;

Gaming

Nintendo Switch w 2021 roku – czy warto mieć? (3)

Bartosz Graczyk

18 maja 2021

Nintendo Switch w 2021 roku – czy warto mieć?
3

Nintendo Switch  łączy ze sobą dwa światy – konsoli przenośnej i stacjonarnej. Stworzyło zupełnie nowy nurt w świecie gamingu. Kupując urządzenie od tego producenta nie powinno się patrzeć na Sony, czy Microsoft. Czemu? Bo to zupełnie inny produkt, który oczaruje wyjątkowością. Czy warto zainteresować się konsolą w 2021 roku, aż cztery lata po wypuszczeniu urządzenia na rynek oraz premierze nowej generacji konsol?

Nintendo Switch – parametry

Nintendo Switch to konsola hybrydowa. Słowo „switch” z angielskiego oznacza zmianę i świetnie opisuje charakterystykę urządzenia. Lata doświadczenia Nintendo w produkcji konsol stacjonarnych np. Wii oraz tych mobilnych jak 3DS pozwoliły na połączoną kreację czyli Switcha.  Jeżeli jesteś kanapowcem to nie ma problemu abyś podłączył konsolę pod TV, jeżeli dużo podróżujesz to swoje ulubione gry możesz zabrać ze sobą. Koncepcja brzmi idealnie, ale czy taka jest?

Urządzenie było mocno ograniczone technicznie już w dniu premiery. Konstrukcja napędzana jest mobilnym układem graficznym Nvdia Tegra 4. Pozwala na generowanie obrazu w rozdzielczości 1280×720 na 6-calowym wyświetlaczu LCD. Teoretycznie nie jest to duża rozdzielczość, a fani mogą powiedzieć, że na tak małym ekranie nie jest to widoczne. Gdy się jednak przyjrzymy jesteśmy w stanie zauważyć pojedyncze piksele np: w Pokemon Let’s Go Evee czy Wiedźminie 3.

nintendo switch wiedzmin

Czym byłoby urządzenie mobilne w dzisiejszych czasach bez dotykowego ekranu? Tak jest i w tym przypadku. Wyświetlacz Switcha obsługuje multi-touch.

Mimo złącza USB-C urządzenie ładuje się dość długo, bo ok. trzy godziny. To starczy na kolejne…..trzy godziny grania. Niestety bateria o pojemności 4310 Mah ma ograniczenia.

Z rzeczy mniej ważnych, ale przyjemnych w urządzeniu znajduje się złącze mini-jack do podłączenia słuchawek oraz wyjmowana podstawka na urządzenie, która umili mobilne seanse np: w parku czy na wakacjach.

Co z funkcjami stacjonarnymi? Po podłączeniu do „docka” konsola wyświetla obraz na telewizorze w maksymalnej rozdzielczości FULL HD, a w niektórych grach obraz prezentowany jest w 60 klatkach na sekundę. Większość niestety ma zablokowany licznik na 30.

Nintendo Switch – kontrolery

Najciekawszym elementem konsoli są kontrolery. W podstawowym zestawie otrzymujemy dwa Joy-cony, które służą zarówno jako jeden kontroler, ale jednego można też podać gamingowemu partnerowi. To pozwala na granie w gry multiplayer lokalnie i gdziekolwiek chcemy. Wystarczy wyjąć z urządzenia kontrolery. Te wyposażone są w akcelerometr i żyroskop, co pozwala na śledzenie ruchu urządzenia. Mówiąc prościej – to również kontrolery ruchowe. Funkcjonalność pozwala na poszerzenie możliwości gamingowych, ale o tym później.

nintendo switch orange joy con

Nintendo Switch, a inne konsole.

Największą zaletą konsoli są jej gry. Mimo leciwych podzespołów zagramy na niej w największe hity…sprzed kilku lat.

Jeżeli chcecie grać w wysokobudżetowe gry multiplatformowe na Switchu to tylko w te starszej generacji, przygotowane na nowo dla tej konsoli. Kilka lat temu branża technologiczna głośno mówiła o Wiedźminie 3 wydanym na tę platformę. Z technicznego punktu widzenia było to niemalże niemożliwe, bo ledwo co konsole zeszłej generacji radziły sobie z wysokimi detalami przedstawionymi w grze. Wiedźmin 3 został zoptymalizowany pod omawianą konsolę, a co za tym idzie użytkownik gra na najniższej jakości tekstur. Sam jestem jej posiadaczem i muszę przyznać, że tej konsoli nie kupuje się dla grafiki. A zatem po co?

Nintendo Switch – wyjątkowe rozwiązania

Dla gier ekskluzywnych przeznaczonych tylko na Switch. Nie muszę wam tłumaczyć, czym jest Mario czy seria Pokemon. To legendy, dostępne tylko na konsolach Nintendo. Jednak to nie ekskluzywność gra rolę, a jakość. Gry na Nintendo Switch wykorzystują możliwości urządzenia do samego końca.

Przykładem jest Ring Fit Adventure, czyli zestaw do ćwiczeń przed telewizorem. Po zakupieniu gry i odpowiedniego akcesorium jesteśmy w stanie ćwiczyć w domu a jednocześnie grać. Pokonujemy przeciwników, walczymy z bossami, zbieramy punkty doświadczenia, czy wirtualną walutę, która wymieniamy na power-upy. To wszystko na ekranie telewizora, a przed nim jesteśmy my – wykonujący ćwiczenia. Kontrolery Switcha dzięki wbudowanemu żyroskopowi i akcelerometrowi mierzą nasz ruch. Mało tego potrafią nawet sprawdzić puls po ćwiczeniach. To tylko jeden z przykładów.

nintendo switch akcesoria ring fit

W Pokemon Let’s Go Pikachu/ Let’s Go Evee by złapać pokemona, należy wykonać ruch kontrolerem przypominający faktyczne rzucanie pokeballem.

Za pomocą Nintendo Labo VR Kit możemy zamienić nasze urządzenie w cokolwiek chcemy np: w wędkę czy pianino. Wystarczy odpowiednio złożyć kartony, które otrzymujemy w zestawie.


Ostatnio na łamach cyklu „Graczyk o grach” omawiałem zestaw do wirtualnej rzeczywistości. Nintendo idzie w innym kierunku. W kierunku rzeczywistości rozszerzonej. Co to oznacza? W Mario Kart Live: Home Circuit możemy ogrywać wyścigi gokartów w mieszkaniu. Mini gokart jeździ po wyznaczonych przez nas trasach, a my kontrolujemy go wraz z podglądem na konsoli.

Przedstawiłem wam najciekawsze tytuły, ale możliwości jest wiele więcej. To właśnie tym oryginalnym podejściem wyróżnia się omawiana dziś konsola. Granie na Nintendo Switch to doświadczenie unikalne i można powiedzieć, że ponadczasowe. Nie doświadczymy podobnych wrażeń na Playstation czy Xbox.  Niestety to unikalne podejście ma też swoje wady.

Wady Nintendo Switch

Największą wadą konsoli są jej niskie parametry. Faktycznie gry dedykowane na platformę wyglądają bardzo dobrze, ale również przez ich charakterystyczny design. Większość jest kolorowa i „pastelowa”. Często wykorzystują techniki cdell-shadingu do stworzenia „komiksowego” stylu graficznego. Dzięki temu ubytki wizualne są mało widoczne. Reszta np. omawiamy Wiedźmin wygląda znacznie gorzej. Osobiście uważam, że konsola jest idealna, ale do dedykowanych gier i doświadczenia unikalnej rozgrywki. Jeżeli w podróży chcemy zagrać w gry AAA to zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest Geforce Now, czy Xbox Game Pass Ultimate. To usługi streamingowe, a że internet mobilny w Polsce jest jednym z najlepiej rozwiniętych w Europie, to i granie mobilne powinno być przyjemne.

Prócz tego konstrukcja pozostawia wiele do życzenia. Analogi w Joy-conach dość szybko się psują, a kontrolery na rynku są dość drogie. Nie znam użytkownika Switcha, który by na to nie narzekał.

Konsola przenośna jest podatna na zarysowania, a szczególnie na ekranie. Narażamy obudowę na zniszczenia najczęściej nie w podróży, a podłączając urządzenie do „docka”.  Po wielu latach od premiery, Nintendo nadal nie naprawiło tej wady konstrukcyjnej.

Wspomniany „dock” nie ma wejścia Ethernet. Co za tym idzie konsolę do internetu podłączymy tylko przez Wi-Fi. Dlatego warto zainteresować się światłowodem od Orange, zwłaszcza z nowym Funboxem 6. W podróży pozostaje nam tylko udostępnianie internetu z telefonu. Konsola nie wbudowanego slotu na kartę SIM.

Last but not least nie skorzystamy z konsoli jako urządzenia multimedialnego. Nie posłuchamy na nim muzyki ze Spotify, czy nie obejrzymy odcinka na Netflixie. Switch nie posiada nawet wbudowanej przeglądarki. Jedyną aplikacją multimedialną jaką możemy pobrać na urządzenie jest Youtube. To tylko konsola i aż konsola.

Czy warto zainteresować się Nintendo Switch w 2021 roku?

Mimo ponad czterech lat, które upłynęły od premiery uważam, że Nintendo Switch to nadal całkiem dobra konsola, którą warto się zainteresować jeżeli poszukujemy unikalnego doświadczenia gamingowego. To idealne rozwiązanie jako prezent dla dziecka, czy sposób na rodzinnie spędzony czas. Unikalne gry na tej platformie dają wiele zabawy, której nie doświadczymy na innych konsolach.

Udostępnij: Nintendo Switch w 2021 roku – czy warto mieć?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Cup. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    emitelek 18:03 18-05-2021
    Kolejna zabawka, która robi z ludzi idiotów... Prezent dla dziecka??? Żałość!!! :P
    Odpowiedz
    • komentarz
      Wojciech Jabczyński 18:59 18-05-2021
      Cześć Emitelek. Wszystko jest dla ludzi, gry potrafią być uczące i rozwijające. Sztuką jest umiar, jak we wszystkim. Pozdrawiam
      Odpowiedz
  • komentarz
    pablo_ck 22:19 18-05-2021
    Fajna zabawka, czasem może i człowiek by się chwilę odsyredowal o zagrał w "Mario", ślę.....dla zabawy w gry "czasem" wystarcza mi mój smartfon. Ale tak....znam ludzi którzy wyciskają siódme poty że smartfonów grając na nich w gry, więc taka konsola to dla nich to prawdziwy skarb.
    Odpowiedz

;

Odpowiedzialny biznes

Dzieci w domu (1)

Monika Kulik

18 maja 2021

Dzieci w domu
1

Dzieci powoli wracają do szkół. Kolejne obostrzenia są zwalniane. Wracamy do normalności – ale czy będzie to ta sama „normalność” co wcześniej? Czy nagły powrót do starych zachowań i nawyków jest możliwy? Jak przygotować do tego dzieci ?

Jako firma telekomunikacyjne mieliśmy swój duży udział w tym, abyśmy mogli zdalnie uczyć się i pracować – ruch w naszej sieci w czasie pandemii zwiększył się znacznie.
Jako firma odpowiedzialna społecznie staraliśmy się zwracać uwagę na zasady odpowiedniego korzystania z sieci, z zachowaniem równowagi między byciem on- i off- line. Nasza Fundacja uczyła dzieci i nauczycieli jak efektywnie korzystać z nauki zdalnej. Wraz z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę mówiliśmy też o zasadach korzystania z sieci przez najmłodszych i domowych zasadach ekranowych. Natomiast na naszym portalu Razem w sieci pokazywaliśmy, jak zadbać o bezpieczeństwo dzieci w cyfrowym świecie.

Dzieci w domu

Stworzyliśmy też stronę – dzieci w domu z serią artykułów, w których mówimy jak pandemia wpływa na nas i nasze dzieci (zarówno te małe jak i większe). Pokazujemy, jak możemy im pomóc w organizacji nauki zdalnej, jak znaleźć balans między nasza pracą zdalną, a odpoczynkiem i życiem rodzinnym. Mówimy też o zagrożeniach jakie płyną ze spędzania zbyt długiego czasu dzieci przed ekranami (komputerów, telewizorów, smartfonów). Tłumaczymy, jak może to wpłynąć na ich samopoczucie psychiczne i fizyczne. I co najważniejsze – podpowiadamy co zrobić, by dziecko kończące naukę zdalną, nie upatrywało jedynej rozrywki w grach komputerowych, czy śledzeniu TikToka i FB.

Aby ułatwić rodzinie rozplanowanie dobrego dnia mamy też materiały do pobrania:
• Planer tygodniowy – do wypełnienia razem z dziećmi
• grafiki jak dbać o zdrowie psychiczne i fizyczne. Wszystko do wydrukowania i powieszenia w widocznym miejscu w domu.

Warto przeczytać też wywiad ekspercki z psycholożką dziecięcą – Moniką Chrapińską-Krupą, która mów jak pandemia wpłynęła na nasze dzieci, jak zmieniła ich relacje z rówieśnikami i otoczeniem społecznym. To ważne również teraz, gdy można będzie budować te relację w realu, w kontakcie twarzą w twarz. Zastanówmy się, jak w bezpieczny i rozważny sposób pomóc dzieciom w powrocie do spotkań z grupa przyjaciół w szkole i poza nią.

Konkurs

A na koniec konkurs! Zachęcamy rodziców do podzielenia się ich niezastąpionymi pomysłami, jak spędzać czas z dzieckiem. Co miesiąc wybieramy najlepsze propozycje i nagradzamy kartą podarunkową do Empiku na kwotę 100 zł. Szczegóły na stronie www.orange.pl/dzieci-w-domu.

 

Pomagajmy Gigabajtami

Udostępnij: Dzieci w domu
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Car. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 22:12 18-05-2021
    To co robicie dla dzieciaków jest super. Pandemia myślę że na chwilę się wyciszy, a na jesień znów będzie troszkę mieszała ona w naszym życiu. Ale mam nadzieję że damy radę. Jako człowiek pracujący od ponad roku na pierwszym froncie marzę o normalności i odpoczynku. Nie chcę żadnych dodatkowych PLN, bonusów, etc....chce wrócić do normalności, chociaż uważam że maseczki w centrach handlowych, lotniskach, kumunikacji zbiorowej zostaną z nami na długi czas.
    Odpowiedz

;

Urządzenia

Moto G50 – #rzutokiem (1)

Michał Rosiak

17 maja 2021

Moto G50 – #rzutokiem
1

Najtańszy telefon z 5G! Ciesz się błyskawicznym reagowaniem (…) procesora Snapdragon 480! Przyznam się Wam szczerze, że gdy dotarło do mnie pudełko z Moto G50, te dwa hasła nie wywołały we mnie przesadnego entuzjazmu. Ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że niesłusznie. Przez 3 dni wykonałem w jego kierunku #rzutokiem i jest naprawdę dobrze!

5G za grosze

Rzecz jasna ja z takiego telefonu nie chciałbym na stałe korzystać, ale to dlatego, że mam spore wymagania względem smartfonu. Przez kilka dni testów jednak nie wywoływał we mnie ani trochę dyskomfortu, a jestem sobie w stanie dać uciąć prawą rękę przy samym ramieniu, że rzesze dzieciaków korzystałyby z Moto G50 z uśmiechem na ustach.

Zacznijmy od tego, że na wyświetlaczu budżetowej Motki pojawiają się znaki „5G”, co na tak niskiej półce cenowej (poniżej 900 zł w wolnej sprzedaży) wciąż jest rzadkością. 5G z jednej strony grające rolę „lansu na dzielni” (przypominamy, mówimy o młodzieży 🙂 ), przede wszystkim jednak działające sprawnie i szybko, co widać przy korzystaniu z internetu. Zarówno przy oglądaniu, jak i grach online. Na pewno to zasługa praktycznie „gołego” Androida 11, z lekka i intuicyjną nakładką Moto My UX. Włączanie latarki potrząśnięciem telefonu, czy wyciszenie rozmowy przychodzącej obróceniem go, wreszcie zrobienie screenshota za pomocą dotknięcia trzech rozczapierzonych palców – to tylko niektóre z Gestów Moto. Genialne w swojej prostocie, ale jakoś nikt na to nie wpadł.

Wydajność zaskoczyła

W aspekcie gier zacierałem ręce, szykując kąśliwe teksty na temat tego, jak Moto G50 radzi sobie z wymagającym wydajnościowo i graficznie PUBG Mobile. Nie przydały się na nic, bo Snapdragon 480 i (zaledwie!) 4 GB RAMu bez problemów uciągnęły tę produkcję. Jasne, że rozdzielczość 720p przy 6,5-calowym ekranie szału nie zrobi. Nie dość jednak, że wszystko było widać, to jeszcze nawet przy ostrych strzelaninach w pełnych grafik lokacjach nic się nie „haczyło”. Obraz rzecz jasna jakościowo odstawał od choćby Mi 11 Ultra, ale nikt chyba nie spodziewał się podobieństwa. Jest tak, jak spodziewałbym się po urządzeniu za taką cenę. Może nawet trochę lepiej, bo w „budgetach” do tej pory nie było paneli o 90-hercowym odświeżaniu.

Poza tym Moto G50 to taka klasyczna „Motka”, podobna choćby do testowanej przeze mnie ostatnio G30. W codziennym użytkowaniu – choć specyfikacja wydaje się wskazywać inaczej – wydaje mi się wręcz lepsza od droższego modelu. Z przodu odporne na zachlapania szkło bez informacji o modelu w specyfikacji, na bokach aluminiowa ramka, z tyłu opalizujący plastik. Do tego delikatne gumowe etui, ładnie zlewające się z telefonem, subtelne wystarczająco, by nie zwracać nań uwagi. To dobra i miła praktyka ze strony producenta, że w dzisiejszych czasach dodaje etui w zestawie do każdego telefonu. Generalnie Moto G50 przesadnie nie wyróżnia się wyglądem, ale nie miałem też poczucia – hmmm – toporności? Jest naprawdę przyzwoicie.

Moto G50, czyli bateria ponadprzeciętna

Ponad przyzwoitość natomiast na pewno wybija się bateria. Myślałem, że 2 dni bez ładowarki to takie marketingowe gadanie, tymczasem faktycznie – odpiąwszy telefon od prądu w środę ok. 7.30, bez doładowywania (nie miałem pokusy odłożenie na ładowarkę indukcyjną, tego luksusu w żadnej Moto nie uświadczymy 🙁 ), w piątek chwilę po 8 rano zobaczyłem, że bateria doszła do… 1 procenta.

Wow. Just WOW.

Gorzej będzie jednak z szybkim ładowaniem. G50 daje sobie radę maksymalnie z prądem 15W, ale dołączona do zestawu ładowarka da z siebie tylko 10. No ale skoro i tak starcza na ponad dwa dni, dłuższe ładowanie nie powinno stanowić problemu.

Aparaty – jak zawsze na tej półce cenowej – radzą sobie nieźle w jasnym świetle. Moto G50 na papierze dysponuje trzema aparatami

48 MP, f/1.7, 0.8µm, PDAF
5 MP, f/2.4 (makro), 1.12µm
2 MP, f/2.4 (ToF)

jednak de facto korzystamy tylko z głównego. Z oglądaniem nocnych fotografii – mimo dłużej naświetlającego trybu nocnego – poprzestałbym na ekranie telefonu. Dla codziennego dokumentowania życia, czy wrzucania na social media, bez problemu wystarcza. No wysepka z obiektywami jest malutka i subtelna, a to w dzisiejszych czasach coraz rzadszy – nomen omen – obraz.

Podsumowanie

Moto G50 koło flagowca może… stała na wystawie. Co do tego nie ma dyskusji. Ale od telefonu za sporo poniżej 1000 złotych nikt nie oczekuje fajerwerków. Ale 5G, genialna bateria, zaskakująco dobra wydajność i niezły jak na tę półkę ekran powodują, że warto przyjrzeć się temu smartfonowi. I czytnik odcisków palców z tyłu, na logo Moto – zamiast  Tym bardziej, że znajdziecie go w naszym sklepie nawet za 35 złotych miesięcznie!

Udostępnij: Moto G50 – #rzutokiem
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Cup. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 18:17 17-05-2021
    Motorola odrobiła lekcje i zaczęła tworzyć bardzo fajne smartfony.
    Odpowiedz

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej