OSINT - inaczej Open Source INTelligence. Pod tą tajemniczo brzmiącą nazwą tkwi pozyskiwanie danych z otwartych źródeł, czyli tzw. Biały Wywiad. Kiedyś - aktywność kojarzona raczej z wywiadem gospodarczym. Szerszą popularność zyskała dzięki grupie Bellingcat, wykorzystującej OSINT w wyszukiwaniu sprawców zbrodni wojennych. Na co dzień natomiast źli ludzie używają jej do rozpoznania potencjalnych ofiar phishingu, dobrzy zaś - m.in. do poszukiwania tą drogą sieciowych przestępców.
Warszawska impreza to póki co jedna z niewielu konferencji na świecie poświęconych stricte OSINT-owi. W jej agendzie pojawiło się z grubsza pół na pół prelegentów angielsko- i polskojęzycznych, a zaczynała jedna ze światowych gwiazd w tej materii, szef popularnej wśród europejskich organów ścigania platformy OSINT Industries. Jak przystało na start, temat był wyjątkowo ciekawy, a dotyczył tego, jak OSINT-owcy wyśledzili członków bazującego w Irlandii międzynarodowego syndykatu przestępczego. Czasem wystarczy, by figurant użył swojego maila w ogólnodostępnym serwisie, po czym okazało się, że nick, który tam wykorzystał, da się znaleźć w Mapach Google. W tych samych mapach, w których... radośnie recenzował restauracje. Niestety - w Dubaju, który nieprzesadnie ochoczo wysyła przestępców do rodzinnych krajów. Nie mamy pewności? To przejrzymy zdjęcia z tych restauracji. O, niespodzianka! O ile ktoś, kto wygląda jak nasz figurant siedzi tyłem, to obok niego widzimy dżentelmena, który bez wątpienia jest jego również poszukiwanym przez DEA synem!
OSINT i HumInt w jednym stały domu
Nie będę rzecz jasna opisywał całej imprezy, bo z jednej strony - nie o to chodzi, a z drugiej - tak sobie myślę, że o ile żadna prezentacja nie była oznaczona jako "no media", to mam wrażenie, że większość prelegentów niekoniecznie chciałaby głośno mówić o tym, co pojawiało się na ekranach OSINT Shadows. Marcin Maj, na prowadzonym przez którego szkoleniu spędziłem dwa pełne wiedzy dni, trochę odromantyzował robotę OSINTowca. Choć w sumie takie sprowadzenie na ziemię niektórym mogłoby się przydać. To fajna robota, czasami też ją wykorzystuję wyszukując źródła kampanii phishingowych, czy też szukając dowodów, że fałszywe sklepy faktycznie są fałszywe, ale do geniuszy z Bellingcata nie śmiem się porównywać.
AI to zło? A gdzie tam, do OSINT-u całkiem się nadaje, czego dowiódł twórca legendarnej aplikacji Maltego, dr Leonida Reitano. Słuchając ppłk dra Tomasza Gołębiowskiego z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych czułem się jak na kartach szpiegowskiej powieści, gdy opowiadał o procedurach wypytywania w oparciu o kognitywny model Johna Buckleya. Podobnie jak Tomasz Broniś - były oficer Agencji Wywiadu, a obecnie prywatny detektyw. Jego "konikiem" był HumInt (human intelligence, wywiad osobowy/ludzi), a w trakcie zarówno prezentacji jak i późniejszego półtoragodzinnego warsztatu sypał zanonimizowanymi opowieściami z dawnej roboty. Dla mnie najlepszą prezentację pokazał tryskający charyzmą Robert "ProXy" Kruczek, który opowiadał o losach fizycznego pentestera-socjotechnika i m.in. tym, jak spokojną, wyważoną gadką załatwił wpuszczenie obcego faceta (czyli siebie) bez opieki do serwerowni atakowanej firmy.
Pierwszy i oby nie ostatni raz
9 godzin konferencji minęło jak z bicza strzelił. Sporo się nauczyłem, zrobiłem sporo zdjęć, zanotowałem informacje, nazwy i adresy wielu ciekawych narzędzi, które mi się w przyszłości przydadzą. W sytuacji, gdy tak wiele z naszego życia dzieje się w sieci, dla ludzi z Jasnej Strony Mocy wiedza dotycząca OSINT będzie coraz istotniejsza. Trzeba jednak pamiętać, że to działa w obie strony. Nie tylko źli ludzie zostawiają w sieci cyfrowe ślady. My też - dlatego jeśli szukamy przestępców, my też musimy na siebie uważać. Gdy podczas swojego warsztatu Piotr Oleksiak z Osintowni mówił, jak bardzo trzeba uważać, myślałem, że przesadza. Gdy jednak zdał obecnym sprawę z tego, że przykładowo poważny dealer narkotyków czując nasz oddech na plecach nie ma nic do stracenia... Cóż, mnie też zrobiło się gorąco. Potwierdzić, że rzekomy sklep nie istnieje, to jedno. Przeszkodzić komuś w milionowym biznesie i zostawić po sobie ślad? Faktycznie, trzeba bardzo uważać.
To był dobrze spędzony dzień. Mnóstwo wartościowej wiedzy. Wielu ludzi, którzy chętnie się nią dzielili. Gdy wspominany Piotr Oleksiak zapytał: "Kto robi w OSINT-cie?" - ręce podniosło kilka osób. Coś czuję, że gdy/jeśli spotkamy się za rok, będzie nas dużo więcej.

Michał Rosiak