Odpowiedzialny biznes

Warto mieć marzenia (0)

Michał Rosiak

11 lipca 2011

Warto mieć marzenia
0

Choć tytuł wydaje się być do bólu sztampowy, inny jakoś przy tym temacie nie wpada mi do głowy. No bo cóż innego mogę powiedzieć, pamiętając jak dziś, gdy niecałe pięć lat temu pionierzy futbolu amerykańskiego w Polsce wychodzili na pierwszy ligowy mecz, a teraz, za kilka dni, po raz pierwszy będzie można obejrzeć w Polsce telewizyjną transmisję na żywo ze zmagań futbolistów?

8 października 2006 w Łodzi, gdy Warsaw Eagles inaugurowali pierwszy ligowy sezon meczem przeciwko Fireballs (wtedy jeszcze pod enigmatyczną nazwą 1. KFA) Wielkopolska, odmiana futbolu z jajowatą piłką odbierana była jako jeszcze jeden sportowy endemit, fanaberia kilku pasjonatów-amerykanofilów.  Jej błyskawiczny rozwój przewidywali chyba tylko najwięksi fantaści, ale ci, którzy stwierdziliby wtedy, że w 2011 w trzech ligach zagra 31 zespołów, a finał (zagrają w nim dwie wrocławskie drużyny – broniący tytułu Devils będą rywalizować z liderem po sezonie regularnym, The Crew, którzy od porażki w ubiegłorocznym finale wygrywają wszystko) pokaże na żywo dostępna w całym kraju telewizja, zostaliby zapewne wysłani do lekarza.


Mistrzowskiego tytułu bronią Devils Wrocław (czerwone koszulki).                             Fot. Marcin Fijałkowski

A jednak się udało. Czemu? Może to znów zabrzmi górnolotnie, ale myślę, że dlatego, że kilku ludzi chciało mieć marzenie. Że, gdy – trawestując odrobinę Alberta Einsteina – wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, pojawiają się ci, którzy tego nie wiedzą, i oni właśnie to coś robią. Praca u podstaw wielu osób w klubach, sprawne zarządzanie ligą, biuro prasowe, stawiane przez dziennikarzy za wzór wielu ligom, odbieranym jako profesjonalne. A to wszystko w znacznej większości za pieniądze… których nie tylko się nie zarabia, ale czasem nawet jeszcze dokłada. Złośliwcy mogą się wyśmiewać, ale w mojej opinii to właśnie pasja tysięcy osób, rozsianych po całej Polsce, była paliwem, motywującym do pracy tych, dzięki którym PLFA doszła do miejsca, w którym jest. Gdy na trybunach pojawiaja się coraz więcej kibiców, na koszulkach drużyn coraz częściej widać nowe loga sponsorów, w mediach jest coraz więcej informacji o PLFA, finał odbywa się na pełnowymiarowym boisku (w dolnośląskiej Bielawie), spełniającym najbardziej rygorystyczne wymagania ligi NCAA (z kolorowymi logo drużyn i ligi wymalowanymi na murawie!) i można go obejrzeć w telewizji na żywo (relacja w stacji Sportklub, dostępnej w Neostradzie z telewizją na kanale 113). Ilu kibiców w kraju może tak powiedzieć o swoich ulubionych dyscyplinach?

Udostępnij: Warto mieć marzenia
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Samochód. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

Opolska eSzkoła (0)

Maria Piskier

11 lipca 2011

Opolska eSzkoła
0

Jestem mamą, która chodziła na wywiadówki i dostawała „od Pani” karteczki z ocenami dzieci albo wpisy w dzienniczku „pani syn schował się za kotarą i udaje, że go nie ma. Proszę porozmawiać z dzieckiem”. Ileż poezji było w tej korespondencji a ile emocji w karteczkach z ocenami, które do rąk rodzica trafiały raz w semestrze. Teraz będzie zgoła inaczej. TP zaczyna realizować pierwszy w Polsce projekt „Opolska eSzkołą szkołą ku przyszłości”. W największym skrócie polega to na stworzeniu regionalnego portalu eSzkoła, który w łatwy i bezpieczny sposób będzie umożliwiał wzajemną współpracę nauczycieli, rodziców i uczniów. Szczegóły znajdziecie tutaj.

Online będzie można śledzić oceny i obecności dziecka w szkole a także jakie lekcje były zadane i czy zostały odrobione.  Nic się już nie ukryje :o) Pewnie dzieci są trochę mniej szczęśliwe. eSzkoła da właściwie nieograniczone możliwości nauczycielom w przygotowywaniu materiałów do lekcji. Uczniowie natomiast nie będą zdani wyłącznie na siebie. Będą mogli  on-line prosić nauczycieli o wytłumaczenie niezrozumiałego zadania czy wspólnie z innymi uczniami pracować nad rozwiązywaniem problemów.

Być może w przyszłości informatyzacja szkolnictwa pójdzie dalej. Tradycyjne szkoły z klasami, panem woźnym i paleniem pierwszych papierosów ukradkiem w krzakach za boiskiem – odejdą do lamusa. A zamiast karteczek z ocenami będziemy logować się do szkolnej domeny i bez wychodzenia z domu, wiedzieć wszystko o szkolnej edukacji naszych pociech.

Co o tym sądzicie ? Świat jak widać nieuchronnie idzie ku nowoczesności.

Udostępnij: Opolska eSzkoła
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Gwiazda. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

Nie tylko weekend pod siatką (0)

Jarosław Konczak

11 lipca 2011

Nie tylko weekend pod siatką
0

Gdy pisałem o blamażu Jagi na boiskach Kazachstanu, Tomasz w komentarzu napisał, że może przynajmniej siatkarze osłodzą nam tamtą porażkę. I osłodzili wystarczająco.

Ja powiem więcej   – spokojnie wezmę w pakiecie takie blamaże jak Jagi pod warunkiem, że będą łączone z takie sukcesy jak w ten weekend.

Ameryki nie odkryje, że przed Ligą Światową raczej niewiele osób wierzyło w brąz dla Polski i pewnie jak wielu kibiców pierwsze mecze oglądałem „lewym” okiem czytając przy okazji gazetę i robiąc milion innych rzeczy. Zresztą sprawy nie szły najlepiej i po meczu z Włochami właściwie byliśmy już za burtą, po to by za chwilę ogłosić podniośle „Wszyscy jesteśmy Bułgarami”, dzięki którym znów weszliśmy do gry. Przy okazji bardzo mi się podobało tłumaczenie Andrei Anastasi (trenera Polaków), który tak tłumaczył przegraną z jego rodakami: „Powodem naszej porażki jest siatkówka. To sport. Czasami jest lepiej, czasem gorzej.”

To co działo się Argentyną zapamiętają wszyscy, którzy ten mecz widzieli. Przed takimi spotkaniami warto dawać w telewizji plansze dla wszystkich cierpiących na serce „Oglądasz na własną odpowiedzialność!!!”. Tym razem potencjalny zawał zakończył się sukcesem, choć nie ukrywajmy pomógł nam nie tylko czasem dość rezerwowy skład Argentyny, ale i decyzje sędziów, którzy tym razem chyba czasem byli „po naszej stronie”.

Dlaczego nie wygraliśmy z Rosją, pokazała Rosja w finale wygrywając z Brazylią, z która my najwyżej potrafimy czasem ładnie przegrać. Przyznajmy, że finał był zdecydowanie poza naszym zasięgiem. Pólfinał a później zwycięska walka o brąz myślę, że nagrodziła nam nie tylko piłkarskie stresy  – choć obawiam się, że znowu będziemy długo czekać na podobne emocje i sukcesy nie tylko w siatkówce. Dzisiaj możemy się jednak naprawdę cieszyć!!!

Udostępnij: Nie tylko weekend pod siatką
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Filiżanka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej