Kiedyś było łatwiej - dziecko przychodziło ze szkoły, miało swoje godziny dostępu do jedynego komputera w domu, a o internecie jeszcze nikt nie myślał. Minęło 20 lat - i teraz raczej... boimy się pomyśleć, co wyczyniają w sieci na swoich telefonach komórkowych.
Pornografia, przemoc, sexting, płatne serwisy - to tylko niektóre z zagrożeń, przed którymi stają dzieci i nastolatkowie, korzystający z mobilnej sieci. Bagatelizowanie ich byłoby olbrzymią pomyłką. Dla młodego człowieka długotrwałe obcowanie z takimi treściami może skończyć się poważnymi problemami psychicznymi, zaś presja rówieśnicza po jednym niefortunnym zdjęciu, czy MMSie niejednokrotnie prowadziła nawet do samobójstw.
Dlatego też rozwiązania kontroli rodzicielskiej (parental control), nieobce użytkownikom komputerów stacjonarnych, stają się coraz popularniejsze w przypadku telefonów komórkowych. W końcu przecież dzisiejsze smartfony dysponują nierzadko większą mocą obliczeniową, niż komputery nawet sprzed kilku lat i tak też trzeba je traktować. Użytkownika można kontrolować na różne sposoby: m.in. blokować dostęp do stron o konkretnej tematyce (np. pornografia i przemoc), przydzielać dostęp do całego internetu, bądź do jego części w konkretnych dniach i godzinach a nawet nie dopuszczać na telefon wiadomości tekstowych zawierających konkretne słowa, czy zwroty, wszystko przedstawiając administratorowi (w założeniu rodzicowi) w formie raportów.
Tego typu rozwiązania w postaci aplikacji mobilnych proponuje przynajmniej kilku producentów, tym niemniej przyszłość należy do zabezpieczeń na poziomie sieci. Operator, za mniejszą lub większą – w zależności od funkcjonalności – opłatą zapewnia ochronę niezależnie od urządzenia, dzięki czemu może nią objąć nie tylko smartfony, ale też coraz popularniejsze telewizory, podłączane do internetu, konsole do gier, czy wreszcie również stacjonarne komputery. Wszystko dzieje się – mówiąc w uproszczeniu – między telefonem i siecią operatora, nie obciążając mocy obliczeniowej telefonu. Co równie ważne, żadne działania na telefonie Nawet, gdy młody przeciwnik kontroli poprosi o pomoc starszego, bardziej świadomego technicznie brata, czy kolegę, ten nie zdoła usunąć zabezpieczeń niezależnych od telefonu.
A że do złudzenia przypomina to Wielkiego Brata, nie spuszczającego oka z inwigilowanego? Kocham moich synów, ufam im, ale kiedy będę musiał zrobić kolejny krok i kupić im pierwsze komórki, instalacja parental będzie tak oczywista i niezbędna jak włożenie do nich (komórek, nie dzieci) baterii. Będę spać spokojniej. A Młody przeżyje, jeden i drugi.
Rysunek/Image: Zazzle.co.uk

Michał Rosiak