Odpowiedzialny biznes

Od 10 lat wspieramy dzieci bohaterów

22 października 2020

Od 10 lat wspieramy dzieci bohaterów

Mama Rafała była policjantką i zginęła na służbie, kiedy skończył 4 lata. Tata Karoliny i Aleksandra był strażakiem – miał wypadek podczas służby. Ich świat zawalił się z dnia na dzień. Stracili rodzica, a wraz z nim poczucie bezpieczeństwa i jego miłość. Aby mogli normalnie żyć, uczyć się i realizować swoje marzenia korzystają ze wsparcia Fundacji „Dorastaj z Nami”.

Pewnie nie każdy z Was kojarzy tę fundację. Nie jest medialna, ani głośna, ale robi rzeczy wyjątkowe. Od 10 lat wspiera dzieci bohaterów, którzy zginęli lub zostali poszkodowani na służbie – policjantów, żołnierzy, strażaków, czy ratowników górskich. Fundacja pomaga im w rozwoju i edukacji. Nie chodzi o jednorazową pomoc, ale wsparcie, które trwa latami. Do usamodzielnienia się. Podopiecznych Fundacji jest 255 z całej Polski i w różnym wieku. Proszę zobaczcie niektóre ich historie.

Jestem dumny, że Orange Polska był jednym z założycieli fundacji i do dzisiaj – wraz w innymi firmami – jest zaangażowany w jej działania. Dzięki wspólnej pracy dzieci bohaterów będą miały lepszą przyszłość. Swoją cegiełkę w tej pomocy dołożyli też wybitni dziennikarze, którzy w 10 rocznicę powstania Fundacji „Dorastaj z Nami” przygotowali książkę „Śmierć warta zachodu”. Jest to zbiór wywiadów, esejów i reportaży, których tematem jest służba – dla kraju i dla drugiego człowieka. Warto przeczytać!

Udostępnij: Od 10 lat wspieramy dzieci bohaterów

Sieć

Z trzech słupów do domu czyli światłowód dla 11-letniego Piotrka

14 września 2020

Z trzech słupów do domu czyli światłowód dla 11-letniego Piotrka

„Nazywam się Piotr, mieszkam w Warszawie i mam 11 lat. Zauważyłem, że na mojej ulicy na trzech słupach jest zawieszony światłowód. Od kilku miesięcy tam wisi i w ogóle nie posunął się dalej w kierunku mojego domu…” Tak zaczepnie zaczyna się odręcznie napisany list, który trafił na skrzynkę rzecznika. Dostaję sporo e-maili, ale muszę przyznać, że taki wstęp był frapujący.

 

Młody człowiek miał pomysł, żeby zwrócić na siebie uwagę – pomyślałem. Przeczytałem raz, potem jeszcze raz. Wiem, że nie zawsze można spełnić oczekiwania wszystkich chętnych na światłowód. To nie jest tylko kwestia naszych chęci, ale możliwości inwestycyjnych, lokalizacji i kilku innych warunków. Z doświadczenia wiem,  że technicy Orange Polska wiele razy robili prawdziwe cuda, żeby doprowadzić klientom światłowody do ich domów i firm.

„Bardzo chciałbym mieć światłowód. Potrzebuję go do nauki i grania. Gdy byłem w Bieszczadach to widziałem światłowody w małych miasteczkach i wsiach” – argumentował 11-latek. Trudno zaprzeczyć, zakładamy światłowody w wielu miejscowościach małych i dużych, tyle że nie sposób wszędzie i jednocześnie. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że zwłaszcza teraz w czasach Covid-19, najszybszy internet bardzo się przydaje.

„Mój dom jest na osiedlu gdzie mieszka kilka rodzin i wszyscy potrzebują światłowodu” – dalej przekonywał Piotrek. Zresztą, jak najbardziej słusznie z ekonomicznego punku widzenia. Też o tym wiemy.

Nie pozostało nam nic innego jak spróbować spełnić prośbę Piotrka. I udało się. W ubiegłym monterzy Orange Polska zainstalowali w jego domu światłowód. Od razu podłączyliśmy też całe osiedle, co uczyniło inwestycję racjonalną biznesowo.

Bardzo cieszę się, że tym razem udało się pomóc Piotrkowi i  jego sąsiadom. Miłego korzystania.

Udostępnij: Z trzech słupów do domu czyli światłowód dla 11-letniego Piotrka

Odpowiedzialny biznes

Połączyła ich pasja do drukowania i pomagania

2 czerwca 2020

Połączyła ich pasja do drukowania i pomagania

Wyprodukowali ponad tysiąc przyłbic dla szpitali, przychodni i domów pomocy społecznej. Część z nich pojedzie w paczce pomocowej do… Peru. Doszli do takiej wprawy, że jedną przyłbicę drukują w 30 minut. Wolontariusze Orange Polska świetnie wykorzystują wiedzę i umiejętności, żeby pomagać potrzebującym.

– Kiedy wybuchła pandemia przeczytałam, że FabLab Powered by Orange w Gdańsku, prowadzony we współpracy z Fundacją Orange, zaczął produkować przyłbice. Pomyślałam, dlaczego nie moglibyśmy robić tego samego? Mamy wspaniałych chłopków, dla których drukowanie w 3D to pasja – wspomina Monika Pałuba, asystentka w zespole planowania biznesowego i łańcucha dostaw.

Można drukować 5 razy szybciej

Skrzyknęła ich, żeby pomysł przerodził się w czyny. Zebrała się grupa kilkunastu osób z Warszawy i okolic. Nie ukrywają, że inspiracją dla nich były zespoły, które organizowały się na Facebooku czy innych miejscach w Internecie. Wykorzystują własne drukarki, a za zgodą przełożonych także 3 firmowe. – W sieci można znaleźć wiele projektów, jak robić przyłbice – mówi Marek Brawański ekspert w wydziale zaawansowanych technologii mobilnych. – To nie jest jednak takie proste, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Trzeba zrobić wydruk z materiału, który można dezynfekować, zamówić lub wyciąć specjalną szybkę, oszlifować krawędzie i wszystko złożyć. Z Fundacji Orange dostaliśmy minigrant na zakup materiałów.

Nicolas Poprawski pracuje w Centrum Odnowy Produktów Orange Polska. Cały zespół mówi, to mistrz drukowania 3D. Ściągnął projekt przyłbic i zaczął go udoskonalać. – Pierwszą przyłbicę drukowałem w 2,5 godziny. Zawziąłem się, aby maksymalnie skrócić czas potrzebny na jej powstanie, zachowując wysoką jakość. Doszedłem do 30 minut i walczę dalej. Niektóre procesy czy oprogramowanie można jeszcze udoskonalić – tłumaczy. Samodzielnie wydrukował już ponad 500 sztuk. Na pracę przy nich poświęcił 350 godzin.

– Dla mnie prócz chęci pomagania to niesamowita nauka – przekonuje Mateusz Batok z działu walidacji i narzędzi odnowy urządzeń klienckich. – Mam drukarkę 3D dopiero od stycznia. Poznawałem materiały, oprogramowanie, projekty. Praca w takim zespole jest nie do przecenienia. To, co robi Nicolas niezwykle inspiruje.

Zrobione przez zespół przyłbice trafiły do kilku miejsc w Polsce. Używane są w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie, szpitalu w Siedlcach, Domu Pomocy Społecznej w Glińsku, Centralnej Wojskowej Przychodni Lekarskiej „CePeLek” i szpitalu w Kozienicach. Dodatkowo 100 sztuk trafiło do paczki pomocowej, która zostanie wysłana do Peru.

Wolontariusze Orange pracują wszędzie

Wolontariat w Orange jest jednym z liczniejszych w Polsce. W działania społeczne z Fundacją Orange angażuje się ok. 3,5 tys. pracowników rocznie. Kiedy nie było pandemii prowadzili zajęcia w szkołach, remontowali placówki i wspierali dzieci w trudnej sytuacji. Tylko w 2019 roku zrealizowali 380 inicjatyw dla 40 tys. potrzebujących. Od marca sytuacja diametralnie się zmieniła.

Zespół drukujący przyłbice jest jednym z wielu przykładów, kiedy nasi pracownicy swoje umiejętności i wiedzę mogą wykorzystać do pomagania. Pracują w nim: Mateusz Batok, Marek Brawański, Konrad Kamiński, Łukasz Kozmana, Monika Pałuba, Nicolas Poprawski i Konrad Zawadzki.

Aktualnie wolontariusze działają na rzecz dzieci z domów dziecka, zapewniając im sprzęt do zdalnej nauki, organizują obiady dla medyków i dzieci z ubogich rodzin, produkują przyłbice i szyją maseczki, wspierają jadłodajnie i domy pomocy społecznej, przekazując m.in. środki do dezynfekcji. W całej Polsce realizowanych jest teraz ponad 60 różnych akcji, w które włączyło się ponad 300 pracowników Orange. Fundacja Orange wspiera wolontariuszy organizacyjnie i finansowo – poprzez minigranty.

W kolejnych tygodniach przedstawię Wam następnych bohaterów-wolontariuszy. Każda, nawet mała pomoc czyniona z potrzeby serca, jest warta zauważenia i pokazania.

Udostępnij: Połączyła ich pasja do drukowania i pomagania

Odpowiedzialny biznes

Jestem dumna, że mogę pomagać

21 maja 2020

Jestem dumna, że mogę pomagać

Zaczęła pomagać w szkole dla dzieci z niepełnosprawnościami, kiedy sama była dzieckiem. Nie mogła patrzeć jak są krzywdzone. Wolontariuszką jest od ponad 20 lat. Beatę Gworek do pracy dla innych napędzają najprostsze słowa i emocje: „dziękuję”, przytulenie się, czy łzy szczęścia, kiedy wspiera potrzebującego człowieka.

Wrażliwość na innych ludzi

Miała 10 lat, kiedy wraz z innymi dzieciakami pojechała do Szczakowa (dzielnica Jaworzna na Górnym Śląsku), w którym była szkoła dla dzieci z niepełnosprawnościami fizycznymi i umysłowymi. – Pamiętam, że ktoś rzucił „chodźcie, zobaczmy debilki” – wspomina. – Ujrzałam biedne dzieci i postanowiłam się z nimi pobawić zamiast naśmiewać. Bardzo przeżyłam te chwile i jak wróciłam do domu postanowiłam, że będę tam przyjeżdżać częściej. Kiedy byłam już starsza pomagałam regularnie. Doprowadziłam nawet do tego, że zwolniono jedną z opiekunek, która źle traktowała swoich podopiecznych. Miałam po prostu odwagę aby opowiedzieć o tym, co widziałam dyrektorowi. Nigdy nie potrafiłam stać obok i przyglądać się cierpieniu innych – dodaje.

Beata Gworek pracuje w Orange Polska w Sosnowcu, dbając o usługi dla naszych klientów. Jest też wolontariuszką naszej Fundacji. Razem z zespołem 13 osób (plus ich rodziny) od wielu lat działa w różnych społecznościach, organizując wsparcie dla 11 ośrodków m.in. Domów Pomocy Społecznej, Domów Dziecka i Domów Pieczy Zastępczej. Razem przygotowują pikniki dla dzieci niepełnosprawnych ruchowo i lekkimi dysfunkcjami psychicznymi, wspierają seniorów i osoby pokrzywdzone przez los, czy robią paczki z niespodziankami dla dzieci na Mikołajki.

Seniorzy bardzo nas teraz potrzebują

W czasach pandemii, szczególnie zagrożoną grupą społeczną są seniorzy. Ze względów bezpieczeństwa niektórzy są całkowicie odizolowani od swoich bliskich. Inni boją się nawet ruszyć z domu ze względu na choroby, które mają. – To nas pchnęło do działania – mówi wolontariuszka.

Wolontariusze Fundacji Orange dla seniorów

Po krótkiej naradzie postanowili przygotować 60 paczek żywnościowych dla szczególnie potrzebujących pomocy seniorów. Zespół zrobił listę osób, ich potrzeb, zamówił artykuły i spakował do toreb. Wsparcie otrzymali od Fundacji Orange. Każda paczka składała się z: masła, mleka, mąki, cukru, kaszy, ryżu, makaronu, miodu, masła orzechowego, czekolady, ser żółtego, szynki, pasztetu, kawy i herbaty. Następnym krokiem były spotkania przy drzwiach domów seniorów, zachowując środki bezpieczeństwa.

Wolontariusz Fundacji Orange

– Podczas wręczania paczek spotkaliśmy się z różnymi reakcjami. Jedni nie dowierzali, że ktoś mógł o nich pomyśleć. Inni seniorzy nie bacząc na obostrzenia wręcz rzucali się nam na szyję serdecznie dziękując. W ich oczach dostrzegaliśmy zakłopotanie, łzy radości i szczęścia. Jesteśmy przekonani, że to nie była ostatnia taka akcja – zapewnia Beata Gworek.

Wolontariusze Orange są wszędzie

– W czasie pandemii nasz wolontariat nie mógł działać tak, jak zawsze. Wiele planowanych inicjatyw musieliśmy odwołać. Wolontariusze szybko odnaleźli się w tej rzeczywistości. W pierwszych dniach po ogłoszeniu izolacji rozdzwoniły się do nas telefony z pytaniami oraz konkretnymi pomysłami komu i jak chcą pomóc – informuje Magda Mierzwińska z Fundacji Orange, koordynatorka wolontariatu pracowniczego.

Nasi pracownicy działają na rzecz dzieci z domów dziecka, zapewniając im sprzęt do zdalnej nauki, organizują obiady dla medyków i dzieci z ubogich rodzin, produkują przyłbice i szyją maseczki, wspierają jadłodajnie i domy pomocy społecznej, przekazując m.in. środki do dezynfekcji. W całej Polsce realizują ponad 50 różnych akcji, w które włączyło się ćwierć tysiąca pracowników Orange. Fundacja Orange wspiera ich organizacyjnie i finansowo w ramach programu wolontariatu dla pracowników firmy.

W kolejnych tygodniach przybliżę Wam kolejnych bohaterów-wolontariuszy. Każda, nawet mała pomoc czyniona z potrzeby serca, jest warta zauważenia i pokazania.

 

Udostępnij: Jestem dumna, że mogę pomagać

Odpowiedzialny biznes

W czasach pandemii szyją, uczą i gotują dla innych. Nasi bohaterowie-wolontariusze Orange.

14 maja 2020

W czasach pandemii szyją, uczą i gotują dla innych. Nasi bohaterowie-wolontariusze Orange.

Organizują sprzęt do zdalnej nauki dla dzieci, obiady dla medyków i dzieci z ubogich rodzin, produkują przyłbice i szyją maseczki, wspierają domy pomocy społecznej. Wolontariusze Orange Polska pracują w całej Polsce. Epidemia tylko dodała im energii żeby pomagać innym.

Jak się chce, zawsze można pomagać

Kasia Bodora, jest menedżerem sosnowieckiego dystryktu Orange i wolontariuszką. – Kiedy musieliśmy zamknąć 10 z 15 naszych salonów w Centrach Handlowych, najgorsze co mogliśmy zrobić to siedzieć bezczynnie – mówi. – Na telekonferencji rzuciłam pytanie, jak możemy działać i pomóc? Wśród pomysłów pojawiło się szycie maseczek. Wbrew pozorom to nie było takie łatwe, jak się teraz wydaje. Sprawdziliśmy wśród pracowników, ile mamy maszyn do szycia i kto ma smykałkę do krawiectwa. Przeszukaliśmy internet, żeby wiedzieć jak szyć maseczki. Potem znaleźliśmy hurtownię, aby mieć z czego je robić. Wsparła nas Fundacja Orange. Szycie ruszyło z kopyta.

Wspólnymi siłami zespół uszył ponad 1000 maseczek. Trafiły do ośrodków opieki dla  seniorów, szpitali i pogotowia. W tym tygodniu część z nich wysłano do prowadzonej przez polskich duchownych misji w Peru.

– Jestem dumna, że wspólnie potrafiliśmy zmobilizować się do pracy dla innych. Co więcej, do akcji szycia przyłączyły się osoby spoza zespołu. Zaangażowaliśmy rodziny i sąsiadów. Usłyszeliśmy wiele podziękowań i to jest najlepszy dowód, że warto – przekonuje Kasia Bodora.

Pandemia nie zmieniła wolontariuszy Orange

Wolontariat w Orange jest jednym z liczniejszych w Polsce. W działania społeczne z Fundacją Orange angażuje się ok. 3,5 tys. pracowników rocznie. Kiedy nie było pandemii prowadzili zajęcia w szkołach, remontowali placówki i wspierali dzieci w trudnej sytuacji. Tylko w 2019 roku zrealizowali 380 inicjatyw dla 40 tys. potrzebujących. Od marca, w jednej chwili, sytuacja się zmieniła.

– Z podziwem i wzruszeniem patrzyłam, jak nasi wolontariusze ekspresowo wyczuli, co jest teraz najważniejsze i od razu zaczęli działać – przekonuje Magda Mierzwińska, Koordynatorka Wolontariatu Pracowniczego, Fundacja Orange. – Epidemia wpłynęła na kształt wolontariatu pracowniczego. Działania, które opierały się na interakcji, pracy zespołowej, spotkaniu z odbiorcami pomocy, nagle przestały być możliwe. Ale duch pomagania pozostał i wolontariusze przy wsparciu Fundacji przyłączyli się do walki z koronawirusem. Pomaganie wygląda inaczej, ale żyjemy w czasach, kiedy wszystko jest…inaczej. Oby na chwilę.

Realizujemy 50 akcji, przybywa kolejnych

To niezwykłe, że chociaż epidemia wpłynęła na życie nas wszystkich, to w ogóle nie zmieniła wolontariuszy i ich zaangażowania. Działania, które opierały się wcześniej na interakcji, pracy zespołowej, fizycznym spotkaniu z odbiorcami pomocy, po prostu dostosowali do sytuacji. Zaczęli tylko dostrzegać nowe potrzeby w swoich społecznościach powodowane epidemią. Ich zaangażowanie i pomysły wsparła Fundacja Orange.

Aktualnie wolontariusze działają na rzecz dzieci z domów dziecka, zapewniając im sprzęt do zdalnej nauki, organizują obiady dla medyków i dzieci z ubogich rodzin, produkują przyłbice i szyją maseczki, wspierają jadłodajnie i domy pomocy społecznej, przekazując m.in. środki do dezynfekcji. W całej Polsce realizowanych jest teraz blisko 50 różnych akcji, w które włączyło się oko. 240 pracowników Orange. Każdego dnia pomysłów na pomoc przybywa, będą się zmieniały i dostosowywały do tego, jak będzie wyglądać „postcovidowy” świat. Fundacja Orange będzie wspierać wolontariuszy organizacyjnie i finansowo – poprzez minigranty.

Warto pokazywać bohaterów

Szczerze podziwiam naszych bohaterów-wolontariuszy. Dlatego przez najbliższe tygodnie będę na blogu opisywał ich historie i pracę. Każda, nawet mała pomoc czyniona z potrzeby serca, jest warta zauważenia i pokazania.

 

 

Udostępnij: W czasach pandemii szyją, uczą i gotują dla innych. Nasi bohaterowie-wolontariusze Orange.

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej