Bezpieczeństwo

Twitter ma problem, czyli ucz się na wpadkach innych

Michał Rosiak Michał Rosiak
16 lipca 2020
Twitter ma problem, czyli ucz się na wpadkach innych

Jak to fajnie, jak w momencie szukania pomysłu na tekst, ten przychodzi do mnie sam. Słyszeliście pewnie o problemach, jakie minionej nocy miał Twitter, czy raczej jedni z jego najbardziej opiniotwórczych użytkowników. Jeśli nie korzystacie z serwisu społecznościowego spod znaku niebieskiego ptaka: wg. opisu Twittera, charakterystycznym niebieskim znakiem oznaczane są konta firm/osób publicznych zweryfikowane jako autentyczne.

Dokładnie tych samych osób, które w nocy ze środy na czwartek chciały wszystkim zainteresowanym pomnażać bitcoiny. Czy raczej - tak to miało wyglądać.

Przelej mi bitcoiny, dam Ci drugie tyle

Były prezydent USA rozdający bitcoiny, tak po prostu? Nie tylko on - jeszcze Elon Musk, Bill Gates, Jeff Bezos, Apple, firmy powiązane z kryptowalutami... Zbyt piękne, żeby było prawdziwe? No jasne, ciekawe, czy ktokolwiek się na to nabrał. Jak to się stało? Po dłuższy, wyjaśniający sytuację artykuł, pozwolę sobie odesłać Was do The Verge, gdzie świetnie to opisano. Dla niecierpliwych: przestępcy przy użyciu socjotechnicznego tricku przejęli kontrolę nad komputerem jednego z pracowników Twittera. Tam wykorzystali wewnętrzne narzędzie firmy po to, by... zresetować hasła celebrytów (i mieć dostęp do nowych, rzecz jasna). Efekt - początkowo "zweryfikowani" nie mogli pisać żadnych tweetów, a później Twitter wprowadził (nieidealny) mechanizm uniemożliwiający wrzucanie adresów portfeli Bitcoinowych.

Drugi składnik Cię (zazwyczaj) uratuje

Skoro po wyjaśnienia odsyłam Was na zewnątrz, to po co w ogóle o tym piszę? Ano po to, że taka sytuacja to wyjątkowa okazja do tego, by przypomnieć o tym, że uwierzytelnianie dwuskładnikowe... Dobra, tutaj akurat by pewnie nie pomogło (zakładam, że przynajmniej jeden z zaatakowanych używa 2FA), ale akurat tego typu spektakularne ataki zdarzają się ekstremalnie rzadko. Dodatkowo, nikt z nas nie jest HVT (high value target, cel wysokiej wartości) na tyle, by - cóż, by wypłacać innym bitcoiny ;) Dlatego, by uchronić zwykłego internautę przed atakiem nieco niższym poziomie wyrafinowania, 2 Factor Authentication wystarczy (o czym zresztą pisałem na blogu jakiś czas temu).

O co chodzi z tym 2FA? Jeśli już wiecie, to: po pierwsze - bardzo dobrze; po drugie zaś - wiecie, dlaczego warto to wytłumaczyć tym, którzy tą wiedzą jeszcze nie dysponują. O ile główne hasło możemy określić mianem "czegoś, co wiem", 2FA to "coś, co mam". I o ile ten pierwszy składnik możemy na różne sposoby stracić, z drugim tak łatwo nie będzie. I wtedy, jeśli przestępca/oszust wpisze nasz login i wykradzione hasło, zamiast uśmiechać się od ucha i zacierać ręce, zobaczy informację: "Podaj drugi składnik". Whoopsie.

Zazwyczaj wystarczy aplikacja

Dla zastosowań służbowych warto, by 2FA był fizycznym urządzeniem (np. w przypadku pracowników Orange Polska w celu nawiązania połączenia VPN z siecią firmową niezbędny jest przypominający pendrive'a token kryptograficzny). W życiu codziennym wystarcza aplikacja, zmieniająca co 60 sekund losowy ciąg sześciu cyfr. Ja np. w ten sposób zabezpieczam 8 kont/serwisów, w tym Google, Microsoft, Twitter rzecz jasna, czy Amazon. Początkowo używałem aplikacji mobilnej Google Authenticator. Od pewnego czasu, z racji na to, iż często zmieniam testowane telefony, przerzuciłem się na Authy. Podstawową różnicą między nimi jest fakt, iż Authy trzyma moje klucze w formie zaszyfrowanej na swoich serwerach, a w momencie instalacji jej na kolejnym telefonie wymaga wpisania klucza deszyfrującego bazę, ściągniętą na urządzenie docelowe.

Jak znaleźć serwisy, wspierające 2FA? Na tej stronie znajdziecie te najpopularniejsze, a dodatkowo szczegółowy opis włączania w nich tej właśnie funkcjonalności. Największą chyba listę witryn i aplikacji obsługujących uwierzytelnianie dwuskładnikowe znajdziecie natomiast tutaj.

Włączcie 2FA. Po prostu. Nie warto dawać szansy złym ludziom.

Komentarze

pablo_ck
pablo_ck 22:22 16-07-2020

Kolejny fajny teksy który nas edukuje. Na Facebooku też dziś moja żona dostała wiadomość od dobrej koleżanki że jej zdjęcia są w jakimś serwisie. W trakcie przerwy w pracy kliknęła w link, ale szybko mnie o tym powiadomiła. Zaleciłem usunięcie całej historii, szybką zmianę hasła do fb. Musimy na każdym kroku być ostrożni.

Odpowiedz

Sieć

O gryzoniach, które lubią kable i nie gardzą światłowodem

Wojtek Jabczyński Wojtek Jabczyński
16 lipca 2020
O gryzoniach, które lubią kable i nie gardzą światłowodem

Niedawno znajoma opowiedziała mi historię o często „psującym się” światłowodzie. Po kilku wizytach monterów okazało się, że przyczyną braku internetu i Netflixa były cztery, ostre zęby grasujących po posesji gryzoni. A wszystko działo się na obrzeżach Warszawy. Pewnie uśmiechnęliście się, ale jak się okazało kłopot nie jest mały. Zaciekawiony dopytałem w naszej technice i w skali roku awarie sieci światłowodowej spowodowane przez gryzonie to… ok. 20 proc. wszystkich, zgłaszanych przypadków uszkodzeń. Dlaczego gryzą kable, tego nie wie nikt. Może gustują w mikrorurkach i mikrokablach o przekroju 5-6 mm?

Jak zabezpieczamy światłowody?

Wyzwaniem jest projektowanie sieci, aby od razu minimalizować ryzyko. Pierwszą pomocą okazuje się mapa pokazująca największe skupiska gryzoni w Polsce. Nawet nie wiedziałem, że taka istnieje.

Warto wiedzieć gdzie trzeba najbardziej uważać. Na takich obszarach oraz miejscach gdzie wcześniej mieliśmy do czynienia z gryzoniami, przy budowie światłowodów wykorzystujemy kabel od razu wzmocniony stalową taśmą antygryzoniową. Innym rozwiązaniem jest umieszczanie kabli w tzw. kanalizacji wtórnej z rur HDPE. Dla nowych odcinków kanalizacji sieci światłowodowych, sprawdza się też stosowanie rozwiązań opartych na mikrokanalizacji doziemnej. Oczywiście dodatkowo wykładamy standardowe trutki na gryzonie, jeśli pozwalają na to warunki. Eliminujemy zbędne otwory i szczeliny, żeby utrudnić poruszanie się gryzoni. Wreszcie uszczelniamy przepusty i rury oraz dokładnie sprzątamy pomieszczenia ze śmieci, ziemi i odpadów.

Właściciele, proszę pomóżcie nam w walce

Mocno staramy się, aby gryzonie nie pozbawiały klientów internetu, ale potrzebujemy też pomocy. Na prywatnych posesjach obowiązek ich zwalczania mają także właściciele i powinni nas wesprzeć. Czasami wystarczy zwykłe monitorowanie sytuacji i dawanie znać, kiedy gryzonie się pojawią na posesjach, w piwnicach itp. Idealnie gdyby administracje czy osoby prywatne aktywnie włączyły się do akcji, co często ma miejsce i za co bardzo dziękujemy. Interes mamy wspólny. Użytkownicy nie chcą mieć przerw w dostępie do usług, a my wolelibyśmy nie przyjeżdżać do przegryzionych kabli.

Na koniec film kultowy i w kontekście. Obejrzenie „Szczurołapa” zdecydowanie ułatwia zrozumienie przeciwnika, z jakim mamy do czynienia :-)

Komentarze


Sieć

Gotowi na wakacje. Wzmocniona sieć Orange w miejscowościach turystycznych

Wojtek Jabczyński Wojtek Jabczyński
10 lipca 2020
Gotowi na wakacje. Wzmocniona sieć Orange w miejscowościach turystycznych

Każdego lata przygotowujemy naszą sieć mobilną w miejscowościach turystycznych, tak abyście mogli z niej korzystać bardziej komfortowo. Chodzi o miejscowości nad Morzem Bałtyckim, w górach i nad jeziorami. Robimy to na kilka sposobów. Budujemy nowe stacje, dostawiamy stacje mobilne, dokładamy warstwy LTE i  zrobiliśmy refarming. Nie inaczej jest w sezonie 2020.

Więcej stacji bazowych

Nowe stacje bazowe (13) wybudowaliśmy w miejscowościach: Stawiguda, Morąg, Wierzbowo, Choczewo, Wisła, Witkowo, Ostróda, Gołdap, Mrągowo, Małdyty, Radków, Jeleśnia i Sianożęty. Mobilne stacje bazowe (17) ustawiliśmy lub  właśnie stawiamy m.in. w miejscowościach: Rewal, Białka, Jastarnia, Rusocin, Rowy, Zamłyniec, Kluszkowce, Krynica Morska i Dębki.

Na stacjach, pracujących w rejonach turystycznych, dołożyliśmy dodatkowe 183 warstwy LTE. Oznacza to, że stacje są lepiej doposażone i wykorzystują więcej częstotliwości, co przekłada się na lepszy zasięg i jakość. Kolejnych 56 mamy w planach. Wreszcie refarming, który przeprowadziliśmy w 72 rejonach turystycznych. Dzięki temu pojemność sieci mobilnej na tych terenach wzrosła aż o 42%.

Z myślą o tegorocznych wakacjach podwyższyliśmy także - do najwyższego priorytetu - monitoring stacji zlokalizowanych na obszarach turystycznych.

Nowatorskie anteny Vega

Na koniec sieciowa ciekawostka, czyli anteny Vega, które są konceptem wypracowanym w Orange Polska. To nowatorskie i niestandardowe rozwiązanie wykorzystaliśmy na dwóch stacjach na Półwyspie Helskim. Anteny pozwala dostosować sposób działania stacji do specyficznych potrzeb półwyspu, gdzie z przyczyn od nas niezależnych, niemożliwe jest wykorzystanie mobilnych stacji bazowych. Antena emituje skoncentrowaną wiązkę fal, coś na podobieństwo światła w latarce, co daje szansę na dostarczenie szybszego internetu i zagwarantuje obsługę większej liczby klientów wypoczywających na tym terenie.

Komentarze

Scroll to Top