;

Oferta

Światłowód dla studenta (0)

Piotr Domański

6 października 2016

Światłowód dla studenta
0

Rok akademicki już rozpoczęty, a studenci zagościli na swoich przepastnych włościach, zwanych dalej „stancjami”. Sam pamiętam ze swoich wcale nie tak odległych czasów studenckich, że internet był jednym z podstawowych tematów rozmów w mieszkaniu. Czy bierzemy wspólnie, a może raczej każdy sobie? Rezultaty były za każdym razem mierne – w pierwszym przypadku transfer się zapychał, w drugim płaciło się małą fortunę. A jak wiadomo: „Student żebrak ale pan”, jak mówi pewna niezbyt elegancka piosenka. 😉

Dlatego każdemu studentowi polecam bliższe przyjrzenie się naszej ofercie światłowodu, przygotowanej specjalnie dla akademickiej braci. Łącze na pewno się nie zapcha, nie wydacie fortuny, a każdy będzie mógł ciągnąć (i wysyłać) tyle danych, ile będzie mu potrzebne. Wrócę jeszcze do kwestii finansowych. Otóż światłowód w tej opcji jest tani – w pierwszym miesiącu zapłacicie 29 zł opłaty instalacyjnej i 39 zł za światłowód 100 Mb/s,  69 zł za 600 Mb/s. W kolejnych miesiącach zapłacicie 69 zł za 100 Mb/s, i 109 zł za najszybszą opcję 600 Mb/s, co w pierwszym przypadku bez problemu wystarczy dla mieszkania zasiedlonego przez czwórkę – piątkę żaków, a ten ostatni zapewni swobodę korzystania z internetu nawet dla nieco większej grupy. I mówię tu o studentach spędzających dużo czasu na pobieraniu filmów (oczywiście legalnych), graniu (oczywiście z umiarem) i streamie muzyki (chociażby ze Spotify). Koszty można podzielić na wszystkich mieszkańców i wyjdzie około 20 złotych na głowę. Tyle co… na przykład dwie duże knysze. 😉

A jeżeli stancja nie będzie odpowiadać i będziecie chcieli się przenieść? Nie ma problemu, by przeprowadzić się na koniec pierwszego semestru, bo umowa dla studentów trwa tylko przez 6 miesięcy.

Cała promocja trwa do 15 listopada, więc warto szybko dogadać się z kolegami (i koleżankami) ze stancji i zacząć działać. Wszystkie informacje razem z listą miast, w których można skorzystać z oferty znajdziecie na tej stronie.

Udostępnij: Światłowód dla studenta
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Bezpieczeństwo

Policjant bliskiej przyszłości (0)

Michał Rosiak

6 października 2016

Policjant bliskiej przyszłości
0

Dziś parę słów o bezpieczeństwie z nieco innej strony. Wczoraj miałem przyjemność znaleźć się w wąskiej grupie dziennikarzy, którym Motorola Solutions przedstawiła ciekawe inteligentne rozwiązania dotyczące bezpieczeństwa publicznego. Celowo nie używam zwrotu „nowe”, bowiem o ile w Polsce nie miałem okazji ich zauważyć, przynajmniej kilkakrotnie czytałem o ich wykorzystaniu w USA.

Nie da się ukryć, że przy potężnym zalewie informacji w dzisiejszych czasach zmienia się ich rola w sytuacjach krytycznych. Za czasów „07 zgłoś się” przekazywanie informacji ze Stołecznego Stanowiska Kierowania do dzielnego milicjanta w jego wiernym Dużym Fiacie nie stanowiło problemu. Dziś zalew informacji i ogrom źródeł powodują, że operatorzy po prostu nie są w stanie ogarnąć umysłem informacji z kamer, systemów informatycznych i od policjantów.

Jak sobie z tym poradzić? Korzystając z dobrodziejstw technologii, automatyzując jak najwięcej procesów, dzięki stworzeniu de facto indywidualnej sieci urządzeń IoT dla każdego policjanta. Jak to wygląda? W momencie wyjęcia z kabury pistoletu, tasera, czy kajdanek, system wysyła informację do Stanowiska Kierowania, nadając jej priorytet zależnie od tego, który z elementów jest w użyciu. W zależności od tego uruchamiana jest odpowiednia procedura, która może zawierać automatyczne uruchomienie przypiętej na kamizelce kamery, rejestrującej interwencję i przekazanie dokładnej lokalizacji, bazując na włączonym w sieć smartfonie funkcjonariusza. Jeśli dodamy do tego odczyty z podłączonych do kamizelki czujników pulsu, oddechu i potu, można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że policjant jest w niebezpieczeństwie i w trybie natychmiastowych wezwać wsparcie.

Takie rozwiązanie analizuje sytuację z dwóch perspektyw – operatora Stanowiska Kierowania, pomagając mu z zalewu informacji wyłowić te krytyczne oraz policjanta, pozwalając mu skoncentrować się wyłącznie na zagrożeniu, przy świadomości, że pomoc niejako wezwie się sama. Dodatkowo może podejmować interwencję bez obaw, że przestępca/podejrzany zarzuci cokolwiek podczas procesu, bowiem wszystko jest rejestrowane właśnie pod kątem późniejszych czynności procesowych.

Tak będzie wyglądać przyszłość policji, wyposażenie funkcjonariuszy w tego typu urządzenia to tylko kwestia czasu i pieniędzy. I o ile to mi się podoba, to inne kroki już niekoniecznie. Wiecie, że są już miejsca, w których produkcyjnie używane są systemy predykcji zdarzeń kryminalnych? Bazując na big data, odczytywanym przez kamery schemacie ruchu potencjalnego sprawcy, a nawet jego ubiorze, systemy poinformują operatora o ryzyku wystąpienia przestępstwa. False positive’y w tego typu sytuacjach wciąż stanowią 90-95%. Jeśli ta liczba spadłaby przynajmniej do 50% to z jednej strony można by powiedzieć, że działa, z drugiej jednak, oznaczałoby to, że dożyliśmy czasów, gdy idąc do sklepu, jestem witany dedykowanym komunikatem, że właśnie mają buty, których ostatnio szukałem. I znów wracamy do pytania, jak bardzo jesteśmy w stanie zrezygnować z prywatności na rzecz bezpieczeństwa? Wiem, że technologiom nie uciekniemy, ale perspektywa Raportu Mniejszości wciąż mnie przeraża.

Udostępnij: Policjant bliskiej przyszłości
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Filiżanka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Film

Co łączy kowbojów i spaghetti…? (0)

Kasia Barys

5 października 2016

Co łączy kowbojów i spaghetti…?
0

… dobre kino. O takim mówię w kolejnym odcinku „Na co do kina”. Proponuję Wam kilka filmów do obejrzenia w Środy z Orange. Korzystajcie z tej możliwości, bo drugi bilet na seans klienci Orange dostają w prezencie. Do wyboru macie m.in. film fantasy („Osobliwy dom Pani Peregrine”), sensację („Doktor Strange”), bajkę („Bociany”)  i western („Siedmiu wspaniałych”). Recenzję tego ostatniego filmu przygotował dla Was Pan Szyszka, za co bardzo dziękuję. (recenzja poniżej)

„Klasyczny western w wydaniu spaghetti. Tak w jednym zdaniu można by opisać Siedmiu wspaniałych. W 1960 roku, kiedy wszystko wskazywało na to, że najbardziej amerykański z gatunków filmowych wkrótce umrze, a jeszcze nikt nie spodziewał się, że Włosi przejmą pałeczkę i będą kontynuować maraton, John Sturges nakręcił Siedmiu wspaniałych. Film nie dał jednak rady zapobiec nieuchronnej śmierci klasycznych westernów. Kiedy więc dowiedziałem się, że powstaje remake, nie byłem zdziwiony, gdyż od paru lat Hollywood zajmuje się niemal wyłącznie odgrzewaniem kotletów. No to poszedłem do kina. Zwykle pusta sala tym razem okazała się w połowie zapełniona, co trochę podniosło mnie na duchu, bo nawet gdyby film okazał się niewypałem to miło mieć świadomość, że ludzie ciągle chcą oglądać westerny. Fuqua zrobił kawał dobrego kina, dość wiernie oddając oryginał, lecz zmieniając nieco jego formę. Nowych Siedmiu wspaniałych to jak już napisałem remake klasycznego westernu w wydaniu spaghetti. Nadal mamy jasny podział na dobrych i złych, ale ci dobrzy nie są już tak krystalicznie czyści. Dochodzi wiele elementów typowych dla włoskiej odmiany gatunku, ważna rolę w całej historii odgrywa zemsta, w tytułowej siódemce znajdują się też Murzyn i Azjata, co w klasycznym westernie byłoby nie do pomyślenia, a całość okraszona jest mnóstwem wybuchów i widowiskowych strzelanin, co warto podkreślić, dynamit i CKM to dwa atrybuty, po które chętnie sięgali twórcy spagwestów. Każdy z obsadzonych tu aktorów (no może prawie każdy) dobrze odegrał swoją rolę, lecz nie są to kreacje na miarę Eastwooda, Lee Van Cleefa czy Bronsona. Ot, dobra robota, nic więcej, ale przecież nie zawsze muszą rodzić się kultowe postacie i może nawet lepiej, bo utwierdza to w przekonaniu, że Sturges i jego siedmiu w 1960 roku wspięli się na sam szczyt i nikt im nie dorówna.  I o ile aktorsko nowych Siedmiu prezentuje się co najwyżej dobrze, to już sięgnięcie po włoskie wzorce mnie ucieszyło, gdyż w klasycznym wydaniu film nie miałby już racji bytu. Jasne i proste podziały, a także przesyt romantycznych i patetycznych akcentów nie znajdują już dziś nabywców. Jedno co mnie rozczarowało w Siedmiu wspaniałych to brak charakterystycznego motywu muzycznego, bo nie liczę przewijającej się co jakiś czas trzy sekundowej, meksykańsko brzmiącej wstawki, która zasługiwała na rozwinięcie do rozmiarów pewnego utworu, a tak zostawiła tylko niedosyt. Inne elementy składowe tego filmu zasługują na miano solidnej roboty, dając przyzwoitą całość i pewność, że warto poświęcić im dwie godziny. A jeśli ktoś nie zna westernów, a chciałby zacząć z nimi przygodę, to obraz Fuqua jest do tego świetną okazją tworząc pomost ze współczesnego amerykańskiego kina rozrywkowego do klasyków gatunku.”

Oprócz wyjścia do kina podczas jesiennych wieczorów warto także odpalić tablet, smartfon czy komputer i na kanapie pod kocem obejrzeć film na VOD Orange TV. A wybór jest szeroki.

8bb8dc387e67c4c6513339e82c3329054f5

Obiecałam konkurs, w którym można wygrać gadżety Środy z Orange oraz dwa podwójne wouchery do kina. Napiszcie jak i dlaczego warto korzystać ze światłowodu podczas oglądania filmów w domu. Konkurs rozwiążę do końca tygodnia.

 

Udostępnij: Co łączy kowbojów i spaghetti…?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej