Zielony Operator

Zajadamy się zdrowymi mikroliśćmi

Hanna Jaworska-Orthwein Hanna Jaworska-Orthwein
16 września 2022
Zajadamy się zdrowymi mikroliśćmi

W naszych biurach pojawiły się drewniane skrzynki z doniczkami pełnymi jadalnych roślin. Można sobie skubnąć i dodać do kanapki. Wyrosły na farmach wertykalnych, które w przyszłości mogą zapewnić ludziom żywność dobrej jakości, a przy tym są przyjazne dla środowiska.

Co je odróżnia od innych roślin? Wyrosły w zamkniętych pomieszczeniach, w pełni kontrolowanych warunkach, gdzie słońce zastępują lampy o odpowiednim spektrum światła oraz bez użycia pestycydów. Dzięki temu mają certyfikat rolnictwa ekologicznego. W Orange można się nim delektować w 11 biurach w całej Polsce, a dostarcza je firma „Listny Cud”.

Dobre dla zdrowia, dobre dla planety

Idea farm wertykalnych powstała jako alternatywa dla tradycyjnego rolnictwa i jest też odpowiedzią na rosnącą populację ludzi. Według obliczeń, abyśmy byli w stanie wyżywić ludzkość w ciągu następnych 40 lat musimy wyprodukować tyle samo żywności, co w ciągu ostatnich 8 tysięcy!

Farmy wertykalne to uprawy pionowe, w których poszczególne rośliny są umieszczone jedna nad drugą. Umożliwia to lepsze wykorzystanie powierzchni i sprawia, że uprawę można założyć niemal wszędzie, nawet w centrum dużego miasta. Mogą do tego posłużyć nieużywane pomieszczenia: stare hale, magazyny, piwnice, garaże, a nawet kontenery transportowe.

Uprawa odbywa się w specjalnie przystosowanych pomieszczeniach, co eliminuje wpływ warunków zewnętrznych, stając się niezależna od strefy klimatycznej i pogody. Farmer nie musi się obawiać, że uprawę zniszczy susza, grad czy mróz, a okres wegetacyjny trwa bez zakłóceń przez okrągły rok. Ważną zaletą jest mniejsze zużycie wody, w porównaniu do rolnictwa tradycyjnego - nawet do 90%. Woda krąży w obiegu zamkniętym, a to oznacza, że jest używana wielokrotnie.

Uprawa w warunkach kontrolowanych

Uprawa na farmach wertykalnych odbywa się w środowisku kontrolowanym przez człowieka i sterowanym komputerowo. Czujniki rejestrują kluczowe parametry uprawy: temperaturę, wilgotność, stężenie dwutlenku węgla, ilość soli mineralnych, pH wody i natężenie światła. Chodzi o to, żeby idealnie dopasować warunki panujące w pomieszczeniu do potrzeb konkretnych gatunków roślin i dzięki temu uprawiać je możliwie efektywnie. Na farmach mogą rosnąć różne gatunki roślin. Obecnie uprawiane są głównie mikroliście, sałaty, zioła, pomidory i truskawki.     

Farmy oczywiście potrzebują energii elektrycznej, ale dzięki zastosowaniu lamp LED zużywają jej mniej. Jednocześnie coraz więcej producentów wertykalnych na świecie w pełni przestawia się na odnawialne źródła energii.

Pomiędzy kiełkiem i dojrzałością

Skrzynki, które stanęły w naszych biurach automatycznie podlewają i naświetlają rośliny. Dzięki temu będą świeże przez minimum 7 dni. Mikroliście to pośrednia forma pomiędzy kiełkiem, a dojrzałą rośliną. Mają ok. 7-centymetrowe łodyżki, z których wyrastają przeważnie 2 listki. Są cenione przez dietetyków za to, że zapewniają nam witaminy, przeciwutleniacze oraz mikro- i makroelementy. Pracownicy mają do wyboru kilka gatunków listków. Wystarczy ściąć je nożyczkami przy samej ziemi, dodać do potrawy i rozkoszować się ich smakiem.

Moim zdaniem, farmy wertykalne mają szansę stać się oczekiwaną rewolucją w rolnictwie i przyciągnąć zainteresowanie tych, którzy nie odnajdują się w tradycyjnym rolnictwie.


Oferta

Tańszy vivo V21 w komplecie ze słuchawkami

Ewa Wróbel Ewa Wróbel
15 września 2022
Tańszy vivo V21 w komplecie ze słuchawkami

Startujemy z kolejną „Ofertą tygodnia”, której bohaterem jest smartfon vivo V21 5G. Nie tylko zapłacicie za niego taniej, ale dodatkowo możecie odebrać w prezencie słuchawki vivo TWS 2e. Jak je zdobyć? Szczegóły tutaj.

Promocyjny telefon - w cenie obniżonej o 120 zł - jest dostępny z wybranymi abonamentami. Można go kupić także w ofercie bez abonamentu, oszczędzając wtedy 200 zł. Promocja trwa do 21 września. Blogowy test vivo V21 znajdziecie tutaj.

Jeśli chodzi o słuchawki vivo TWS 2e, dają one szybkie i niezawodne połączenie, nawet gdy nie macie blisko telefonu. Dodatkową zaletą jest długi czas pracy na akumulatorach - do 30 godzin. Zapewniają połączenia z wieloma urządzeniami. Redukcja szumów z dwoma mikrofonami umożliwia odbieranie dźwięku mimo hałasu z otoczenia.


Bezpieczeństwo

Złodzieje, wszędzie (cyber)złodzieje…

Michał Rosiak Michał Rosiak
15 września 2022
Złodzieje, wszędzie (cyber)złodzieje…

Ile treści w sieci generują złodzieje? Taka myśl mnie ostatnio naszła. Trochę na kanwie statystyk maili, gdzie - zależnie od tego, kto liczy - spam to między 80 i 90% całości. A jak często natykamy się na bardzo podejrzane treści?

Gdyby bazować na tym, co z różnych źródeł trafia do mnie - czy to od internautów piszących do CERT Orange Polska, czy od moich znajomych - "lewizny" byłoby niewiele mniej, niż spamu. Dziś pokażę Wam dwa przykłady. Z jednej strony zupełnie różne. Z drugiej jednak wiele je łączy - fakt, że stoją za nimi złodzieje, którzy chcą naszych pieniędzy, albo dostępu do Facebooka (a potem też pieniędzy).

Rzecznik zawsze do usług!

Na Wojtka zawsze mogę liczyć :), nie tylko w materii cyberzagrożeń. Nie inaczej było w ubiegłym tygodniu, gdy podesłał mi taki zrzut ekranu:

Na początku odpisałem: "Wojtek, standardowy scam, nic takiego!". Gdy jednak dotarłem do domu (akurat byłem na PLNOG), odpaliłem na wszelki wypadek maszynę wirtualną i poszedłem krokiem jedynego klikalnego (poza kontami oznaczonych potencjalnych ofiar) elementu.

A tam - jedyne dziewięć zdjęć na koncie składa się w mozaikę z tym samym obrazkiem, który dostał Wojtek. Tam w opisie znajdziemy już adres strony. Kliknięcie w hxxp://win-slot-bonus[.]fun/ przeniesie nas na stronę czegoś co wygląda jak kasyno (co ciekawe, każdego dnia, gdy próbowałem, adres docelowy był inny). Na tym poprzestałem, nie próbowałem założyć na nim konta. Co mogłoby się jednak stać, gdybym to zrobił?

Paradoksalnie myślę, że ryzyko, iż obrobią mnie sieciowi złodzieje jest w tym przypadku najmniejsze. Wydaje mi się, że Wojtka usiłował skusić sieciowy odpowiednik "mordowni z automatami". Spotykanych czasami w blokowiskach obskurnych budek gdzie naiwni/pijani/jedno_i_drugie ludzie wrzucają do automatów z kolorowymi, hipnotyzującymi, kręcącymi się obrazkami kilogramy monet. Inne możliwości? Naciągnięcie ofiar na wpłatę bez żadnych, nawet matematycznych szans na wygraną. W tym miejscu akurat możliwe było zalogowanie przy użyciu mechanizmów Google, czy Facebooka. Więc jeśli tylko spryciarze nie dali mimochodem zbyt dużych uprawnień aplikacji, którą dopuszczamy do naszego, to akurat danych osobowych by nie wykradli.

Złodzieje kont (a pieniędzy potem)

Na zupełnie inny - i mimo wszystko groźniejszy - przypadek trafiliśmy w CERT Orange Polska. Tam historia zaczęła się od fałszywej reklamy na Facebooku. To niestety smutny standard (choć zazwyczaj jesteśmy w ten sposób naciągani na inwestycje w kryptowaluty). Mam wrażenie, że znaczący odsetek reklam w serwisie spod znak "f" wymaga dokładniejszego przyjrzenia się im. Jak to wyglądało tym razem?

Skręcanie długopisów? Ten scam "chodzi" od czasów kamienia łupanego (tj. przed internetem :) ), pamiętam papierowe gazety gdzie tego typu ofert było regularnie dość sporo. W tym przypadku przechodzimy na stronę o dobrze dobranej domenie, klikamy "zaloguj się przez Facebook", wyskakuje okienko logowania:

Sprytne. Nie odpala się pełna strona udająca witrynę logowania, więc ofiary nie zmyli fakt innego adresu w pasku przeglądarki. A o tym, że tego typu pop-upów Facebook nie serwuje, większość internautów w mojej opinii nie jest niestety świadoma. Co gorsza, po wpisaniu (i przekazaniu oszustom) danych, jesteśmy przekierowywani na witrynę dryg.pl - prawdziwą witrynę poświęconą poszukiwaniu pracy. W efekcie oszukany zorientuje się, że stracił login i hasło dopiero, gdy nie zdoła się zalogować na Facebooka. Co więcej - nie będzie miał zielonego pojęcia, kiedy to się stało.

Co robić?

Cóż - uważać, ale o tym piszę za każdym razem. Nie dawać się łapać na proste tricki. Nie wierzyć okazjom i szansom na szybki zarobek. No bo, kurczę, skoro nikt Was (prawda?) nie namówi na mieście na grę w trzy karty, to dlaczego mielibyście się złapać na to w sieci? Skoro nie rozdajecie losowym przechodnim kartek z loginem i hasłem do Facebooka, to czemu mielibyście zrobić to w sieci?

PRAWDA?

Scroll to Top