Urządzenia

LG G7 ThinQ: dla podróżników | Który Kupić

2 października 2018

LG G7 ThinQ: dla podróżników | Który Kupić

Dzisiaj mam dla Was drugi test telefonu z cyklu „Który Kupić”. Pod lupę wzięłam LG G7 ThinQ, czyli najnowszy flagowiec od LG, wykorzystujący sztuczną inteligencję.

Dobry smartfon

LG G7 ThinQ wysoko ustawił sobie poprzeczkę z powodu szumnie zapowiadanej sztucznej inteligencji (do której nawiązuje nazwą – ThinQ). I choć nie do końca te oczekiwania spełnia (więcej o tym w materiale video), to nadal jest naprawdę dobrym smartfonem, który ma kilka autów: świetną jakość dźwięku w słuchawkach (dodatkowo wejście mini jack), oldskulowe radio FM (rzadkość wśród flagowców) i bardzo wysoką odporność (norma militarna MIL-STD 810G).

Prawie niezniszczalny

LG G7 ThinQ wyglądem przypomina tegoroczne flagowce innych producentów. Mamy tutaj Gorilla Glass 5, duży ekran o przekątnej 6,1 cala, kolor obudowy zmieniający się w zależności od światła (morski, granatowy, szmaragdowy) i wcięcie na ekranie, czyli „notch”. Dodatkowo flagowiec LG ma militarny certyfikat odporności, co czyni go wyjątkowo odpornym. Żeby zdobyć ten certyfikat, LG G7 został poddany 14 próbom, np. musiał działać w temperaturze +43 st. C przez 3 godziny oraz -21 st. C przez 4 godziny , przetrwać 15 minut na deszczu, przez 6 godzin znosić nadmuchiwany piasek i kurz, czy bez szwanku przetrwać upadek z 1,22 m. LG Q7 jest zgodny z wymogami każdego z czternastu testów. Wygląda na to, że flagowiec LG sprawdzi się w ekstremalnych sytuacjach.

Sztuczna inteligencja w LG G7 ThinQ…

…kryje się przede wszystkim w aparacie. Inteligentne algorytmy (AI CAM) pomagają robić zdjęcia, każdorazowo dostosowując ustawienia do obiektu i warunków. Czy to rozwiązanie dla wszystkich? Na pewno nie dla zapalonych fotografów. Jeśli jednak chcecie robić po prostu dobre zdjęcia, będziecie zadowoleni. Prawdziwa sztuczna inteligencja LG G7 ThinQ to funkcja Google Lens. Jak działa? Zobaczcie w teście video.

Dla kogo LG G7 ThinQ

Zastanawiałam się, komu zarekomendować LG G7 ThinQ. I ze składanki cech: wysoka odporność, radio i sztuczna inteligencja (Google Lens) wyszło mi, że jest smartfon idealny dla podróżników.

Dodatkowo, LG G7 ThinQ ma teraz ciekawą promocję z blikiem. Więcej na ten temat: Promocja LG z BLIK

Udostępnij: LG G7 ThinQ: dla podróżników | Który Kupić

Oferta

Sprawdź smartfony w Orange zanim ulegniesz pokusie „Najniższej gwarantowanej ceny” na billboardach Play

27 września 2018

Sprawdź smartfony w Orange zanim ulegniesz pokusie „Najniższej gwarantowanej ceny” na billboardach Play

Wczoraj na Twittera wrzuciłem porównanie cen trzech telefonów, o których „najniższej gwarantowanej cenie” zapewnia nasza fioletowa konkurencja. Słabo sprawdzali. Klienci Orange, którzy chcą dokupić do swojej umowy dodatkowe telefony zapłacą za nie mniej. 

Szybkie porównanie wybranych cen – prócz waloru obalającego hasło konkurencji na billboardach – dało mi sposobność by jeszcze raz przypomnieć o naszym sklepie ze smartfonami bez umowy. Działa on od lipca br. Nasi klienci mogą dokupić w nim telefon bez konieczności zawierania nowego kontraktu. Raty to prawdziwe 0% (RRSO 0%). Ceny są bardzo atrakcyjne i je także porównaliśmy z propozycjami Playa. I tak powstała druga grafika, którą znajdziecie także w nagłówku tekstu. Tutaj, co prawda żadnych gwarancji już nie ma, ale i tak możecie sporo zaoszczędzić.

 

Ale to nie wszystko, bo na przykład ceny dwóch świetnych flagowców –  Huawei P20 Pro i iPhone X 64GB także prezentują się dużo lepiej naszej ofercie ratalnej niż u naszej  fioletowej konkurencji. Zapłacicie za nie odpowiednio 3 180 zł  i 4 400 zł. Dobrze prezentują się też ceny nowych iPhone XS i XS Max w przedsprzedaży.

 

Spore znaczenie dla wielu z Was może mieć także to, że klienci Orange nie muszą decydować się na kredyt konsumencki z banku. Dzięki temu wzięcie telefonu na raty od Orange nie obciąża Waszej historii kredytowej. Przy ocenie wiarygodności bierzemy pod uwagę to, czy płacicie regularnie rachunki.

Udostępnij: Sprawdź smartfony w Orange zanim ulegniesz pokusie „Najniższej gwarantowanej ceny” na billboardach Play

Urządzenia

Co w gadżetach piszczy (27)

8 września 2018

Co w gadżetach piszczy (27)

Stęskniliście się za tekstem o gadżetach? Właśnie zdałem sobie sprawę, że dawno nie było, a faktycznie miałem w rękach parę rzeczy wartych opisania. Dzisiaj więc najpierw – w dość niestandardowy sposób – posłuchamy muzyki, potem pooglądamy telewizję (też na urządzeniu dość specyficznym). A na koniec – cóż, nie mogłoby zabraknąć smartfona 🙂

Trekz Air – Słuchawki, do których nie potrzeba uszu

Na pomysł słuchawek AfterShokz Trekz Air wpadł na przełomie XVII i XIX wieku… Ludwig van Beethoven. Brzmi szaleńczo, ale to genialny kompozytor, radząc sobie z objawami głuchoty, jako pierwszy używał przewodnictwa kostnego. Trzymał w zębach kawałek metalu, który przewodził muzykę bezpośrednio do jego czaszki. Technologia w zasadzie się nie zmieniła, ale czasy tak, więc słuchanie muzyki bez użyciu uszu jest na szczęście znacznie wygodniejsze 🙂

Trekz Air ważą zaledwie 30 gramów, a biorąc pod uwagę, że nie wkładamy ich do uszu, łatwo zapomnieć, że w ogóle je mamy! Pozycjonowane są jako słuchawki dla sportowców, z czym nie sposób się nie zgodzić. Ja np. jadąc na rowerze nie słuchałem muzyki, bojąc się, że nie usłyszę np. klaksonu samochodu. Jeśli np. biegamy wieczorami w słabo oświetlonej okolicy, to właśnie zmysł słuchu może nas ostrzec przed zagrożeniem.

Jak to działa? W zasadzie idealnie. Jeśli odpowiednio ustawimy głośność, nie odetniemy się od tego, co dzieje się wokół, jednocześnie słuchając muzyki. Sam dźwięk po części słychać również z otworów w słuchawkach. Tego, iż kluczem są drgania przetworników dotykających kości, dowodzi fakt, iż przy zatkaniu uszu… wszystko słychać nieporównywalnie głośniej i wyraźniej! Co więcej, zamiast zakładać Trekz Air nad uszami możemy równie dobrze przytknąć je do… czoła 🙂 Oczywiście możemy przez nie również rozmawiać, a jakość dźwięku z dwóch mikrofonów moi rozmówcy oceniali najlepiej ze wszystkich dotychczas używanych przeze mnie bezprzewodowych słuchawek.

O wyjątkowo wysokiej jakości oczywiście nie ma mowy, ale to nigdy nie miał być sprzęt audiofilski. Ja od Trekz Air oczekiwałem dobrej jakości muzyki, nie odcięcia od otoczenia, wygody noszenia (bez ryzyka, że spadną podczas aktywności fizycznej) i odporności na pot, czy deszcz. I dokładnie to dostałem.

Ferguson FBOX ATV – Prawie jak Shield, ale lepszy

Urządzenia FBOX od znanej od lat głównie z satelitarnych tunerów polskiej marki Ferguson testuję od pierwszego modelu. Gdy jakiś czas temu w moje ręce trafił model ATV (to było już jakiś czas temu, przyznaję, że trochę się u mnie przeleżał) od samego podłączenia zobaczyłem jak olbrzymią zmianę przeszła seria FBOX. Od urządzenia, które działało z trudem, ale nie było dlań alternatywy (wtedy Smart TV były rzadkością) do sprzętu, który działa tak, że mógłby zawstydzić wiele telewizorów.

Kluczowa zmiana w porównaniu do poprzednich modeli to fakt, że ATV nie korzysta z klasycznego Androida, lecz z systemu Android TV. Różnica jest kosmiczna. W połączeniu z 64-bitowym procesorem dedykowanym do obsługi multimediów i szybką pamięcią DDR4 daje „user experience” na poziomie systemu wbudowanego w telewizor. Systemu, który obsłuży każdą treść, włącznie z coraz popularniejszymi i częściej spotykanymi produkcjami w jakości 4K i w trybie HDR, a także dźwięk Dolby Atmos 9.1.2 (słabsze oczywiście też 😉 ). Nie ma mowy o „krztuszeniu” się i przycinaniu. W sporej części pomaga w tym też charakterystyczny „kafelkowy” interfejs Android TV. Ekran telewizora z podłączonym FBOXem ATV przypomina mocno Nvidia Shield i… wcale nie „do złudzenia”. Przy próbie połączenia z urządzeniami zewnętrznymi ATV przedstawia się bowiem właśnie jako „Shield” 🙂 Sprzęt współpracuje oczywiście z dyskami zewnętrznymi. Dzięki gniazdu USB 3.0 bez problemu radzi sobie nawet z plikami wielkości kilku gigabajtów.

O ile większości użytkowników wystarczy to, co powyżej, warto zaznaczyć, że na FBOXie ATV obok Android TV możemy równolegle uruchomić… Linuxa. Po co? Choćby po to, by uruchomić na nim aplikację wyszukującą filmy, która je pobierze, serwer Plex uruchomiony na tym małym urządzonku wrzuci plik do konkretnego katalogu, a oprogramowanie klienckie pod Android TV – zindeksuje, pokaże i pozwoli na jego streamowanie. Kosmos. Oczywiście nie musimy ograniczać się do kwestii multimedialnych, również dobrze na podpiętym do FBOXa ATV dysku, czy włożonej doń karcie SD możemy hostować WordPressa, czy postawić serwer FTP.

No i – last, but not least – mówimy o sprzęcie, zgrabnym, małym, nowocześnie – a wręcz futurystycznie – wyglądającym, w kolorze idealnej czerni, którego nie wstyd postawić w salonie.

LG G7 Thinq – Po prostu… jest

„Na grzyba komu ten notch!?” – taka była moja pierwsza myśl, gdy wziąłem do ręki najnowszego flagowca LG. Moda na wycięcia na górze ekranu wciąż mnie zadziwia, ale nie ukrywam, że począwszy w zasadzie od G3 „ci drudzy” (choćby pod względem sprzedaży) Koreańczycy mają u mnie duży kredyt zaufania. Aparaty z najlepszym światłem, pierwsza (nieudana) próba z telefonem modułowym, wreszcie drugi, szerokokątny obiektyw, czy profesjonalny Quad DAC – LG zawsze próbowało „macać” rynek czymś nowym i intrygującym.

Jakby tak przemyśleć powyższe to chyba G7 Thinq jest… najspokojniejszym modelem LG od lat. Bryła bardzo podobna do G6, ponownie drugi szeroki (acz z mniejszym kątem) obiektyw, ponownie świetny przetwornik muzyczny, nawet to „Thinq” z nazwy było już choćby w V30. G7 Thinq to w zasadzie jego wielu poprzedników zebranych w jeden telefon, którego mimo, iż jest bardziej ewo- niż rewolucją nie oddawałem przez ponad dwa miesiące. W nim po prostu wszystko jest na swoim miejscu. Idealnie leży w ręku, mimo zmniejszenia kąta drugiego obiektywu pozwala na zmieszczenie na zdjęciu znacznie więcej, a po podłączeniu przewodowych słuchawek (głośnik niestety tylko mono :(, choć całkiem niezły) jakość dźwięku wyrywa z butów. Zawarte w nazwie „Thinq” – jeśli nie zapomnimy go włączyć – po chwili namysłu automatycznie ustawia nam parametry aparatu przy robieniu fotografii i faktycznie miałem wrażenie, że wtedy fotki wyglądały ładniej.

G7 Thinq to pierwszy telefon z dedykowanym przyciskiem do wirtualnego Asystenta Google. Nie asystenta w ogóle (właściciele koreańskiej konkurencji coś o tym wiedzą), tylko tego od producenta systemu, który niebawem będzie mówił po polsku. W zasadzie już mówi i – hmmm, powiedzmy, że w tym zakresie „doszły mnie wieści” – wychodzi mu to nadspodziewanie dobrze. W takiej sytuacji używanie bocznego przycisku w celu wywołania „nasłuchu” jest intuicyjne i znacząca ułatwia korzystanie z Asystenta.

Gdybyście mnie poprosili o wymienienie trzech cech, które powodują, że tak przypadł mi do gustu LG G7 Thinq, chyba nie dałbym rady ich wymienić. On po prostu… jest, zgrał się ze mną idealnie i z żalem go oddawałem. Jeśli sami chcecie sprawdzić, w czym tkwi magia G7 Thinq, znajdziecie go w naszym sklepie.

 

Udostępnij: Co w gadżetach piszczy (27)

Urządzenia

Trzy nowe LG w Orange

16 lipca 2018

Trzy nowe LG w Orange

LG Q7, LG K9, LG K11 zagościły już w salonach. Może nie jest to najwyższa półka, ale nie ukrywajmy – nie zostawiają one w portfelu zbyt dużych dziur. A jeżeli zdecydujecie się na te urządzenia u nas, to już w ogóle będzie dla Was czysta przyjemność 😉 Co zatem wiemy o nowych smartfonach ze średniej i tej nieco niższej półki od LG?’

LG Q7 – średnia półka dla młodych

LG Q7 w ofercie ORange Polska

Tak właśnie odczytuję ten smartfon – urządzenie dla młodzieży, która chce mieć ładny sprzęt, posłuchać z niego muzyki, zagrać, lecz nie ma zapasów gotówki na mocniejsze urządzenie. Albo inaczej: której rodzicie woleli, by latorośl nie przyszła do nich z rozwalonym flagowcem i słowami „wymsknął się” na ustach 😉

Co więc dostajemy w tym „pudełeczku” o rozmiarach 143,8 x 69,3 x 7,99 mm? Ośmiordzeniowy procesor  1.5 GHz, 3GB RAM, oraz 32 GB RAM, z których dla nas dostępne jest około 20 GB i którą można rozbudować kartą MicroSD (do 2TB). Bateria ma pojemność 3000mAh, a całość waży niewiele – 145 gram. Aparat główny pojedynczy, 13 MP, F2.2, autofocus z detekcją fazy, przedni 8 MP. Pod aparatem głównym czytnik linii papilarnych.

Telefon ma dwa główne (a także kilka pobocznych) elementów, które go wyróżniają. Pierwszym jest głośnik, a dokładnie przestrzenny dźwięk DTS : X – rozwiązanie raczej z segmentu premium. Dzięki niej dźwięk jest głośniejszy i bardziej przestrzenny. Druga sprawa to pewien szczegół powiązany z aparatem – QLens. To moduł sztucznej inteligencji, który pozwala chociażby na wyszukanie przedmiotu, który znajduje się w obiektywie aparatu w sklepie internetowym. Myślisz sobie „chciałbym mieć takie buty/torebkę/cokolwiek”, wyciągasz aparat łapiesz obraz i po chwili już wiesz jak możesz go dorwać. Z tych pobocznych warta uwagi jest pyło- i wodoodporność, obsługa agregacji pasma, czy ekran FullVision 5,5 cala Full HD bez notcha.

LG Q7 w Orange Polska

LG Q7 Plan Podstawowy Plan Standardowy Plan Optymalny Plan Wzbogacony Orange Love
Nowa umowa 1499 zł na start 199 zł na start i 54 zł miesięcznie 0 zł na start i 54 zł miesięcznie 0 zł na start i 45 zł miesięcznie 0 zł na start i 54 zł miesięcznie
Przedłużający umowę 1499 zł na start 0 zł na start i 62 zł miesięcznie 0 zł na start i 54 zł miesięcznie 0 zł na start i 45 zł miesięcznie 0 zł na start i 54 zł miesięcznie

LG K11 – nieco niższa półka dla nieco starszej młodzieży

LG K11 w ofercie Orange Polska

Nie zrozumcie mnie źle. To bardzo ładny i solidny telefon. Metalowa obudowa zawsze radzi sobie lepiej z uderzeniami niż szkło na pleckach. Oczywiście nie dotyczy to ekranu, ale zawsze lepsze to niż nic. Zapewnia także, że telefon będzie cięższy, a przez to będzie lepiej leżał w ręce. Do tego dochodzi duży wyświetlacz – 5,3 cala i stosunkowo duża grubość – telefon ma wymiary 148,7 x 75,3 x 8,7 mm.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Otóż, gdy obserwuję jak z telefonów korzystają moi dziadkowie widzę, że wielość ekranu i solidna, grubsza obudowa ma dla nich znaczenie. A ze smartfonów korzystają korzystają często i to raczej z ekranów dotykowych, a nie „seniorfonów”.

Dlatego napisałem dla „nieco starszej młodzieży”. A bardziej dokładnie – tak to dobry telefon dla seniorów. Oczywiście to tylko moja interpretacja – to przede wszystkim ładny telefon, który trzyma poziom ze średniej półki. Takie urządzenia nie są oczywiście tylko dla seniorów. W sumie to żaden telefon nie jest tylko dla jednej grupy odbiorców.

Przemawia za tym kilka innych elementów – stosunkowo mocna bateria 3000 mAh (wystarczy na jeden niż jeden wieczór),  czytnik linii papilarnych (nie trzeba pamiętać kodów), a 2 RAM i procesor (8-rdzeniowy 1.5GHz) nadal mocne.

Oczywiście jest pewnie sporo „seniorów”, którzy kupią sobie bez większych problemów flagowiec, lecz zakładam, że dla większości łatwiejszy będzie wydatek rzędu 800 zł niż trzech tysięcy „z wąsem”.

LG K11 w Orange Polska

LG K11 Plan Podstawowy Plan Standardowy Plan Optymalny Plan Wzbogacony Orange Love
Nowa umowa 849 zł na start 0 zł na start i 35 zł miesięcznie 0 zł na start i 30 zł miesięcznie 0 zł na start i 25 zł miesięcznie 0 zł na start i 30 zł miesięcznie
Przedłużający umowę 849 zł na start 0 zł na start i 35 zł miesięcznie 0 zł na start i 30 zł miesięcznie 0 zł na start i 25 zł miesięcznie 0 zł na start i 30 zł miesięcznie

LG K9 – telefon dla najmłodszych

LG K9 w ofercie Orange Polska

Tutaj sprawa jest prosta – parametry i cena raczej z niższej półki i kilka bajerów związanych ze aparatami, nie pozostawia złudzeń dla kogo jest to telefon. Bajerów jednak całkiem ciekawych – choćby automatyczne rozpoznawanie uśmiechniętej twarzy w przednim aparacie, które wyzwala  selfie. Lub też główny aparat, który z serii zdjęć automatycznie robi GIF. Aparat główny, mimo że z matrycą tylko 8 MP wyposażony jest w HDR, który pomaga przy zbyt mocnym lub zbyt słabym świetle.

Telefon został wyposażony w baterię 2 500 mAh, 4-rdzeniowy procesor 1.3GHz, 2 GB RAM i 16 GB pamięci, z której dostępna jest ciut więcej niż połowa.

Jednak jego największą zaletą jest cena 😉

LG K9 w Orange Polska

LG K9 Plan Podstawowy Plan Standardowy Plan Optymalny Plan Wzbogacony Orange Love
Nowa umowa 599 na start 0 zł na start i 25 zł miesięcznie 0 zł na start i 21 zł miesięcznie 0 zł na start i 15 zł miesięcznie 0 zł na start i 21 zł miesięcznie
Przedłużający umowę 599 na start 0 zł na start i 25 zł miesięcznie 0 zł na start i 21 zł miesięcznie 0 zł na start i 15 zł miesięcznie 0 zł na start i 21 zł miesięcznie

Udostępnij: Trzy nowe LG w Orange

Urządzenia

Outlet w sklepie z telefonami bez umowy

8 maja 2018

Outlet w sklepie z telefonami bez umowy

Mam pewną słabość do outletów. Nie taką by od razu biegać na każdą wyprzedaż, ale od czasu do czasu dają one szansę na znalezienie jakieś „perełki” w niezłej cenie. Oczywiście czasem może ona wyglądać, jakby raz czy dwa była mierzona, lub wyjmowana z opakowania, lecz w przypadku niektórych ubrań czy elektroniki jest to dla mnie w pełni akceptowalne. Po prostu dzięki temu cena jest niższa.

Okazja tym lepsza, że powoli zaczyna się już okres pierwszych komunii i letnich wyjazdów. W obu przypadkach smartfon może być dobrym rozwiązaniem – po pierwsze jako prezent, po drugie, jako metoda kontaktu z dzieckiem. A że telefony za niewielkie pieniądze, a nadal bardzo fajne, można połączyć te kilka faktów.

LG, Samsung, Sony i inne dobre „zabawki”

Jeżeli i Wy nie macie z tak postawioną sprawą większych problemów wpadnijcie na zaczynającą się dzisiaj wyprzedaż w naszym sklepie z telefonami bez umowy. Warto bo znajdziecie tam masę dobrych smartfonów w niezłych cenach. Choćby nowy LG G4C, kupicie u nas w cenie używanego z Allegro. Z pełną gwarancją, fakturą i wszystkimi przyjemnościami. Bo w końcu taki telefon za 249 zł to stanowczo jest wyprzedaż.  LG G4C został bardzo dobrze pokazany tutaj, więc zapraszam do oglądania.

Równie dobrze wygląda oferta na Sony Xperia Z2, czyli flagowiec z sprzed kilku lat, który nadal trzyma wysoki poziom. Nasza oferta na nowe urządzenie jest lepsza niż którakolwiek znaleziona przeze mnie w internecie, łącznie z taką, która została opisana „Gwarancja NAJTANIEJ”. Ceny za Z2 wahają się w okolicach 500-600 zł, a u nas kupicie teraz ten telefon za 399 zł.

Waszą uwagę, zwrócę jeszcze na dwa Smartfony od Samsunga, które choć już troszkę mają, to nadal sprawdzają się bardzo dobrze – Samsung Galaxy J5 (J500F) i Samsung Galaxy Grand Prime G531F za 199 zł każdy. Nie były to nigdy flagowce, ale nadal są to bardzo solidne urządzenia. Więc nic tylko brać.

Na liście znalazły się także Nokia Asha 503 za 79 zł, Orange Rise 31 za 59 zł i Opaska Mykronoz Zefit za 29 zł.

Wyprzedaż to wyprzedaż

Tak jak dość jasno zaznaczyłem na początku – to wyprzedaż. Te urządzenia są nowe, ale niektóre mogłyby być prezentowane klientom w salonie, więc mogą być bez folii, z naruszonym pudełkiem, czy wymagać przywrócenia do ustawień fabrycznych. Niektóre mogą mieć jeszcze SIMlocka. Jednak od razu zapewniam – to raczej jednostkowe przypadki niż reguła, ale wolę jasno postawić sprawę. Nie były to jednak w żadnym wypadku urządzenia z demo czy ekspozycji. Ograniczona jest także liczba egzemplarzy.

Wiecie już jak wygląda sytuacja. Jeżeli chcecie zakupić fajne telefony w bardzo niskiej cenie – zapraszamy! Warto tam zaglądać jednak nie tylko w czasie wyprzedaży. Trafiają się tam bowiem dość często dobre urządzenia w atrakcyjnych cenach. Nie zawsze będziemy o tym pisać bo nie wyrobilibyśmy sobie z innymi tematami.

Udostępnij: Outlet w sklepie z telefonami bez umowy

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej