staraniom I Katedry i Kliniki Kardiologii WUM do tej pory zebrano dane o ponad 100 punktach ze sprzętem do automatycznej defibrylacji. Ich rozmieszczenie można sprawdzić na stronach Wirtualnej Polski, w serwisie www.docelu.pl/defibrylatory W przyszłości Informacje o lokalizacji najbliższego defibrylatora będzie można uzyskać także sms-em, wysyłając wiadomość na dedykowany numer. AED Lokalizator jest rozszerzeniem dostępnej w sieci Orange usługi „Co? gdzie? którędy?”, która oferuje informacje o lokalizacji bankomatów, aptek, urzędów pocztowych i in.
Podczas sobotniego pikniku uczestnicy mieli okazję dowiedzieć się o zasadach udzielania pierwszej pomocy oraz zapoznać się z zasadą działania automatycznych defibrylatorow. Dla najmłodszych przygotowano grę terenową, której celem było odnalezienie kolejnych punktów ratowniczych na terenie Pól Mokotowskich. Więcej na temat pikniku możecie przeczytać na stronach WUM tutaj
Defibrylacja zwiększa skuteczność pierwszej pomocy w przypadkach nagłego zatrzymania pracy serca. Według American Heart Assotiation szanse na przeżycie maleją wówczas o 10% z każdą minutą. W Polsce czas oczekiwania na przyjazd ambulansu wynosi ok. 20-30 min. W tym czasie użycie automatycznego defibrylatora znacząco zwiększa szanse na uratowanie życia.

Udostępnij: Lokalizuj, defibryluj
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Samochód. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej