Oferta

Pokaż jak kibicujesz – konkurs

Kasia Barys Kasia Barys
15 czerwca 2018
Pokaż jak kibicujesz – konkurs

Kibice to dwunasty zawodnik w zespole. Polscy fani pójdą za swoją reprezentacją „w ogień” i przejadą dla niej cały świat, byle tylko dopingować zawodników w ważnych meczach. Ci, którzy nie pojadą na mundial do Rosji mogą z całych sił kibicować przed telewizorem. Najlepiej w Orange TV w jakości 4K . Dla aktywnych kibiców mamy konkurs. Pokażcie jak wspieracie swoją drużynę. Zdjęcie lub wideo należy zgłosić poprzez aplikację na profilu Orange Polska na Facebooku. Możecie skorzystać ze specjalnego filtra na twarz, żeby dodać sobie elementy kibica. Do wyboru np. biało- czerwona czapka czy okulary. Na zgłoszenia przez Facebook czekamy do 28 czerwca, czyli do dnia, w którym zostanie rozegrany ostatni mecz grupowy. Co można wygrać? Domówkę z przyjaciółmi od Orange, podczas której możecie kibicować drużynom walczącym o 3 miejsce, w trakcie półfinałów i wielkiego finału. Dodatkowo do wygrania oprócz organizacji domówki jest telewizor 4K 55”. Wygrywają 4 osoby.

Link do regulaminu: https://www.facebook.com/notes/orange/dom%C3%B3wki-orange-w-4k/1955074874516316/


Odpowiedzialny biznes

Za co dostaliśmy Dobroczyńcę Roku?

Bartosz Rymkiewicz Bartosz Rymkiewicz
15 czerwca 2018
Za co dostaliśmy Dobroczyńcę Roku?

Zostaliśmy uhonorowani tytułem Dobroczyńcy Roku w kategorii „Projekt społeczny fundacji korporacyjnej” Kapituła doceniła FabLab powered by Orange, który prowadzimy wspólnie ze Stowarzyszeniem Robisz.to.

– Jako największa polska firma telekomunikacyjna nie tylko zbliżamy miliony Polaków, ale też staramy się inspirować ich do twórczego korzystania z nowych technologii. Nasza Fundacja od kilkunastu lat bardzo aktywnie pomaga w tej cyfrowej edukacji. Nowoczesne technologie dają niesamowite możliwości. W FabLab powered by Orange wspólnie ze stowarzyszeniem Robisz.to pokazujemy, że każdy może zrobić coś z niczego i nauczyć się pozornie skomplikowanych rzeczy, jak np. druk 3D. Cieszę się, że jury i internauci docenili nasze działania – komentuje Jean-François Fallacher, prezes Orange Polska.

Przypominamy – FabLab powered by Orange to multimedialne centrum, które funkcjonuje w sercu Warszawy (Twarda 14/16). Dedykowane jest wszystkim miłośnikom nowych technologii i szeroko rozumianego trendu DIY (Do It Yourself). Każdy odwiedzający może wziąć udział w warsztatach i nauczyć się między innymi drukowania w 3D, czy obsługi plotera laserowego.

Proteza ręki stworzona dzięki FabLab

W ramach FabLabu prowadzimy też projekt Maker Women, pomagając ambitnym kobietom w realizacji własnych projektów. Laureatka pierwszej (z trzech) edycji – Magda Zaraś pracuje nad w pełni funkcjonalną protezą ręki z drukarki 3D, która jest znacznie tańsza w produkcji niż powszechnie stosowana. To tylko jeden z kilkudziesięciu inspirujących przykładów.

Wejdź na stronę FabLab (TUTAJ) i śledź na bieżąco, co tutaj robimy. Jeszcze nie raz zaskoczymy świat!

Komentarze


Oferta

Co w gadżetach piszczy (26)

Michał Rosiak Michał Rosiak
13 czerwca 2018
Co w gadżetach piszczy (26)

Dawno nie było o gadżetach. Dzisiaj będzie więc monotematycznie, na temat: słuchawki. Gniazdo mini-jack, zwane również języczkiem u wagi ;) Mnie akurat jego brak nie przeszkadza, ale obserwując dyskusje w mediach społecznościowych przynajmniej połowa ludzi narzeka, że nie mają gdzie podłączyć przewodowych słuchawek. Tak się składa, że przez ostatnie miesiące miałem okazję przyjrzeć dwóm rozwiązaniom, dla których nie stanowi to problemu – słuchawkom Jabra Elite 65t i Bose QC30.

Słuchawki jakie są, każdy widzi

Nie wiem, jak Wy, ale ja akceptuję słuchawki bezprzewodowe wyłącznie w postaci dousznych „pchełek”. Szanuję pomysł na Airpods od Apple, ale nie poświęciłem im nawet chwili uwagi, bowiem słuchawki bez gumek wypadają mi z uszu. Zawsze i bez wyjątku. Dlatego wspólną cechą obu testowanych przeze mnie modeli są dopasowujące się do uszu gumki. W przypadku Bose z charakterystycznymi „haczykami” jeszcze lepiej trzymającymi się małżowiny. Rzecz faktycznie pomocna, tym niemniej nie niezbędna – Jabr też nie udało mi się ani razu „wyrzucić” z uszu, mimo, że bardzo się starałem.

Benedykt Chmielowski przeszedł do historii Polski określeniem: „Koń jaki jest – każdy widzi”. W zasadzie podobnie można by rzec o słuchawkach, gdyby nie to, że oba modele z wyglądu znacznie się różnią. QC30 to dość gruby pałąk, który zakładamy na szyję i podłączone do niego kablami (wystarczająco długimi) słuchawki. 65t natomiast to po prostu dwie oddzielne „pchełki”, tak jak wspominane wyżej Airpodsy. Warto jednak zaznaczyć, że niezbędne do ich działania jest jeszcze pudełko. Małe zgrabne, które można schować w kieszeni. Przy słuchaniu na szczęście nie jest potrzebne, ale przydaje się przynajmniej co 5 godzin.

Żegnajcie szumy

Oba testowane modele to sprzęt z aktywnym wyciszaniem szumów (ANC, Active Noise Cancelling). Gdyby patrzeć tylko pod tym kątem, wygrywa Bose. Powodu łatwo się domyśleć – w Jabrze ANC realizuje elektronika umieszczona w prawej, cięższej o... pół grama słuchawce, zaś w przypadku Bose za ANC odpowiada „chomąto” zakładane na szyję. W efekcie jeśli włączymy redukcję szumów w Bose, momentalnie słychać, jak elektronika odcina nas od świata. Jabry wyciszają inaczej, mam wrażenie, że bardziej... fizjologicznie, niczym stopery, odcinając fizycznie nasze uszy od świata.

W obu słuchawkach przy użyciu aplikacji na urządzeniu mobilnym możemy regulować poziom ANC, by np. nie przegapić komunikatu o przystanku, na którym musimy wysiąść, czy trąbiącego na nas na przejściu samochodu. A zagapić się można, bowiem jakość dźwięku (przynajmniej jak na moje „normalne” ucho) jest więcej niż dobra. Na pewno spory wpływ ma na to ANC, bowiem dzięki „odcięciu od świata” nasz mózg może skupić się tylko na muzyce. Wybaczcie, że nie będę pisał o górach, dołach i innych dziwnych rzeczach. Mnie po prostu dźwięki w obu słuchawkach wydawały się naturalne, głośne, czyste i niczego im nie brakowało. Może w Bose były nieco lepsze, ale z to Jabra, dzięki technologii Bluetooth 5.0, utrzymywała jakość dźwięku przy chodzeniu po całym mieszkaniu, bez konieczności brania ze sobą telefonu.

Asystent w uchu

Jeśli chodzi o wygodę korzystania – cóż, ilu ludzi, tyle opinii. Jestem w stanie zrozumieć tych, którzy będą preferować wiszące na szyi Bose QC30 (przynajmniej się nie zgubią) dla mniej jednak w tym aspekcie lepsze okazały się Jabry 65t. Po sparowaniu z moim LG G7 Thinq (wybrałem słuchawki BT, mimo, iż telefon ma gniazdo mini jack ;) ) nosiłem je po prostu w pudełku w kieszeni, a gdy zadzwonił telefon, miałem czas wyciągnąć je z pojemnika, włożyć do uszu, a one w międzyczasie automatycznie się włączały i ponownie łączyły z telefonem.

Oba testowane sprzęty można podłączyć na raz do dwóch urządzeń. W obu przypadkach gdy dzwonił telefon, automatycznie zatrzymywał się film, który oglądałem na tablecie i mogłem odebrać rozmowę. W ogóle mam wrażenie, że trendem staje się integrowanie ze słuchawkami asystentów głosowych, a testowane Bose i Jabra nie odstają od tego trendu. W pierwszym przypadku możemy skorzystać z natywnego asystenta telefonu (Google albo Siri), w drugim dostępna jest jeszcze Amazonowska Alexa. Skoro wspominamy o głosie – Jabra 65t może też powiedzieć nam, kto dzwoni, co jest wyjątkowo przydatne, jeśli słuchawki mamy w uszach podczas biegania, czy jazdy na rowerze. Potem wystarczy tylko nacisnąć guzik na prawej słuchawce (albo nie, zależy od rozmówcy ;) ). Guzików oczywiście nie brakuje na obu modelach – do przełączania utworów, zmiany głośności, czy spauzowania muzyki nie potrzebujemy wyciągać telefonu.

Baterii starczy do wieczora

Właśnie, rozmowy. Muzyka, czy filmy, to jedno, ale gdy korzystamy z podpiętych do telefonu słuchawek, może się zdarzyć, że odbierzemy w nich rozmowę. Jak spodoba się to rozmówcy? Podczas moich testów ci „po drugiej stronie” delikatnie bardziej stawiali na jakość Bose QC30. To też jest w pełni zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że w tym przypadku mikrofon mamy relatywnie blisko ust, podczas, gdy cztery (!) mikrofony w Jabrach (po dwa w każdej ze słuchawek) tkwią – było nie było – w naszych uszach.

Spytacie pewnie, na ile wystarcza bateria? Dla wielu to ten aspekt jest kluczową przeszkodą w korzystaniu z bezprzewodowych słuchawek, mnie jednak nie przeszkadzał. Bose faktycznie starczały, jak opisane w instrukcji, na ok. 8-10 godzin, zaś Jabry na 5. Tu jednak mamy kruczek, związany z opisywanym przeze mnie na początku pudełkiem. Służy ono oczywiście do tego, by nie zgubić małych słuchawek, ale przede wszystkim zawiera baterię, która wystarczy na ich podwójne doładowanie. W efekcie więc 65t starczają na 15 godzin słuchania, a o doładowywaniu w tym czasie nie musimy myśleć, przy założeniu, że wyciągając z uszu chowamy je od razu do pudełka (i w nim ładujemy, gdy ogniwo już dogorywa).

Które wybrać?

Jeśli ktoś twierdzi, że nie chce korzystać ze słuchawek bezprzewodowych ze względu na jakość dźwięku – cóż, nie za bardzo wie, co mówi. Bateria? Nawet przy nieprzerwanym słuchaniu w obu przypadkach starczy do końca dnia, a podpięcie wieczorem słuchawek do ładowarki nie jest przecież żadnym problemem. Cena? No to już można dyskutować, bowiem Jabra 65t to wydatek rzędu 700 PLN, zaś Bose QC30 – niemal 1300. Które wybrać? Jakość wykonania oba sprzęty mają wzorcową, jeśli chodzi o jakość dźwięku i ANC, faktycznie nieco lepiej wypadają Bose. Pytanie, czy różnica jest na tyle duża, by kompensować niemal dwukrotną różnicę cenową? Mnie Jabra 65t ujęła miniaturyzacją i wygodą korzystania, mogę więc tylko cieszyć się, że nie jestem audiofilem ;)

Komentarze

Scroll to Top