W wakacje to i oszuści odpoczywają. Dobra, może nie do końca - ale faktycznie w CERT Orange Polska czujemy, że zrobiło się nieco spokojniej. Źli ludzie też muszą sobie zarobić na wakacje - choć czasami wpadają na pomysły "mocno oryginalne". Do tego stopnia, że aż mnie naszło na trochę egzystencjalizmu. Wybaczcie - to chyba po trosze efekt wakacji.
Robert Lewandowski. Mimo różnych opinii na jego temat i faktu, że kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski zbliża się do końca piłkarskiej kariery, w "klasyfikacji celebrytów" wciąż jest w absolutnym topie. Dlatego nie ma co się dziwić, że napastnik, przebywający z FC Barcelona na przedsezonowym tournee w USA, pojawił się w nowym scamie. Forma oszustwa wzbudza uśmiech politowania? Ale i tak jestem gotów się założyć, że znajdzie się ktoś, kto da się przekonać.
Czy Robert Lewandowski złamał nogę
Oczywiście, że nie! Przecież gdyby tak się stało, media nie tylko głównego nurtu huczałyby o tym, jak opętane. Nawet igrzyska w Paryżu zeszłyby na dalszy plan. Tymczasem oszuści:

Uwierzyliście? Mam nadzieję, że nie. Przykład, który dziś do nas wpadł z jednej strony jest po prostu śmieszny. Z drugiej pokazuje ciekawy mechanizm, kierujący internautami, którzy dają się na to nabierać. Wiecie, co było na stronie (już zniknęła z sieci) z linka pod reklamą?
Strona z fałszywymi inwestycjami. Jakim cudem z szytej niewiarygodnie grubymi nićmi ściemy o rzekomej kontuzji, której miałby ulec Robert Lewandowski, przechodzimy do przekrętu, wyciągającego pieniądze od nieświadomych ofiar? Takim, który z jednej strony opiera się o mechanizm działania naszego mózgu, z drugiej o specyfikę dzisiejszych czasów. Wyjdę na boomera - choć w sumie przecież nim jestem, PESEL-u nie oszukam - ale kiedyś było lepiej.
Dlaczego dajemy się oszukiwać
Robert Lewandowski to tylko haczyk. Haczyk, który ma poniekąd wyłączyć myślenie i dać nas prowadzić podświadomości. We wtorek na stronie CERT Orange Polska opisywałem mechanizm działania przekrętów "na celebrytów". Gdy w zalewie często bezwartościowej treści zobaczymy coś atrakcyjnego na tyle, by przyciągnąć naszą uwagę - istnieje ryzyko, że na chwilę się zatrzymamy. A, gdy mózg przełączy się w tryb skupienia na tym jednym, konkretnym wątku, istnieje szansa (a z naszego punktu widzenia - ryzyko), że zapomni powodu, z którego się tu wziął! I tu kłania się specyfika lat 20. XXI wieku. Nastawionych na szybką, w biegu, "fast foodową" konsumpcję treści. Każdego dnia jesteśmy zalewani mnóstwem informacji, przebodźcowani. Gdy nasz mózg chwyci się jakiegoś wątku, będzie chciał na chwilę odpocząć od kolejnych, odsuwając wszelkie alarmy na bok. I tragedia gotowa.
Jak sobie z tym poradzić? W mojej osobistej opinii - przestać pędzić. Zwolnić. Nie przeczytamy wszystkiego, nie obejrzymy wszystkiego. Nie przyswoimy każdego newsa, który do nas trafi. I nawet jeśli Robert Lewandowski złamałby nogę, a Tomasz Karolak znalazł idealny sposób na zarobienie mnóstwa pieniędzy - czy to coś zmieni? Dla nich pewnie tak, ale dla Ciebie, czy dla mnie?
Kiedy pierwszy raz w życiu przekroczyłem 200 km/h za kierownicą samochodu na niemieckiej autostradzie, odniosłem wrażenie jakby droga zrobiła się znacząco węższa. Widziałem to, co przed sobą, totalnie nie zauważając tego, co było obok. Analogia do łapania się na phishingi tak prostackie, jak opisywany powyżej, wydaje się oczywista. Jeśli zwolnimy - będziemy widzieć więcej. Zdamy sobie sprawę, że Robert Lewandowski nie będzie miał amputowanej nogi. Że ten "news" nie ma nic wspólnego z witryną, na której mielibyśmy inwestować pieniądze. Że już sam adres strony to wielka czerwona flaga. I że reklamy na Facebooku w dzisiejszych czasach to niemal w 100 procentach "leady" do oszustw.
Wystarczy zwolnić. Potrafisz?
PS: Tak, zobaczyłem, że na reklamie pomylili imię "Lewego". A w zasadzie podpowiedzieli mi na X. Widzicie? Też wpadłem w myślenie tunelowe.

Michał Rosiak
Komentarze
Michał jak zawsze 💪💪💪
Odpowiedz