Bezpieczeństwo

Niech się wstydzi ten, kto widzi? (0)

Michał Rosiak

20 września 2013

Niech się wstydzi ten, kto widzi?
0

W komentarzu pod moim ostatnim wpisem Neo przytoczył opinię Mariusza Kolonko o tym, jakoby Facebooka należało traktować jako: „największą sieć szpiegowska świata…”. Abstrahując od subiektywnego zdania na temat jej autora – jak podchodzicie do kwestii bezpieczeństwa informacji, które przesyłacie przez internet?

Szaleństwo rozpętane wokół rewelacji Edwarda Snowdena już powoli przycicha, można więc, nie poddając się zbytnio emocjom, zastanowić się nad tym, co dzieje się w sieci z naszym wirtualnym „ja”. Daleki jednak jestem od wcielania się w Jerry’ego Fletchera (świetna rola Mela Gibson w „Teorii Spisku” Richarda Donnera). Bo z jednej strony nie jest fajnie, kiedy mamy świadomość, że ktoś nas podsłuchuje. Z drugiej strony jednak, widziałem kiedyś bodaj na jakimś filmie młodą atrakcyjną kobietę, która w domu, w bloku, zwykła chodzić topless, a na uwagę: „Nie wstydzisz się, że ktoś Cię tak zobaczy?”, odpowiadała: „Niech się wstydzi ten, kto widzi!”.

Pomysł na ten wpis wpadł mi do głowy przy przeglądaniu Antyweba, gdy wpadłem na tekst Grzegorza Ułana o komunikatorze Wickr. Najpierw odezwał się we mnie freak: „Fajne, instaluję!”; potem bezpieczniak: „Zaraz zaraz, a co tak naprawdę dzieje się z tymi danymi?”; a na koniec doszedł do głosu rozsądek, mówiąc: „Przecież ja tego w ogóle nie potrzebuję!”. Mocne hasła – to jak najbardziej, informacje które nimi zabezpieczam bywają czasami nawet bardzo delikatnej natury – ale zwykła komunikacja przez maila, czy komunikatory?

Jeśli korzystamy ze środków cyfrowej komunikacji do przesyłania danych strategicznych dla firmy, niezależnie od jej wielkości, wtedy takie rozwiązanie na pewno się przyda, aczkolwiek jeśli mamy do czynienia z dużą korporacją, na pewno lepiej bym się czuł, wdrażając dedykowaną usługę, np. bazującą na Centrum Certyfikacji Signet, akredytowanym przez WebTrust, czyli zaufanym w skali światowej. W naszym przypadku rozwiązanie pod nazwą Bezpieczna Poczta pozwala na szyfrowanie wysyłanych maili, korzystamy też z rozwiązań ograniczających otwieranie, przesyłanie dalej, czy drukowanie wiadomości, bądź dokumentów. Co jednak, jeśli nie mamy planów, nie do końca zgodnych z kodeksem karnym? Co – poza poczuciem niesmaku – grozi mi, jeśli ktoś będzie miał wgląd do przesyłanych przeze mnie danych? Jeśli już naprawdę muszę przekazać komuś coś ważnego, mogę do niego zadzwonić albo – wiem, że to takie oldschoolowe, ale zaręczam, że to bardzo ciekawa forma – po prostu się spotkać. Jeśli mamy w sobie pierwiastek „Fletcheryzmu” i obawiamy się, że ktoś wyszarpie nam po drodze pendrive’a z danymi, można go przecież zaszyfrować.

A Wy? Jakie jest Wasze podejście?

Udostępnij: Niech się wstydzi ten, kto widzi?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Dom. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Sieć

Nowy prezes Orange Polska (0)

Wojtek Jabczyński

20 września 2013

Nowy prezes Orange Polska
0

Jak pewnie już wiecie od wczoraj mamy nowego prezesa Orange Polska. Po 7 latach Macieja Wituckiego zastąpił Bruno Duthoit. Nowy szef zdążył udzielić już kilku wywiadów. Co sądzi o Polsce i rynku? Jakie ma cele? Jakim jest człowiekiem? To wszystko przeczytacie m.in. na Telepolis.pl i natemat.pl. Kolejne rozmowy będą opublikowane po weekendzie w Rzeczpospolitej i Bloomberg Businessweek. Bruno Duthoit wszędzie, gdzie dotychczas pracował przede wszystkim rozwijał firmy. Doświadczenie na rynku telekomunikacyjnym ma ogromne. Jeśli chodzi o naszą firmę, to jego drugie, duże menedżerskie wyzwanie. W latach 2001-2006 był członkiem zarządu Telekomunikacji Polskiej. Odpowiadał za sprzedaż, marketing, obsługę klientów i strategię. Więcej informacji o nowym prezesie znajdziecie tutaj.

363488006e62b7a8141d27b86baf45783f9

Udostępnij: Nowy prezes Orange Polska
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Gwiazda. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

Legia-Europa 0:2 = 3 mln (0)

Jarosław Konczak

20 września 2013

Legia-Europa 0:2 = 3 mln
0

Wczoraj Legia przegrała dwa mecze. Jeden w Rzymie z Lazio 0:1. Drugi w siedzibie UEFA, również 0:1, bo na jeden mecz (przeciwko Apollonowi Limassol) europejska federacja zamknęła stołeczny stadion. Kary finansowe (150 tys Euro) plus straty z tytułu braku dochodów szacunkowo wyniosą ok. 3 mln złotych. A w grze jeszcze pozostaje wojewoda Kozłowski, i co na to kibice?. Kibice o czym pisał Marcin http://blog.orange.pl/sportowy/entry/kary-zamiast-punktow/ pokazali się w Rzymie znów od najgorszej strony.

Na boisku było niewiele lepiej. Według wloskiej prasy mieliśmy być europrzystawką Lazio przed derbami Rzymu i rzeczywiście byliśmy.  Białoniebiescy bez kilku podstawowych graczy przetrwali napór Legii w pierwszej połowie i w drugiej po strzeleniu bramki w większości kontrolowali sytuację. A Legia – jak ma strzelać gole, kiedy jedyny z przodu Saganowski jest całkowicie odcięty od podań, a jedyny, który potrafi szarpnąć to Kosecki. Bałkański zaciąg stołecznej drużyny tym razem bez pary „imponował” raczej przetrzymywaniem piłki niż konstruowaniem akcji. Wiele jednak nie brakowało, gdyby Kosecki w pierwszej połowie inaczej uderzył w sytuacji sam na sam byłoby 1:0 dla gości i mecz mógłby się potoczyć inaczej .Szansa była w tym, że Lazio zlekceważylo Legię. Drugi raz w Warszawie się to nie zdarzy. Z drugiej strony Legia pokazała, że mimo, że skazana na porażkę, ma szanse powalczyć i nie jest wyraźnie gorsza. Lazio jest w zasięgu, a więc w zasięgu są też inni grupowi rywale.

Udostępnij: Legia-Europa 0:2 = 3 mln
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Samolot. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej