Urządzenia

Co w gadżetach piszczy (33)

6 czerwca 2020

Co w gadżetach piszczy (33)

Kolejny miesiąc samoizolacji to idealny czas nie tylko na odnalezienie odpowiedniego balansu praca-życie, ale też doskonała okazja do testowania gadżetów. Tym razem trzy sprzęty spod znaku: ciszy, wygody/efektywności pracy w domu i jednego z najlepszych na rynku stosunku ceny do jakości. Nie będę przesadnie teaserował 🙂 – to ostatnie to jeden z moich ulubionych smartfonów ostatniego półrocza.

Bose NCH 700 – Odgłosy? Jakie odgłosy?

To już prawie rok, gdy na łamach Bloga – acz w oddzielnym tekście – przetestowałem dwa ciekawe modele słuchawek z aktywnym wyciszaniem szumów. Podsumowując tamten materiał miałem wrażenie, że słyszałem (a w zasadzie… nie słyszałem) w tej materii już wszystko. Jasne – do momentu, gdy pojawił się on, na białym ko… tzn. w ręku kuriera.

Recenzje Bose Noise Cancelling Headphones 700 (NCH 700) czytałem już wcześniej. Ba – w 2016 roku pisałem nawet o modelu Quiet Comfort 35. Wiedziałem, że firma z Framingham w stanie Massachusetts jest wzorcem w segmencie słuchawek z ANC, ale…

Ale kiedy założyłem NCH 700, literalnie opadła mi szczęka. Aplikacja Bose pozwala ustawić dla tych słuchawek poziom redukcji hałasu od 1 do 10, a domyślnie jest to stopień najwyższy. Stopień, przy którym świat cichnie. Serio, totalnie cichnie. Nie ma szumu komputerów, nie słychać stukających klawiatur, otwierających się drzwi w pokoju w robocie, a koledzy, nawiązujący dłuższą i głośniejszą konwersację, wydają się być elementem – bo ja wiem, snu?

Za każdy razem, testując słuchawki z ANC, pisałem, że uwielbiam się wyłączać i nie cierpię dźwiękowego „smogu” ulicy. Spacerując po ulicy z Bose NCH 700 trzeba BARDZO uważać, dochodząc do przejść dla pieszych, bo na najwyższym stopniu naprawdę NICZEGO nie słychać. W metrze (miałem okazję testować Bose jeszcze przed czasami Covida) nie ma czegoś takiego, jak stukot kół pociągu, to wręcz surrealistyczne! Na szczęście aplikacja pozwala zdefiniować trzy poziomy, między którymi możemy się łatwo przełączać. No i – żeby nie było idealnie – w domu, na home office, gdy jednocześnie zdalne lekcje mają 3-, 5- i 8-klasista – i święty Bose nie pomoze 😉

ANC to jedno, ale Bose NCH 700 są też mega wygodne, lekkie (250g), można zapomnieć, że mamy je na uszach. To też pierwsze słuchawki, o których mogłem powiedzieć, że obsługuje się je naprawdę intuicyjnie. Wszystko dzieje się na prawej muszli. Chcemy wyłączyć muzykę, połączyć się albo rozłączyć z rozmówcą? Stukam dwa razy w przednią część. Głośniej? Smyramy palcem do góry. Ciszej? Zgadnijcie 😉 Utwór do przodu? Palec do przodu. Od początku/do tyłu? To samo z palcem. No i pełna integracja z Google Asystentem. Nie musiałem sięgać po telefon – słuchawki informowały o komunikatach, mówiły mi, kto do mnie napisał, a nawet pozwalały odpisać głosem.

Najlepsze jakie miałem. Zastanawiałem się, czy nie udawać przed kurierem, że nie ma mnie w domu 😉

Poly Studio – Wideokonferencja zamknięta w „soundbarze”

Telekonferencja… Dla niektórych codzienność pracy w korporacji, dla niektórych koszmar. Ale coś Wam powiem – w nowym świecie będzie ich jeszcze więcej. A biorąc pod uwagę, że firmy gremialnie zdają się przychylać do częstszej pracy zdalnej, przede wszystkim menedżerowie będą szukać pomysłu na coś, co pozwoli im oderwać się od kamery komputera i – choćby bezprzewodowych – słuchawek.

Kiedy zdarza mi się występować na konferencjach, lubię chodzić. Kamerzyści i oświetleniowcy mają ze mną krzyż pański, bo po prostu nie potrafię ustać na miejscu. I o ile z komputerową kamerą tak się nie da, to z Poly Studio – jak najbardziej. Pamiętam dawno temu, jeszcze w siedzibie TP S.A. na Twardej, pokój „Telepresence”. Specjalne pomieszczenie do zagranicznych wideokonferencji, dedykowana kamera, ściana monitorów… Teraz wystarczy wyjąć z pudełka sprzęt przypominający soundbar, podpiąć przez HDMI do telewizora, przez USB do komputera i… i w zasadzie to wszystko! Oczywiście, gdy zainstalujemy jeszcze odpowiedni soft, co – niestety – dyskwalifikuje komputery z Linuxem.

Poly Studio z założenia – jak sądzę – miało być sprzętem zamieniającym małe korporacyjne klitki, tzw. Huddle Rooms, w wypasione sale do wideokonferencji (tak przynajmniej prezentowano Studio na premierze w warszawskiej siedzibie Poly). Gdy pojawił się pandemiczny wirus, życie nieco zweryfikowało te plany, pozwalając na stworzenie pomieszczenia do wideo ze standardowego mieszkalnego salonu.

Technologia odcinająca szum zewnętrzny i skupiająca się na głosie/ach uczestników konferencji, śledzenie obecnych zarówno wideo, jak i audio, możliwość podłączenia do praktycznie każdego rozwiązania do rozmów grupowych, a do tego intuicyjna konfiguracja (nie trzeba instalować sterowników) i zarządzanie w chmurze. Przyczepić można się tylko do ceny, przeszło 4000 złotych, ale z drugiej strony – to i tak ułamek wartości legendarnego „tepsianego” Telepresence. I bez problemu jestem w stanie wyobrazić sobie ludzi, którym znacząco ułatwi codzienne życie w nowym, popandemicznym świecie.

Samsung S10 Lite – Nie każdy musi mieć flagowca

Przez lata, kiedy testuję niemal wszystkie smartfony w ofercie Orange Polska, strasznie się rozbestwiłem. Gdy tylko na rynku ma się pojawić jakiś nowy flagowiec, rozświetlają mi się oczy i zastanawiam się, kiedy próbka trafi do mnie. I dopiero, gdy „z braku laku” dostałem Samsunga S10 Lite, zacząłem się zastanawiać… po co komu ten pęd do flagowców?

Nie zrozumcie mnie źle, na topowe smartfony i nowe technologie zawsze znajdą się chętni, a ja z radością wezmę się za testowanie kolejnych rewolucyjnych rozwiązań. Gdyby jednak – jak pewnie 99,9% Polaków – stanął przed dylematem „na jaki smartfon na kolejne dwa lata wydać moje ciężko zarobione pieniądze”, myślałbym pewnie raczej o półce średniej. Tym bardziej, że kilka miesięcy z S10 Lite przekonało mnie, że tak naprawdę… niczego mi w tym telefonie nie brakowało, na nic nie narzekałem, a kompromisy, na które w przypadku urządzenia tańszego, trzeba iść – nie stanowiłby dla mnie problemu.

Jakie kompromisy? Dwa kluczowe, ekran i aparaty. Niby to SuperAmoled (z „nie za dużą, nie za małą” przekątną 6,7”), ale w porównaniu do serii S20 wydaje się znacznie bardziej blady i „wyprany”. Zwracałem na to uwagę jednak tylko, gdy obok leżał jakiś topowy smartfon, bo przy zwykłym użyciu to absolutnie nie przeszkadza. Główny aparat to z jednego strony matryca 48 Mpix, z drugiej jednak – światło zaledwie f/2.0. Zgoda, w nocy szału nie ma, pewnie w dzień też można by się było do czegoś przyczepić, ale… no kurczę, jeśli ktoś jest artystą i potrzebuje lepszego aparatu (nawet w telefonie) to go na niego stać. Większość taka matryca wystarczy. Nie ma też ładowania indukcyjnego, ale to też dla wielu raczej fanaberia. No i 5G, ale – cóż – LTE daje radę, można trochę poczekać.

Poza tym to po prostu zgrabny, poręczny, szybki, wydajny smartfon, z nakładką taką samą, jak w flagowcach od Koreańczyków, z ponadprzeciętną, 4,5-amperogodzinową baterią. Nawet ja nie czułem dyskomfortu, używając S10 Lite, wręcz ze względu na zgrabność i poręczność zdarzało mi się wybierać go chętniej, niż testowanego w tym samym czasie S20 Ultra.

Jakbyście szukali, gdzie go kupić, to zajrzyjcie do nas 🙂 I pamiętajcie, że teraz pierwsze trzy raty bierzemy na siebie!

Udostępnij: Co w gadżetach piszczy (33)

Urządzenia

Testujemy Samsunga S20+

13 marca 2020

Testujemy Samsunga S20+

Jeśli dobrze pamiętam, testuję telefony dla Centertelu/Telekomunikacji Polskiej/Orange już prawie 10 lat. Przez ten czas moje podejście do technologicznych nowinek znacząco wyewoluowało. Ciekawe swoją drogą, czy to kwestia tego, że gros nowości przez te lata miałem w rękach, czy też trochę tego, że teraz jestem po prostu o 10 lat starszy?

Ale do rzeczy, bo test Samsunga S20+ czeka. Środkowy z nowych flagowych modeli Samsunga to urządzenie idealne pod kątem mojego obecnego podejścia do technologii i to nie tylko ze względu na obsługę czającego się już za rogiem 5G. Jest trochę jak praca moich kolegów z CERT Orange Polska (no i moja) – Wy po prostu czujecie się bezpiecznie, a my gdzieś tam bez Waszej wiedzy robimy swoje. Bo Samsung S20+ po prostu jest, i to komplement, żeby nie było 🙂 Przez przeszło dwa tygodnie testów odblokowywałem go średnio ok. 100 razy dziennie, używałem do wszystkiego, włącznie z pracą biurową przy użyciu Dex na domowym komputerze. A S20+ po prostu ani razu mnie nie zawiódł. Robił swoje, nie rzucając się przesadnie w oczy. Szkoda było go oddawać. Ale za to Wy już możecie go u nas kupić! Chyba Wam zazdroszczę 🙂

Udostępnij: Testujemy Samsunga S20+

Urządzenia

Jedno pudełko, dwie możliwości – Extra Box S10

27 lutego 2020

Jedno pudełko, dwie możliwości – Extra Box S10

Lubisz niespodzianki? Po raz pierwszy na rynku proponujemy fajną zabawę. Pudełko, w którym znaleźć można jeden z dwóch telefonów Samsung S10 lub Samsung S10+

Który? W tym właśnie tkwi zabawa. Dowiesz się robiąc … unboxing. Nic nie tracisz, a możesz zyskać coś extra. S10+ to większy ekran, podwójny przedni aparat i pojemniejsza bateria.

Test tego telefonu robiła dla was Marta https://biuroprasowe.orange.pl/blog/samsung-galaxy-s10-szybki-test/

Unboxing S10 robił też wcześniej Wojtek https://biuroprasowe.orange.pl/blog/czekaliscie-na-najnowszego-samsunga-galaxy-s10-oto-on/

Spiesz się, bo ilość pudełek jest ograniczona.  Wejdź na stronę https://www.orange.pl/lp/extra-box

Jakie są szanse na S10+?

Wcale nie małe… 30% to Samsung S10 +, 70% telefonów w pudełku to Samsung S10. Startujemy dzisiaj, aż do wyczerpania zapasów. Extra Box S10 jest dostępny tylko w zakupach przez www.orange.pl płacąc 164,95 zł w 20 ratach. Zestaw kosztuje 3299 zł, przy czym S10+ kosztuje 3899 zł. Jeśli trafisz, S10+ będziesz miał 600 zł taniej.

Udostępnij: Jedno pudełko, dwie możliwości – Extra Box S10

Informacje prasowe

Premierowe smartfony w supercenach i 7 nowych kanałów TV w nowej ofercie Orange

9 stycznia 2020

Premierowe smartfony w supercenach i 7 nowych kanałów TV w nowej ofercie Orange

Od 9 stycznia br. Orange wprowadza promocyjne ceny na smartfony i smartwatche. Do pakietów Orange Love klienci mogą dokupić urządzenia marki Samsung, m.in. Galaxy A40, Galaxy S10 128 GB w zestawie ze smartwatchem Watch Active, Galaxy A51 oraz smartwatche z serii Galaxy z eSIM. Oferta Love obejmuje znacznie więcej urządzeń w okazyjnych cenach, m.in. smartfon Xiaomi Redmi Note 8 Pro, laptop HP 255 G7 i telefon Orange Neva Play.

Z promocyjnej oferty mogą skorzystać także klienci podpisujący nową lub przedłużający dotychczasową umowę na wybrane Plany Mobilne. Do abonamentu mogą wybrać najnowsze smartfony Huawei – premierowy Huawei P smart Pro za 35 zł/mc w Planie Mobilnym 75 lub Huawei P smart 2019 za 29 zł/mc w Planie Mobilnym 55.

Nowości czekają na użytkowników telewizji Orange. W ofercie pojawiło się 7 nowych kanałów:

  • TVR HD – z programami poświęconymi stylowi życia i remontom domów, a także audycjami przyrodniczymi i rozrywkowymi,
  • Top Kids Jr HD – z ofertą dla najmłodszych odbiorców, m.in. wspierającą ich w nauce mówienia, śpiewu oraz tańca,
  • Top Kids HD – z kultowymi, łączącymi pokolenia serialami animowanymi z lat 80-tych i 90-tych
  • NTL HD – nadający wiadomości z regionów oraz filmy i seriale,
  • Gametoon – dla graczy i fanów rywalizacji e-sportowej,
  • NUTA TV HD – nowy kanał muzyczny, m.in. prezentujący hity muzyki pop oraz dance podbijające światowe listy przebojów,
  • Adventure HD – pierwszy polski kanał przygodowy z niebanalną ofertą programową pozwalającą zobaczyć świat oczami odkrywcy.

Discovery Life, który dotychczas był w Pakiecie Komfortowym, został przeniesiony do Pakietu Optymalnego, który teraz zawiera 109 kanałów w tym 63 w jakości HD.

Orange przygotował także specjalną ofertę dla klientów biznesowych, dla których smartfon jest niezbędnym urządzeniem wspierającym prowadzeniem firmy. W planie Dla Firm z Multipakiem XL na 24 miesiące przedsiębiorcy mogą skorzystać z atrakcyjnej oferty na zakup Huawei P30 lite – 0 zł na start i 35 zł/mc.​​​​​​​

Zainteresował Cię wpis? Jeśli chcesz otrzymywać informacje prasowe, zostaw nam swój adres e-mail
Napisz do Nas
Udostępnij: Premierowe smartfony w supercenach i 7 nowych kanałów TV w nowej ofercie Orange

Inne

W konkursie nju mobile do wygrania iPhone’y, Samsungi i doładowania

23 października 2019

W konkursie nju mobile do wygrania iPhone’y, Samsungi i doładowania

Dziś gratka dla klientów nju, który korzystają z prepaidów. Po doładowaniu konta przez stronę njumobile.pl możecie wziąć udział w konkursie i wygrać smartfony.

Czekają na Was 3 iPhone’y Xr oraz 5 Samsungów S10e. Do wygrania jest też 50 doładowań po 50 zł.

Aby mieć szansę zgarnąć nagrody trzeba spełnić dwa warunki. Po pierwsze doładować konto na stronie Nju, a drugim jest kreatywna odpowiedź na pytanie, które znajdziecie na stronie konkursowej: njumobile.pl/konkurs-nju-na-karte. Uwaga odpowiadacie tylko w formularzu konkursowym, nie na blogu.

Pytanie nie jest trudne. Żółty kolega chciałby wiedzieć, czego chcielibyście mieć więcej z upływem czasu i dlaczego? Odpowiedź może dotyczyć Waszego życia, pracy czy zainteresowań. Na Wasze pomysły czeka przez 30 dni.

Zachęcam do wzięcia udziału. Nie tylko możecie podzielić się swoimi pomysłami, ale przy okazji wygrać fajne nagrody.

 

Udostępnij: W konkursie nju mobile do wygrania iPhone’y, Samsungi i doładowania

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej