Odpowiedzialny biznes

Co mnie motywuje

Monika Kulik Monika Kulik
27 lutego 2010
Co mnie motywuje

Liliana niedawno pisała o nagrodach w konkursie Fundacji Orange. Ja widzę ten konkurs z zupełnie innej strony – dla mnie to ogromna pozytywna energia na cały rok, 1400 dowodów na to, że moja praca ma sens. Prowadzę program Telefon do Mamy od początku. Opisując go mówię często o zaangażowaniu społecznym firmy, pokazuję efekty społeczne - miliony minut wydzwonionych do domu przez chore maluchy. Ale na co dzień potrzebuję też dowodu bardziej ludzkiego – i właśnie prace dzieci są takim upewnieniem, że warto.

Co roku rysunki są podobne – kartka podzielona na pół, z jednej strony smutna rzeczywistość szpitalna, z drugiej kolorowy dom, a oba obrazki łączy kabel telefoniczny, którym pomiędzy rodzicami a dzieckiem płyną czerwone serduszka. Tak dzieci widzą Telefon do Mamy, to się nie zmiania.

 

Myślę, że każdy w pracy ma coś, co go napędza i motywuje. Dla mnie jest to list 7 letniej  Sary, laureatki pierwszego konkursu Telefonu do Mamy, który wisi oprawiony w moim biurze.

A co Was motywuje do codziennych zmagań z rzeczywistością?


Bezpieczeństwo

Wywiad z Maciejem Budzichem

Marek Wajda Marek Wajda
26 lutego 2010
Wywiad z Maciejem Budzichem

Rząd, m.in. po dyskusji z internautami (o sprawie pisałem kilka razy - tu i tu), zrezygnował z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. To wyraźny sygnał, że głosy internautów są ważne, a dialog buduje społeczeństwo informacyjne. Głównym organizatorem debaty premiera z internautami był Maciej Budzich, znany bloger. Jak doszło do organizacji debaty, jakie były stanowiska internautów i rządu, i w końcu czy będą kolejne debaty? O tym wszystkim dowiecie się z obiecanego wywiadu z Maćkiem.

Jak uważacie, na jaki temat powinna być kolejna debata?


Odpowiedzialny biznes

Rusza piłkarska ekstraklasa

Jarosław Konczak Jarosław Konczak
26 lutego 2010
Rusza piłkarska ekstraklasa

Przez zimę zdążyłem się stęsknić za krajową piłką nożną bo i przerwa ligowa jak na europejskie standardy była wyjątkowo długa. Choć czuję tęsknotę to jakoś nie czuję jednak specjalnych emocji. Z jednej strony wiem, że o majstra powalczy wielka trójka: Lech, Legia, Wisła. Z drugiej jednak strony przez zimę nie zobaczyłem specjalnych przygotowań/spektakularnych transferów w żadnym z tych klubów. Tak jakby każdy myślał, że te armaty, które ma dotychczas wystarczą na drugiego, albo i tak wszyscy myślą, że tradycyjnie wygra Wisła. Oczywiście tu mogą krzyknąć kibice Lecha, że u nich nową postacią jest Siergiej Kriwiec z BATE Borysów, który zanim choć raz dotknął piłki na krajowych boiskach już przez niektórych został uznany za gwiazdę. Nie mówię, że gwiazdą nie będzie, ale pożyjemy zobaczymy. Ciekawostką będzie natomiast Chińczyk Donga Fangzhuo. 25-letni napastnik, podobnie jak niedawno jeszcze Smolarek, przez kilka miesięcy nie miał klubu, ale u nas jest reklamowany jako członek kadry Manchesteru United. "Kibice zapamiętają go jako jednego z najgorszych piłkarzy w historii klubu" - pisał o jego dokonaniach na Old Trafford dziennik "The Guardian". Ale Legia ma szczęście do egzotycznych napastników, więc może i tym razem poniesie się  z Żylety śpiew "Dong dong Dooong".

Choćby jednak chińczyk strzelał w każdym meczu po pięć goli to jednak na ten doping z Żylety musi długo poczekać, bo póki co Żylety na stadionie nie ma. Podobnie jak nie ma wielu trybun w Krakowie, Lubinie, Poznaniu czy Gdyni. A to oznacza, że kontynuujemy sezon rozgrywany pod hasłem "Piłka nożna bez kibiców", albo przy niewielkiej asyście kibiców np. na trzytysięczniku do rugby w Gdyni, pięciotysięczniku w Warszawie czy sześciotysięczniku w Krakowie. I gdy na to patrzę to wiem dlaczego nie było transferów i wiem dlaczego ten sezon po prostu trzeba zaliczyć, odhaczyć i mieć z głowy.

Bez pieniędzy, bez kibiców na stadionie, podobnie jak wielu, myślę już o tym co zacznie się jesienią, o tym, że liga przynajmniej pod kątem stadionów zacznie przypominać to co dzieje się w innych krajach. A póki co spokojnie idą przed telewizorek, sięgam do lodówki, włączam Orange Sport, a na stadion wybieram za pół roku.

Scroll to Top