;

Odpowiedzialny biznes

W relacjach tego nie pokażą (0)

Bartosz Nowakowski

6 sierpnia 2010

W relacjach tego nie pokażą
0

Podczas długich, trzeba przyznać, momentami monotonnych relacji z kolarskich wyścigów (chodzi o płaskie etapy), do głowy przychodzą pytania, zadawane z czystych obserwacji. Wiadomo, w szklanym ekranie nie jesteśmy w stanie dostrzec małych szczególików, które mogą wydawać się dość interesujące. Inna sprawa, to obserwacja, choćby z samochodu technicznego. Oto i one:

Pierwsze dręczące pytanie, to w jaki sposób kolarze załatwiają potrzeby fizjologiczne podczas trwających pięć a czasem i sześć godzin etapu?

Na trasie etapu są wyznaczone neutralne strefy, w których umownie kolarze nie ścigają się. Wtedy jest czas na załatwienie potrzeb. Zawodnicy zjeżdżają na bok szosy i… Problem (wiem, wydaje się śmieszne) może stanowić strój, który jest jednoczęściowy i nie ma rozporków. Ale i z tym kolarze umiejętnie sobie radzą.

Kiedy i co jedzą i piją kolarze?

Do pożywiania się również wyznaczone są specjalne obszary, zwane strefami bufetu. Te często są zaznaczone na mapach profilu danego etapu. W tych miejscach ustawieni są pomocnicy techniczni, masażyści, którzy w specjalnych torbach trzymają prowiant. Zawodnik przebywający w strefie zwalnia i zabiera swoją torebkę (pożywia się w trakcie jazdy). Każdy z kolarzy ma oczywiście swoje osobiste menu, które ustala przed etapem. Są to często kanapki z dżemem, batony w formie żelu (uzupełnianie cukrów). Jeśli chodzi o napoje, to są to płyny izotoniczne i energetyczne. Podczas ostatnich kilometrów (zwłaszcza płaskich etapów) sprinterzy piją colę.

A jeśli kolarz zgłodnieje bądź będzie spragniony poza strefą bufetu?

W każdej ekipie wyznaczony jest kolarz, który pomaga innym, dojeżdżając do wozu dyrektora sportowego, z którego zabiera bidony z napojami (uzupełnianie płynów zwłaszcza w czasie upałów jest niezbędne) oraz żelowe batony, poczym rozwozi kolegom w peletonie. Bidony pakuje w tylne kieszonki, bądź zabiera w bawełnianych torbach. W kolumnie peletonu poruszają się neutralne wozy lub motory, które także rozwożą bidony z napojami.

Czy podczas tak długich odcinków kolarze słuchają muzyki?

Jeśli etap jest płaski i sytuacja na trasie jest klarowna, zdarza się, że kolarze słuchają muzyki. Niektórzy jednak wolą skupić się na wydarzeniami, związanymi z wyścigiem i wolą słuchać dyrektora sportowego połączonego drogą radiową. Dyrektor mający w samochodzie pełne informacje, przekazuje je kolarzom. Np. Jakie są starty peletonu do ucieczki, jaka panuje pogoda na trasie, czego mogą się spodziewać itp.

Czy kolarze rozmawiają ze sobą w peletonie? Jeśli tak, to o czym i w jakim języku?

Są zawodnicy, którzy lubią pogaworzyć w peletonie z kolegami, czasem z innych ekip (jeśli pozwala na to sytuacja). Oczywiście koleżeńskie rozmówki mogą dotyczyć prawie wszystkiego. Oficjalnymi językami są: angielski i francuski.

Udostępnij: W relacjach tego nie pokażą
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Gwiazda. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Innowacje

e-projekty – realna kasa (0)

Bartlomiej Roch

6 sierpnia 2010

e-projekty – realna kasa
0

Ci z Was, którzy myślą o rozkręceniu czy rozwoju e-biznesu jak najszybciej powinni odwiedzić stronę Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. W ramach wspierania e-gospodarki można teraz dostać dofinansowanie na projekty usług cyfrowych, przez internet. W tym produktów cyfrowych niezbędnych do świadczenia tych usług.

Konkurs skierowany jest do mikro i małych przedsiębiorców a kwota środków przeznaczonych na rozwój projektów wynosi aż 320 milionów złotych! Nabór już trwa i kończy się za półtora miesiąca – 30.09.2010.

Całe szczęście, w tym roku kolejność składania wniosków o dofinansowanie nie będzie brana pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o udzieleniu dofinansowania! Drodzy czytelnicy, do dzieła! Poinformujcie o konkursie też wasze rodziny, znajomych! Może kogoś to zainteresuje. Dzięki takiemu wsparciu powstanie zapewne niejedno ciekawe e-przedsięwzięcie. Dla Waszej info: my nie składamy aplikacji, jesteśmy za duzi:)

Udostępnij: e-projekty – realna kasa
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Klucz. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Bezpieczeństwo

Wygasza ekran – wykrada dane (0)

Rafał Jaczynski

5 sierpnia 2010

Wygasza ekran – wykrada dane
0

W ofercie Orange pojawia się coraz więcej ciekawych smartfonów, sporo opartych o system operacyjny Android, o czym systematycznie informuje „po sąsiedzku” Wojtek Jabczyński. Rosnąca popularność smartfonów nie uszła też niestety uwadze twórców złośliwego oprogramowania (tzw. malware’u).

Ostatnio głośno zrobiło się o pewnym wygaszaczu ekranu, do momentu wycofania z Android Market ściągniętemu nawet przez ponad milion osób, który – oczywiście w tajemnicy przed użytkownikiem – wysyłał numery jego telefonu, karty SIM, a także poczty głosowej, na zarejestrowany w Chinach serwer. I choć na razie brak informacji o tym, co dzieje się z tymi danymi, ciężko się spodziewać, by miały zostać użyte do wytapetowania pokoju…
W tej sytuacji przypomina się komentarz Benchmarka pod jedną z poprzednich notek, sugerujący, iż własny internet w „komórce” powinien wystarczyć, by uniknąć ataku cyber-przestępcy. Kluczowym słowem wydaje się tu być „powinien” – bowiem niestety aktywność twórców malware’u na mobilne telefony systematycznie rośnie. Na rynku jest coraz więcej smartfonów, czyli terminale z systemami operacyjnymi (Symbian, Android, Windows Mobile, iPhone OS), a branżowe media co i raz informują o kolejnych pułapkach na naiwnych. Trojan na telefony z Windows Mobile, dzwoniący na kosztujące 6$ za minutę numery premium, możliwość sparowania niektórych iPhone’ów z komputerem bez wiedzy właściciela i skopiowania zawartości pamięci (włącznie z smsami, książką telefoniczną i hasłami, gromadzonymi w otwartym tekście), czy też sprzedawane przez jednego z hiszpańskich operatorów telefony z Androidem w wyjątkowo oryginalnej „promocji”, z zawirusowanymi kartami pamięci, od razu podłączone do botnetu Mariposa. 100 tysięcy telefonów z Symbianem zostało ofiarami ataku, związanego z piłkarskimi mistrzostwami świata, gdzie pod pozorem ściągnięcia gry, instalowaliśmy sterowniki botnetu. Wirus rozprzestrzeniał się, wysyłając linki do „gry” osobom z naszej książki adresowej, przy okazji kasując pamięć SMSów w naszym telefonie, by zatrzeć ślady.
Czy w takim razie od razu trzeba wpadać w panikę, zainstalować antywirusa, firewall i najlepiej w ogóle nie włączać telefonu? Niekoniecznie, ale na pewno warto wyrobić w sobie świadomość, że smartfon to nie jest „tylko komórka”. Con Mallon, dyrektor marketingu firmy Symantec (zajmującej się m.in. oprogramowaniem antywirusowym) w regionie EMEA, uważa wręcz, że w telefonie często mamy więcej wartościowych dla potencjalnego przestępcy informacji niż w komputerze!
Najważniejsza jest świadomość gdzie klikamy i co instalujemy, podobnie jak przy stacjonarnych komputerach. Smartfony zawsze informują nas, jakie prawa dostępu przyznajemy instalowanej aplikacji, więc warto przez automatycznym potwierdzeniem przyjrzeć się temu, co pisze do nas telefon. A jeśli instalujemy aplikacje niewiadomego pochodzenia? Cóż, w rosyjską ruletkę też przy odrobinie szczęścia można wygrać…

Fot. F-Secure Corporation

Udostępnij: Wygasza ekran – wykrada dane
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Gwiazda. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej