Odpowiedzialny biznes

Jestem dumna, że mogę pomagać

21 maja 2020

Jestem dumna, że mogę pomagać

Zaczęła pomagać w szkole dla dzieci z niepełnosprawnościami, kiedy sama była dzieckiem. Nie mogła patrzeć jak są krzywdzone. Wolontariuszką jest od ponad 20 lat. Beatę Gworek do pracy dla innych napędzają najprostsze słowa i emocje: „dziękuję”, przytulenie się, czy łzy szczęścia, kiedy wspiera potrzebującego człowieka.

Wrażliwość na innych ludzi

Miała 10 lat, kiedy wraz z innymi dzieciakami pojechała do Szczakowa (dzielnica Jaworzna na Górnym Śląsku), w którym była szkoła dla dzieci z niepełnosprawnościami fizycznymi i umysłowymi. – Pamiętam, że ktoś rzucił „chodźcie, zobaczmy debilki” – wspomina. – Ujrzałam biedne dzieci i postanowiłam się z nimi pobawić zamiast naśmiewać. Bardzo przeżyłam te chwile i jak wróciłam do domu postanowiłam, że będę tam przyjeżdżać częściej. Kiedy byłam już starsza pomagałam regularnie. Doprowadziłam nawet do tego, że zwolniono jedną z opiekunek, która źle traktowała swoich podopiecznych. Miałam po prostu odwagę aby opowiedzieć o tym, co widziałam dyrektorowi. Nigdy nie potrafiłam stać obok i przyglądać się cierpieniu innych – dodaje.

Beata Gworek pracuje w Orange Polska w Sosnowcu, dbając o usługi dla naszych klientów. Jest też wolontariuszką naszej Fundacji. Razem z zespołem 13 osób (plus ich rodziny) od wielu lat działa w różnych społecznościach, organizując wsparcie dla 11 ośrodków m.in. Domów Pomocy Społecznej, Domów Dziecka i Domów Pieczy Zastępczej. Razem przygotowują pikniki dla dzieci niepełnosprawnych ruchowo i lekkimi dysfunkcjami psychicznymi, wspierają seniorów i osoby pokrzywdzone przez los, czy robią paczki z niespodziankami dla dzieci na Mikołajki.

Seniorzy bardzo nas teraz potrzebują

W czasach pandemii, szczególnie zagrożoną grupą społeczną są seniorzy. Ze względów bezpieczeństwa niektórzy są całkowicie odizolowani od swoich bliskich. Inni boją się nawet ruszyć z domu ze względu na choroby, które mają. – To nas pchnęło do działania – mówi wolontariuszka.

Wolontariusze Fundacji Orange dla seniorów

Po krótkiej naradzie postanowili przygotować 60 paczek żywnościowych dla szczególnie potrzebujących pomocy seniorów. Zespół zrobił listę osób, ich potrzeb, zamówił artykuły i spakował do toreb. Wsparcie otrzymali od Fundacji Orange. Każda paczka składała się z: masła, mleka, mąki, cukru, kaszy, ryżu, makaronu, miodu, masła orzechowego, czekolady, ser żółtego, szynki, pasztetu, kawy i herbaty. Następnym krokiem były spotkania przy drzwiach domów seniorów, zachowując środki bezpieczeństwa.

Wolontariusz Fundacji Orange

– Podczas wręczania paczek spotkaliśmy się z różnymi reakcjami. Jedni nie dowierzali, że ktoś mógł o nich pomyśleć. Inni seniorzy nie bacząc na obostrzenia wręcz rzucali się nam na szyję serdecznie dziękując. W ich oczach dostrzegaliśmy zakłopotanie, łzy radości i szczęścia. Jesteśmy przekonani, że to nie była ostatnia taka akcja – zapewnia Beata Gworek.

Wolontariusze Orange są wszędzie

– W czasie pandemii nasz wolontariat nie mógł działać tak, jak zawsze. Wiele planowanych inicjatyw musieliśmy odwołać. Wolontariusze szybko odnaleźli się w tej rzeczywistości. W pierwszych dniach po ogłoszeniu izolacji rozdzwoniły się do nas telefony z pytaniami oraz konkretnymi pomysłami komu i jak chcą pomóc – informuje Magda Mierzwińska z Fundacji Orange, koordynatorka wolontariatu pracowniczego.

Nasi pracownicy działają na rzecz dzieci z domów dziecka, zapewniając im sprzęt do zdalnej nauki, organizują obiady dla medyków i dzieci z ubogich rodzin, produkują przyłbice i szyją maseczki, wspierają jadłodajnie i domy pomocy społecznej, przekazując m.in. środki do dezynfekcji. W całej Polsce realizują ponad 50 różnych akcji, w które włączyło się ćwierć tysiąca pracowników Orange. Fundacja Orange wspiera ich organizacyjnie i finansowo w ramach programu wolontariatu dla pracowników firmy.

W kolejnych tygodniach przybliżę Wam kolejnych bohaterów-wolontariuszy. Każda, nawet mała pomoc czyniona z potrzeby serca, jest warta zauważenia i pokazania.

 

Udostępnij: Jestem dumna, że mogę pomagać

Odpowiedzialny biznes

W czasach pandemii szyją, uczą i gotują dla innych. Nasi bohaterowie-wolontariusze Orange.

14 maja 2020

W czasach pandemii szyją, uczą i gotują dla innych. Nasi bohaterowie-wolontariusze Orange.

Organizują sprzęt do zdalnej nauki dla dzieci, obiady dla medyków i dzieci z ubogich rodzin, produkują przyłbice i szyją maseczki, wspierają domy pomocy społecznej. Wolontariusze Orange Polska pracują w całej Polsce. Epidemia tylko dodała im energii żeby pomagać innym.

Jak się chce, zawsze można pomagać

Kasia Bodora, jest menedżerem sosnowieckiego dystryktu Orange i wolontariuszką. – Kiedy musieliśmy zamknąć 10 z 15 naszych salonów w Centrach Handlowych, najgorsze co mogliśmy zrobić to siedzieć bezczynnie – mówi. – Na telekonferencji rzuciłam pytanie, jak możemy działać i pomóc? Wśród pomysłów pojawiło się szycie maseczek. Wbrew pozorom to nie było takie łatwe, jak się teraz wydaje. Sprawdziliśmy wśród pracowników, ile mamy maszyn do szycia i kto ma smykałkę do krawiectwa. Przeszukaliśmy internet, żeby wiedzieć jak szyć maseczki. Potem znaleźliśmy hurtownię, aby mieć z czego je robić. Wsparła nas Fundacja Orange. Szycie ruszyło z kopyta.

Wspólnymi siłami zespół uszył ponad 1000 maseczek. Trafiły do ośrodków opieki dla  seniorów, szpitali i pogotowia. W tym tygodniu część z nich wysłano do prowadzonej przez polskich duchownych misji w Peru.

– Jestem dumna, że wspólnie potrafiliśmy zmobilizować się do pracy dla innych. Co więcej, do akcji szycia przyłączyły się osoby spoza zespołu. Zaangażowaliśmy rodziny i sąsiadów. Usłyszeliśmy wiele podziękowań i to jest najlepszy dowód, że warto – przekonuje Kasia Bodora.

Pandemia nie zmieniła wolontariuszy Orange

Wolontariat w Orange jest jednym z liczniejszych w Polsce. W działania społeczne z Fundacją Orange angażuje się ok. 3,5 tys. pracowników rocznie. Kiedy nie było pandemii prowadzili zajęcia w szkołach, remontowali placówki i wspierali dzieci w trudnej sytuacji. Tylko w 2019 roku zrealizowali 380 inicjatyw dla 40 tys. potrzebujących. Od marca, w jednej chwili, sytuacja się zmieniła.

– Z podziwem i wzruszeniem patrzyłam, jak nasi wolontariusze ekspresowo wyczuli, co jest teraz najważniejsze i od razu zaczęli działać – przekonuje Magda Mierzwińska, Koordynatorka Wolontariatu Pracowniczego, Fundacja Orange. – Epidemia wpłynęła na kształt wolontariatu pracowniczego. Działania, które opierały się na interakcji, pracy zespołowej, spotkaniu z odbiorcami pomocy, nagle przestały być możliwe. Ale duch pomagania pozostał i wolontariusze przy wsparciu Fundacji przyłączyli się do walki z koronawirusem. Pomaganie wygląda inaczej, ale żyjemy w czasach, kiedy wszystko jest…inaczej. Oby na chwilę.

Realizujemy 50 akcji, przybywa kolejnych

To niezwykłe, że chociaż epidemia wpłynęła na życie nas wszystkich, to w ogóle nie zmieniła wolontariuszy i ich zaangażowania. Działania, które opierały się wcześniej na interakcji, pracy zespołowej, fizycznym spotkaniu z odbiorcami pomocy, po prostu dostosowali do sytuacji. Zaczęli tylko dostrzegać nowe potrzeby w swoich społecznościach powodowane epidemią. Ich zaangażowanie i pomysły wsparła Fundacja Orange.

Aktualnie wolontariusze działają na rzecz dzieci z domów dziecka, zapewniając im sprzęt do zdalnej nauki, organizują obiady dla medyków i dzieci z ubogich rodzin, produkują przyłbice i szyją maseczki, wspierają jadłodajnie i domy pomocy społecznej, przekazując m.in. środki do dezynfekcji. W całej Polsce realizowanych jest teraz blisko 50 różnych akcji, w które włączyło się oko. 240 pracowników Orange. Każdego dnia pomysłów na pomoc przybywa, będą się zmieniały i dostosowywały do tego, jak będzie wyglądać „postcovidowy” świat. Fundacja Orange będzie wspierać wolontariuszy organizacyjnie i finansowo – poprzez minigranty.

Warto pokazywać bohaterów

Szczerze podziwiam naszych bohaterów-wolontariuszy. Dlatego przez najbliższe tygodnie będę na blogu opisywał ich historie i pracę. Każda, nawet mała pomoc czyniona z potrzeby serca, jest warta zauważenia i pokazania.

 

 

Udostępnij: W czasach pandemii szyją, uczą i gotują dla innych. Nasi bohaterowie-wolontariusze Orange.

Odpowiedzialny biznes

Wolontariat w 2019 – liczby

29 stycznia 2020

Wolontariat w 2019 – liczby

Śnieżny początek roku to przyjemny czas podsumowań. Szczególnie, jeśli mówimy o tym, co jest wielką chlubą naszej firmy. Wybaczcie patos, ale tak trzeba to nazwać!

Wolontariusze – serce firmy

A chodzi oczywiście o wolontariat. Wszystkie zaangażowania pracowników na rzecz innych, oddolną pomoc, którą nasza fundacja z radością koordynuje i wspiera. W grudniu pokazaliśmy Wam jedną z ekip, która opowiedziała swoją historię i pokazała jak zaangażowanie na rzecz dzieci wpływa na ich codzienność.

Inny przykład to wolontariuszka znana Wam z bloga – Kasia Barys. Oddajmy jej głos: – W zeszłym roku wspólnie z innymi wolontariuszami wyremontowaliśmy w szkole podstawowej „salę wyciszenia”. To miejsce, w którym dzieci np. z zaburzeniami sensorycznymi, autyzmem czy zespołem Aspergera mogą odpocząć i wyciszyć się. Dla nich hałas na przerwach, czy nauka podczas lekcji to za dużo bodźców. W salce mają przyjazne dla siebie warunki.

Wolontariusze remontują klasy, prowadzą zajęcia, organizują pikniki, prowadzą warsztaty. Ich zaangażowanie jest naprawdę godne podziwu. Dlaczego to robią? – Cieszę się, że mogę realnie pomóc, zrealizować coś, co komuś przyniesie korzyści. To ogromna satysfakcja, kiedy widzi się, że twoja praca wolontariacka ma sens – dodaje Kasia. Powodów do radości jest tyle, ilu wolontariuszy, czyli… no właśnie, spójrzmy na liczby.

Wolontariat w Orange w 2019 – liczby

  • W 2019 w akcje zaangażowało się 3456 wolontariuszy
  • Przepracowali oni w sumie 25 356 godzin. W przeliczeniu na codzienną pracę jednego człowieka to ponad 14 lat!
  • Mieliśmy 38 253 beneficjentów, czyli osób, które skorzystały z pracy wolontariuszy.

Robi wrażenie?

Jeśli interesuje Cię wolontariat, zajrzyj też na stronę fundacji.

Udostępnij: Wolontariat w 2019 – liczby

Skąd wolontariusz czerpie satysfakcję?

6 grudnia 2019

Skąd wolontariusz czerpie satysfakcję?

Południowo-zachodni kraniec Polski to miejsce, które od dzisiaj będzie mi się kojarzyło przede wszystkim z potężnym ładunkiem dobrej energii emitowanej przez naszych wolontariuszy. Jednym z nich jest Michał Ślemp, od kilku lat zaangażowany w przygotowanie przedstawień dla dzieci z domów dziecka. Przeczytajcie, co mówi o swoim zaangażowaniu w wolontariat.

Michał, Wasze przygotowanie jasełek dla dzieci z domu dziecka było podpatrywane przez kamerę. Jak to wyglądało?

To była nasza coroczna akcja, kamera była nowym dodatkiem. Sprawiła, że poczuliśmy się jak gwiazdy. Myślałem sobie: wow, chodzą za nami, nagrywają nas, podłączają nam mikroporty i inne cuda. To było coś zupełnie nowego, uczyliśmy się występowania przed kamerą. Ciekawie było to poczuć.

Wyglądacie bardzo naturalnie. Może dlatego, że od kilku lat działacie na scenie. Opowiedz proszę, na czym to polega?

Od 4 lat przygotowujemy jasełka dla karkonoskich domów dziecka, a pracujemy z nimi od 6 lat. Teraz w całą logistykę, przygotowania, tworzenie scenariusza, strojów, dekoracji i samą grę jest zaangażowanych około 20 osób. Co roku mamy inny scenariusz, są inni aktorzy. Zawsze staramy się zaprosić nowych ludzi, choć oczywiście jest stały skład, który się powtarza co roku. Wszyscy aktorzy to wolontariusze. Plus dzieci kilkorga z nas, które dołączyły do zespołu.

Jesteście jednym zespołem?

Pracujemy w jednym budynku w Jeleniej Górze – mamy tu 5 zespołów, robimy podobne rzeczy – odbieramy  połączenia klientów biznesowych. Ale nie pracujemy ściśle wspólnie. Przygotowując spektakle skrzykujemy się, tworzymy zespół przedstawienia i dzielimy zadaniami.

Jak długo pracujecie?

Próby trwają już od 5 tygodni, czyli w sumie to będzie około 2 miesięcy pracy. Ale zazwyczaj już kiedy wszyscy wracają z wakacji, my już zaczynamy myśleć o jasełkach… Planujemy, układamy w głowie, szukamy wsparcia, kompletujemy zespół.

Wkładacie w tę pracę dużo energii i wolnego czasu. Skąd motywacja?

W trakcie przygotowań zawsze jesteśmy mocno zmęczeni. Kilkanaście razy mówimy sobie „nie ma opcji, żeby znowu to robić za rok” – tak to już jest na etapie przygotowań. Potem idziemy na scenę, widzimy uśmiechy dzieci, jak później powtarzają nasze role, śmieją się i bawią. Uśmiech, dzieci, błysk w ich oczach – to najlepsza nagroda. Największą motywacją jest finał. Po premierze wszyscy są zmęczeni, ale już wiedzą, że w następnym roku znów tam wrócimy. Mamy tam już stałe relacje, ja do dziś mam ksywkę „Rudolf” – to była moja rola w pierwszym przedstawieniu.

Jakie miejsca odwiedzacie?

Zaczynaliśmy od pojedynczych domów dziecka. Teraz współpracujemy z większością domów dziecka na terenie Karkonoszy. To 9 miejsc, około 250 dzieci. Pracujemy z nimi regularnie, nie tylko od święta.

A jakie macie plany na ten rok?

W tym roku robimy coś większego! Będzie 180 dzieci, robimy jasełka i wielką imprezę mikołajkową w dużym hotelu.

Dzięki za rozmowę i za Wasze świetne zaangażowanie!

Zobaczcie film z Michałem w roli głównej, który Fundacja Orange opublikowała z okazji Międzynarodowego Dnia Wolontariusza:

Udostępnij: Skąd wolontariusz czerpie satysfakcję?

Odpowiedzialny biznes

Wolontariat buduje (zespół)

13 czerwca 2013

Wolontariat buduje (zespół)

Zaczęła pomagać w szkole dla dzieci z niepełnosprawnościami, kiedy sama była dzieckiem. Nie mogła patrzeć jak są krzywdzone. Wolontariuszką jest od ponad 20 lat. Beatę Gworek do pracy dla innych napędzają najprostsze słowa i emocje: „dziękuję”, przytulenie się, czy łzy szczęścia, kiedy wspiera potrzebującego człowieka.

Wrażliwość na innych ludzi

Miała 10 lat, kiedy wraz z innymi dzieciakami pojechała do Szczakowa (dzielnica Jaworzna na Górnym Śląsku), w którym była szkoła dla dzieci z niepełnosprawnościami fizycznymi i umysłowymi. – Pamiętam, że ktoś rzucił „chodźcie, zobaczmy debilki” – wspomina. – Ujrzałam biedne dzieci i postanowiłam się z nimi pobawić zamiast naśmiewać. Bardzo przeżyłam te chwile i jak wróciłam do domu postanowiłam, że będę tam przyjeżdżać częściej. Kiedy byłam już starsza pomagałam regularnie. Doprowadziłam nawet do tego, że zwolniono jedną z opiekunek, która źle traktowała swoich podopiecznych. Miałam po prostu odwagę aby opowiedzieć o tym, co widziałam dyrektorowi. Nigdy nie potrafiłam stać obok i przyglądać się cierpieniu innych – dodaje.

Beata Gworek pracuje w Orange Polska w Sosnowcu, dbając o usługi dla naszych klientów. Jest też wolontariuszką naszej Fundacji. Razem z zespołem 13 osób (plus ich rodziny) od wielu lat działa w różnych społecznościach, organizując wsparcie dla 11 ośrodków m.in. Domów Pomocy Społecznej, Domów Dziecka i Domów Pieczy Zastępczej. Razem przygotowują pikniki dla dzieci niepełnosprawnych ruchowo i lekkimi dysfunkcjami psychicznymi, wspierają seniorów i osoby pokrzywdzone przez los, czy robią paczki z niespodziankami dla dzieci na Mikołajki.

Seniorzy bardzo nas teraz potrzebują

W czasach pandemii, szczególnie zagrożoną grupą społeczną są seniorzy. Ze względów bezpieczeństwa niektórzy są całkowicie odizolowani od swoich bliskich. Inni boją się nawet ruszyć z domu ze względu na choroby, które mają. – To nas pchnęło do działania – mówi wolontariuszka.

Wolontariusze Fundacji Orange dla seniorów

Po krótkiej naradzie postanowili przygotować 60 paczek żywnościowych dla szczególnie potrzebujących pomocy seniorów. Zespół zrobił listę osób, ich potrzeb, zamówił artykuły i spakował do toreb. Wsparcie otrzymali od Fundacji Orange. Każda paczka składała się z: masła, mleka, mąki, cukru, kaszy, ryżu, makaronu, miodu, masła orzechowego, czekolady, ser żółtego, szynki, pasztetu, kawy i herbaty. Następnym krokiem były spotkania przy drzwiach domów seniorów, zachowując środki bezpieczeństwa.

Wolontariusz Fundacji Orange

– Podczas wręczania paczek spotkaliśmy się z różnymi reakcjami. Jedni nie dowierzali, że ktoś mógł o nich pomyśleć. Inni seniorzy nie bacząc na obostrzenia wręcz rzucali się nam na szyję serdecznie dziękując. W ich oczach dostrzegaliśmy zakłopotanie, łzy radości i szczęścia. Jesteśmy przekonani, że to nie była ostatnia taka akcja – zapewnia Beata Gworek.

Wolontariusze Orange są wszędzie

– W czasie pandemii nasz wolontariat nie mógł działać tak, jak zawsze. Wiele planowanych inicjatyw musieliśmy odwołać. Wolontariusze szybko odnaleźli się w tej rzeczywistości. W pierwszych dniach po ogłoszeniu izolacji rozdzwoniły się do nas telefony z pytaniami oraz konkretnymi pomysłami komu i jak chcą pomóc – informuje Magda Mierzwińska z Fundacji Orange, koordynatorka wolontariatu pracowniczego.

Nasi pracownicy działają na rzecz dzieci z domów dziecka, zapewniając im sprzęt do zdalnej nauki, organizują obiady dla medyków i dzieci z ubogich rodzin, produkują przyłbice i szyją maseczki, wspierają jadłodajnie i domy pomocy społecznej, przekazując m.in. środki do dezynfekcji. W całej Polsce realizują ponad 50 różnych akcji, w które włączyło się ćwierć tysiąca pracowników Orange. Fundacja Orange wspiera ich organizacyjnie i finansowo w ramach programu wolontariatu dla pracowników firmy.

W kolejnych tygodniach przybliżę Wam kolejnych bohaterów-wolontariuszy. Każda, nawet mała pomoc czyniona z potrzeby serca, jest warta zauważenia i pokazania.

 

Udostępnij: Wolontariat buduje (zespół)

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej