Informacje prasowe

Oferta tygodnia: Samsung Galaxy Note20 5G

5 listopada 2020

Oferta tygodnia: Samsung Galaxy Note20 5G

Do 11 listopada (do końca dnia) trwa nowa Oferta Tygodnia, w której tym razem możecie ze sporą zniżką kupić nowoczesny Samsung Galaxy Note20 5G. Smartfon ten, w okazyjnej cenie – nawet 816 zł taniej, dostaniecie w Planie Mobilnym 55 i Planie Mobilnym 75, a także w Orange Love Standard, Extra czy Premium.

 

Samsung Galaxy Note20 5G – na czym polega jego fenomen?

Można śmiało powiedzieć, że jest to wszechstronny smartfon. Sprawdzi się nie tylko do grania, oglądania, ale też do kreatywnych i profesjonalnych zadań. Zarówno tych zawodowych, jak i do rozwijania własnych pasji. Dzięki wielofunkcyjnemu rysikowi S-Pen można wygodnie rysować, czy pisać odręcznie, a notatki zostaną automatycznie przemienione w tekst cyfrowy. Wydajny procesor
i aż 12 GB pamięci operacyjnej sprawiają, że Samsung Galaxy Note20 5G świetnie radzi sobie podczas korzystania z wymagających programów. Można też podzielić ekran i używać na raz dwóch aplikacji jednocześnie. Do tego sprzęt działa wiele godzin bez potrzeby ładowania.

Miłośnicy filmów zachwycą się jakością kolorów i obrazu oraz dużym, bezramkowym wyświetlaczem, wykonanym w technologii Super AMOLED. Samemu można też nagrać filmy nawet w 8K, ze wsparciem stabilizacji obrazu Super Steady. Fani fotografii będą mogli cieszyć się dobrym aparatem uchwycającym każdy detal i robiącym piękne nocne zdjęcia, a także kilkoma obiektywami, w tym szerokokątnym czy 10 Mpix – pozwalający wykonać idealne selfie.

Warto dodać, że smartfon ten obsługuje sieć 5G i jest jednym z wielu modeli z #hello5G. Ich aktualną listę można sprawdzić tutaj.

Testujemy sprzęt – dlaczego warto mieć Samsunga Galaxy Note20 5G?

Samsunga Galaxy Note20 5G przetestował też nasz ekspert technologiczny – Michał Rosiak, który nazwał go „komputerem w kieszeni” – pełną recenzję przeczytajcie klikając w link. Zachęcamy też do obejrzenia wideo-recenzji:

Więcej szczegółów Oferty tygodnia poznacie na: https://www.orange.pl/lp/oferta-tygodnia, gdzie
w każdy czwartek przeczytacie o nowych promocjach.

A jeśli nie możecie się zdecydować, który smartfon wybrać, warto sprawdzić propozycje telefonów
w specjalnej porównywarce urządzeń w sklepie Orange.

Udostępnij: Oferta tygodnia: Samsung Galaxy Note20 5G

Urządzenia

Testujemy Samsunga Note 20 Ultra 5G

18 września 2020

Testujemy Samsunga Note 20 Ultra 5G

Ciężka sprawa z tym testem Samsunga Note 20 Ultra 5G. Nie to, żebym narzekał, praca testera jest fajna :), ale weź tu człowieku zmieść tyle „towaru”, by opowiedzieć o wszystkim w zaledwie kilku minutach? „Nadflagowce” koreańskiej firmy to potężne technologiczne kombajny i ten film spokojnie mógłby mieć nawet pół godziny. Pytanie kto by go obejrzał, a poza tym jestem zdania, że kilka minut powinno wystarczyć do zainteresowania (albo nie 😉 ) produktem albo usługą. Przed pandemią i przejściem na home office to chociaż w środkach transportu można było pooglądać.

Stylus przemyślany

Samsunga Note 20 Ultra 5G testowałem przez mniej więcej dwa tygodnie. Zastąpił mi tablet (wiem, że 10 cali lepsze, ale 7 też daje radę), bo do konsumpcji (wciąż jakoś nie podoba mi się to słowo) treści wideo jest urządzeniem idealnym. Inna sprawa, że jeśli chcemy konsumować ich sporo za jednym posiedzeniem, warto zapewnić sobie gniazdo ładowarki albo powerbanka pod ręką. Bateria to jedyne, co mi się w Samsungowym „Ferrari” nie podobało. No dobra, jeszcze wysepka z obiektywami, ale to jestem w stanie jakoś usprawiedliwić, bo jakość zdjęć faktycznie jest odwrotnie proporcjonalna do urody wykonujących je obiektywów.

Wyróżniki tego biznesowego urządzenia, którymi w mojej opinii są rysik i DEX, pozostały na znakomitym poziomie. Bawiłem się jakiś czas temu innym telefonem z rysikiem. Stylusa wyciągnąłem tam raz, z ciekawości. Potem o nim zapomniałem, bo interfejs telefonu nie był doń w ogóle przystosowany. Note 20 Ultra to co innego – boczne menu pojawiające się od razu po wyjęciu rysika podpowiada co możemy z nim zrobić. Ja używałem do zdalnego poprawiania mojemu synowi pracy domowej z angielskiego (fajny „myk”, w zależności od tego, czy wybierzemy marker, ołówek, długopis, czy pióro, rysując słyszymy odpowiedni odgłos; ten zgrzyt stalówki, wow!), zaznaczania fragmentów na screenshotach, przełączania slajdów na prezentacji, czy nawet odręcznego pisania SMSów (z odczytywaniem moich bazgrołów radzi sobie świetnie).

Note 20 Ultra 5G, czyli komputer w kieszeni

Pamiętacie, jak przy poprzednim teście Samsunga pokazywałem wam DEXa? Od tamtego czasu „trochę” się zmieniło i teraz, by ze smartfona, zawstydzającego możliwościami wiele komputerów, zrobić urządzenie desktopowe, nie potrzebujemy nawet kabla. Wystarczy odpowiednio dobry telewizor i kilka kliknięć w telefonie, by w dowolnym miejscu mieć możliwości korzystania z „oszukanego”, bardzo wydajnego desktopa.

A czy ściśnięcie testu do kilku minut spowodowało, że czegoś Wam w nim zabrakło? Zobaczcie sami i podzielcie się wrażeniami w komentarzach! Chętnie przeczytałbym też, test jakiego urządzenia chcielibyście zobaczyć teraz? Może się uda 😉

Udostępnij: Testujemy Samsunga Note 20 Ultra 5G

Oferta

Ruszyliśmy ze sprzedażą serii Galaxy Note 20. To kolejne smartfony z #hello5G

21 sierpnia 2020

Ruszyliśmy ze sprzedażą serii Galaxy Note 20. To kolejne smartfony z #hello5G

Zgodnie z zapowiedzią dzisiaj zaczęliśmy regularną sprzedaż Samsungów Galaxy Note 20 5G i Galaxy Note 20 Ultra 5G. Urządzenia, które zamówiliście w przedsprzedaży powinny już do Was dotrzeć. To 13 i 14 model smartfona, na którym możecie korzystać z #hello5G. Dostępny na nim jest również eSIM, który szczególnie polecam z ofertą Orange Flex. Jak z wakacji wróci nasz blogowy tester Michał Rosiak weźmie na warsztat Note 20 i przygotuje wideo test.

Seria Galaxy Note zawsze kojarzyła mi się bardziej z telefonem biznesowym niż dla klientów indywidualnych. Kiedy rozmawiałem z rzecznikiem Samsunga Olafem Krynickim, przekonywał mnie, że tak już nie jest. Może ulegam złudzeniu, że jak smartfon jest duży, drogi i ma rysik to musi być dla biznesmena. Na pewno będą z niego zadowoleni wszyscy, którzy cenią sobie wysoką jakość zdjęć i robienia filmów. W aparatach ciężko znaleźć słaby punkt. Tak samo głośniki, ekran i bateria – bez zarzutu. Wreszcie rysik S Pen, którym chwilę się pobawiłem i naprawdę został dopracowany. Pisanie na ekranie sprawia przyjemność, a zamiana odręcznego pisma na drukowane nie sprawia kłopotów. Do tego sprawna obsługa różnych formatów dokumentów.

Ofertę przygotowaliśmy dla klientów biznesowych i indywidualnych. Możecie wybrać plan taryfowy lub kupić tylko telefon. Szczegóły znajdziecie tutaj.

Udostępnij: Ruszyliśmy ze sprzedażą serii Galaxy Note 20. To kolejne smartfony z #hello5G

Urządzenia

Co w gadżetach piszczy (33)

6 czerwca 2020

Co w gadżetach piszczy (33)

Kolejny miesiąc samoizolacji to idealny czas nie tylko na odnalezienie odpowiedniego balansu praca-życie, ale też doskonała okazja do testowania gadżetów. Tym razem trzy sprzęty spod znaku: ciszy, wygody/efektywności pracy w domu i jednego z najlepszych na rynku stosunku ceny do jakości. Nie będę przesadnie teaserował 🙂 – to ostatnie to jeden z moich ulubionych smartfonów ostatniego półrocza.

Bose NCH 700 – Odgłosy? Jakie odgłosy?

To już prawie rok, gdy na łamach Bloga – acz w oddzielnym tekście – przetestowałem dwa ciekawe modele słuchawek z aktywnym wyciszaniem szumów. Podsumowując tamten materiał miałem wrażenie, że słyszałem (a w zasadzie… nie słyszałem) w tej materii już wszystko. Jasne – do momentu, gdy pojawił się on, na białym ko… tzn. w ręku kuriera.

Recenzje Bose Noise Cancelling Headphones 700 (NCH 700) czytałem już wcześniej. Ba – w 2016 roku pisałem nawet o modelu Quiet Comfort 35. Wiedziałem, że firma z Framingham w stanie Massachusetts jest wzorcem w segmencie słuchawek z ANC, ale…

Ale kiedy założyłem NCH 700, literalnie opadła mi szczęka. Aplikacja Bose pozwala ustawić dla tych słuchawek poziom redukcji hałasu od 1 do 10, a domyślnie jest to stopień najwyższy. Stopień, przy którym świat cichnie. Serio, totalnie cichnie. Nie ma szumu komputerów, nie słychać stukających klawiatur, otwierających się drzwi w pokoju w robocie, a koledzy, nawiązujący dłuższą i głośniejszą konwersację, wydają się być elementem – bo ja wiem, snu?

Za każdy razem, testując słuchawki z ANC, pisałem, że uwielbiam się wyłączać i nie cierpię dźwiękowego „smogu” ulicy. Spacerując po ulicy z Bose NCH 700 trzeba BARDZO uważać, dochodząc do przejść dla pieszych, bo na najwyższym stopniu naprawdę NICZEGO nie słychać. W metrze (miałem okazję testować Bose jeszcze przed czasami Covida) nie ma czegoś takiego, jak stukot kół pociągu, to wręcz surrealistyczne! Na szczęście aplikacja pozwala zdefiniować trzy poziomy, między którymi możemy się łatwo przełączać. No i – żeby nie było idealnie – w domu, na home office, gdy jednocześnie zdalne lekcje mają 3-, 5- i 8-klasista – i święty Bose nie pomoze 😉

ANC to jedno, ale Bose NCH 700 są też mega wygodne, lekkie (250g), można zapomnieć, że mamy je na uszach. To też pierwsze słuchawki, o których mogłem powiedzieć, że obsługuje się je naprawdę intuicyjnie. Wszystko dzieje się na prawej muszli. Chcemy wyłączyć muzykę, połączyć się albo rozłączyć z rozmówcą? Stukam dwa razy w przednią część. Głośniej? Smyramy palcem do góry. Ciszej? Zgadnijcie 😉 Utwór do przodu? Palec do przodu. Od początku/do tyłu? To samo z palcem. No i pełna integracja z Google Asystentem. Nie musiałem sięgać po telefon – słuchawki informowały o komunikatach, mówiły mi, kto do mnie napisał, a nawet pozwalały odpisać głosem.

Najlepsze jakie miałem. Zastanawiałem się, czy nie udawać przed kurierem, że nie ma mnie w domu 😉

Poly Studio – Wideokonferencja zamknięta w „soundbarze”

Telekonferencja… Dla niektórych codzienność pracy w korporacji, dla niektórych koszmar. Ale coś Wam powiem – w nowym świecie będzie ich jeszcze więcej. A biorąc pod uwagę, że firmy gremialnie zdają się przychylać do częstszej pracy zdalnej, przede wszystkim menedżerowie będą szukać pomysłu na coś, co pozwoli im oderwać się od kamery komputera i – choćby bezprzewodowych – słuchawek.

Kiedy zdarza mi się występować na konferencjach, lubię chodzić. Kamerzyści i oświetleniowcy mają ze mną krzyż pański, bo po prostu nie potrafię ustać na miejscu. I o ile z komputerową kamerą tak się nie da, to z Poly Studio – jak najbardziej. Pamiętam dawno temu, jeszcze w siedzibie TP S.A. na Twardej, pokój „Telepresence”. Specjalne pomieszczenie do zagranicznych wideokonferencji, dedykowana kamera, ściana monitorów… Teraz wystarczy wyjąć z pudełka sprzęt przypominający soundbar, podpiąć przez HDMI do telewizora, przez USB do komputera i… i w zasadzie to wszystko! Oczywiście, gdy zainstalujemy jeszcze odpowiedni soft, co – niestety – dyskwalifikuje komputery z Linuxem.

Poly Studio z założenia – jak sądzę – miało być sprzętem zamieniającym małe korporacyjne klitki, tzw. Huddle Rooms, w wypasione sale do wideokonferencji (tak przynajmniej prezentowano Studio na premierze w warszawskiej siedzibie Poly). Gdy pojawił się pandemiczny wirus, życie nieco zweryfikowało te plany, pozwalając na stworzenie pomieszczenia do wideo ze standardowego mieszkalnego salonu.

Technologia odcinająca szum zewnętrzny i skupiająca się na głosie/ach uczestników konferencji, śledzenie obecnych zarówno wideo, jak i audio, możliwość podłączenia do praktycznie każdego rozwiązania do rozmów grupowych, a do tego intuicyjna konfiguracja (nie trzeba instalować sterowników) i zarządzanie w chmurze. Przyczepić można się tylko do ceny, przeszło 4000 złotych, ale z drugiej strony – to i tak ułamek wartości legendarnego „tepsianego” Telepresence. I bez problemu jestem w stanie wyobrazić sobie ludzi, którym znacząco ułatwi codzienne życie w nowym, popandemicznym świecie.

Samsung S10 Lite – Nie każdy musi mieć flagowca

Przez lata, kiedy testuję niemal wszystkie smartfony w ofercie Orange Polska, strasznie się rozbestwiłem. Gdy tylko na rynku ma się pojawić jakiś nowy flagowiec, rozświetlają mi się oczy i zastanawiam się, kiedy próbka trafi do mnie. I dopiero, gdy „z braku laku” dostałem Samsunga S10 Lite, zacząłem się zastanawiać… po co komu ten pęd do flagowców?

Nie zrozumcie mnie źle, na topowe smartfony i nowe technologie zawsze znajdą się chętni, a ja z radością wezmę się za testowanie kolejnych rewolucyjnych rozwiązań. Gdyby jednak – jak pewnie 99,9% Polaków – stanął przed dylematem „na jaki smartfon na kolejne dwa lata wydać moje ciężko zarobione pieniądze”, myślałbym pewnie raczej o półce średniej. Tym bardziej, że kilka miesięcy z S10 Lite przekonało mnie, że tak naprawdę… niczego mi w tym telefonie nie brakowało, na nic nie narzekałem, a kompromisy, na które w przypadku urządzenia tańszego, trzeba iść – nie stanowiłby dla mnie problemu.

Jakie kompromisy? Dwa kluczowe, ekran i aparaty. Niby to SuperAmoled (z „nie za dużą, nie za małą” przekątną 6,7”), ale w porównaniu do serii S20 wydaje się znacznie bardziej blady i „wyprany”. Zwracałem na to uwagę jednak tylko, gdy obok leżał jakiś topowy smartfon, bo przy zwykłym użyciu to absolutnie nie przeszkadza. Główny aparat to z jednego strony matryca 48 Mpix, z drugiej jednak – światło zaledwie f/2.0. Zgoda, w nocy szału nie ma, pewnie w dzień też można by się było do czegoś przyczepić, ale… no kurczę, jeśli ktoś jest artystą i potrzebuje lepszego aparatu (nawet w telefonie) to go na niego stać. Większość taka matryca wystarczy. Nie ma też ładowania indukcyjnego, ale to też dla wielu raczej fanaberia. No i 5G, ale – cóż – LTE daje radę, można trochę poczekać.

Poza tym to po prostu zgrabny, poręczny, szybki, wydajny smartfon, z nakładką taką samą, jak w flagowcach od Koreańczyków, z ponadprzeciętną, 4,5-amperogodzinową baterią. Nawet ja nie czułem dyskomfortu, używając S10 Lite, wręcz ze względu na zgrabność i poręczność zdarzało mi się wybierać go chętniej, niż testowanego w tym samym czasie S20 Ultra.

Jakbyście szukali, gdzie go kupić, to zajrzyjcie do nas 🙂 I pamiętajcie, że teraz pierwsze trzy raty bierzemy na siebie!

Udostępnij: Co w gadżetach piszczy (33)

Urządzenia

Testujemy Samsunga S20+

13 marca 2020

Testujemy Samsunga S20+

Jeśli dobrze pamiętam, testuję telefony dla Centertelu/Telekomunikacji Polskiej/Orange już prawie 10 lat. Przez ten czas moje podejście do technologicznych nowinek znacząco wyewoluowało. Ciekawe swoją drogą, czy to kwestia tego, że gros nowości przez te lata miałem w rękach, czy też trochę tego, że teraz jestem po prostu o 10 lat starszy?

Ale do rzeczy, bo test Samsunga S20+ czeka. Środkowy z nowych flagowych modeli Samsunga to urządzenie idealne pod kątem mojego obecnego podejścia do technologii i to nie tylko ze względu na obsługę czającego się już za rogiem 5G. Jest trochę jak praca moich kolegów z CERT Orange Polska (no i moja) – Wy po prostu czujecie się bezpiecznie, a my gdzieś tam bez Waszej wiedzy robimy swoje. Bo Samsung S20+ po prostu jest, i to komplement, żeby nie było 🙂 Przez przeszło dwa tygodnie testów odblokowywałem go średnio ok. 100 razy dziennie, używałem do wszystkiego, włącznie z pracą biurową przy użyciu Dex na domowym komputerze. A S20+ po prostu ani razu mnie nie zawiódł. Robił swoje, nie rzucając się przesadnie w oczy. Szkoda było go oddawać. Ale za to Wy już możecie go u nas kupić! Chyba Wam zazdroszczę 🙂

Udostępnij: Testujemy Samsunga S20+

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej