Oferta

Darmowe rozmowy i GB w promocji na kartę

Beata Giska Beata Giska
04 września 2023
Darmowe rozmowy i GB w promocji na kartę

Na dobry początek nowego roku szkolnego przygotowaliśmy dla Was promocję w Orange na kartę. Skorzystajcie z darmowych rozmów, SMS-ów i MMS-ów bez limitu do wszystkich i 5 GB na 5 dni.  

Aby aktywować usługę:

  • klienci taryf Orange Free powinni wysłać SMS o treści SZKOLA pod bezpłatny numer 364 lub wejść do aplikacji Mój Orange lub na swoim koncie internetowym w zakładce Pakiety i Usługi aktywować promocję;
  • użytkownicy oferty Zawsze Bez Limitu powinni wysłać SMS o treści TORNISTER pod bezpłatny numer 364 lub włączyć w aplikacji Mój Orange. W tej taryfie będzie to jednak 2,5 GB + nielimitowane połączenia, SMS-y i MMS-y na 5 dni zupełnie za darmo.

Usługę można włączyć w dniach 4-8 września 2023 r. Prezent jest ważny przez 5 dni od dnia aktywacji. Jeśli posiadacie już aktywną usługę Rozmowy, SMS i MMS bez limitu + pakiet GB, to do obecnej usługi dodamy 5 dni ważności oraz 5 GB.

Regulamin promocji dostępny jest tutaj.


Oferta

Urządzenia, które przydadzą się uczniom i studentom

Beata Giska Beata Giska
04 września 2023
Urządzenia, które przydadzą się uczniom i studentom

Oprócz podręczników, zeszytów i przyborów szkolnych warto pomyśleć o odpowiednim sprzęcie, który pomoże w nauce. Wiemy przy tym, jak drogie są wyprawki szkolne, dlatego przeceniliśmy tablety, laptopy, smartfony.

Zobaczcie, jaką elektronikę polecamy na nadchodzący rok szkolny. Wybierzcie coś dla swoich pociech lub dla siebie. Oferta jest dostępna dla każdego.

Elektroniczna wyprawka

Laptopy, jakie rekomendujemy ze względu na dobrą cenę, a także parametry i funkcjonalności to m.in.: Huawei MateBook X Pro, HP 250 G9 z Norton Antywirus gratis czy gamingowy HP Omen 16 - dla tych, którzy po nauce lubią sobie pograć.

Tablety - premierę ma ciekawy model: HUAWEI MatePad 11.5 z klawiaturą w zestawie i słuchawkami FreeBuds SE2 w prezencie. Ma opcję filtrowania niebieskiego światła oraz ograniczenie migotania obrazu, co sprawia, że nie męczy się wzrok. Wśród tabletów polecanym nastolatkom oferujemy np.: Samsunga Galaxy Tab S8 series, Huawei MatePad SE, TCL Tab 11 NXTPaper z nową generacją „papierowego” wyświetlacza – mniej absorbującego oczy. Obniżki sięgają nawet ok. 1000 zł. Najkorzystniej nabyć je w opcji na abonament z Planem L.

Urządzenia dostępne są w naszym sklepie internetowym. Znajdziecie tam informacje o parametrach technicznych, cenach czy zniżkach.

Smartfony na nowy rok szkolny

Niedawno była premiera nowych Samsungów - Flipa i Folda, a już teraz są w obniżonej cenie. A poza tym, kupując jeden z tych modeli i decydując się na odsprzedaż swojego starego telefonu, można zyskać sporą zniżkę - nawet do 2000 zł. Do tego dochodzą ekologiczne atuty recyklingu i dania sprzętom drugiego życia, co jest bezcenne.

Wśród nowych promocji, które właśnie się pojawiły, warto zwrócić uwagę na przecenione modele: Xiaomi Redmi 9A 2/32 GB i Xiaomi Redmi Note 12 Pro 5G 6/128 GB w wybranych ofertach (plany mobilne oraz Orange Love – ceny różnią się w zależności od pakietu). Obniżki sięgną nawet 240 zł.

W dobrej cenie mamy iPhone'y. Przeceny obejmują: iPhone14 Pro 512 GB 5G, iPhone14 Pro Max 128 GB 5G, iPhone14 Plus 128 GB 5G, iPhone14 512 GB 5G oraz iPhone13 512 GB 5G. Największe zniżki można zyskać decydując się na Plan L w abonamencie.

Warto też zastanowić się nad słuchawkami (AirPods, Samsung Galaxy Buds2, Huawei Buds), które zapewnią ciszę w domu czy zegarkami (np. popularny Maxcom FW42 na każdą kieszeń) pomagającymi z organizacją zajęć i treningami. Inne urządzenia znajdziecie w specjalnej sekcji szkolnej z prezentami i gadżetami.

Jeśli chodzi o internet to bez wątpienia szybki światłowód przyda się do nauki i pracy. Tutaj zapraszam Was do oferty Back to school. Przypominam też, że dla studentów ruszyła promocja w Orange Flex.

Owocnych zakupów i miłej nauki.


Oferta

Co w gadżetach piszczy (48)

Michał Rosiak Michał Rosiak
02 września 2023
Co w gadżetach piszczy (48)

Skoro już tak rozkręciłem się z pisaniem o gadżetach (i wciąż celuję w odc. 50 jeszcze w tym roku!) to pomyślałem, że zamiast czekać, kiedy wpadną kolejne, podzielę się z Wami opinią na temat dwóch sprzętów, które w mojej gadżetowej „stajni” zagościły drogą zakupu, a nie testów.

W sumie gdyby spojrzeć na wcześniejsze 47 odcinków, bez problemu znalazłby w nich kilka – jeśli nie kilkanaście – sprzętów, które po testach spodobały mi się tak bardzo, że zdecydowałem się je kupić. W przypadku dwójki z dzisiejszych bohaterów nie było jednak nawet testów!

Kindle Oasis 3. W sam raz na bezludną wyspę

Choć w zasadzie nie, w przypadku Kindla trochę kłamię. „Trochę” – bowiem fanem e-czytania jestem od bardzo dawno, a druga edycja Oasisa to już mój piąty czytnik ze stajni Amazona. Jednak pierwszy wodoodporny, a przede wszystkim z większym, bo 7-calowym ekranem.

Czasami, gdy pada pytanie, jakie gadżety wziąłbym na bezludną wyspę, jako pierwszy zawsze wymieniam czytnik e-booków. Nie wyobrażam sobie życia bez czytania! Rzadko zdarza się rok, po którym „na rozkładzie” mam poniżej 30 książek (a i ponad 60 się kiedyś trafiło). Czytnik daje mi wygodę (nieważne ile książek mam w plecaku, ważą tyle samo!), a mojej bibliotece mobilność wyjątkowo wskazaną, gdy mieszka się w kawalerce.

Dlaczego Oasis? Zastanawiałem się nad Paperwhite 5 Signature Edition z racji na złącze USB-C, jednak przeważyło przyzwyczajenie do pierwszej wersji „Oazy”, której używałem przez kilka ostatnich lat. Seria Oasis to bowiem czytniki o asymetrycznej budowie – bardzo cienkie, z wygodnym zgrubieniem, które mieści baterię oraz fizyczne przyciski zmiany stron. Dla mnie to bardzo wygodne rozwiązanie, sprawia, że czytnik wydaje się smuklejszy i nie trzeba brudzić paluchami ekranu. Bateria jest mniejsza niż w Paperwhite’ach, ale i tak wystarcza na sporo czasu.

No i 7-calowy ekran! Robert Drozd napisał na Świecie Czytników, że mieści o 30% tekstu więcej niż sześciocalowce, jednak ja mam wrażenie, że jest go dwa razy więcej! Oczywiście przesadzam, ale faktycznie rzuciwszy okiem na Paperwhite’y moich synów mam wrażenie, że czytają ze znaczków pocztowych. Moje oczy po zmianie podziękowały mi też za automatycznie zmieniającą się barwę podświetlenia.

Fani papierowych książek – umyliście kiedyś książkę, gdy się Wam przypadkiem ubrudziła? No patrzcie, a Oasisa 3 można ;)

Brother VC-500W. Uruchom wyobraźnię

Z tym niewielkim urządzeniem wiąże się ciekawa historia. Otóż poprosiłem o podesłanie mi go na testy, by... oznaczyć, który ekspres w naszej firmowej kuchni ma być przeznaczony do kaw służbowych, a który do prywatnych. Tam, gdzie normalny człowiek weźmie Post-ita i przyklei – ja widzę okazję do pobawienia się nowym sprzętem.

I tak jak na co dzień Brother VC-500W by mi się nie przydał, tak oczyma duszy widzę mnóstwo osób, którym na jego widok zaświeciłyby się oczy. Ja np. drukowałem mojemu najmłodszemu synkowi naklejki z postaciami z Psiego Patrolu, ale tak naprawdę ogranicza nas tylko wyobraźnia. Ona, bo na pewno nie szerokość kaset z etykietami, dostępnych w pięciu rozmiarach, od 9 do 50mm. Naklejki na drzwi, na identyfikatory (np. konferencyjne), na pudełka do przechowywania różnych różności (Kubuś Puchatek byłby zadowolony), vlepki... No co tylko dusza zapragnie.

Przede wszystkim jednak Brother VC-500W to urządzenie mega intuicyjne, mam wrażenie, że Junior potrafiłby sam sobie tego Marshalla wydrukować. Aplikacja mobilna, wczytujemy obrazek, dopisujemy tekst, ustawiamy, wciskamy „Print”. Tyle. Nawet sama odetnie wydruk od taśmy. Nie miałem niestety możliwości sprawdzenia aplikacji na komputer – skonfigurowanie sprzętu zewnętrznego na firmowym komputerze to nie jest coś, co w dbającej o bezpieczeństwo korporacji da się łatwo zrobić.

Sama drukarka to sprzęt w zasadzie bezobsługowy. Nie ma mowy o tuszu, a jedynym materiałem eksploatacyjnym jest sama taśma. Tam dzieje się magia, bowiem pod wpływem ciepła ukryte w niej kryształy aktywują się, generując element w zażądanym kolorze. A efekt bez problemu da się pomylić z fotografią.

DJI Mavic Mini. Świat z innej perspektywy

W zasadzie nigdy nie zastanawiałem się nad tym, czy chciałbym mieć drona. Pewnie dlatego, że miałem wrażenie, że to sprzęt wielki, ciężki, drogi i wymagających jakichś licencji, czy egzaminów. I nagle, od słowa do słowa w rozmowie z kumplem okazało się, że na trzy z czterech kwestii odpowiedź brzmi: „nie”, a na czwartą: „nie tak bardzo”.

Drony DJI z serii Mini to bowiem bezzałogowe statki powietrzne/UAV (bo tak się formalnie nazywa dron), gdzie naczelnym celem inżynierów było stworzenie sprzętu ważącego... 249 gramów. Czemu tyle? Bo dopiero piloci UAV ważących 250g i więcej podlegają w Unii Europejskiej i USA bardziej rozbudowanym wymaganiom! Tymczasem „Miniaka” wystarczy zarejestrować i w widoczny sposób oznaczyć nadanym numerem. I tyle!

Zacznę od minusu. W zasadzie jedynego, bo nie mam wielkich wymagań w stosunku do drona. Jednak dopiero od Mini 2 DJI wyposaża swoje najmniejsze UAV w odrębną jednostkę sterującą. W moim niestety dron i aplikacja w telefonie tworzą sieć WiFi ad-hoc, a to znacząco ogranicza odległość, na jaką możemy odlecieć. Szczególnie w centrum miasta, gdzie elektromagnetyczny smog jest duży.

Poza tym to fantastyczna zabawka. Matryca 12 Mpix? Spoko. Filmy w 2,7k? A po co mi więcej, nie robię tego zawodowo. Słyszałem określenie, że Mini to „aparat smartfonu ze śmigłami” i absolutnie się zgadzam. Zabawa nim daje mi jednak mnóstwo radości i pozwala spojrzeć na świat ze znacząco innej perspektywy (dlatego zamiast zdjęcia gadżetu tutaj wolałem umieścić zdjęcie mojego wakacyjnego hotelu z wysokości 100m). Przez niemal pół godziny latania, bo na tyle wystarcza bateria, można zobaczyć bardzo dużo. A, że nie można oddalić się zbyt daleko? Cóż, prawo i tak wymaga, by UAV był zawsze w zasięgu wzroku.

A jeśli te gadżety Was nie do końca przekonują, ale zastanawiacie się, czy nie wzbogacić swojej floty „zabawek” – zajrzyjcie do naszego sklepu! Tam też znajdziecie sporo fajnych rzeczy.

Scroll to Top