Bezpieczeństwo

Jak wydać setki złotych na… zdjęcie produktu na Vinted

Michał Rosiak Michał Rosiak
24 września 2026
Jak wydać setki złotych na… zdjęcie produktu na Vinted

Rzadko się zdarza, by osoby trudniące się oszukiwaniem w sieci zaskoczyły mnie swoją bezczelnością. Naprawdę - przez lata w cyberbezpieczeństwie wiele widziałem, ale to sprzedawanie na Vinted za kilkaset złotych... zdjęcia produktu sprawiło, że nawet mojemu miernikowi tupetu skończyła się skala.

Newsy o tym przekręcie krążą w sieci już od kilku-kilkunastu dni, ale ja wpadłem na nie dopiero niedawno. Czym jest Vinted? Jeśli nie wiecie - to serwis do odsprzedaży z drugiej ręki przede wszystkim ubrań, ale jak dobrze poszukać, da się tam znaleźć niemal wszystko. I jak przystało na taki serwis - do spółki z OLX i Allegro Lokalnie jest też jednym z miejsc w sieci lubianych przez oszustów. O ile jednak ci opisywani przez nas na stronie CERT Orange Polska specjalizują się w okradaniu kont bankowych ofiar, w tym przypadku mamy do czynienia z "detalistami" śmiejącymi się wszystkim w twarzy. I - to też trzeba zaznaczyć - wykorzystującymi naszą niefrasobliwość.

Wyjątkowo tania oferta, czyli gdzie jest kruczek

Nic nie przyciąga tak dobrze do oferty z drugiej ręki, niż jej cena, prawda? A kiedy zobaczymy wymarzony ciuch (pozostańmy już przy nich, jak głównej kategorii na Vinted) i świetną cenę, oczy błyskawicznie się nam zaświecą. Ostrożność? Spojrzymy kto sprzedaje, czy są wszystkie dane, czy produkt wygląda dobrze - generalnie poszukamy cech przekrętu. Prawie wszystkich - no bo kto te wszystkie zdania opisujące produkt, przebija się przez hashtagi...

Zrzut ekranu: Wirtualna Polska

Jeśli też widzicie ten schemat oszustwa po raz pierwszy i jeśli też rzuciło Wam się na język:

Ale... Że co???

To tak. Potwierdzam. Oszuści na samym końcu (albo między mnóstwem nieistotnych zdań opisujących produkt - taki wariant też widziałem) wrzucają zdanie, że przedmiotem aukcji jest zdjęcie produktu. Nie produkt. Zdjęcie. Na przykład zdjęcie modnej skórzanej kurtki popularnej marki za ok. 250 złotych. Deal życia? No nie bardzo...

Jak nie dać się oszukać

Liczyć na właściciela serwisu, że zajmie się wyłapywaniem takich oszustw. Obserwując ewolucje takich scamów widzę, że w platformy sprzedażowe różni od mediów społecznościowych to, że one akurat walczą, by wyeliminować przestępców wpływających na odbiór ich marek. Mam na to nadzieję tym bardziej dlatego, że przekręt "na zdjęcie" nie jest specyficzny dla Polski - pojawia się również w wersji anglojęzycznej.

Ale przede wszystkim - czytać. Wszystko. Bezczelność oszustów używających tego schematu nie wzięła się znikąd. Jest wynikiem analizy (czy też po prostu wiedzy), że zalewani ogromem informacji najzwyczajniej w świecie... nie czytamy. "Społeczeństwo TikToka" nierzadko gubi koncentrację już po 15-20 sekundach, szukając nowego bodźca. Jeśli informację o tym, że przedmiotem transakcji jest zdjęcie, wrzuci się gdzieś daleko - raczej mało kto ją przeczyta.

A czy przeprowadzona w ten sposób transakcja jest wiążąca i obowiązująca do zapłaty? O to trzeba by spytać prawnika. Najlepiej więc po prostu nie ryzykować. Czytajcie opisy, podchodźcie ostrożnie do "wyjątkowych okazji". Sprawcie, by oszustom wyschło przynajmniej to źródełko.

Scroll to Top