Film

Co obejrzeć w weekend? „Znaki” najoryginalniejszy polski serial kryminalny

19 marca 2021

Co obejrzeć w weekend? „Znaki” najoryginalniejszy polski serial kryminalny

Dziś pora na opowiedzenie o serialu, który polecam Wam z całego serca, który pokochałam ogromną filmową miłością. Czy to jest serial idealny? Nie, ale czegoś takiego, jak „Znaki” – z pewnością jeszcze nie widzieliście. To jest ten typ, że albo się go pokocha i przepadnie w nim bez reszty, albo się nie zrozumie i nie polubi. Ciekawa jestem, którą opcję wybierzecie.

 

Armia interpretatorów

W ostatnich latach tworzy się w Polsce coraz lepsze seriale, będące na poziomie światowych produkcji. Jakbym miała wymienić top trzy – najlepsze tytuły minionej dekady – byłaby to: „Wataha” – wciągająca i oryginalna historia strażników granicznych, skrywająca tajemnice bieszczadzkich lasów, „Kruk” – z genialną sceną otwarcia i klimatycznymi mrokami Podlasia, no i moje „Znaki”. Dlaczego właśnie one? Bo to serial, przy którym widzowie nie mogą usiąść sobie wygodnie na kanapie i oglądać, a potem o nim zapomnieć. Tu trzeba zagłębić się w historię naszego kraju, dolnośląskiego regionu, sięgnąć do dawnych legend, wierzeń, do czasów wojennych. Oglądać, czytać, szukać, powracać, tłumaczyć, być czujnym i wyłapywać każdy szczegół. Należy też natężyć wszystkie zmysły, bo twórcy będą próbowali dać nam wskazówki w różny sposób, nawet… alfabetem Morse’a. Nie słyszałam też o innym serialu, którego widzowie aż tak analizują na forach i grupach na Facebooku (powstał też fandom) każdy odcinek. Dzielą się oni swoimi spostrzeżeniami, a na końcu – jak to mawiał Sokrates – wiedzą, że nic nie widzą. I chcą więcej!

Jeśli słyszeliście ostatnio o rzekomo najbardziej zaskakującym serialu Netflixa – hicie „Co kryją jej oczy”, to uwierzcie, że to przy „Znakach” jest on tylko grzeczną i spokojną bajeczką. Oglądając serial, z Górami Sowimi w tle – nieraz otworzycie oczy i usta ze zdumienia, a zakończenie każdego sezonu będzie czymś, czego naprawdę się nie spodziewacie. Wybaczcie określenie, ale to jest totalny mindfuck. Do tego niepowtarzalny klimat i niebanalny pomysł. Niektórzy porównują, pod kątem stylistyki, polską produkcję do „Twin Peaks” czy „Dark”, ale jednocześnie podkreślają jej oryginalność. Miłośnicy skandynawskich kryminałów też nie powinni być zawiedzeni.

znaki sezon 1, 2

Niedawno zobaczyłam, jak jeden z głównych bohaterów „Znaków” – Rafał Cieszyński (wcielający się tam w postać księdza po przejściach) – wrzucił na swoim profilu w mediach społecznościowych zdjęcie, mogące sugerować, że powstają odcinki do trzeciego sezonu. Mógł to być też żart, zmyłka, jak przy innych działaniach twórców tego kryminału. Ale w sieci zawrzało. Fani zaczęli snuć domysły, czy i kiedy powstanie kontynuacja. Wszyscy czekają z niecierpliwością. Dlatego jeśli jeszcze nie widzieliście pierwszego, ani drugiego sezonu tego serialu – czas nadrobić zaległości, by w każdej chwili być gotowym na trójkę. Tym bardziej, że Netflix w ostatnim czasie wzbogacił się o liczne polskie seriale kryminalne i powstaje wiele rankingów, gdzie wyróżnione są najciekawsze. Nie mogło zabraknąć tam „Znaków”. Mogły one wcześniej przemknąć bez echa, jako kolejny rodzimy dreszczowiec, thriller w odcinkach, ale to jednak coś innego, wartego uwagi.

znaki serial

Kadry z serialu/materiały prasowe AXN

Zagadka znakami utkana

Historia rozpoczyna się niepozornie. Mała, nieistniejąca wieś (a wiadomo, im mniejsza wieś – tym większe sekrety) – Sowie Doły, gdzieś na Śląsku, otoczona prawdziwymi Sowimi Górami i intrygującymi krajobrazami. Jest sielsko i… diabelsko. Po latach od zabicia młodej kobiety, gdzie mordercy ani motywu do dziś nie poznano, ginie w podobnych okolicznościach kolejna dziewczyna. Sugeruje to seryjność wydarzeń, powrót zabójcy lub jego naśladowcy. Tylko czemu po tak długim okresie? Co wspólnego mają te dwa zabójstwa? Kim jest trzecia ofiara, która też ginie niebawem, ale w zupełnie inny sposób?

znaki recenzja

Na miejsce, by rozwikłać sprawę, przybywa śledczy z większego miasta – komisarz Trela (Andrzej Konopka), wraz z nastoletnią córką Niną. Ich przyjazd wygląda jak ucieczka od dawnego miejsca zamieszkania, w którym wydarzyło się coś złego. Dziewczyna zaprzyjaźnia się z córką lokalnego burmistrza, która wprowadza ją w niebezpieczny świat pokus, i której ojciec-polityk prowadzi nieczyste biznesy. Poznajemy też okoliczną społeczność – cały wachlarz dziwnych i barwnych postaci, gdzie każdy z nich ma swoje tajemnice, grzechy; coś ukrywa, coś ma na sumieniu. Co wydarzyło się przed laty w tej niewielkiej, sennej miejscowości i co naprawdę dzieje się tam teraz? Niemą obserwatorką wydarzeń jest Dorotka – upośledzona młoda dziewczyna, mieszkanka pobliskiego przytułku – prowadzonego przez osobliwego Jonasza – bogobojnego znachora, filantropa, a może szaleńca.

znaki kiedy 3 sezon

Po przekroczeniu granicy Sowich Dołów wciągnie Was ta historia. Gęsty, mroczny klimat, piękne plenery, poszukiwanie prawdy i normalności w ukrytej między łąkami i górami wsi. A im dalej w las, mam na myśli drugi sezon, to dochodzi nam coraz więcej postaci, odniesień historycznych, mistycznych, a nawet paranormalnych wątków. Do rozwiązania zagadki, i to niejednej, potrzebujemy znaków. To one będą naszym drogowskazem, zbliżają nas do postaci i ich twórców. A oni widzów nieraz wyprowadzą w pole, ale wciąż zostawiają tropy. I to jest najciekawszą stroną tego serialu, czego nie znalazłam nigdzie indziej. Dostajemy intrygującą historię, która nas trochę przeraża, trochę fascynuje, ale nie mamy nic podane na tacy. Jak wiele zrozumiemy i wyniesiemy z tej zagadki zależy tylko od tego, jak bacznymi będziemy słuchaczami i obserwatorami. Jak bogatą mamy wyobraźnię i czy zechcemy sami zagłębiać wiedzę, poza ekranem. Trochę tak jak z nauką czy studiami – chodząc tylko na zajęcia – zrozumie się ogół, ale sięgając do innych źródeł, można więcej odkryć. W serialu np. pojawiają się bohaterowie, którzy niekiedy mogą nawiązywać do prawdziwych lub legendarnych osób. Jeśli zagłębimy się w temat poznamy niezwykłe fakty, będziemy mogli szerzej spojrzeć na cały serial. Sami twórcy przyznali się, że zostawiali widzom na ekranie ukryte znaki, szyfry, przekazy, że wysyłali sygnały Morsem, że liczył się każdy detal.

znaki axn netflix

Podróż szlakiem zbrodni

Oglądam więc jeszcze raz i zwracam uwagę na napisy na ścianie, na nazwiska osób, co robią, jedzą, w co się ubierają, dostrzegam dopiero np. portret w rogu kadru, które może mi podpowiedzieć, kim byli przodkowie danej postaci. Widzę wisielca, ale zaraz zaraz, tam w tle między drzewami ktoś się chowa… Jak mogło mi to umknąć? Słyszę nieznane mi określenie – szukam w internecie, w książkach. Dowiaduje się o legendzie o Liczyrzepie, o dawnych zabobonach i lękach, zagłębiam się w historię tego, co mogło skrywać się w powojennych sztolniach, kim byli tzw. Strażnicy. Poznaję liczne motywy, jakich nie znajdziemy w podręcznikach. Czuję się, jakbym przeniosła się w inny wymiar, jakbym słuchała opowieści dawnych mieszkańców tych ziem. Część z tych wspomnień może być prawdziwych, część fikcyjnych. Potem wchodzę na forum i czytam interpretacje – jedne z nich mnie śmieszą, inne wzbudzają podziw nad czyjąś spostrzegawczością. Zbitki kilku wersji, domysłów razem zaczynają tworzyć pewną sensowną całość. Dorzucam swoje uwagi. Aż w końcu chcę wiedzieć więcej, chcę zobaczyć te piękne przestrzenie, chcę zejść pod ziemię…

znaki recenzja serialu

I tak serial zainspirował mnie do wycieczki na Dolny Śląsk, do odwiedzenia Kompleksu Rise, do zobaczenia Muchołapki (dziwnego kamiennego kręgu, gdzie do dziś nawet nie ma jednej oficjalnej teorii – do czego miał służyć; Amerykanie zrobili o tym reportaż, jako o miejscu, które miało być… lądowiskiem dla UFO). Jadę do dawnej kopalni melafiru, czy do nad zalew Świerki – widoki jak z księżycowej krainy. A jak tam dotrzeć nie powie mi Google Maps, a pani z okolicznego sklepu spożywczego. Takie małego, jak w dawnych filmach. Szukam więcej miejsc, gdzie były kręcone sceny, odkrywam nowe zakątki, chłonę ten klimat, tę aurę tajemniczości, słucham opowieści mieszkańców. I czuję, jak wiele „Znaki” mi dały, jak serial stał się inspiracją, jak nastawił mój zmysł Sherlocka Holmesa – dedukcję na największe obroty. Poznaję po raz pierwszy Śląsk – pokazany tutaj w równie mroczny, choć jakże w inny sposób, niż w książce Joanny Bator, czy jej ekranizacji – „Ciemno, prawie noc”. Chcę więcej.

Muchołapka
Muchołapka – zdjęcie z mojej wycieczki

Czuję, że za bardzo rozkręciłam się i rozpisałam o tym serialu, który do dziś wzbudza we mnie ogrom emocji i sentymentu. Dodam jeszcze tylko pokrótce, że jest on bardzo dobrze zagrany, z imponującą ścieżką dźwiękową, która podkreśla nastrój niepokoju i tajemniczości. Uprzedzam tylko – nie jest to serial historyczny, oparty na faktach. Nie jest to też produkt do biernego oglądania, ani taki, który na koniec wyjaśni wszystkie aspekty czy zawiłości. Nic z tych rzeczy. Każde zakończenie to szok, niedowierzanie i nowa, otwarta furtka dla twórców, którzy coraz bardziej się rozkręcają. A „Znaki” sztormują nasz umysł, zmuszają do stopowania obrazu, do powracania do niego wielokrotnie, do wsiąknięcia w ten świat, dyskusji z innymi i wymiany spostrzeżeń. Ale jeśli wczujecie się, to przepadliście. Będziecie szukać rozwiązań i tworzyć swoje teorie.

Nie wiem, co wydarzy się w kolejnej serii i czy ona nie popsuje niesamowitego odbioru (tak jak stało się to np. w przypadku serialu „Belfer” i nieudanej kontynuacji). Ja jednak nie mogę doczekać się na trzeci sezon i cieszę się jak dziecko na samą myśl o nim, czując już dreszcz podniecenia.

 

„Znaki” można było oglądać najpierw na kanale AXN (jest to też jego produkcji), na którym zawsze mamy duży wybór filmów kryminalnych, science-fiction, thrillerów czy kina akcji.  Jest on dostępny w opcji Orange Love z telewizją. Obecnie oba sezony serialu znajdują się na Netflixie, który nabędziemy jako rozszerzenie pakietów telewizyjnych w Orange. Warto.

 

Udostępnij: Co obejrzeć w weekend? „Znaki” najoryginalniejszy polski serial kryminalny

Film

Co obejrzeć w weekend? „Hejter” – filmowa lektura obowiązkowa

12 marca 2021

Co obejrzeć w weekend? „Hejter” – filmowa lektura obowiązkowa

Ten film miał pecha. Jak wszedł do kin, to zaraz wszystkie kulturalne placówki zostały zamknięte z powodu pandemii. Gdy umieszczono go na platformie VOD – był jednym z najdroższych filmów, na co narzekali użytkownicy i wielu wstrzymywało się z oglądaniem. Aż w końcu, gdy miał szansę na nominacje do Oscara – tym razem, po zeszłorocznym nominowanym „Bożym Ciele” – tego samego reżysera, Janowi Komasie się nie udało. Wielka szkoda, bo „Sala Samobójców. Hejter” mogłaby liczyć na międzynarodowe docenienie. Poprzednia produkcja, choć była rewelacyjna, dla widzów w Hollywood mogła wydać się nieprawdopodobna, niezrozumiała, a przez co i nie utożsamiali się z nią (obraz biednych polskich wsi, mentalności oraz religijności czy zasad panujących w takich miejscach). „Hejter” natomiast jest bardzo uniwersalny i… przerażająco aktualny. Całe szczęście, że trafił na „Netflixa” (pierwotnie na zagranicznego), gdzie może w końcu zobaczy go więcej osób. Już widać, jak pnie się tam w rankingach najchętniej oglądanych obrazów. I bardzo dobrze. To ważny film, który trzeba obejrzeć.

 

Nowe kino moralnego niepokoju

Uważam nawet, że powinien być on puszczany nastolatkom w szkołach – ku przestrodze. By mogli zrozumieć i zobrazować sobie, czym jest zjawisko hejtu, jak jest groźne i do czego może prowadzić. Nie jest to jednak edukacyjny czy umoralniający film dla dzieci, dla tzw. gimbazy. To mądra, pouczająca, choć okrutna opowieść, która zainteresuje również dorosłych.

Ta część – w porównaniu do pierwszej „Sali Samobójców” – jest bardziej skierowana właśnie do starszych osób. Ma wiele odniesień do współczesnej politycznej sceny, a może i lepiej określającym słowem byłaby arena polityczna, taka na której toczą się zaciekłe walki. Czasem okupione krwią… Dodatkowo można też zaobserwować tu też wyścig szczurów, pęd po karierę, pieniądze i mroczny świat czarnego PR-u.

hejter jan komasa

Witajcie w naszym świecie

Ale o co cały ten szum, czy hejt? Już wyjaśniam. „Sala Samobójców. Hejter”, czy „Hejter” (bo teraz tytuł skrócono – ze względu na zagraniczną dystrybucję), to drugi z tego cyklu film Jana Komasy. Pierwsza „Sala Samobójców” była filmem zaskakującym, odważnym i takim, jakiego w polskim kinie jeszcze wtedy nie było. Nie tylko chodzi o zgrabne efekty specjalne (co dotychczas u nas kulało), czy innowacyjne wplecenie świata wirtualnego do tego realnego. Ten film był historią o współczesnych nastolatkach – pełną bólu, złości, przełamywania tabu – skierowaną głównie do nich i do ich rodziców. Zrobiony bez słodzenia, lukrowania, bez ściemniania czy czarowania. Choć po części, można było go nawet uznać jako czarną, ale proroczą wizję tego, co dzieje się i dziać się będzie w szkołach oraz domach.

Poza tym młodzieżowe filmy, mówiące o istotnych, trudnych tematach, wtedy w Polsce raczej nie istniały. Albo nie powstawały wcale, albo robiliśmy je nieudolnie – na modłę amerykańskich komedii; lub same stawały się własną parodią. „Sala Samobójców” brutalnie i prawdziwie pokazała czas dojrzewania. Otwarcie mówiono o depresji wśród dzieci, samotności, buncie, uzależnieniu od internetu i nie tylko, a także toksycznego wpływu rówieśników. Historia Dominika (Jakub Gierszał) – którego nie akceptują koledzy, śmieją się z jego stylu, wyglądu, a on szuka przyjaciół w świecie komputerowych gier i czatów – jednych mogła szokować, innych zachwycać lub uświadamiać. Był to film mocny, metaforyczny i bardzo dobry. Dlatego robienie drugiej części mogło być naciągane i ryzykowne. Ale nastała moda na wielkie filmowe powroty.

hejter netflix

Gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy…

„Hejter” powrócił w wielkim stylu, po prawie dziesięciu latach od premiery oryginału. Okazał się udanym, dojrzałym filmem, który płynnie połączył obie części (można oglądać je osobno i wszystko będzie zrozumiałe, choć warto poznać każdą z nich). Reżyser zgrabnie wplótł postać „łącznika” – Beaty Santorskiej – matki Dominika (Agata Kulesza), która na nowo ułożyła sobie życie i szuka młodego narybku do agencji marketingowo-social-mediowej. W pracy tej żadne zasady ani uprzejmość nie są mile widziane. Kobiet trafia na Tomka Giemzę (Maciej Musiałowski) – młodą osobę, niezwykle bystrą i zdeterminowaną w dotarciu do celu. Razem mają zaszkodzić pewnemu politykowi (Maciej Stuhr). A nasz główny bohater ma jeszcze kilka tajnych planów – i tych miłosnych i takich, których nikt się nie spodziewa. Pokaże niejedno swoje oblicze… Musiałowski w tej roli jest bardzo przekonujący. Świetnie gra. Nie tylko zresztą on. Możemy oglądać aktorskie popisy m.in. Danuty Stenki, Macieja Stuhra, Jacka Komana, czy – debiutującej na wielkim ekranie – Vanessy Aleksander.

hejter film

Nie zabraknie też niewielkich, ale znaczących wstawek ze świata wirtualnego, z gier komputerowych, które nawiązują do konwencji pierwszej części. Znów wprowadzają nas do wirtualnej sali. Hermetycznego świata, w którym panują inne zasady, dostępne dla wybrańców. Tylko tym razem wychodzimy z nastoletniego kręgu, a poznajemy ludzi młodych, dorosłych, dojrzałych, tych pełniących wysokie funkcje społeczne. No znów i temat dopasowany jest do tego, co dzieje się teraz, o czym jest głośno. Jakże bliski w obecnych nam czasach. Kiedy to ciągle słyszymy o fake newsach, politycznych i religijnych nagonkach, protestach, o homofobii czy propagandzie w sieci. A wszystko to nakręca spiralę nienawiści. Stąd już tylko krok już od tragedii.

Po jedenaste: nie hejtuj

Przecież jak jest się anonimowym, niewidocznym wręcz, to najlepiej manipulować innymi oraz opinią publiczną. A w dobie portali społecznościowych i medialnego ekshibicjonizmu – to wszystko jest coraz prostsze, bardziej dostępne, popularne oraz niebezpieczne. Do czego może doprowadzić gniew, urażony honor, ambicje, zazdrość, chęć zemsty? A to wszystko skumulowane i przelane w formie hejtu, czyli niszczącej zarazy XIX wieku.

hejter orange love

Ile słyszy się w prasie o mowie nienawiści, o nierównych zagraniach politycznych – oczernianiu i wyśmiewaniu przeciwników, o wycieku rzekomych zdjęć, taśm, o fałszywych profilach, które popularyzują informacje pełne kłamstw. Po części mogą to być pozornie niewinne żarty, mogące mieć jednak straszne konsekwencje, albo celowa zagrywka czy działania tzw. trolli –  hejterów opłacanych na zamówienie, którzy tworzą internetowe nagonki.

W filmie wszystko rozgrywa się w świecie rządzących, w obszarze wielkich pieniędzy, ambicji, sławy i jeszcze większych korporacji. Momentami może to być przejaskrawione, ale z drugiej strony jest to tak pokazane, by nam otworzyć oczy. I nauczyć, że czasem lepiej zamknąć usta, czy zabrać palce z klawiatury lub telefonu, zanim wciśniemy enter – przycisk, mogący zmienić się w zawleczkę prawdziwego granatu, który zniszczy wszystko. O tym jest ten film. Mroczny, psychologiczny thriller, dramat społeczny, którego nie powstydziły by się największe, zagraniczne wytwórnie.

sala samobojcow

„Hejter” też skojarzył mi się z dwoma filmami z Ryanem Goslingiem –  z „Fanatykiem”, mówiącym do czego może prowadzić zaślepienie, nienawiść, brak tolerancji i z „Idami marcowymi” – o ryzykownych zagrywkach, gdy w grę wchodzi władza i wielka polityka. Obraz Komasy ma trochę z obu tych filmów, ale posiada też i wiele innych rzeczy do zaoferowania. Jest powiewem świeżości w polskim kinie, odważnym głosem nowego pokolenia, a jednocześnie mocnym kalibrem – filmem wciągającym, ale trudnym, ciężkim, robiącym wrażenie. Takim, o którym długo będzie się pamiętało i myślało. Z jednej strony to pesymistyczna wizją tego, w którą stronę zmierza nasz świat, a z drugiej – w trakcie seansu wielokrotnie mamy poczucie deja-vu – o takich rzeczach czytamy na co dzień, to nie jest science-fiction, to dzieje się naprawdę… I to jest straszne. Obejrzyjmy ku refleksji.
U nas w domu po seansie na długo zapanowała cisza i milczenie.

A Wy jakie macie przemyślenia po „Hejterze”?

 

Film można oglądać na platformie „Netflix” – dostępnej w wybranych pakietach z telewizją w Orange Love. Warto wykupić dostęp lub rozszerzyć swoje usługi, by móc codziennie cieszyć się dobrym kinem i serialami w swoim domu.

 

Udostępnij: Co obejrzeć w weekend? „Hejter” – filmowa lektura obowiązkowa

Oferta

Co obejrzeć w Walentynki? Najciekawsze filmowe propozycje

12 lutego 2021

Co obejrzeć w Walentynki? Najciekawsze filmowe propozycje

Najbliższy weekend będzie pełen miłości. Dlatego zaproponuję Wam filmy, które w takim czasie ogląda się ze szczególną przyjemnością – nastrojowe, zmysłowe, zabawne. Idealne na Walentynki.

 

W tym roku 14 lutego nie udamy się do restauracji czy tłumnie do kin. Będziemy świętować w domu, dlatego warto zrobić sobie filmowy maraton. Jedni szukają wtedy romantycznych tytułów, a inni wolą mniej przesłodzone, alternatywne produkcje. Z myślą zarówno o tych pierwszych, jak i drugich kinomanach, przygotowałam zestawienie ciekawych i jakże odmiennych filmów. Bo miłość, tak jak kino, miewa różne oblicza. Każdy postrzega ją inaczej i na co innego ma ochotę. Dlatego wybierzcie swoją idealną filmową propozycję na weekend, a opcji jest bardzo wiele.

Sprawdźcie, co obejrzeć gdy…?

 

Nie lubicie komedii romantycznych, ale szukacie kompromisu z drugą połówką

 

I tak Cię kocham – film z cyklu: duża dawka optymizmu. Nie zobaczymy jednak w nim idealnego, lukrowanego świata, z pięknymi bohaterami mieszkającymi w wielkich metropoliach, jak to zwykle bywa w komediach romantycznych i czego niektórzy wręcz nie trawią. Tutaj bohater jest taksówkarzem oraz początkującym stand-upowcem, który zakochuje się w zwykłej dziewczynie. Tylko, że ona zapomniała wspomnieć, że ma za sobą nieudane małżeństwo i nie chce się z nikim wiązać, a on wstydzi się powiedzieć, że pochodzi z tradycyjnej hinduskiej rodziny, w której kultywuje się zwyczaj aranżowanych małżeństw. A rodzice dla syna mają już nawet kilka kandydatek na żonę… Przyjemny – trochę w klimacie kina niezależnego, zabawny współczesny komediodramat oparty na faktach.

Niedobrani – filmy z Sethem Rogenem to zazwyczaj komedie w bardzo amerykańskim stylu, z niewybrednymi żartami, ale mają swój urok i lekki, luzacki styl. Tym razem komik wystąpił u boku Charlize Theron – jednej z najpiękniejszych (moim zdaniem) hollywoodzkich aktorek. Brzmi to trochę jak współczesna wersja „Pięknej i Bestii” i też tak wyszło. On jest dziennikarzem-nieudacznikiem, który nie stroni od używek i imprezowego stylu życia, a co najgorsze – właśnie stracił pracę, a ona zajmuje ważną pozycję w rządzie i marzy jej się posada prezydenta. Co łączy tych dwoje? Znają się od dziecka, bo wtedy ona była jego nianią (kilka lat starszą) i pierwszą fascynacją. Po latach spotykają się przypadkiem i to spotkanie obróci ich światy do góry nogami. Jest to naprawdę niezły film, z dużą dozą szaleństwa, z ekstremalnymi dowcipami, ale i z lekką nutką romantyzmu. Sprawdzi się jako dobra rozrywka do obejrzenia ze znajomymi czy na niezobowiązującą randkę.

„Niedobrani” pojawią się w walentynkowym maratonie w Canal+, gdzie 14 lutego cały dzień będą puszczane miłosne produkcje.

canal+ w orange

 

Ekscytują Was pikantne historie, tajemnicze zbrodnie, a wszystko to najlepiej jak jest spisane (czyli gorące filmy na podstawie książek)

 

Rebeka – remake filmu Alfreda Hitchcocka z 1940 roku. Byłam pod ogromnym wrażeniem najnowszej wersji, a ekranizacji powieści Daphne du Maurier było już wiele. Zrobiona z rozmachem, z pięknymi krajobrazami, plenerami, kostiumami i niesamowitym klimatem, dreszczem niepokoju, atmosferą tajemnicy. Trzyma w napięciu, intryguje, jest zmysłowa, a jednocześnie subtelna i intrygująca. Młoda służąca (Lily James – grała również w „Wykopaliskach”, które Wam ostatnio polecałam) poznaje przystojnego wdowca-milionera. Mężczyzna szybko jej się oświadcza i zabiera do swojej posiadłości. Mury rezydencji skrywają w sobie sekret śmierci byłej żony, którą wszyscy tam uwielbiali. Co wydarzyło się w Manderley? Będziecie mieć dreszcze!

365 dni – przyznam szczerze, że nie jestem miłośniczką tego filmu, nie sięgnęłam po bestsellerową powieść, ale co jak co – trzeba przyznać, że było to spore wydarzenie popkulturalne. Cała trylogia Blanki Lipińskiej osiągnęła ogromny sukces i rozpoczęła modę na polską literaturę erotyczną. Film cieszył się sporą popularnością, nie tylko w Polsce. Wywołał wiele dyskusji i kontrowersji na świecie. Jednych oburzył śmiałością, innych zafascynował. Warto chociażby i z tego powodu zobaczyć, a Walentynki wydają się dobrą okazją. Tym bardziej, że tak odważne sceny, w takim natężeniu, rzadko pojawiają się w rodzinnym kinie. Film może nastroić na pełen wrażeń wieczór, no i fani autorki z pewnością się nie zawiodą.

Dwa powyższe filmy znajdziecie na platformie Netflix, dostępnej w dodatkowych pakietach Orange Love.

netflix w orange love

 

Wolicie prawdziwe historie niż przesłodzone bajkowe opowieści

 

Julia & Julia – filmowy afrodyzjak, a do tego jaki zabawny! Z wysmakowanym duetem Meryl Streep i Amy Adams. Jedna z pań gra w retrospekcjach – prawdziwą postać kulinarnej mistrzyni – Julii Child, a druga, po latach czyta jej książkę i chce odwzorować przepisy słynnej kucharki. Codziennie więc gotuje coś z poradnika, a wszystkie dania testuje na …mężu. Pyszna zabawa i idealna filmowa przystawka np. przed romantyczną kolacją. Oglądając te potrawy na ekranie, te cuda na talerzu, od razu nabierze się apetytu i smaku na więcej.

Sztuka kochania – biografia Michaliny Wisłockiej – „pani od seksu”, autorki słynnego poradnika „Sztuki kochania”, pionierki w dziedzinie ginekologii, która uczyła kobiety czerpać jak najwięcej przyjemności z życia. Do tego poznajemy jej prawdziwą, barwną historię – uczuciową i zawodową. Dowiadujemy się też, jak powstała najbardziej kontrowersyjna oraz pożądana książka w PRL-u i jak przełamywano tematy tabu. W roli głównej, brawurowo zagranej, Magdalena Boczarska, a obok niej plejada polskich gwiazd. Inspirujące, skłaniające do dyskusji i rozmów o skrytych pragnieniach, emocjach i nie tylko.

Oba te filmy dostępne są na Orange VOD – w specjalnej sekcji z walentynkową promocją, przygotowaną na walentynkowy maraton filmowy. W nim też znajdą się wspomniane w tekście produkcje „Pełnia życia” czy „I tak cię kocham”, a także około 40 innych propozycji!

Walentynki orange vod

 

Cały rok czekacie, by w końcu zobaczyć wyciskacze łez i już macie naszykowane chusteczki

 

Pełnia życia – Kocham ten film. I płakałam na nim jak bóbr. Z niego też pochodzi nasz kadr – okładka w tym artykule. Jeśli lubicie melodramaty, takie jak „Pamiętnik”, „Gwiazd naszych wina”, „Teoria wszystkiego” czy „Love story” – ten tytuł też Was zauroczy. Nie będzie też raczej zaskoczeniem, gdy powiem, że jeden z bohaterów jest śmiertelnie chory – na polio. Jego żona robi wszystko, by pomimo zagrożeń i ograniczeń zapewnić mu wspaniałe życie, takie o jakim marzył. Choć lekarze nie dawali mężczyźnie zbyt wielu szans ani czasu, kobieta zabiera go ze szpitala. Przystosowuje dom, pomaga zaprojektować i stworzyć wózek z aparaturą, dzięki czemu jej ukochany nie będzie przykuty do łóżka, a będzie mógł… zwiedzać świat. Cudowna, choć smutna historia oparta na faktach, będąca dowodem na to, jak wielka jest siła miłości.

Małe kobietki – nie jest to typowy film walentynkowy, ale jest to urzekająca historia – o rodzinie, miłości, przyjaźni, o pierwszych zauroczeniach, o wsparciu bliskich, o wielu pokoleniach, o matce i jej czterech córkach w różnym wieku. W trakcie seansu każdy znajdzie coś ze swojego życia i będzie miał inny powód czy moment, by uronić łezkę. Ze śmiechu, ze wzruszenia, czy w związku z własnym wspomnieniami. Jest to film kostiumowy (akcja dzieje się w latach 60.XIX wieku), z ciepłą rodzinną aurą, z perypetiami nastolatek; bardzo kobiecy, choć spodoba on się nie tylko paniom. Dobra propozycja do obejrzenia z ukochaną osobą – swoją drugą połówką, z mamą, siostrą, z przyjaciółką, czy z całą familią.

„Małe kobietki” będą w Walentynki na antenie HBO.

male kobietki

Wybór jest duży, szczególnie gdy korzystamy z wielu kanałów dostępnych w Telewizji Orange. Polecam Wam też zapoznać się z tytułami, jakie pojawią się nie tylko w Walentynki, ale przez cały luty m. in. w HBO i Canal+. Tam czeka Was wiele nowości!

W Canal+ z głośnych premier warto obejrzeć m.in.: „Terminal”, „Wierzę w Ciebie”, „Dżentelmenów”, drugą odsłonę serialu „Pisarze” czy nowy serial kryminalny „Gangi Londynu”. Nie zabraknie też propozycji dla dzieci, ciekawych dokumentów czy dużej dawki sportowych emocji.
W HBO GO pojawią się w tym miesiącu takie hity, doceniane przez krytyków i widzów na świecie, jak: „Wielka” – nominowana do Złotych Globów Elle Fanning jako caryca Katarzyna, czy „Mały Topór” – kolejny pretendent do Złotych Globów. Będzie można też obejrzeć ceremonię rozdania Złotych Globów ( tzw. „małych Oscarów”) 28 lutego w HBO GO.
W takich filmach i serialach to można się zakochać!

A Wy jakie filmy polecacie na Walentynki? Na jakie premiery czekacie też w lutym?

Udostępnij: Co obejrzeć w Walentynki? Najciekawsze filmowe propozycje

Oferta

Nowe sezony w Netflix – łatwiej przez dekoder Orange TV

27 lipca 2018

Nowe sezony w Netflix – łatwiej przez dekoder Orange TV

Pamiętacie o tym, że bezpośrednio z dekodera Orange TV możecie oglądać seriale Netflix?  Tutaj znajdziecie instrukcję,  jak założyć konto w Netflix z poziomu właśnie dekodera. Jeśli nudzicie się na wakacjach skorzystajcie z bogatej oferty Netflix. A teraz nadchodzą nowości. Między innymi:

Luke Cage – 2 sezon serialu Marvela, już dostępny

Luke Cage nie prosił się o rolę superbohatera. Jednak zło rozpanoszyło się w jego mieście, a kto poradzi sobie z nim lepiej niż facet o nadludzkiej sile? Zakapturzony i niezniszczalny były więzień walczy o dobre imię i ocalenie swojej dzielnicy.

Luke serial Netflix

Glow – 2 sezon, już dostępny

Lata 80. w Los Angeles. Grupa nietuzinkowych kobiet odnajduje sens życia jako Olśniewające Wrestlerki.  To serial komediowy autorstwa twórców „Orange Is the New Black”. Historia pań zainspirowana jest prawdziwą historią kobiecej ligi wrestlingu. To fabularyzowana opowieść o bezrobotnej aktorce, która — chwytając ostatnią szansę na spełnienie marzeń — postanawia wziąć udział w programie o zapaśniczkach

Glow serial Netflix

Disenchantment / Rozczarowani – nowość dostępna od 17.08

To serial animowany Matta Groeninga, twórcy słynnych Simpsonów. Nie jest łatwo dorastać w ciemnych wiekach – nawet dla księżniczki. Na szczęście demony i elfki pomogą ile mogą.  Animowana seria opowiada o nietuzinkowych przygodach oryginalnej księżniczki.

Udostępnij: Nowe sezony w Netflix – łatwiej przez dekoder Orange TV

Reklama

Nowe spoty, czyli dwa w jednym

12 marca 2018

Nowe spoty, czyli dwa w jednym

Od piątku możecie zobaczyć w telewizji nasz nowy spot, a właściwie dwa, bo obie wersję różnią się zakończeniem. A w spocie nasz wuj Maciej, znany Wam już jako fan zakładów, które rzadko wygrywa. Tym razem zakład dotyczy tego czy w telewizji można zobaczyć coś ciekawego. Jak myślicie, czy mając pakiet Orange Love z telewizją z Netflixem i Eleven Sport w jakości 4k (pisała o tym ostatnio Kasia Barys) można się nudzić? Zobaczcie koniecznie jak tym razem poszło wujowi.

Ja tylko dodam, że za kreację odpowiada Leo Burnett, produkcję Tyrka, postprodukcję Orka, media kupił Initiative Media, a spoty wyreżyserował Mikołaj Łepkowski.

 

Udostępnij: Nowe spoty, czyli dwa w jednym

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej