Odpowiedzialny biznes

Wrzucasz zdjęcie dziecka z wakacji do sieci?

Antonina Bojanowska Antonina Bojanowska
27 lipca 2022
Wrzucasz zdjęcie dziecka z wakacji do sieci?

...Sprawdź, czym jest sharenting.

Wakacyjne fotki i filmiki znajomych (i nieznajomych) w social media. Na nich piękne widoki, morza, góry, jeziora, radosne, beztroskie chwile. I…wizerunki dzieci. W różnych sytuacjach i kontekstach. Czy one wiedzą, że ich fotki są publikowane? Czy godzą się na to? A jeśli tak, to czy mają świadomość, na co? I czy rodzice znają ryzyka? Bo sharenting ma też niestety ciemne strony.

Miło jest uwieczniać chwile, które chcemy zapamiętać i dzielić się nimi ze światem. Wielu rodziców z dobrych intencji, z poczucia dumy, rodzicielskiej radości, lubi publikować w internecie zdjęcia i filmy z udziałem swoich dzieci. Wakacje temu sprzyjają. Piękne widoki, chwile wytchnienia, czas na bycie z bliskimi, radosne uniesienia lubimy pokazywać innym. Tym bardziej, że często spływają za to lajki, serduszka, miłe komentarze od znajomych. Ale jest też druga, ciemniejsza strona tego „medalu”. Na imię jej...

Sharenting

Pomyślałam, że przy okazji wakacji przypomnę Wam się z tematem sharentingu. To termin, który pochodzi od angielskich słów „share” (dzielić się) i „parenting” (rodzicielstwo). Oznacza publikowanie przez rodziców – często i bezrefleksyjnie - treści w internecie ze swoimi dziećmi w roli głównej, często bez poszanowania ich granic. To mogą być fotki, filmy, ale też informacje o ich aktywności, fragmenty rozmów. Zjawisko funkcjonuje też pod nazwą oversharenting.

Publikować czy nie? Taką decyzję warto podjąć z uwzględnieniem granic dziecka i kilku ważnych kwestii:

  • Nigdy nie masz 100% kontroli nad tym, gdzie, do czego i przez kogo zostanie wykorzystane zdjęcie lub film z udziałem Twojego dziecka. Mogą użyć ich obce, nieuprawnione przez was osoby i instytucje do celów, których nie da się przewidzieć.
  • Materiały te mogą trafić do internetowych oszustów, którzy tworzą fejkowe zbiórki na chore dzieci (to cyfrowy kidnapping) albo wykorzystują je do robienia prześmiewczych MEMów i gifów.
  • Nawet jeśli skasujesz te materiały, ktoś mógł je wcześniej pobrać lub zrobić tzw. zrzut ekranu.
  • Zdjęcie i film niosą za sobą więcej informacji niż Ci się wydaje. Fotka z wakacji pokazuje, że…właśnie nie ma was w domu.
  • Wiele platform społecznościowych zbiera dane użytkowników (a także udostępnia je dalej) m.in. w celach tworzenia profili zachowań konsumenckich. I tak Ty (i Twoje dziecko) możesz być bombardowany/a kuszącymi reklamowymi przekazami dziecięcych produktów.
  • Najbardziej drastyczny scenariusz, który niestety trzeba brać pod uwagę, jest taki, że fotografie nago, w bieliźnie czy stroju kąpielowym, a nawet te zupełnie neutralne, mogą zainteresować osoby o skłonnościach pedofilskich. Ale to nie wszystko…

Sharenting a relacje z twoim dzieckiem

Zamieszczanie materiałów o Twoim dziecku w sieci może mieć negatywny wpływ na Wasze relacje. Szczególnie nadszarpnięte może być zaufanie do Ciebie, kiedy nie pytasz dziecka o zgodę i opinię na temat takiej publikacji. ALE! Nawet jeśli zapytasz… Czy 3-, 5- czy 10-, a nawet 18-latek naprawdę rozumie, na co wyraża zgodę? Czy ma świadomość, czyje oczy mogą zobaczyć treści z jego udziałem i co może stać się z takim materiałem? A nawet jeśli ma, to czy nie zgadza się na to, aby zadowolić Twoje oczekiwania? Warto zadać sobie te pytania i powiem Wam, że nas w fundacji nurtują najbardziej, bo chodzi tu o podmiotowe traktowanie dziecka.

Zapytałam o to ostatnio kilka influencerek parentingowych, które publikują wizerunki swoich dzieci (wiek przed przedszkolny) na swoich kanałach. To były ciekawe wymiany myśli i różnych perspektyw. Ich zdaniem internet będzie miejscem „podstawowej egzystencji” dzieci w przyszłości i nie ma co odcinać ich od tego, bo mogą zdobyć ważne prezentacyjne umiejętności na przyszłość, z których skorzystają, jeśli będą chciały. Zgodnie przyznały też, że dziecko faktycznie nie ma pełnej świadomości, na co się godzi w takiej sytuacji i że rolą rodzica jest zadbać o to, aby było bezpieczne.

Pewnie dla każdego granica tego bezpieczeństwa jest gdzie indziej. Może to wypadkowa ilości wiedzy na temat konsekwencji, ale i gotowości do podejmowania ryzyk? I pewnie jest też tak, że my jako rodzice wiele decyzji podejmujemy za dzieci. Wybieramy dla nich przedszkole, szkołę, miejsce wyjazdu na wakacje, zamieszkania. Nierzadko decydujemy też o udostępnianiu czy publikowaniu ich wizerunków.

Zobacz, co dzieci myślą na temat sharentingu – obejrzyj krótkie wideo podsumowujące ten wątek z badań EUKids Online 2018, którego Fundacja Orange była partnerem.

Czy pokazywać swoje dziecko w internecie?

To sprawa bardzo indywidualna. Wielu bloggerów, influencerów i przeciętnych internautów zamieszcza wizerunek swoich dzieci. Ale też wielu z nich tego nie robi. Na pewno warto ustalić te kwestie z dzieckiem, a takie decyzje i rozmowy są inne w każdej rodzinie i zależą też od wieku dziecka. Z maluszkami taka rozmowa nie jest raczej możliwa do przeprowadzenia, więc generalna zasada: jeśli chcesz publikować, rób to z rozwagą.

Zanim klikniesz „udostępnij”, przemyśl:
• czy nie naruszasz prywatności swojego dziecka, swojej rodziny?
• czy dziecko aprobuje to, że udostępniasz zdjęcie, film czy post o nim? Czy nie jest jeszcze za małe, żeby w pełni zrozumieć, na co się zgadza? Czy jest to decyzja, którą chcesz dziś za nie podjąć? Zapytaj siebie „Co może pomyśleć, jak się poczuje, kiedy zobaczy to w przyszłości?”.
• czy zdjęcie nie przedstawia krępującej dla dziecka sytuacji? Coś, co dla Ciebie i Twoich znajomych jest „słodkie”, niewinne czy zabawne, dla niego może być wstydliwe. Jeśli nie teraz, to w przyszłości. Coś, co w dniu publikacji będzie akceptowalne, za parę lat może dziecko zawstydzać, narazić je na nieprzyjemności, wyśmiewania i żarty ze strony rówieśników, a przez to odbić się na samoocenie.
• czy masz odpowiednio dobrane ustawienia prywatności na swoim koncie w portalu społecznościowym? Kto zobaczy materiał z Twoim dzieckiem i czy masz do tych osób pełne zaufanie?
• może „złotym środkiem” na dzielenie się cennymi momentami jest publikowanie zdjęć/filmów, na których nie widać twarzy dziecka, a jednocześnie oddających emocje, którymi chcesz podzielić się z innymi?
sharenting ma czasami w social media formę „konkursu” na „najlepsze” dziecko, którego pułapką jest presja perfekcjonizmu – i na dzieciach, i na rodzicach, żeby odnosić same sukcesy, mieć „lepsze” życie i wyniki. Chcesz brać w tym konkursie udział?
Wspomnę jeszcze, że warto sprawdzić, czy przedszkole, szkoła lub inna placówka Twojego dziecka udostępnia zdjęcia i filmy zgodnie z zakresem zgody, którą na to w imieniu dziecka udzieliłeś/aś.

Czego lepiej nie pokazywać?

Jeśli decydujesz się na dzielenie się materiałem o Twoim dziecku, pamiętaj, aby nie publikować (a na pewno nie poza zaufaną grupą):
• daty urodzenia, adresu domu, szkoły czy przedszkola,
• zdjęcia lub filmu dziecka w samej bieliźnie, stroju kąpielowym lub nago,
• materiałów przedstawiających dziecko w intymnych lub krępujących sytuacjach (np. w toalecie, w czasie pielęgnacji),
• treści ośmieszających dziecko lub narażających je na wyśmianie i takich, które kreują je na kogoś, kim faktycznie nie jest (film z ataku złości to tylko wycinek prawdy o Twoim dziecku),
• treści, które wywierają na nim jakąś presję lub będą mogły wywrzeć ją w przyszłości.

Zawsze warto też dać dziecku dobry przykład i nauczyć je podstawowych zasad netykiety. Kiedy robisz sobie zdjęcie z kimś znajomym lub rodziną, pytaj osoby, które są na nim, czy możesz to foto opublikować w sieci. Jeśli stanie się to w obecności dziecka, nauczysz je jednej z ważniejszych zasad internetowego savoir-vivre’u.

A przede wszystkim warto: rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać o cyfrowych aktywnościach, zaufaniu, o tym, co dla dzieci ważne, poznając, gdzie są ich granice. I interesować się różnymi zjawiskami w sieci.

Troll parenting?

Na koniec wrzucam też jedno ważne pojęcie. To troll parenting. O ile sharentng często wynika z dumy rodzica z dziecka, chęci podzielenia się czymś fajnym, pozytywnym, o tyle troll parenting wiąże się z kompromitowaniem lub upokarzaniem dziecka (nawet jeśli nieumyślnym). Na TikToku swego czasu popularne były filmiki, na których rodzice oblewali niemowlęta wodą i z uśmiechem na twarzy nagrywali ich „zabawne” reakcje na ten „dowcip”. Tymczasem dla tych dzieci to doświadczenie wiązało się ze strachem, zaskoczeniem, płaczem. Zastanawiam się, czy autorzy zdawali sobie sprawę, że swoim zachowaniem uderzali w godność małego człowieka, wystawiając na pośmiewisko jego trudne emocje.

Życzę wszystkim wielu pięknych wakacyjnych ujęć, a dzieciom poszanowania ich granic przez dorosłych :)


Rozrywka

Kraków Live Festival – nowi artyści

Kasia Barys Kasia Barys
26 lipca 2022
Kraków Live Festival – nowi artyści

Po Orange Warsaw Festival oraz Opener Festival powered by Orange czas na muzyczne zamknięcie lata czyli Kraków Live Festival. Do line-upu KLF dołącza Ava Max – międzynarodowy popowy talent! Natomiast polski skład zasilają: Bedoes – jedna z najważniejszych postaci współczesnego polskiego hip-hopu, White 2115 – mistrz wakacyjnych szlagierów, Young Leosia – królowa imprez i afterów, Julia Wieniawa – z bardzo dobrze przyjętym tegorocznym debiutem, OKI – z koncertem promującym najnowszy album „Produkt 47” oraz Kinny Zimmer – jedno z najświeższych objawień rodzimego hip-hopu. Zakończmy festiwalowe lato, wspierane przez Orange, 19 i 20 sierpnia w Krakowie.

Do line-upu dołącza Ava Max. Międzynarodowa popowa gwiazda, której debiutancki album zawojował świat, zagra swój pierwszy koncert w Polsce! Artystce z niezwykłą łatwością przychodzi tworzenie popowych hymnów, które łączy jej potężny głos, dawka bardzo potrzebnego dziś przekazu o równouprawnieniu kobiet oraz niepodważalne sceniczne powołanie. Już od najmłodszych lat pełna była determinacji, a fenomenalny głos odziedziczyła po matce – śpiewaczce operowej. Jej debiutancki album „Heaven & Hell” (2020) trafił do top 10 sprzedaży w kilkunastu krajach, a w tym roku otrzymamy jej drugą płytę „Diamonds & Dancefloors”, który promuje kawałek „Maybe You’re The Problem”. Ava Max wystąpi na Kraków Live Festival 20 sierpnia.

Mocne, osobiste linijki i chwytliwe refreny Bedoesa zna cała Polska. Należy do wąskiego grona polskich hiphopowych artystów mogących pochwalić się diamentową płytą (za album “Opowieści z Doliny Smoków” z 2019 r.). „Kwiat Polskiej Młodzieży”, czyli jego drugi krążek pokrył się potrójną platyną, a debiut "Aby śmierć miała znaczenie" uczynił go najmłodszym polskim raperem na szczycie OLiS. Ubiegłoroczna płyta - “Rewolucja Romantyczna” - pokryła się złotem jeszcze przed oficjalną premierą, a sam album zaliczył piąty najlepszy debiut na świecie na Spotify. Bedoes na Kraków Live Festival już 19 sierpnia!

Po ponad roku od ukazania się „Szklanek” o Young Leosi wypowiedzieli się już niemal wszyscy Polacy, a jej postać i twórczość stały się tematem gorących dyskusji społecznych, memów, a nawet sztuki teatralnej. Natomiast sama Young Leosia po wydaniu EP-ki „Hulanki” i trasie koncertowej może śmiało powiedzieć, że osiągnęła cel, o którym mówiła w swoim pierwszym wielkim przeboju – jest królową imprez i afterów. Do zobaczenia 19 sierpnia na Kraków Stage.

White 2115 to gwiazda rocka wśród reprezentantów polskiego hip-hopu. W 2018 roku ukazał się jego debiut “Rockstar”, a następnie zaprezentował bardziej osobisty materiał “Młody Książę” (2019). Rok 2020 to dla White’a sequel pierwszego albumu, który zatytułował “Rockstar: Do zachodu słońca”. Kolejne dwa wydawnictwa to  wspólna płyta z Białasem ”Diamentowy Las” (2021) i udział w projekcie “Hotel Maffija 2”, wraz z pozostałymi artystami skupionymi wokół SBM Label. W czerwcu ukazał się czwarty album w jego solowym dorobku - “Pretty Boy”, który jeszcze w preorderze pokryła się złotem. White 2115 wystąpi na KLF 20 sierpnia.

Kinny Zimmer to jedno z najświeższych objawień polskiego hip-hopu. Po sukcesie kawałka "Rozmazana kreska" oraz pobycie w "Hotelu Maffija 2", zaprezentował swój debiutancki album "LETNISKO", który już w dniu premiery pokrył się złotem, a w pierwszym tygodniu był najczęściej słuchaną polską płytą w Spotify. Sprawdźcie go 20 sierpnia na Kraków Stage!

Julia Wieniawa to artystka, aktorka, wokalistka, którą wyróżnia niezwykła barwa głosu i wrażliwość muzyczna. Debiut muzyczny Julii to utwór "Na zawsze" z 2016 roku, który trafił na album „Flirtini: Heartbreaks & Promises Vol. 3”. Kolejne single – „Oddycham”, „Nie muszę”, „SMRC” ugruntowały jej pozycję w muzycznym świecie. W 2021 roku artystka zdecydowała się na współpracę z Maciejem Musiałowskim w utworze "Zabierz tę miłość", gościnny udział u duetu KARAŚ/ROGUCKI w piosence "Bezpieczny Lot", a także nagrała wraz z duetem Kacperczyk utwór "Sebiksy".

Debiutanckim albumem “47playground” OKI wdarł się przebojem nie tylko na 2. miejsce OLiS, ale również do rodzimego mainstreamu, gdzie skutecznie buduje swoją pozycję na rynku muzycznym. Niebagatelny artystyczny potencjał potwierdził wydanym na jesieni 2020 projektem "77747mixtape", który uzyskał status złotej płyty. W 2021 roku, wraz z Young Igim i Otsochodzi, był autorem hitowego projektu "OIO", którego LP pokryło się potrójną platyną. W czerwcu ukazał się jego najnowszy solowy album "PRODUKT47". A już 19 sierpnia koncert na Kraków Live Festival!


Rozrywka

Graczo kontra Rosiu (1): Zagrajmy… offline

Bartosz Graczyk Bartosz Graczyk
25 lipca 2022
Graczo kontra Rosiu (1): Zagrajmy… offline

Jesteśmy wielkimi fanami gier, ale też gadżetów i technologii, choć dzieli nas pokolenie: 25-latek Graczo kontra 46-latek Rosiu. Z dnia na dzień przyszło nam do głowy, że można z tego zrobić ciekawą rywalizację, wszak najlepsze pomysły wpadają na spontanie. Zaczynamy od gier totalnie offline.

Gry analogowe i cyfrowe potrafią łączyć pokolenia. Ja jestem z tego, które jest obeznane z rozrywką komputerową. Wychowywałem się na Minecrafcie - to kultowy tytuł. Nieśmiertelny. Nie spodziewałem się, że spotkam się jego z wydaniem planszowym. Czy jest równie proste co pierwowzór? Tak samo rozwija kreatywność młodych ludzi?

Minecraft, czyli z komputera na podłogę

Graczo w debiucie w planszowego Minecrafta oczywiście... wygrał. Nazwisko zobowiązuje!

Graczo: Planszowy Minecraft? Gdzie go znalazłeś?

Rosiu: Razem z synami lubimy oryginał i kiedyś wpadł mi w oko, chyba z reklamy kontekstowej na jakiejś stronie.

Graczo: Wow! Tu są prawdziwe bloczki! Będziemy z nich coś budować?

Rosiu: Nie do końca pamiętam :), na pewno się walczy!

[Godzinę później]

Graczo: To było przeżycie. Z jednej strony niesamowite, ale z drugiej... zaskakująco spokojne. Faktycznie gra czerpie wiele inspiracji z pierwowzoru. Poszukujemy odpowiednich materiałów do budowy własnego, wymarzonego środowiska. A wszystko okraszone nutką przygody i rywalizacji.

Rosiu: I walki. Nie zapominaj o walce! Ty skupiłeś się na zabijaniu mobów, a ja na chodzeniu po planszy i odkrywaniu kart.

Graczo: I to jest właśnie podstawa pierwowzoru - łączy grę „analogową” z komputerową. Kilka stylów rozgrywki, w efekcie masz przygodówkę albo grę akcji. Wybór należy do Ciebie.

Rosiu: Ty wybrałeś to, że rozniosłeś mnie w puch :) Ale teraz moja kolej :)

Wsiąść do pociągu, czyli podróż po Europie na dywanie w salonie

Pociągiem po Europie. Czerwone Rosia, niebieskie Gracza

Rosiu: Grę rozkłada się nieporównywalnie szybciej, niż Minecrafta. Ale wcale nie jest łatwiejsza. Po prostu inna. To już klasyczna, acz nieco bardziej wypasiona planszówka. Ma swój odpowiednik na telefon, ale gra na planszy to coś nieporównywalnie bardziej wciągającego.

Graczo: Przy rozkładaniu pomyślałem, że od ilości elementów dostanę oczopląsu. Nie miałem pojęcia od czego zacząć. Na szczęście planszówek lepiej uczyć się na żywo, niż czytając instrukcję. Tak się składa, że na zasadach Rosia i tak... kolejny raz wygrałem. Nazwisko zobowiązuje! I wcale nie nazywam się skromniś!

Rosiu: Ej, ale tylko o cztery punkty!

Graczo: Idzie mi granie w planszówki logiczno-strategiczne. Musisz wiedzieć, które inwestycje okażą się najlepsze i warto je dalej ciągnąć.

Rosiu: Gdy skupiałem się na budowaniu kolejnych tras, Ty po prostu... brałeś nowe bilety.

Graczo: Miałem trochę szczęścia, ale ważne, że wygrałem. Znowu! :)

Komuno, nie wracaj

Jeden z nas jeszcze pamięta kolejki po wszystko. Dla drugiego - to tylko figurki na planszy. Fot. IPN

Rosiu: „Kolejka” to jedyna z niewielu moich gier, w które wcześniej grałeś. Mam wrażenie, że dla Ciebie to ciekawie wyzwanie, bo tylko ja pamiętam te czasy!

Graczo: Może nie doświadczyłem ich na żywo, ale z zaciekawieniem słuchałem opowieści rodziców i dziadków. Myślę, że gra oddaje znakomicie klimat PRL-u! Zasobów jest mało, wszyscy się o wszystko kłócą, no i łatwo zniszczyć przyjaźnie z sąsiadem, stojąc w kolejce po nową pralkę.

Rosiu: Po pierwszych dwóch grach zrobiło się już późno, więc „Kolejkę” na żywo sobie odpuściliśmy. Myślisz, że też byś mnie pokonał?

Graczo: Mam doświadczenie w staniu w kolejkach! Co Ty wiesz o kolejkach, ja stałem po iPhone’y!

Rosiu: Dobra,wygrałeś. Ja już te „uroki” zdążyłem zapomnieć. Na szczęście teraz, jeśli chcecie kupić coś z Orange (nie tylko do gier), wystarczy zajrzeć do naszego e-sklepu Dzięki temu w „Kolejkę” możesz co najwyżej grać, a nowy sprzęt po prostu przyjdzie do Ciebie do domu.

Czasem warto odłożyć telefon

Bankrut to karcianka zdecydowanie warta grzechu, aczkolwiek przy niej robi się wesoło, gdy gramy w cztery osoby

Rosiu: Nie wiem, jak Ty, ale ja mógłbym o planszówkach książkę napisać. Z jednej strony telefony, komputery, czy konsole, podsuwają nam każdą grę pod rękę, bez konieczności układania planszy, ale lubię tak sobie oldskulowo pograć, odkładając na bok telefon. Zaledwie poskrobaliśmy po wierzchu temat planszówek. A gdzie „07 Zgłoś Się”, mój ukochany Rummikub, czy dynamiczne, szybkie karcianki w stylu Zero, czy znakomitego Bankruta - gry przypominającej handel na wiejskim targowisku.

Graczo: Temat w sam raz na kolejny tekst! Może czytelnicy napiszą w komentarzach, czy chcieliby jeszcze poczytać o graniu w starym stylu?

Rosiu: Powiesz, że dziaders przeze mnie przemawia, ale ja naprawdę lubię czasem – przede wszystkim z moimi synami – sięgnąć do szafy, odłożyć telefony i wyciągnąć "Grę" przez Wielkie G. Dzięki temu czuję, że smartfon nie ma nade mną pełnej kontroli.

Graczo: Planszówki to idealny sposób na spędzenie czasu z przyjaciółmi, podczas gdy gry na komputerze, czy konsoli raczej w samotności. Jeśli chcecie zagrać w „pierwotnego” Minecrafta, to wersję mobilną kupicie w Sklepie Play/App Store, korzystając z Płać z Orange. W wersję stacjonarną lub konsolową zaopatrzycie się w sklepie Microsoft, korzystając z tej samej metody płatności.

Rosiu: Czekaj, czekaj! Z samym sobą to nie bardzo, w FIFĘ mnie rozniosłeś bez cienia litości...

Graczo: - Ups...

Komentarze

Scroll to Top