;

Odpowiedzialny biznes

Z Moniką Mikowską odkrywamy jej raport o marketingu mobilnym (0)

Ryszard Kamiński

30 stycznia 2013

Z Moniką Mikowską odkrywamy jej raport o marketingu mobilnym
0

Dziś po południu Monika Mikowska, specjalistka marketingu mobilnego i autorka bloga jestem.mobi publikuje swój raport „Marketing Mobilny w Polsce 2012/2013”. Jesteśmy bardzo ciekawi tej publikacji i to nie dlatego, że nasza platforma blogowa jest jego patronem medialnym. Zdecydowanie ze wzgledu na treść :o) Czekając na szczególy zapytałem Monikę co znajdziemy w tym opracowaniu, jak nad nim pracowała oraz o jej ocenę naszego rynku mobilnego.

f442e30edf8dd3309f7c894bd6f72b9d41d

Dziś premiera Twojego raportu o marketingu mobilnym w Polsce, czego się z niego dowiemy?
Raport jest podsumowaniem aktywności w polskim marketingu mobilnym w minionym roku i zbiorem rekomendacji na rozpoczęty rok 2013. Ta publikacja próbuje ocenić kondycję polskiego rynku mobile – zarówno z punktu widzenia marketerów, jak i konsumentów. Jest dedykowana tej pierwszej grupie – szczególnie tym firmom, które zastanawiają się, czy i jak wejść w świat rozwiązań mobilnych. W publikacji zawarte jest m.in. podsumowanie najważniejszych wydarzeń branżowych w Polsce i na świecie z roku 2012, które mają wpływ na rozwój naszego rynku mobile. Są też aktualne dane o smartfonizacji polskiego społeczeństwa, które specjalnie dla mnie dostarczyła firma badawcza TNS Polska. Jest przewodnik po polskich firmach, który marketerom pomagać ma przy wyborze wykonawców projektów mobilnych…

Czym wyjątkowym zaskoczysz czytelników, czego nie znajdą gdzie indziej?
Brakiem wodolejstwa. Konkretami. Rzetelnymi danymi. W raporcie są też opisy kilkunastu najciekawszych projektów mobilnych, zrealizowanych na potrzeby marketingowe polskim firm, najeżone liczbami i statystykami, które naprawdę nigdzie wcześniej nie były publikowane. „Najciekawszych” nie znaczy „najlepszych” – wybrałam takie, które pokazują charakter i skalę aktywności polskich firm w marketingu mobilnym w minionym roku.

W jaki sposób nad nim pracowałaś, by mieć pewność, że będzie reprezentatywny dla rynku?
Z mojego punktu widzenia jest to najbardziej uporządkowany i przekrojowy dokument, referujący stan marketingu mobilnego w Polsce na przełomie lat 2012 i 2013. Jako autorka bloga jestem.mobi, będącego tubą dla branży mobilnej, nadrzędnie popularyzującego ideę rozwiązań mobilnych, jako takich a nie interesów jednej firmy, byłam w idealnej pozycji do opracowania takiego raportu. Zabrzmi to nieskromnie, ale nikt inny nie mógł tego opracować lepiej 🙂 Jego wiarygodność dodatkowo buduje fakt, że podczas jego tworzenia zapytałam o opinię kilkudziesięciu ekspertów, aktywnie działających w branży mobile.

c978c251ea89aa1145b7867cfced7aa0723

Jak wybierałaś przykłady realizacji, które opisałaś?
Chciałam zrobić to przekrojowo. Pokazałam kilka aplikacji mobilnych, jedną grę mobilną, dwie kampanie z wykorzystaniem NFC, jedną z AR, jedno wydawnictwo na tablety, jeden serwis RWD, jeden serwis w 2 wersjach (desktop + mobile), jedną kampanię rich mediową, jedną kampanię SMS. Przyznaję, wybór konkretnych projektów był trudny. Wiele firm podesłało mi zajawki swoich realizacji, ale nie wszystkie w raporcie mogły się znaleźć (i tak wystarczająco przegięłam z liczbą stron ;). Ostatecznie wybierałam te z najciekawszymi statystykami. Znowu – „najciekawsze” nie znaczy „najlepsze”, bo przykładowo kampanie z wykorzystaniem NFC mają skromne wyniki, ale doskonale pokazują, o jakim zasięgu dziś mówimy w przypadku tego typu rozwiązań.

Jak po tym badaniu oceniasz polski rynek mobilny?
Jesteśmy na samym początku ewolucji mobilnej. Nie ma mowy o rewolucji, a stopniowym procesie „mobilizowania” Polaków. W skali całego kraju, a nie tylko technologicznych geeków mamy jeszcze wiele do zrobienia. Marketerzy powinni być bardziej odważni i zdecydowani do aktywności w mobile, ale zanim cokolwiek zrobią powinni dobrze poznać potrzeby swoich mobilnych klientów. Z kolei użytkownicy smartfonów nie wiedzą jeszcze, jak potężne narzędzie dostali od swojego operatora za przysłowiową złotówkę przy zmianie lub przedłużeniu umowy. Oni z kolei muszą się przekonać i nauczyć, że telefony nowej generacji nie gryzą, co więcej – ułatwiają i przyspieszają ich życie. Myślę, że jedna i druga grupa powinna sobie nawzajem w takiej edukacji pomagać.

Na koniec, kim jest Monika Mikowska własnymi oczami?
Geekiem. Fanką produktów Apple. Królową branży mobile. Miłośniczką 16-sto centymetrowych obcasów. Na koniec najważniejsze – mamą najlepszej córki na świecie!

Udostępnij: Z Moniką Mikowską odkrywamy jej raport o marketingu mobilnym
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Ciężarówka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Wyprawa na Macworld/iWorld: Cupertino 2 (0)

Czytelnicy Bloga

30 stycznia 2013

Wyprawa na Macworld/iWorld: Cupertino 2
0

No i dolecieliśmy, po jedenastu godzinach lotu z Amsterdamu, upchani niemal jak sardynki w puszce. San Francisco przywitało nas ciepłym słońcem i wiosenną pogodą. W tym mieście po prostu chce się żyć. Nie przylecieliśmy tutaj jednak po to, by cieszyć się piękną pogodą, pchała nas tutaj nasza pasja, jaką są komputery i inne urządzenia firmy Apple.

Targi Macworld rozpoczynają się oficjalnie dopiero jutro, my jednak nie zasypialiśmy gruszek w popiele. Zrealizowaliśmy marzenie nie jednego fana  – odwiedziliśmy Cupertino. Trzeba było tylko wynająć samochód i śmignąć na południe autostradą, wijącą się przez malownicze wzgórza Kalifornii. Ekscytacja rosła wraz z kolejnymi drogowskazami: Palo Alto (siedziba HP i dom Steve’a Jobsa), Mountain View (siedziba Google), Menlo Park (siedziba Facebooka) i w reszcie Cupertino.

Na kampus Apple wyjeżdża się właściwie wprost z autostrady. Jego położenie wskazuje z resztą ikona aplikacji Mapy w iOS na iPhone i iPadzie. Na miejscu nie byliśmy jedynymi fanami. Parking dla odwiedzających był pełen, a przed głównym wejściem co rusz ktoś robił sobie zdjęcia. My mieliśmy jednak więcej szczęścia. Jeden z pracowników, będący pod wrażeniem odległości, jaką pokonaliśmy, by się tu znaleźć, zaprosił nas na zwiedzanie kampusu przy Infinite Loop oraz znajdujących się na nim budynków. Na to zwykły fan, czy turysta liczyć nie może.

Apple jest firmą, w której tajemnica jest niezwykle ważna. Właściwie powinienem zakończyć tutaj moją relację, gdyż wolno nam powiedzieć tylko tyle, że odwiedziliśmy kampus Apple. Wspomnę jednak, że mogliśmy przejść się po wewnętrznym dziedzińcu. Stanąć pod szczelnie zasłoniętymi oknami pracowni Jonathana Ive’a, w której powstają nowe modele komputerów Mac, iPhone’ów, iPadów i iPodów. Mogliśmy zwiedzić słynną kafeterię dla pracowników – Cafe Macs, pełną dostępnych za darmo jabłek. Odwiedziliśmy też magazyn z naprawdę starymi, wręcz archaicznymi urządzeniami Apple, jak cyfrowy aparat QuickTake, a także korporacyjny serwis służbowych urządzeń, w którym zachowywane są spektakularnie zniszczone komputery.

Na koniec pozostały nam zakupy w jedynym firmowym sklepie, a nie salonie Apple Store. To tam można kupić ubrania z oficjalnym logiem Apple. Bez dwóch zdań Cupertino to prawdziwa mekka dla takich jak my.

Już po zmroku pchani dalej wielką ekscytacją wjechaliśmy do Palo Alto i przejechaliśmy się obok domu, w którym mieszkał Steve Jobs.

df52a6743b730eeefab45b1ebb6a7a0e45f

Udostępnij: Wyprawa na Macworld/iWorld: Cupertino 2
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Flaga. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Najwyższy czas napisać coś o Hornie (0)

Roman Paszke

29 stycznia 2013

Najwyższy czas napisać coś o Hornie
0

Kiedy pierwszy raz okrążałem Przylądek z kolegami na Warcie –Polpharmie,  warunki były bardzo ciężkie.  Siła wiatru sięgała końca skali, zaś trzy doby wcześniej,  na podejściu do Hornu, mieliśmy  sztorm i kilkunastometrowe fale.
Wtedy nie zastanawiałem się jak to by było żeglować  pod wiatr,  chociaż takie chwile są.. człowiek ogląda się za siebie i dziękuje Opatrzności ,że żegluje z wiatrem.
Ta sama fala,  tylko pod wiatr,  na katamaranie powoduje nieprawdopodobne wstrząsy. Obydwa pływaki niejednocześnie wpadają pod falę,  co powoduje dziwne drgania kadłubów . Bardzo ważne jest kontrolowanie prędkości katamaranu.  Już na W-P odkryliśmy, że zbyt duża prędkość pod wiatr może spowodować niszczenie techniczne łódki.
Technika żeglowania bez przedniego żagla, który „wciska” kadłuby pod wodę, nieco pomaga, ale nie za dużo..  Dlatego wielokadłubowiec to wyzwanie.
Powodzenie okrążenia Przylądka pod wiatr w ogromnej mierze zależy od  pogody .
Trudnością największą jest „opanowanie” niezwykłej dynamiki  jej zmian  w tym rejonie..
Ten Przylądek to taki K-2 zimą..
Czy będzie mi dane??
Mocno w to wierzę…  Ale trzymajcie kciuki!
Roman

74735728a0a983da59ec985d8f4bb619cfd a26bc37410dcef3174efb0260460e1497d5 d4322acd118fab972d17d8157af8b1e3151

 

 

 

Udostępnij: Najwyższy czas napisać coś o Hornie
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Drzewo. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej