Bezpieczeństwo

Dzieciaki uwielbiają gry to dobrze czy źle?

22 lutego 2021

Dzieciaki uwielbiają gry to dobrze czy źle?

Gry komputerowe i na smartfonach spędzają sen z powiek rodzicom dzieci w każdym wieku. Gry są dostępne na każdym urządzeniu, a ponieważ wiele z nich jest bezpłatnych to stają się nie jedną z wielu, a podstawową formą spędzaniu czasu. I to coraz młodszych dzieci. Sama jako mama to zauważam. Teraz kiedy przychodzi kolega w odwiedziny do syna, dzieci nie grają w planszówki czy układają lego. Siedzą obok siebie i grają na smartfonach.

Czy wiesz, że…?

  • 60% dzieci w wieku 4-14 lat używa komputera do grania, a 94% nastolatków w wieku 12-17 lat gra w gry wideo
  • gra prawie 90% chłopców, ale tylko 40% dziewcząt
  • ponad połowa chłopców gra codziennie.
  • 62% dzieci poniżej 7 roku życia korzysta z gier na smartfonie lub tablecie
  • ponad połowa dzieci gra w gry nieodpowiednie do ich wieku

(źródło: https://akademia.nask.pl/publikacje/Dzieci-w-%C5%9Bwiecie-gier-komputerowych.pdf

Co możemy zrobić?

Jedynym rozsądnym rozwiązaniem wydaje się dowiedzieć jak najwięcej o grach, które lubi dziecko. Nie negujcie, nie krytykujcie „z góry”. Są świetne gry fabularne czy strategiczno-przygodowe, ale z drugiej strony są też bójki czy strzelanki. Są gry, w których jest wielu uczestników, tzw masówki, które pozwalają na zabawę tysiącom osób jednocześnie. Dobrze towarzyszyć dziecku w graniu choćby na początku, kiedy zaczyna się ta fascynacja, dopytywać dziecko o zasady gry i zachowania graczy. Postarajcie się zrozumieć zafascynowanie swojego dziecka daną grą komputerową. Okażcie zainteresowanie, dzięki temu zdobędziecie jego zaufanie i będziecie pierwszą osobą, do której się zwróci w razie problemów.  Około 46% polskich rodzin spędza czas, grając wspólnie na konsoli, smartfonie czy komputerze. Granie jako rozrywka dla całej rodziny pomaga rodzicom lepiej poznać i zrozumieć zainteresowania ich dzieci. I co by nie powiedzieć, jest to wspólne spędzanie czasu. Dla mnie jest to ok.

Proponuję rozmowę z dzieckiem, na temat jakie gry lubi. Warto wytłumaczyć mu, które są dla niego odpowiednie. Ważnym elementem jest właśnie dostosowanie tematyki i rodzaju gry do wieku. Trzecia sprawa to ustalenie ilości czasu przed ekranem. Psycholodzy uważają że dzieci do trzeciego roku życia w ogóle nie powinny grać w gry komputerowe czy w smartfonach – są na to gotowe dopiero sześcio, siedmiolatki. Jednak także w przypadku starszych dzieci warto zachować zdrowy rozsądek i zadbać o to, aby gry nie stanowiły głównej rozrywki, nie zabierały zbyt wiele czasu. My na przykład mamy w domu ustalony limit tygodniowy grania, nie codzienny. Więcej o tym, ile czasu może spędzać dziecko przed ekranem znajdziecie tutaj: https://www.orange.pl/razemwsieci/ile-czasu-przed-ekranem

Bezpieczeństwo przede wszystkim. Umówcie się z dzieckiem, że będzie zgłaszało przypadki agresywnego zachowania w sieci, groźby, wulgarny język czy nieodpowiednie treści. Przyjmijcie także moją radę i nie dawajcie dziecku własnego smartfona do grania. Często w komórce mamy podpięte karty kredytowe. Nawet kilkuletnie dziecko z taką zapamiętaną kartą bez problemu dokona płatności w grze. Co oczywiste w telefonie dziecka także nie podpinajmy karty. Ja np. zaznaczyłam w ustawieniach, że za każdym razem niezbędna jest autoryzacja hasłem lub odciskiem palca kolejnych płatności.

Zastanówcie się, czy używanie gier to dobry sposób na nagradzanie lub karanie dziecka. Używanie nowych technologii do kontroli zachowania może nie okazać się dobrym pomysłem.  Badania wskazują, że system kar i nagród (którego nie jestem zwolennikiem) nie sprawia, że dzieci w dłuższej perspektywie zaprzestają zachowań, za które są karane. Tak, wiem, że szlaban na komputer działa od razu i dziecko sprzątnie pokój, ale to oznacza także, że dziecko przed ekranem może spędzić dużo więcej czasu. Bo jak zabrać dziecku nagrodę np. za dobre stopnie. Niech gra do woli 🙂 Druga kwestia, jeśli granie jest nagrodą to zdecydowanie zwiększamy atrakcyjność tego typu rozrywki.

Last but not least. Spędzajmy czas z dzieckiem aktywnie, pokazujmy mu różne formy rozrywki – także poza ekranami, bawmy się z nim i rozmawiajmy. Kolorowy i różnorodny świat gier komputerowych bardzo łatwo nęci dzieci i młodzież. Ważne jest, żeby znaleźć czas na inne hobby, takie jak: spotkania z przyjaciółmi, sport czy wycieczki rodzinne.

Na co zwrócić uwagę przede wszystkim?

– na język używany w samych grach lub przez jej uczestników

– na zachowania uczestników ale także zachowania wymagane czy obowiązujące w grze np. brutalność czy przemoc

– czytajcie proszę etykiety gier i zwracajcie uwagę na PEGI. To klasyfikacja wiekowa gier wideo ze względu na wiek uczestnika.  I nie ma tutaj co odpuszczać dzieciakowi, tylko rzeczywiście tego pilnować. Dodatkowo na grach znajdują się ikonki obrazujące jakie treści zawiera gra np. przemoc, sex, hazard, strach, czy wulgarny język. Więcej o tym, co znaczą inne ikonki i symbole przeczytacie na stronie Fundacji Orange: https://fundacja.orange.pl/blog/wpis/gry-dla-dzieci-jak-rozpoznac-te-najlepsze

– uwaga na mikropłatności za dodatkowe funkcjonalności w grach. Mikrotransakcje przestają być mikro, kiedy stają się nagminne. W grze umieszczane są sklepy, w których używa się specjalnej waluty zdobywanej za prawdziwe pieniądze, a gracze nakłaniani są do zakupu kont premium umożliwiających im kontynuowanie gry. Do pewnego czasu nie wiedziałam co to są skiny, teraz już wiem; na szczęście dziecko zapytało mnie o zgodę na płatność. Większość rodziców może się nie zorientować, a z tego co wiem rzadko kiedy producenci gier wyrażają zgodę na zwrot pieniędzy. Gry są coraz bardziej agresywne pod tym kątem, w wielu przypadkach czujność rodzica jest uśpiona. W tym przypadku włączona opcja kontroli rodzicielskiej nie pomoże

– reklamy – pamiętajcie, że pojawiają się automatycznie, a mogą być w formie czy treści zupełnie  nieodpowiednie dla dziecka

– obserwujcie dziecko, czy jego zachowanie się zmienia. Zbyt długie granie, w dodatku w niewłaściwe gry,  powodować może agresję, wycofanie, a nawet uzależnienie. Od razu reagujcie. Pierwszymi symptomami uzależnienia może być unikanie znajomych i utrata dotychczasowych przyjaciół, brak innej aktywności poza graniem; rezygnacja z dotychczasowych zainteresowań; nocne granie; zaburzenia koncentracji uwagi, pamięci. W takich przypadkach warto skorzystać z Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 http://www.116111.pl/ Bezpłatna infolinia dla dzieci i młodzieży działa codziennie w godzinach 12–22

Nie taki diabeł straszny…

Jeśli gry są odpowiednio dobrane do wieku i możliwości dziecka, mogą być dla niego doskonałym źródłem nauki i rozrywki.  Dr Rożek podczas konferencji Dnia Bezpiecznego Internetu mówił „Co gry robią dzieciom”. I okazuje się, że robią wiele dobrego. Moje dzieci mając 8-9 lat, znają bardzo ciekawe słownictwo w języku angielskim, wiele razy mnie tym zaskoczyli. Gry mogą rozwijać, zręcznościowe powodują tworzenie nowych połączeń neuronowych oraz poprawiają koordynację wzrokowo-ruchową. Wiele gier ćwiczy wyobraźnię przestrzenną, koncentrację na szczegółach. Gry uczą negocjacji, inwestycji, zarządzania.  Są też już gry nastawione na rozwijanie empatii. To są umiejętności bardzo przydatne w dorosłym życiu. Polecam do obejrzenia retransmisję konferencji z okazji Dnia Bezpiecznego Internetu. Streszczał ją na blogu już Michał, ja szczególnie zapraszam do obejrzenia wypowiedzi dr Rożka (od 1 godziny materiału)

 

Gry to bardzo ważny temat. Mogę zapowiedzieć, że będzie tej tematyki więcej na blogu. Bądźcie czujni i śledźcie bloga jeszcze dzisiaj, będzie niespodzianka 🙂

Udostępnij: Dzieciaki uwielbiają gry to dobrze czy źle?

Odpowiedzialny biznes

7 sposobów, by zadbać o dziecięcy mózg

26 listopada 2020

7 sposobów, by zadbać o dziecięcy mózg

Odkąd szkoła działa online, dzieci spędzają przed ekranami długie godziny. To super, że mimo panemii w ogóle mogą się uczyć, mieć kontakt z rówieśnikami, nauczycielami (wyobrażacie sobie izolację społeczną bez internetu? …). A z drugiej strony, limity czasu przed ekranami zalecane przez ekspertów są teraz mocno zachwiane.

Co ma mózg do technologii?

Aby rozwijać się prawidłowo, mózg dziecka potrzebuje różnorodnych bodźców, możliwości poznawania świata wieloma zmysłami, bliskości i uwagi dorosłych. I oto wpada smartfon/tablet czy komputer. Atrakcyjny, świecący, takie „okienko na świat”, bo tyle w nim ciekawostek. Fajne, pożyteczne i potrzebne dziecku narzędzie! Ale nigdy nie zastąpi bliskości i uwagi innej osoby, a używane zbyt wcześnie i za często może negatywnie wpłynąć na rozwój mózgu. Na rodzinne relacje też. O ryzyku uzależnienia nie wspominając.

Ale jak dbać o równowagę w korzystaniu z technologii, kiedy dziecko ma 6 lekcji via internet pod rząd? Odpowiedź nie jest dziś na to jednoznaczna, więc długo zastanawiałam się, czy pisać o tym teraz artykuł na bloga. Ale może właśnie teraz warto o tej równowadze rozmawiać i starać się pielęgnować chwile, które możemy spędzać razem bez ekranów, połączeń online. Może to dobry czas, żeby zrewidować rodzinne nawyki cyfrowe, rozbudzić więcej refleksji nad tym, kiedy technologie są nam niezbędne, kiedy wzbogacające, a kiedy wato je po prostu odłożyć. Zobaczcie kilka praktycznych porad z kampanii Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę „Zadbaj o dziecięcy mózg”, której nasza Fundacja Orange jest partnerem, a razem na polu dbania o bezpieczeństwo dzieci w internecie działamy już wiele wiele lat.

Sposób 1: znajmy granice czasu przed ekranem.

Wiecie, że prawie 30% 1-2 latków korzysta z tabletów lub smartfonów codziennie lub prawie codziennie1? To dane z 2015 roku, a ciekawe, jak jest w pandemii, kiedy alternatywnych atrakcji typu muzeum, biblioteka, sala zabaw, urodziny kolegi jest mniej. A co znajdziemy w zaleceniach ekspertów? Do 2. Roku życia – zero ekranów. Dwulatki maksymalnie 20 min dziennie, 3-6 latki 30 min (a niektóre źródła podają 1h), 6-12 latki – 1-2 godziny dziennie. Zalecenia WHO czy Amerykańskiej Akademii Pediatrii zobaczcie tutaj.

Wiem, że nie da się teraz tego wprowadzić w życie, ale warto, abyście znali ten punkt odniesienia i starali się maksymalnie równoważyć ten czas, proponując dziecku także inne aktywności niż smartfonowe.

Sposób 2: przed snem wyłączamy ekrany.

Wieczorem warto zmniejszyć jasność ekranu urządzenia, a dzieciom zdecydowanie zmniejszyć kontakt z migającymi i nasyconymi bodźcami filmikami, bajkami, grami, żeby mogły się wyciszać. Na godzinę przed snem warto już w ogóle odłożyć smartfony i tablety, bo ich światło może utrudniać zasypianie i pogarszać jakość snu. Na czas spania może włączyć tryb samolotowy  lub wyciszyć dźwięk w telefonie. Po co miałby kogoś budzić przypadkowy SMS o 1 w nocy?

Sposób 3: przy jedzeniu bez smartfona.

A może jakąś strefę domu lub część dnia organizować bez smartfonów? Na przykład przy stole, w czasie wspólnego posiłku? Może w czasie spaceru, rozmowy, zabawy? I po prostu zadbać o czas razem, żeby urządzenia nie zakłócały wam rodzinnych rytuałów. I żeby przy okazji nie prowadziły do niezdrowych nawyków żywieniowych. Dziecko czy dorosły zanurzony w filmik na YouTubie nie je do końca świadomie.

Sposób 4: pudełko na urządzenia.

Warto o tym porozmawiać z domownikami – może od jakiegoś momentu w ciągu dnia, np. od 17.00 wszystkie urządzenia składujemy w jedno miejsce, nie nosimy ich przy sobie, spędzając czas w domu?

Sposób 5: aktywny czas razem.

A może trochę ruchu? Aktywność fizyczna jest konieczna dla prawidłowego rozwoju dzieci, a  dorosłym też nie zaszkodzi. Umówcie się np. na minimum godzinę dziennie bycia w ruchu.

Sposób 6: wspólna zabawa bez ekranów.

Czytałam kiedyś, że dziecko na placu zabaw kątem oka zerka na rodzica ok 3 razy na minutę. I że nawet jak rodzicowi wydaje się, że dziecko jest tam w pełni oddane zabawie, to ono i tak robi ekspresowy „check” na rodzica. Zobaczcie, nawet tu potrzebują naszej uwagi, a co dopiero w bezpośredniej zabawie z nami. Warto odłożyć smartfon w tym czasie i w pełni pobyć z dzieckiem.

Sposób 7: podróż też bez ekranów.

Pieszo, na rowerze, w aucie ze smartfonem? Uważajcie na siebie. Korzystanie ze smartfonów podczas drogi do szkoły czy pracy jest przyczyną wielu wypadków komunikacyjnych. Rodzice nigdy nie powinni sięgać po telefon podczas prowadzenia samochodu. Ani to bezpieczne, ani nie daje dobrego przykładu.

Zachęcam do wprowadzania domowych zasad ekranowych, do rozmawiania o Waszych pomysłach, potrzebach i po prostu do większej uważności na to, jaką rolę technologie pełnią w waszej rodzinie. Szczególnie w tych czasach.

Zadbaj o dziecięcy mózg. Więcej o kampanii na https://www.domowezasadyekranowe.fdds.pl/

_______________

1 Korzystanie z urządzeń mobilnych przez małe dzieci w Polsce. Wyniki badania ilościowego. Badanie Millward Brown Poland dla Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, Warszawa 2015.

 

Udostępnij: 7 sposobów, by zadbać o dziecięcy mózg

Odpowiedzialny biznes

Dzieci życzliwsze w internecie? Ruszyła kampania „Bądź kumplem. Nie dokuczaj”.

18 listopada 2020

Dzieci życzliwsze w internecie? Ruszyła kampania „Bądź kumplem. Nie dokuczaj”.

Czy w czasie zamkniętych szkół dzieci dokuczają sobie mniej? Czy więcej, ale via internet? Ruszyła kampania Cartoon Network „Bądź kumplem, nie dokuczaj”, która promuje życzliwe postawy wśród dzieci i młodzieży. Fundacja Orange jest jej partnerem, bo szacunek jest ważny też w sieci. O życzliwości rozmawiam z Martą Żysko-Pałubą, psycholożką. A szkoły zapraszam do udziału w akcji.

Ruszyła 6.edycja akcji Cartoon Network „Bądź kumplem. Nie dokuczaj”, której ambasadorem jest Kamil Stoch, a jednym z partnerów – nasza Fundacja. Badania* przeprowadzone na start tej inicjatywy pokazują, że odkąd szkoły działają online, to dzieci częściej doświadczają życzliwości wśród rówieśników. Stwierdza to aż 73% z nich, a to duża zmiana w porównaniu do ubiegłego roku, kiedy 45% rodziców deklarowało, że ich dziecko doświadcza w szkole – wówczas  stacjonarnej – dokuczania.

Moja pierwsza myśl: rzadziej się widzą, to mniej sobie dokuczają – w sumie logiczne. Druga myśl: ale przecież mają internet, więc mogliby sobie dokuczać online. Zaciekawiona tematem, poprosiłam o rozmowę Martę Żysko-Pałubę, psycholożkę z Pracowni Psychologicznej NINTU, która komentowała:

„To bardzo budujące wyniki, które mówią o naturalnych potrzebach dzieci do budowania przyjaznej i życzliwej atmosfery opartej na współpracy. Izolacja społeczna, ograniczony kontakt z rówieśnikami dla wielu był trudnym doświadczeniem, ale jednocześnie uświadomił wartość posiadania dobrych kumpli”.

Pani Marto, a może dzieciaki mają teraz po prostu mniej okazji do dokuczania sobie nawzajem?

Obie perspektywy są tu słuszne. Okazji do dokuczania mają mniej, bo rzadziej się widzą, ale mają też więcej gotowości do pomagania sobie nawzajem w trudnym czasie. Są już zmęczone i znudzone izolacją, spragnione kontaktu z innymi, więc każda okazja do tego kontaktu jest atrakcyjna i gotowe są zaangażować się w niego większą życzliwością, bo dzięki temu będzie on po prostu bardziej efektywny.

Dodatkowo, lekcje online nie są anonimowe, dlatego poziom dokuczania mógł się też zmniejszyć.

Marta Żysko-Pałuba Psychoterapeuta

A dlaczego dzieci sobie dokuczają?

Bo nie są uczone radzenia sobie z emocjami inaczej. Złość i irytacja to naturalne odpowiedzi emocjonalne, kiedy ktoś przekracza nasze granice. I dzieci w swojej spontaniczności reagują złością i „idą” w dokuczanie jako najbardziej dostępną strategię na wyładowanie frustracji. I jeśli dodatkowo takie zachowania są wspierane w ich otoczeniu, zyskują aprobatę, to dziecko dokucza innym, bo grupa tak robi. Poza tym, młodzi naśladują to, co dzieje się w ich środowisku. Jeśli na swojej drodze nie spotykają życzliwości – w sklepie ludzie są niemili, w korkach sobie wygrażają, w internecie się obrażają – to dziecko może widzieć to jako swoistą „normalność”.

Kiedyś dzieci dokuczały sobie na trzepaku, na podwórku, a dzisiaj także w internecie…

Ryzyko i różnica jest taka, że na trzepaku była trójka, czwórka dzieci. Dziś ekspozycja czy zasięg dokuczania jest obszerniejszy i przez to bardziej krzywdzący – jeden komentarz w sieci mogą zobaczyć setki, tysiące oczu, trudniej go „wymazać”. Świadomość tego jest stresująca, tym bardziej, że nastolatki swoją wartość budują w oparciu o opinie innych ludzi. Boją się cyberprzemocy, a „lajki” liczą, poszukując w nich dowodów sympatii.

Czy dokuczanie przez internet jest łatwiejsze, częstsze?

Anonimowość, którą może gwarantować internet, uruchamia pokłady agresywności, bo pozwala czuć się bezkarnie.

Jak reagować, kiedy dziecko doświadczy dokuczania?

Dzieci wierzą w to, co słyszą na swój temat i w oparciu o to budują swój obraz. Niechętnie przychodzą z takimi problemami do dorosłych, bo albo te tematy są bagatelizowane albo reakcje dorosłych są zbyt intensywne i emocjonalne, robiąc im jeszcze więcej kłopotów. To wzmaga poczucie osamotnienia.

Zanim reagować, to na pewno warto przeciwdziałać – wzmacniać poczucie pewności siebie u dziecka. Warto zagwarantować mu możliwość przebywania w różnych środowiskach, różnych grupach – na przykład klasa, podwórko i drużyna (czy inne zajęcia pozalekcyjne). Jeśli w jednej z tych grup będzie mu trudno, to może wtedy rekompensować sobie te trudy relacjami w innej. Ważne jest też pielęgnowanie życzliwości, pogody ducha, bo to powoduje, że dzieci szukają siły w sobie. Myślą: „jestem fajny/fajna nie dlatego, że coś umiem czy mam, ale dlatego, że jestem, jaki/a jestem”.

Tego nie robi się wtedy, kiedy dziecko doświadczy dokuczania czy przemocy, ale to się robi na co dzień, latami. Pielęgnowanie życzliwości jest ważnym narzędziem, które może ochronić poczucie pewności siebie, kiedy spotka ich brak szacunku czy nękanie.

Czy życzliwości można się nauczyć?  W szkole? Taką kampanią?

Cały nurt psychologii pozytywnej mówi, że można się tego nauczyć i to w każdym wieku. Najłatwiej wtedy, kiedy sami doświadczamy życzliwości, wdzięczności i empatii. Dlatego super jest taka kampania jak ta, bo propaguje takie idee. Myślę też, że to jest sposób, żeby dotrzeć szczególnie do tych dzieci, które na co dzień nie doświadczają takich postaw i nie rozmawia się z nimi na te tematy.

Zapraszam Was zatem do zachęcania szkół Waszych dzieci do udziału w tej inicjatywie. Centrum Edukacji Obywatelskiej przygotowało scenariusze zajęć, przewodnik dla nauczycieli, minizadania dla uczniów szkół podstawowych. Wszystkie można także zrealizować w nauce zdalnej. Na stronie znajdziecie też porady dla dzieci i rodziców przygotowane we współpracy z Pracownią Psychologiczną NINTU.

https://badzkumplem.cartoonnetwork.pl/

Bądźcie dla siebie życzliwi, w  realu, w internecie, wszędzie. Szczególnie w tych trudniejszych czasach.

* Badania przeprowadzono w Polsce, Czechach, Niemczech, Węgrzech i Rumunii w terminie 12-18 października 2020 na zlecenie WarnerMedia w ramach kampanii Cartoon Network „Bądź kumplem, nie dokuczaj”.

 

 

Udostępnij: Dzieci życzliwsze w internecie? Ruszyła kampania „Bądź kumplem. Nie dokuczaj”.

Odpowiedzialny biznes

Od 10 lat wspieramy dzieci bohaterów

22 października 2020

Od 10 lat wspieramy dzieci bohaterów

Mama Rafała była policjantką i zginęła na służbie, kiedy skończył 4 lata. Tata Karoliny i Aleksandra był strażakiem – miał wypadek podczas służby. Ich świat zawalił się z dnia na dzień. Stracili rodzica, a wraz z nim poczucie bezpieczeństwa i jego miłość. Aby mogli normalnie żyć, uczyć się i realizować swoje marzenia korzystają ze wsparcia Fundacji „Dorastaj z Nami”.

Pewnie nie każdy z Was kojarzy tę fundację. Nie jest medialna, ani głośna, ale robi rzeczy wyjątkowe. Od 10 lat wspiera dzieci bohaterów, którzy zginęli lub zostali poszkodowani na służbie – policjantów, żołnierzy, strażaków, czy ratowników górskich. Fundacja pomaga im w rozwoju i edukacji. Nie chodzi o jednorazową pomoc, ale wsparcie, które trwa latami. Do usamodzielnienia się. Podopiecznych Fundacji jest 255 z całej Polski i w różnym wieku. Proszę zobaczcie niektóre ich historie.

Jestem dumny, że Orange Polska był jednym z założycieli fundacji i do dzisiaj – wraz w innymi firmami – jest zaangażowany w jej działania. Dzięki wspólnej pracy dzieci bohaterów będą miały lepszą przyszłość. Swoją cegiełkę w tej pomocy dołożyli też wybitni dziennikarze, którzy w 10 rocznicę powstania Fundacji „Dorastaj z Nami” przygotowali książkę „Śmierć warta zachodu”. Jest to zbiór wywiadów, esejów i reportaży, których tematem jest służba – dla kraju i dla drugiego człowieka. Warto przeczytać!

Udostępnij: Od 10 lat wspieramy dzieci bohaterów

Bezpieczeństwo

Dzieci rzucone na głęboką wodę

1 października 2020

Dzieci rzucone na głęboką wodę

Gdy nadchodzi wczesna jesień, niemal każdy tydzień to bezpieczniacka konferencja. Nie ma przebacz, nawet w pandemii. O ile o tych bardziej profesjonalnych, Confidence i Security Case, pisałem już na stronie CERT Orange Polska, z Wami chciałem się podzielić spostrzeżeniami z tej bliskiej większości z nas. To odbywająca się w tym roku już po raz 14. Międzynarodowa Konferencja „Bezpieczeństwo dzieci i młodzieży w internecie”, potocznie określany od nazwy organizującego ją ciała, „Safer Internet”.

Lizanie lizaka przez papierek

Czy Wy w swojej pracy też bierzecie udział w takich imprezach? Czy podobnie jak ja myśleliście sobie na początku, że to w sumie fajna sprawa – konferencja w szortach i w t-shircie. Gdy nadeszła trzecia konferencja, doszedłem do wniosku, że to jednak totalnie nie to. Siłą tego typu eventów jest bezpośredni kontakt, pogadanie w kuluarach, zaczepienie prelegenta i wspólne wypicie kawy przy ciekawej dyskusji… Oglądanie ich na Youtubie jest bliskie lizaniu lizaka przez papierek. Może nieco lepsze, bo jednak jakąś korzyść z tego mamy. Jednak skupienie się na treści w warunkach home office jest sporym wyzwaniem.

Konferencja o pandemii (w pewnym sensie)

Coś jednak zdołałem usłyszeć, zapisać i zapamiętać. Jak należało się spodziewać głównym motywem imprezy był właśnie koronawirus. Choć akurat na keynote organizatorzy wybrali show Macieja Budzicha, opowiadającego o hejcie i kryzysach w sieci. Mediafun, jego wiedza, doświadczenie w sieci i charyzma sprawiają, że każda jego prelekcja jest „samograjem” i nie inaczej było teraz. Ciężko było się oderwać.

Potem zrobiło się „wirusowo”, ale wcale nie mniej ciekawie. Nauczyciele z Niemiec i Polski dzielili się np. pomysłami na radzenie sobie z lekcjami online. Tu największe wrażenie zrobił na mnie Alexander Weller z Friedensschule Schwäbisch Gmünd. Rozebrał na czynniki pierwsze cały proces zdalnego nauczania – zarówno komponenty online, jak i offline, włącznie ze statusem majątkowym rodziny dziecka i potencjalnym wykluczeniem cyfrowym. Kawał świetnej roboty.

Nie będzie świata bez technologii

Nie zabrakło też rozmów o tym, jak wzrost czasu (!) spędzanego przez dzieci online przekłada się na ich ekspozycję na potencjalne ryzyka w sieci. Przyznam szczerze, że akurat w tym kontekście się nad tym nie zastanawiałem. Tymczasem faktycznie dłuższy czas w internecie to więcej fake newsów, problem radykalizacji, większe oderwanie od grupy rówieśniczej i przeniesienie relacji w tryb online, czy wreszcie w ogóle więcej czasu ekranowego, niż standardowo dopuszczalibyśmy dla naszych dzieci. Sami w szale koronawirusowego home-office i ogarnięcia domowej szkoły, rzuciliśmy dzieci na głęboką wodę. Nie da się szczegółowo opisać spostrzeżeń, czy uwag ekspertów. W moim odczuciu jedno jest jednak pewne – nie możemy pójść na łatwiznę i „oddać sieci” czasu, który to my powinniśmy spędzić z pociechami. No i pamiętać, że to technologie są dla nas, a nie my dla nich. Nie bójmy się ich, oswajajmy je, bo czas pandemii ostatecznie udowodnił, że świata bez technologii już nie będzie.

Kolejne kroki do nowoczesności?

Konferencja to jedno, ja prywatnie liczę, że „tempus covidus” spowoduje, że szkoły na dobre nie tylko otworzą się przed technologiami, ale też dostosują do nich program nauczania. Niestety teraz w dotarciu do młodzieży z kwestiami cyberbezpieczeństwa, nauki fact-checkingu, socjotechniki, czy phishingu, możemy liczyć tylko na dobrą wolę nauczycieli pasjonatów. Gdyby to się udało, byłoby jak dla mnie osiągnięciem na miarę wprowadzenia platform do zdalnego nauczania. Jak sądzicie – realne? Kiedy?

Udostępnij: Dzieci rzucone na głęboką wodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej