Bezpieczeństwo

„Nie wiedziałam, że taka tarcza istnieje…”

12 września 2019

„Nie wiedziałam, że taka tarcza istnieje…”

Jakakolwiek praca związana z bezpieczeństwem, nie tylko w wersji cyber, jest – przynajmniej w jednym, a zazwyczaj wielu kontekstach – nieco… dziwna. Bo o ile w wielu „robotach” efekt pracy wcześniej, czy później widać, i w efekcie wiadomo, z czego się cieszyć, w naszym przypadku najlepiej, gdy… się o nas nie mówi.

Po prostu bezpiecznie

Dlaczego? Ano dlatego, że w lwiej większości przypadków, gdy użytkownik dowiaduje się „na własnej skórze” o zabezpieczeniach, stosowanych przez dostawcę usług, coś złego dzieje się po jego stronie. Tak jak w przypadku użytkowniczki, na której post udało nam się trafić.

Pomijając to, że pracując w CERT Orange Polska czuję dumę, czytając takie wypowiedzi, najzwyczajniej w świecie uważam, że tak właśnie powinna wyglądać efektywna ochrona ze strony operatora. Technologie rozwijają się tak szybko, że coraz rzadziej można spotkać użytkownika obeznanego z aspektami bezpieczeństwa. On chce – i słusznie – mieć działający, szybki i jak najbezpieczniejszy internet, najlepiej bez potrzeby instalowania i konfigurowania czegokolwiek.

Przezroczyste bezpieczeństwo

Grany w filmie „Demony Wojny wg. Goyi” przez Bogusława Lindę major Edward Keller powiedział swoim żołnierzom:

– To jest wojna! Musicie zabijać albo nie przeżyjecie!

My w cyberbezpieczeństwie mamy tę przewagę, że nikogo zabijać nie musimy, ale naszą rywalizację z przestępcami można by określić mianem wojny, czy wyścigu zbrojeń. Dlatego, by nie być za złymi ludźmi dalej, niż o krok, musimy dbać o Wasze bezpieczeństwo 24 godziny na dobę. Stąd automatyczne systemy, coraz częściej bazujące na uczeniu maszynowym, „wyłapujące” podejrzane schematy aktywności w sieci i dostarczające je do naszych analityków, czy operatorów Security Operations Center. Stąd kampanie phishingu SMS z efektami powstrzymywanymi nawet po zaledwie kilkunastu minutach od rozpoczęcia. Stąd blokowane w sieci Orange Polska przestępcze domeny, założone tego samego (!) dnia. Stąd nawet po kilkanaście blokowanych dziennie (!) domen, udających bramki do szybkich płatności, najpopularniejszy i najgroźniejszy wektor ataku w ostatnich miesiącach.

Ćwierć miliona uratowanych

Jako klienci, widzicie efekt tych prac dopiero wtedy, gdy sami się zamyślicie albo złapiecie na socjotechniczną sztuczkę, klikniecie w link, by dowiedzieć się, że my byliśmy tam pierwsi 🙂 Jak często to się zdarza? W wakacje niemal ćwierć miliona razy CyberTarcza powstrzymała klientów usług Orange Polska przed kliknięciem w phishingowy link, a po kilkadziesiąt tysięcy Orange’owych adresów IP tygodniowo usiłuje (oczywiście bezskutecznie) połączyć się z infrastukturą któregoś z botnetów. Dlatego warto regularnie zaglądać na stronę CyberTarczy, by upewnić się, że akurat Ciebie w tej grupie nie ma.

I życzę każdemu z Was, byście nie musieli się dowiadywać, że „taka tarcza istnieje”.

Udostępnij: „Nie wiedziałam, że taka tarcza istnieje…”

Bezpieczeństwo

Spokojne (?) wakacje

22 sierpnia 2019

Spokojne (?) wakacje

Wakacje prawie za nami, w naszym krajowym cyberbezpieczeństwie nie zdarzyło się nic spektakularnego, czyli można by rzec, że jest dobrze. Zastanawiam się swoją drogą, czy przestępcy sieciowi, podobnie jak „offline’owi”, na wakacje po prostu przenoszą się do kurortów, bo tam potencjalnie mają (dużo) więcej ofiar? Za mało danych, by pokusić się o tego typu badania, możemy się tylko domyślać, ile osób padło ofiarą przestępstw internetowych podczas wakacji. A możliwości było sporo, bo – jak pokazują nasze dane (od 1 lipca do 18 sierpnia) – złośliwy ruch w sieci wcale nie zmalał.

Półtora miliona phishingów

Wybaczcie lekki skrót myślowy, ale dłuższy śródtytuł brzmiałby nieco bełkotliwie. Swoją drogą półtora miliona to nawet niedoszacowanie, bowiem przeszło 1,6 mln razy udało nam się uchronić Was przed stronami phishingowymi. Ich znaczącą większość stanowił tzw. malvertising, czyli podtykane Wam przez przestępców reklamy. W spore części niezłośliwe, po prostu pomagające złym ludziom zarabiać na tym, co wyświetlało się na Waszych komputerach i telefonach. Z drugiej strony jednak, pojawiało się sporo oszukańczych „loterii”, gdzie pod pozorem wygrania iPhone’a, czy nowego Samsunga, przestępcy czaili się na Wasze dane osobowe. No i oczywiście niechlubny hit ostatnich miesięcy, czyli…

…przelewy na złotówkę

Gdybym dostawał rzeczoną złotówkę za każdą zablokowaną przez CyberTarczę stronę, udającą pośrednika płatności online, to… hmmm, może po prostu zebrałbym na dodatkową pensję? Przez ostatnie tygodnie przewijały się tego niewiarygodne ilości, a jak można przeczytać w mediach nie tylko bezpieczniackich, mniej świadomi internauci regularnie dawali się na to złapać. Efekt jest przerażający, bowiem przestępcy uzyskując dostęp do naszego bankowego konta i ustanawiając przy pomocy socjotechnicznych sztuczek konto „słupa” jako odbiorcę przelewu zaufanego, błyskawicznie, zanim się zorientujemy, wyprowadzą całe nasze oszczędności i szukaj wiatru w polu.

Witamy w serwisie erotycznych anonsów

Oj tak, tego to się narobiło… To w zasadzie najpopularniejszy atak w wakacje, którego pierwsze znaki pojawiały się już w czerwcu. Przestępcy podchodzili ofiary na różne sposoby – informując ich o domniemanych zapisach na serwisy anonsów zarówno hetero- jak i homoseksualnych. Dalej schemat był taki sam: będziesz otrzymywać codziennie jeden SMS, zapłacisz za niego +/- 30 PLN, możesz się wypisać, jeśli zrobisz to w ciągu 30 minut od otrzymania wiadomości. A żeby się wypisać, musisz potwierdzić dane osobowe. A żeby je potwierdzić? Dokładnie tak – zrobić „przelew” na złotówkę, wykorzystując rzekomych pośredników płatności.

Wakacje za nami, pora do pracy

Prawie ćwierć miliona razy wchodziliście na stronę CyberTarczy, żeby sprawdzić bezpieczeństwo Waszych domowych sieci. Niemal 330 tysięcy razy CyberTarcza zadziałała bez Waszej wiedzy, po prostu blokując komunikację zainfekowanego urządzenia z infrastrukturą przestępców, do listy witryn phishingowych dodaliśmy 1053 stron, wypisując z niej zaledwie 3.

A przede wszystkim jesteśmy gotowi na czekające nas kolejne wyzwania, tym ważniejsze, że większość z Was od początku września przełączy się z trybu urlopowego na tryb codziennej egzystencji. Takiej, przy której potrzebny jest bezpieczny internet. A my nieprzerwanie będziemy robić wszystko, by taki właśnie dla Was był.

Udostępnij: Spokojne (?) wakacje

Bezpieczeństwo

Jak chronić się przed phishingiem? (nie)Bezpieczna Sieć, #15

25 lipca 2019

Jak chronić się przed phishingiem? (nie)Bezpieczna Sieć, #15

Phishingowe maile i SMS-y to od lat jeden z najpopularniejszych (wśród przestępców) sposobów ataków na firmy i internautów. Statystycznie każdy z nas otrzymuje ich nawet około 100 dziennie.

Liczba ataków phishingowych zwiększa się już od kilku lat, jednak dane liczbowe dla 2018 r. wskazują na znaczący skok, jeśli chodzi o ich stosowanie i popularność. Każdego dnia w internecie pojawia się 300-400 tysięcy różnych próbek złośliwego oprogramowania.

Minęły już jednak czasy pisanych koślawą polszczyzną maili od afrykańskich książąt i astronautów pozostawionych na tajnej stacji kosmicznej.

Socjotechnika to „podstawa” phishingu

Dzisiejszy phishing to dobrze przygotowana socjotechniczna robota. Na taką „wędkę” potrafią się złapać naprawdę grube ryby. Cyberprzestępca to już niekoniecznie doskonały informatyk – spec od złośliwego oprogramowania, ale coraz bardziej manipulator.

Uniknięcie zastawianych przez przestępców pułapek to prawdziwe wyzwanie. Niezmiennie ważny w rozwiązaniu takich problemów jest nasz umysł. Wszelkie żądania w wiadomościach, wywołujące emocje, załączniki w nieoczekiwanych mailach, SMS-ach lub noszące dziwne nazwy – to wszystko powinno zapalać nam w głowie czerwoną lampkę.

Większości zagrożeń moglibyśmy uniknąć zachowując po prostu zdrowy rozsądek przy korzystaniu z internetu. Wielokrotnie sami, sprytnie sprowokowani przez przestępcę wykonujemy działania, które pozwalają mu przejąć nasze dane czy kontrolę nad naszym komputerem lub smartfonem. Odczekajmy chwilę, zanim podejmiemy jakąkolwiek akcję.

Dobre zabezpieczenie pomoże na phishing

No i nie zaszkodzi wesprzeć naszej głowy dodatkowym, technicznym rozwiązaniem – jak CyberTarcza. Blokuje ona dostęp do potencjalnie niebezpiecznych stron i w wielu przypadkach zapobiegnie kradzieży ze smartfonów loginów i haseł do Waszych kont bankowych, służbowych maili czy firmowych dokumentów.

Powiecie: „po co CyberTarcza, mam przecież antywirusa?”. Dobrze, że masz antywirusa, jednak pamiętaj, że blokuje on zagrożenia, gdy te już pojawią się na Twoim smartfonie urządzeniu. CyberTarcza natomiast robi to wcześniej.

Jak piszą eksperci w naszym ostatnim Raporcie CERT Orange Polska, ważne by pozbyć się automatyzmu. Do sieci przenieśliśmy przecież istotną część siebie – stało się to do tego stopnia rutynowe, że trzeba się chwilę zastanowić, zanim zdamy sobie sprawę, jak dużo rzeczy robimy w internecie. Uważajmy, a jeśli mamy wątpliwości, nie wstydźmy się ich skonsultować i nie czytajmy długich informacji na szybko, albo gdy jesteśmy zmęczeni. Nic się nie stanie, gdy poczekamy – świat się nie skończy. Zastosowanie CyberTarczy daje nam dodatkowe zabezpieczenie.

A jak rozpoznać te fałszywe wiadomości, na co zwracać uwagę, jak się chronić? Obejrzyjcie film.

Udostępnij: Jak chronić się przed phishingiem? (nie)Bezpieczna Sieć, #15

Bezpieczeństwo

Psychologia i phishing: Jak łatwo nas oszukać

11 lipca 2019

Psychologia i phishing: Jak łatwo nas oszukać

Wakacje w pełni, przestępcy nieco spokojniejsi, więc i lektura na blogu nieco… inna. Pomyślałem sobie, że w zasadzie mógłbym tym z Was, którzy nie zaglądali do najnowszego Raportu CERT Orange Polska podsunąć niejako pod nos 🙂 jeden z moich tekstów z niego. Może przekonać Was do zapoznania się z treścią całego raportu (a także tych z lat wcześniejszych)? Skąd taki temat materiału? Cóż, czasami warto sięgnąć do podstaw naszego wykształcenia :), tym bardziej, że akurat phishing to ten aspekt, gdzie cyberbezpieczeństwo i psychologia spotykają się i mogą uścisnąć… hmm, dłonie?

Za dużo informacji

24 godziny. Jeśli liczyć, że na sen poświęcamy 1/3 doby, pozostaje 16 godzin, gdy funkcjonujemy na mniej lub bardziej szybkich obrotach. 960 minut, podczas których pierwsze informacje dostajemy zazwyczaj tuż po pobudce, biorąc do ręki telefon. Potem reklamy w radiu, kolejne newsy w sieci, przejrzenie mediów społecznościowych, zadania w pracy, rozmowy ze znajomymi, czasami jeszcze telewizja. Jest tego za dużo. To, że nie głupiejemy w natłoku atakujących nas zewsząd informacji to zasługa naszego mózgu. Ewolucja nauczyła go „chodzić na skróty”, co z jednej strony na co dzień przynosi nam wiele dobrego, z drugiej jednak – świadomość tego pomaga też cyberprzestępcom. Ludziom, którzy chcąc wykraść nasze loginy, hasła, czy wrażliwe dane po to, by w łatwy i szybki sposób się dorobić. I którzy są w pełni świadomi tego, jak łatwo oszukać nasz mózg.

Mózg jak… antywirus?

Jeśli przyglądaliście się dokładnie mechanizmom, jakie stoją za funkcjonowaniem oprogramowania antywirusowego, znane jest Wam pojęcie heurystyki (umiejętność wykrywania nowych faktów oraz znajdowania związków między faktami, zwłaszcza z wykorzystaniem hipotez. Na podstawie istniejącej wiedzy stawia się hipotezy, których nie trzeba udowadniać – za Wikipedią). W przypadku antywirusa błędne zakwalifikowanie pliku jako złośliwego skończy się co najwyżej false positivem, nie czyniąc nam wielkiej szkody. Z mózgiem nie jest jednak tak łatwo. Jeśli on użyje heurystyk, to w chwili, gdy zdamy sobie sprawę z tego, iż źle zakwalifikowaliśmy daną sytuację, może się okazać – i najczęściej właśnie tak będzie – że jest już za późno. Tu nie skończy się na false positivie, szkoda zapewne okaże się znacznie większa.

Dlaczego w ogóle nasz mózg wybiera „drogę na skróty”? Na wysokim poziomie po to, by uniknąć zalania informacjami (o tym wspominałem wyżej), na niższym zaś, by uniknąć czegoś, co nazywam syndromem „osiołkowi w żłoby dano”, jak w wierszu  Aleksandra Fredry o tym samym tytule. Sprowadźmy sytuację na najniższy możliwy poziom. Przychodzimy do sklepu po zakupy i wybieramy… niech będzie, że kiełbasę. Nie zdarza się przecież, że szczegółowo analizujemy skład każdej z nich, procent użytego mięsa, charakter wypełniaczy… Znaczna większość z nas, jeśli lubi podwawelską, to po prostu weźmie podwawelską! Przecież nikt się nad tym nie zastanawia. Po prostu pomaga nam w tym na poziomie podświadomości nasz mózg. Absolutnie niezależnie od nas.

„Takie maile już były”

Weźmy przykłady najpopularniejszych phishingów z 2018 roku:

  • „fakturę” od dostawcy usług telekomunikacyjnych
  • informację o opłaconej (sporą kwotą pieniędzy) przesyłce kurierskiej

Skoro regularnie trafiają do nas faktury od naszego dostawcy, to z jakiej racji ta ma być inna? Przypomnijcie sobie jak często faktycznie przyglądacie się mailowi, który do Was przyszedł? No bo przecież od Orange, obrazki takie same, termin podobny, co może pójść nie tak? Kojarząc podświadomie przychodzącego maila z podobnymi otrzymywanymi przez nas wiadomościami, mózg nie będzie marnował energii na zastanowienie się, czy aby na pewno jest on prawdziwy. Przesada? Pomyślcie więc zatem, co się stanie, gdy domniemanym nadawcą wiadomości, która do Was trafi, będzie firma, z której usług nigdy nie korzystaliście? Reakcja będzie zupełnie inna. Pomyślicie: „Czy oni oszaleli?”, a Wasza uwaga skupi się na wyglądzie i treści maila, co od razu pomoże wykryć oszustwo.

Efektywne radzenie sobie z phishingiem wymaga sporej samokontroli, a „sprawcą” jest heurystyka reprezentatywności, która powoduje, iż „klasyfikujemy obiekt na podstawie jego podobieństwa do typowego przypadku, który jest nam znany” (ponownie Wikipedia).

„Przecież ja nic nie płaciłam/em?”

Maile „od kurierów” to jedne z najpopularniejszych scamów ostatnich lat. Przestępcy dostosowują się jednak do rosnącej świadomości użytkowników, sięgając do coraz to bardziej wyrafinowanych psychologicznych tricków. Przyznajcie sami – sposób „na potwierdzenie wysłania przesyłki” działa już  na coraz mniej osób, a sytuacja, gdy dostajemy maila o przesyłce, której nie zamawialiśmy, wywołuje co najwyżej parsknięcie śmiechem. Co jednak, gdy trafi do nas mail o przesyłce, którą już opłaciliśmy? Co gorsza, „kosztowało” nas to kilka tysięcy złotych? Otóż to – klikniemy czym prędzej w link, bo może jeszcze da się to wycofać!

I tu wita nas heurystyka dostępności, czyli „przypisywanie większego prawdopodobieństwa zdarzeniom, które są łatwo dostępne świadomości i/lub nacechowane silnymi emocjami” (Wikipedia). Bo przecież w internecie tyle piszą, że ludzi okradli przez sieć, bo przecież znajomy znajomego też miał! Jeszcze gorzej, jeśli sytuacja kradzieży przy użyciu internetu zdarzyła się komuś z naszej rodziny, co tym bardziej uwiarygadnia w naszych oczach (czy raczej – oczywiście podświadomie – naszym mózgu) świadomość, iż musimy się czym prędzej ratować! Efekt będzie oczywiście odwrotny.

Jak sobie z tym poradzić?

Na pewno nie rezygnować z internetu i nie demonizować związanych z nim ryzyk, nie zmieniają one bowiem tego, że internet w olbrzymim stopniu ułatwia nasze codzienne życie. Kluczowym sposobem wydaje się być pozbycie się automatyzmu. Przez ostatnie kilkanaście lat do sieci przenieśliśmy istotną część siebie – co więcej, stało się to do tego stopnia automatycznie, że trzeba się chwilę zastanowić, zanim zdamy sobie sprawę, jak dużo rzeczy robimy w internecie. Uważajmy, a jeśli mamy wątpliwości, nie wstydźmy się ich skonsultować z kimś, kto lepiej ”umie w internety”. No i nie czytajmy długich informacji na szybko, albo gdy jesteśmy zmęczeni. Nic się nie stanie, gdy poczekamy nawet do rana, świat się nie skończy. Po prostu wyróbmy u siebie przyzwyczajenie, by we wszelkich potencjalnie podejrzanych sytuacjach po prostu zwolnić. Kilka minut więcej dziennie może oszczędzić wiele dni stresu.

Udostępnij: Psychologia i phishing: Jak łatwo nas oszukać

Bezpieczeństwo

Nieprawdziwa faktura i erotyczne anonse

4 lipca 2019

Nieprawdziwa faktura i erotyczne anonse

Praca w CERT Orange Polska łączy się z co najmniej kilkoma wyjątkowymi rzeczami 🙂 Jedną z nich jest bez wątpienia możliwość praktycznie bezpośredniego dostępu do informacji o tym, co przestępcy usiłują robić w sieci Orange Polska. I o ile ostatnio faktycznie ilościowo zrobiło się nieco spokojniej, o tyle warto zwrócić uwagę na dwa szczególnie popularne ostatnio wśród przestępców typu ataków.

„Faktura” wiecznie żywa

Rozpoczęta w poniedziałek nie do końca udanym mailem seria „faktura od Orange” z dnia na dzień wygląda coraz lepiej (choć na szczęście jeśli zwracacie uwagę na przychodzące do Was maile, przypominające oficjalne, powinniście się zorientować). Niezależnie od tego, jak bardzo źli ludzie się postarają, pamiętajcie o tym, że nasze faktury zawierają strefę bezpieczeństwa. Jeśli dokument, który otrzymaliście rzekomo od nas, nie zawiera Waszego imienia i nazwiska oraz numeru klienta – skasujcie go bez klikania, a najlepiej, jeśli wcześniej wyślecie go jako załącznik na adres cert.opl@orange.com. Tu akurat przestępcy mają łatwo – treść naszego dokumentu z fakturą wystarczy po prostu skopiować. Warto pamiętać, by w każdym mailu (nieważne, czy od Orange Polska), patrzeć na adres nadawcy, nazwę i rozszerzenie załącznika. Chwila uwagi może oszczędzić nam mnóstwo czasu.

Seks i zakłopotanie

Sex sells. Tak samo jak seks zazwyczaj „sprzeda” nawet najpośledniejszej jakości tfu-rczość, tak możemy być pewni, że oparcie niezbyt wyrafinowanego phishingu o obszar erotyczny może przynieść przestępcy całkiem niezły efekt. W ostatnich tygodniach dość regularnie obserwujemy kolejne ataki oparte o schemat, który można by określić mianem „hybrydowego”: najpierw informacja o zapisaniu nas do serwisu z anonsami (i drogimi SMSami Premium, wysyłanymi każdego dnia), następnie wędka w postaci możliwości wypisania się (pod warunkiem, że zrobimy to bardzo szybko), no i – na koniec – konieczność „potwierdzenia tożsamości” przelewem na drobną kwotę. Jeśli pierwszy SMS z różnych powodów wprawił nas  w zakłopotanie, zazwyczaj będziemy chcieli szybko usunąć ślady… czegoś, czego nie zrobiliśmy. W efekcie nie zauważymy, że domniemana bramka płatności, której mamy użyć, jest fałszywa. Zorientujemy się dopiero, gdy na koncie bankowym pokaże się nam okrągłe ZERO.

Co robić?

To, co zawsze. Nie robić nic na szybko, wyrobić w sobie wewnętrzną ostrożność przy tego typu mailach. Zawsze warto poświęcić nawet minutę czasu, jeśli ma nam potem oszczędzić wielo(tygo)dniowych nerwów. Tym bardziej teraz, gdy zaczęły się już wakacje i w klimatach wypoczynkowych opuszczamy naszą „mentalną gardę”. Przestępcy właśnie na to czekają.

Udostępnij: Nieprawdziwa faktura i erotyczne anonse

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej