Urządzenia

Samsung Note 8: wielki, śliczny i praktyczny

25 października 2017

Samsung Note 8: wielki, śliczny i praktyczny

Nie lubię rzeczy, które są modne. Jakiś taki przekorny jestem, ale to bez wątpienia był jeden z powodów, dla których nie było mi po drodze z Samsungami z serii Galaxy S. Drugim była ciężka, niczym mamut, nakładka graficzna. Od S6 zaczęło mi przechodzić. Note 8 natomiast to jeden z najlepszych telefonów, z jakich miałem przyjemność kiedykolwiek korzystać.

Precz z ramkami!

Nigdy nie potrafiłem zrozumieć marnotrawstwa miejsca i wielkich ramek w smartfonach, zza których wychylał się nieśmiało ekran. Ale to trochę tak, jak w cytacie przypisywanym Albertowi Einsteinowi:

Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić.
I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie,
że się nie da, i on właśnie to coś robi.

Najpierw LG ze swoim G6, a potem Samsung z S8, S8+ i właśnie Note 8 pokazały, że się da. Że można zrobić urządzenie, w którym ekran jest „przede wszystkim”, a nie „przy okazji”. Jak dla mnie, to posunięcie okazało się genialne. Starszymi Note’ami można było grać w pingponga (tylko z podkręcaniem byłoby kiepsko). Wielkie ramki sprawiały, że telefon wydawał się ogromny. W Note 8 nie mam takiego uczucia.

Samsung Galaxy Note 8 i rysik

Samsung Note 8 lepszy od tabletu

Paradoksalnie, tak jak S8 Plus wydawał mi się za wielki, tak liczący aż 6,3 cala(!) ekran najnowszego Note’a wydaje się być… normalny? Może to kwestia podejścia – Note 8 to urządzenie biznesowe, więc może powodować odczucia takie, jakbym wsiadał do Bentleya. Co z tego, że jest dużo – przede wszystkim ma być, i jest, wygodnie. Być może też dlatego, że z Plusa usiłowałem (bezskutecznie) korzystać jedną dłonią, do Note 8 podchodząc już z założenia jako do urządzenia „dwuręcznego”. Nie da się inaczej, po prostu.

Sam ekran jest bezkonkurencyjny. Nie ma się do czego przyczepić, choć bardzo chciałem: nasycenie, jasność, czernie – nic! Dodatkowo, fakt, iż mamy do czynienia z ekranem nie tylko wielkim, ale też w znanym z S8/+ formacie 18,5:9 powodował, że często nie chciało mi się sięgać po 8-calowy tablet i skróty meczów NFL, czy odcinki seriali, oglądałem na telefonie.

Samsung Galaxy Note 8

Smartfon przed duże Smart

Tego wszystkiego w mniejszej lub większej skali się spodziewałem, ale przynajmniej jednej rzeczy nie. Co prawda z takim wykorzystaniem możliwości ekosystemu Google kiedyś już się spotkałem, ale raz i nie wspomnę w jakim telefonie. Przyszedł do mnie SMS, w skrzynce widzę, że numer jest nieznany, nie mam go w kontaktach. Tymczasem okazało się, że to nie jest żaden problem – wchodząc w treść na dole zobaczyłem… imię i nazwisko nadawcy. Podobnie dzieje się, gdy dzwonimy lub odbieramy rozmowę z nieznanego numeru. Pojawia się wtedy ikonka „smart” i nazwa instytucji/rozmówcy wraz z informacją, czy numer jest znany z telefonów „spamowych”. Żadna magia – stawiam na dostęp do API Google i wyszukiwanie skojarzenia numeru z nazwiskiem, czy bazą zgłoszeń spamowych. Wciąż nie mogę się zdecydować, czy to bardziej creepy, czy pomocne.

Robi ładne zdjęcia, ale ja fotografem jestem przez małe f, więc nie spodziewajcie się zbyt dużo. Rozmywa tło, bardzo dobrze radzi sobie po ciemku i ma fajnego prawdziwego, nie cyfrowego, zooma. Co prawda skokowego, między x1 i x2, ale zawsze to coś, gdy nie musimy biegać z wyciągniętym przed siebie telefonem.

Rysika używałem przede wszystkim do robienia szybkich screenshotów (wycinając od razu to, co chcę), a czasami z przekory pisałem nim SMSy. I byłem w szoku, bo choć bazgrzę jak kura pazurem, Note’owy OCR jest świetny, musiałem się poprawiać 1-2 razy na 100 prób. No i ekran krawędziowy, wielbię od początku, gdy tylko się pojawił! Ten element tak jak rysik, ma fanów i hejt… tzn. ludzi, którzy uznają go za zbędny. Mnie w każdym „nie -Galaxy” go brakuje

Galaxy Note 8, czyli PC od Samsunga

Biznesmen, który wybierze Note 8, nie będzie żałował tej decyzji. Telefon działa idealnie, bez przycięć, niezależnie od tego, ile i czego otworzymy (najszybszy Exynos i 6 GB RAMu robią swoje). Biurowa magia zaczyna się natomiast, gdy włożymy go w stację dokującą DeX. Otwieramy mały, okrągły „statek kosmiczny”, podłączamy HDMI, dopinamy LANa, mysz i klawiaturę i ze smartfona robi się komputer. Z ekranem tak wielkim, jak nasz domowy (albo hotelowy) telewizor i mnóstwem możliwości w środowisku „niby-PC”. Ten zestaw to najlepszy przykład na to, że era post-PC to nie jest marketingowy bełkot. 30 sekund podłączania i mamy urządzenie klasy (i wydajności!) dobrego peceta. Z prezentacjami, XLSami, dokumentami tekstowymi, przeglądarką, itd. Nie mam problemu w wyobrażeniu sobie ludzi, dla których Note 8 z DeXem oznacza brak konieczności wożenia do domu ciężkiego laptopa.

Kiedyś nie lubiłem zbyt wielkich telefonów i nie przepadałem za Samsungami. Pora zmienić zdanie, bo Samsung Note 8 to smartfon bliski urządzeniu kompletnemu. Drogi? To pojęcie względne, mając odpowiednie pieniądze i alternatywę w postaci iPhone X nawet nie spojrzałbym się w stronę urządzenia z jabłkiem, które w mojej opinii potrafi zdecydowanie mniej. A czemu bliski? Bo o ile czytnik tęczówek działa bardzo dobrze, nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego po wpadce z S8 nowy Note wciąż ma czytnik odcisków palców w najgorszym możliwym miejscu.

P.S. widzieliście już ten film? Nie wiem czy wiecie, ale na blogu trwa konkurs, w którym można wygrać właśnie Note 8.

Udostępnij: Samsung Note 8: wielki, śliczny i praktyczny

Film

„Wałęsa. Człowiek z nadziei” – zbiorowa minirecenzja

27 września 2013

„Wałęsa. Człowiek z nadziei” – zbiorowa minirecenzja

Wczoraj wybrałem się na specjalny pokaz filmu „Wałęsa. Człowiek z nadziei” w ramach Orange kocha kino. Przyznam szczerze, że film mnie oczarował. Zapadł mi w pamięć i ciągle siedzi w głowie. Długo po seansie wymienialiśmy się ze znajomymi uwagami na temat tego filmu.
Czy warto pójść na ten film? Zdecydowanie tak! Dlaczego? Zapraszam do przeczytania opinii Artura Kurasińskiego (blog.kurasinski.pl), Grześka Ułana (Antyweb.pl) i Bazyl Lia (załóż w końcu bloga!;)

Lech Wałęsa to postać kontrowersyjna. Z jednej strony bohater i najbardziej znany Polak za granicą, z drugiej strony oskarżany o współpracę z SB. Film Andrzeja Wajdy nie jest laurką. Przytacza również ciemniejsze momenty historii, jednak pozwala bardziej zrozumieć jak i dlaczego się tak stało. Z drugiej strony pokazuje jak doskonale rozegrał negocjacje z komunistami.
Pokazuje szarą codzienność w nienormalnym kraju, który walczy z robotnikami i Kościołem. Gdzie wszystko, nawet wózek dla dziecka, trzeba załatwiać po znajomościach.
Nie będę pisał o Robercie Więckiewiczu oprócz tego, że jest genialny – idealnie wcielił się w rolę prezydenta. Rola Agnieszki Grochowskiej zachęciła mnie do zakupu książki Danuty Wałęsa – po raz pierwszy spojrzałem na ten dramatyczny czas przez pryzmat zwykłej rodziny. I chyba to jest jedna z największych wartości tego filmu.
To co najbardziej rzuca się w oczy to świetny montaż. W film wplecione są wstawki archiwalne czy z innych części tryptyku o „Człowieku z…”. Czasami trudno zorientować się co jest fabułą a co dokumentem.
No i muzyka! Nie spodziewałem się, że w filmie Andrzeja Wajdy usłyszę kapele z dzieciństwa: Tilt, Dezerter, KSU – ale ich muzyka i słowa pasują najbardziej do historii o walce z totalitarnym państwem. Obok tego filmu nie można przejść obojętnie, zostaje na długo w głowie i na pewno zobaczę go jeszcze kilka razy.
To świetna lekcja historii dla młodych, a dla starszych przypomnienie jak wtedy się żyło.

Artur Kurasiński (blog.kurasinski.pl)
„Film Wajdy jest bardzo dobrze wyważony od zachwytu nad postacią Wałęsy jako trybuna ludowego po pokazanie Lecha w sytuacjach domowych, wręcz intymnych. W rozmowie z Orianą Fallaci widzimy zarozumiałego bufona ale podczas negocjacji z wicepremierem Jagielskim wytrawnego gracza i negocjatora. Wałęsa to film o człowieku, który „nie chciał ale musiał” stanąć na czele 10 mln ruchu robotniczego. Bardzo ciekawy w kontekście niedawno wydanej książki jest wątek Danuty Wałęsowej – czasami miałem wrażenie, że to ona jest postacią pierwszoplanową. Gra aktorska, dialogi, montaż, muzyka – wszystko jest spójne, dobrze prowadzone, w odpowiednim tempie. Wajda zrobił film w zasadzie nie dla polskiego widza a raczej po to żeby postać i fenomen Wałęsy mogła zostać zrozumiana w końcu również za granicą. Film kończy się przemówieniem Wałęsy w Senacie USA. Prawdopodobnie nigdy już żaden Polak nie będzie tak autentycznie fetowany przez Amerykanów.”

Grzegorz Ułan (Antyweb.pl)
W 1980 roku miałem raptem 4 lata, ale pamiętam ciągle zasłonięte okna w domu. Zaglądałem wtedy zza zasłon i widziałem przetaczające się czołgi. Jako dziecko nie rozumiałem za bardzo co się wtedy działo, ale czuć było napiętą atmosferę w domu, ciągłe rozmowy rodziców o jakiejś godzinie policyjnej. Pamiętam za to już lepiej następne lata i stanie w kolejkach za cukrem, kawą itp. Jako dzieci byliśmy tzw. „staczami” jakich dziś znacie z historii o nowych iPhonach:). Oglądając ten film i czarno białe zajawki z historii tych wydarzeń niejako odświeżyło mi pamięć z tych wydarzeń, nie są mi więc obce, ale sam film pozwolił mi lepiej nakreślić istotę i wagę tych wydarzeń dla dzisiejszych czasów. To, że dziś dzięki tym ludziom żyjemy w innych lepszych czasach. Co do samego filmu, bezbłędna gra aktorska Roberta Więckiewicza. W pewnych momentach miałem problem z rozróżnieniem, kiedy to są zajawki z przeszłości z prawdziwym Wałęsą, a kiedy scena z filmu z Więckiewiczem. Bezbłędna rola, myślę, że jego najlepsza w karierze.

Bazyl Lia
Jestem gdańszczanką. Moi najbliżsi brali bezpośredni udział w wydarzeniach lat 70-tych i 80-tych na wybrzeżu. Cała nasza rodzina jest przesączona tym, co się wtedy działo. Może dlatego trudno nabrać mi dystansu do tej części historii naszej ojczyzny. I pewnie również dlatego, dla mnie osobiście, ten film powstał za wcześnie. Mam jednak świadomość, że dla świata może to być „ten”, najlepszy moment.
Doceniam fakt, że film zrobił Andrzej Wajda. Jeden z niewielu polskich twórców, który potrafi odtworzyć klimat i atmosferę tamtych czasów, z tak niezwykłym zaangażowaniem i osobistą troską. Powstał obraz, pełen emocji i świetnej gry aktorskiej, dzięki któremu każdy oglądający będzie miał szansę zobaczyć jak wyglądał upadek komunizmu w Europie Wschodniej. „Wałęsa. Człowiek z nadziei”, to piękna cegiełka w budowaniu świadomości historycznej współczesnych.

Udostępnij: „Wałęsa. Człowiek z nadziei” – zbiorowa minirecenzja

Film

Rock o filmie Jobs

29 sierpnia 2013

Rock o filmie Jobs

Nie lubię rzeczy, które są modne. Jakiś taki przekorny jestem, ale to bez wątpienia był jeden z powodów, dla których nie było mi po drodze z Samsungami z serii Galaxy S. Drugim była ciężka, niczym mamut, nakładka graficzna. Od S6 zaczęło mi przechodzić. Note 8 natomiast to jeden z najlepszych telefonów, z jakich miałem przyjemność kiedykolwiek korzystać.

Precz z ramkami!

Nigdy nie potrafiłem zrozumieć marnotrawstwa miejsca i wielkich ramek w smartfonach, zza których wychylał się nieśmiało ekran. Ale to trochę tak, jak w cytacie przypisywanym Albertowi Einsteinowi:

Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić.
I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie,
że się nie da, i on właśnie to coś robi.

Najpierw LG ze swoim G6, a potem Samsung z S8, S8+ i właśnie Note 8 pokazały, że się da. Że można zrobić urządzenie, w którym ekran jest „przede wszystkim”, a nie „przy okazji”. Jak dla mnie, to posunięcie okazało się genialne. Starszymi Note’ami można było grać w pingponga (tylko z podkręcaniem byłoby kiepsko). Wielkie ramki sprawiały, że telefon wydawał się ogromny. W Note 8 nie mam takiego uczucia.

Samsung Galaxy Note 8 i rysik

Samsung Note 8 lepszy od tabletu

Paradoksalnie, tak jak S8 Plus wydawał mi się za wielki, tak liczący aż 6,3 cala(!) ekran najnowszego Note’a wydaje się być… normalny? Może to kwestia podejścia – Note 8 to urządzenie biznesowe, więc może powodować odczucia takie, jakbym wsiadał do Bentleya. Co z tego, że jest dużo – przede wszystkim ma być, i jest, wygodnie. Być może też dlatego, że z Plusa usiłowałem (bezskutecznie) korzystać jedną dłonią, do Note 8 podchodząc już z założenia jako do urządzenia „dwuręcznego”. Nie da się inaczej, po prostu.

Sam ekran jest bezkonkurencyjny. Nie ma się do czego przyczepić, choć bardzo chciałem: nasycenie, jasność, czernie – nic! Dodatkowo, fakt, iż mamy do czynienia z ekranem nie tylko wielkim, ale też w znanym z S8/+ formacie 18,5:9 powodował, że często nie chciało mi się sięgać po 8-calowy tablet i skróty meczów NFL, czy odcinki seriali, oglądałem na telefonie.

Samsung Galaxy Note 8

Smartfon przed duże Smart

Tego wszystkiego w mniejszej lub większej skali się spodziewałem, ale przynajmniej jednej rzeczy nie. Co prawda z takim wykorzystaniem możliwości ekosystemu Google kiedyś już się spotkałem, ale raz i nie wspomnę w jakim telefonie. Przyszedł do mnie SMS, w skrzynce widzę, że numer jest nieznany, nie mam go w kontaktach. Tymczasem okazało się, że to nie jest żaden problem – wchodząc w treść na dole zobaczyłem… imię i nazwisko nadawcy. Podobnie dzieje się, gdy dzwonimy lub odbieramy rozmowę z nieznanego numeru. Pojawia się wtedy ikonka „smart” i nazwa instytucji/rozmówcy wraz z informacją, czy numer jest znany z telefonów „spamowych”. Żadna magia – stawiam na dostęp do API Google i wyszukiwanie skojarzenia numeru z nazwiskiem, czy bazą zgłoszeń spamowych. Wciąż nie mogę się zdecydować, czy to bardziej creepy, czy pomocne.

Robi ładne zdjęcia, ale ja fotografem jestem przez małe f, więc nie spodziewajcie się zbyt dużo. Rozmywa tło, bardzo dobrze radzi sobie po ciemku i ma fajnego prawdziwego, nie cyfrowego, zooma. Co prawda skokowego, między x1 i x2, ale zawsze to coś, gdy nie musimy biegać z wyciągniętym przed siebie telefonem.

Rysika używałem przede wszystkim do robienia szybkich screenshotów (wycinając od razu to, co chcę), a czasami z przekory pisałem nim SMSy. I byłem w szoku, bo choć bazgrzę jak kura pazurem, Note’owy OCR jest świetny, musiałem się poprawiać 1-2 razy na 100 prób. No i ekran krawędziowy, wielbię od początku, gdy tylko się pojawił! Ten element tak jak rysik, ma fanów i hejt… tzn. ludzi, którzy uznają go za zbędny. Mnie w każdym „nie -Galaxy” go brakuje

Galaxy Note 8, czyli PC od Samsunga

Biznesmen, który wybierze Note 8, nie będzie żałował tej decyzji. Telefon działa idealnie, bez przycięć, niezależnie od tego, ile i czego otworzymy (najszybszy Exynos i 6 GB RAMu robią swoje). Biurowa magia zaczyna się natomiast, gdy włożymy go w stację dokującą DeX. Otwieramy mały, okrągły „statek kosmiczny”, podłączamy HDMI, dopinamy LANa, mysz i klawiaturę i ze smartfona robi się komputer. Z ekranem tak wielkim, jak nasz domowy (albo hotelowy) telewizor i mnóstwem możliwości w środowisku „niby-PC”. Ten zestaw to najlepszy przykład na to, że era post-PC to nie jest marketingowy bełkot. 30 sekund podłączania i mamy urządzenie klasy (i wydajności!) dobrego peceta. Z prezentacjami, XLSami, dokumentami tekstowymi, przeglądarką, itd. Nie mam problemu w wyobrażeniu sobie ludzi, dla których Note 8 z DeXem oznacza brak konieczności wożenia do domu ciężkiego laptopa.

Kiedyś nie lubiłem zbyt wielkich telefonów i nie przepadałem za Samsungami. Pora zmienić zdanie, bo Samsung Note 8 to smartfon bliski urządzeniu kompletnemu. Drogi? To pojęcie względne, mając odpowiednie pieniądze i alternatywę w postaci iPhone X nawet nie spojrzałbym się w stronę urządzenia z jabłkiem, które w mojej opinii potrafi zdecydowanie mniej. A czemu bliski? Bo o ile czytnik tęczówek działa bardzo dobrze, nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego po wpadce z S8 nowy Note wciąż ma czytnik odcisków palców w najgorszym możliwym miejscu.

P.S. widzieliście już ten film? Nie wiem czy wiecie, ale na blogu trwa konkurs, w którym można wygrać właśnie Note 8.

Udostępnij: Rock o filmie Jobs

Odpowiedzialny biznes

Jak zrobić portal dla wszystkich

14 stycznia 2013

Jak zrobić portal dla wszystkich

Otrzymałam właśnie od Fundacji Widzialni nowiutki egzemplarz książki „WCAG 2.0 Podręcznik Dobrych praktyk”, której partnerem jest Orange. Dla niewtajemniczonych – skrót WCAG (Web Content Accessibility Guidelines) to międzynarodowy standard pokazujący, w jaki sposób serwisy internetowe powinny być przygotowywane, aby były dostępne dla jak największej liczby użytkowników wykluczonych cyfrowo. Standard ten obowiązuje w wielu krajach Europy, a od ubiegłego roku także polskie instytucje publiczne mają zgodnie z nim przygotowywać swoje strony internetowe.

Podręcznik nie tylko pomaga tworzyć strony www zgodnie ze światowym standardem WCAG, ale pokazuje nam w jaki sposób korzystają z Internetu osoby niewidome, niedowidzące, niesłyszące, starsze, które w codziennym życiu są narażone na tzw. wykluczenie cyfrowe. Ta książka to coś więcej niż podręcznik, to opowieść o komunikacji i wzajemnym rozumieniu się.  My również uczymy się tego porozumienia i we współpracy z Fundacją Widzialni zmieniamy  właśnie naszą stronę www.

e2e10d4184b4683c949c93d7a3dfdfd0252.jpg

Książka została wydana przez Fundację Widzialni i uzyskała patronat Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, Urzędu Komunikacji Elektronicznej i Uniwersytetu Śląskiego

Udostępnij: Jak zrobić portal dla wszystkich

Urządzenia

To nie Bond jest dziś prawdziwą gwiazdą

26 października 2012

To nie Bond jest dziś prawdziwą gwiazdą

Długo wyczekiwana premiera najnowszego filmu z serii o Bondzie już dziś! Daniel Craig powraca, a wraz z nim Jaguar XJ L, piękne kobiety i pyszne martini. Filmu jeszcze nie widziałam, ale z ręką na sercu mogę polecić Wam gadżet, który podobnie jak James Bond został przetestowany w Orange w ekstremalnych warunkach i egzamin ten zdał na piątkę. Więcej specyfikacji telefonu w tym miejscu. 

Xperia T jest wyposażona w ekran HD o przekątnej 4,6 cala (z technologią Mobile BRAVIA Engine), dwurdzeniowy procesor 1,5 GHz i system Android Ice Cream Sandwich. Telefon to także 13-megapikselowy aparat z możliwością nagrywania w rozdzielczości full HD oraz funkcją One touch działającą w technologii zbliżeniowej NFC.

Telefon wyróżnia się eleganckim wyglądem, tylna część obudowy pokryta jest gumowanym tworzywem, a czarna tafla ekranu i boczny panel wygięty w charakterystyczny łuk dają wrażenie obcowania z telefonem, w którym przy projektowaniu wygląd odgrywał naprawdę ważną rolę. A niestety coraz mniej ostatnio ładnych, klasycznych czarnych smartfonów.

Żeby w pełni docenić możliwośći telefonu Jamesa Bonda obejrzyjcie naszą wideorecenzję na orange.pl :]

 

Udostępnij: To nie Bond jest dziś prawdziwą gwiazdą

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej