;

Oferta

Niedzielna okazja: laptop HP OMEN 17 (1)

Beata Giska

19 maja 2024

Niedzielna okazja: laptop HP OMEN 17
1

Tylko dziś, w ofercie bez abonamentu, możecie kupić kultowy laptop gamingowy HP OMEN 17-cm2009nw w nowej odsłonie. Jego cenę obniżamy o 950 zł.

To model często wybierany przez graczy, zawodowców i osoby, dla których istotne są jak najlepsze parametry techniczne. Laptop HP OMEN 17 posiada m.in. procesor Intel® Core™ i7 13. generacji (i7-13700HX) i kartę graficzną RTX4060. Urządzenie dysponuje imponującą pamięcią: 16 GB RAM DDR5 i 1TB SSD. To szybki, wielozadaniowy, profesjonalny sprzęt, na którym możecie gromadzić sporo danych. Sprawdzi się przy rozrywce oraz pracy.

Szczegóły niedzielnej okazji dostępne są tutaj. Polecam pospieszyć się, bo promocyjny zegar odlicza godziny tylko do północy. Jeśli potrzebujecie więcej urządzeń i akcesoriów dla graczy – warto odwiedzić naszą strefę gracza. Co tydzień w poniedziałek na blogu znajdziecie też gamingowe recenzje i artykuły. Do rozgrywek przyda się również szybki internet 5G jakości Orange. Wszystko znajdziecie u nas.

Udostępnij: Niedzielna okazja: laptop HP OMEN 17
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Truck. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    Michal 16:38 23-04-2024
    Czyli do jego wartości rynkowej (Allegro) 5600-6400 PLN brutto w zależności od wersji?
    Odpowiedz

;

Zielony Operator

Rzut okiem – „zielone” Renault Megane E-Tech (5)

Michał Rosiak

17 maja 2024

Rzut okiem – „zielone” Renault Megane E-Tech
5

Kiedy dowiedziałem się, że w naszej firmowej flocie pojawiły się elektryczne Megane E-Tech – wiedziałem, że któryś powinien trafić w moje ręce! Tak dużego gadżetu jeszcze nie testowałem. Zatem do dzieła.

Nie jestem ekspertem motoryzacyjnym. W mojej zawodowej karierze zdarzało mi się pisać o samochodach, ale przez pryzmat sportu. Dokładnie rajdów, w których przez kilka lat brałem udział w roli pilota. Jeśli czytacie moje teksty na blogu, macie świadomość, że na każdy nowy gadżet świecą mi się oczy. I właśnie z punktu widzenia gadżeciarza i zwykłego kierowcy, przyglądałem się przez 1300 km elektrycznemu Renault Megane E-Tech Equilibre.

„Potwór” prądem karmiony

Do tej pory kilkukrotnie miałem okazję przejechać się samochodami elektrycznymi. Za każdym razem kilka godzin po Warszawie. Tym razem wyzwanie było większe. Najpierw czekał mnie przejazd do Brodnicy, potem do Krakowa. Drugi przypadek był trudniejszy. Nie dość, że dystans większy, to jeszcze w znacznej części przebiegający po S7, co według moich przewidywań mogło mocno wpłynąć na zużycie prądu.

Łatwo być ostrożnym sympatykiem elektryków, gdy jeździ się po mieście. Benzyniakiem po prostu staniemy na jednej z dziesiątek stacji po drodze, ale podróż EV wymaga już planowania. Przyda się wiedza o pojemności baterii – w przypadku testowanego egzemplarza Megane E-Tech jedynie 40 kWh. Warto wiedzieć, jakie mamy złącze (CCS) i maksymalny prąd ładowania (100 kW). Koledzy od floty poradzili mi aplikację mobilną Shella (we flotowych elektrykach mamy ich kartę). Dobra rzecz – można wybrać ładowarki od konkretnego prądu w górę, widzimy ile stanowisk jest wolnych w danej lokalizacji. Dane uaktualniają się na bieżąco.

Jak z zasięgiem i czasem ładowania? Jadąc do Brodnicy po ok. 3/4 drogi na wszelki wypadek się doładowałem od 20 do 95% w ok. 35 minut. Wracając postanowiłem poćwiczyć życie na krawędzi i dojechałem do Warszawy bez ładowania z 7% baterii. Kilka dni później do Krakowa emocji było jeszcze więcej, gdy na ładowarkę w Kielcach wjechałem z bijącym po oczach czerwonym 1%.

Megane E-Tech, czyli gadżet na kółkach

Renault Megane E-Tech to samochód pełen gadżetów.

No ale miało być z punktu widzenia gadżeciarza. A pod tym kątem Megane E-Tech to jeden wielki gadżet. Do tej pory w życiu jeździłem samochodami klasy B, no maksymalnie C. Moje pierwsze auto to wiekowy Peugeot 205 GTi 1,6, zaś ostatnie, z którego korzystałem, to Kia Cee’d w wersji Business Line. Pierwszy miał wyłącznie system ABC (Absolutny Brak Czegokolwiek, pozdrawiam Szayę, legendę polskiej motoryzacji). Ostatni zaś wydawał się być całkiem „wypasiony”. No ale wsiadłem do Meganki, a tam m.in.:

  • tempomat adaptacyjny, który bardzo mi się spodobał, a do tej pory kojarzył raczej z limuzynami;
  • radar pokazujący na ekranie odległość poprzedzającego auta;
  • rozbudowany system utrzymania pasa ruchu;
  • alert zmęczenia kierowcy;
  • system zarządzania prędkością;
  • ostrzeżenie przed ryzykiem kolizji;
  • automatyczny hamulec ręczny;
  • radar 360 stopni + kamera cofania z podwójną perspektywą.

Kurczę, nawet Android Auto (Apple Car Play też jest) wywoływał uśmiech na mojej twarzy, choć to akurat standard nawet w spaliniakach klasy B – po prostu ja wcześniej takiego auta nie miałem.

A z ilu tych gadżetów faktycznie korzystałeś?

Z większości. Tempomat, potrafiący nawet zwolnić do zera na światłach i ruszyć, gdy zrobi to auto przed nami. Pozwala on skoncentrować się na innych aspektach prowadzenia samochodu. System „wciągający” mnie na pas, gdy według auta opuszczam go w sposób niekontrolowany – wyłączyłem od razu, bo dla mnie reagował zbyt agresywnie. Do automatycznego ręcznego trzeba się przyzwyczaić. Na początku szukałem wajchy, ale szybko załapałem, że wciśnięcie hamulca do podłogi, gdy stoimy w korku pod górę, powoduje, że auto karnie się zatrzyma. Radar 360 to zbawienie dla takiego sieroty parkowania jak ja. Polecam jednak ściszenie ostrzeżeń, bo gdy strefa stanie się czerwona, ich pisk wydaje się wkręcać w mózg.

Megane E-Tech – król miasta i korków

Największy uśmiech na mojej twarzy Megane E-Tech wywoływał w sytuacjach, gdy w trasie trafił się maruder (np. ciągnik), a przede wszystkim w mieście. Moment obrotowy, nawet jeśli nie oszałamia poziomem, jest dostępny w pełni od momentu dotknięcia pedału gazu. A to sprawia, że zapominamy o wleczeniu się w trasie za autem, które trafiło do pierwszego właściciela, gdy nasz pradziadek szedł do pierwszej klasy. No i miasto, które jest prawdziwym żywiołem auta na zielonych blachach. Miasto, w którym albo nie musimy stać korkach, bo wjedziemy na buspas albo nawet stojąc w korkach nie generujemy spalin i nie tracimy żadnej energii, poza tą na zasilanie radia. Miasto, w którym nie musimy się kręcić, dymiąc z rury wydechowej, szukając miejsca do zaparkowania poza strefą płatną, bo dla nas żadne miejsce nie jest strefą płatną.

Zielona flota, ale na krótkie dystanse

Ekran ładowania Renault Megane E-Tech

Pamiętam czasy, gdy w garażu pod Miasteczkiem Orange pojawiły się pierwsze elektryczne auta. Wtedy większa część firmowej floty stanowiły spaliniaki, teraz patrząc na listę samochodów do współdzielenia mam wrażenie, że jest ich pół na pół. Nigdy nie miałem przesadnie ekologicznego nastawienia, jednak po 1300 km za kierownicą Megane E-Tech po prostu polubiłem „zieloną” jazdę. Chociaż nie zostanę bezkrytycznym piewcą elektryków, to bezemisyjne auto w wersji z 60 kWh baterią, byłoby dla mnie idealne. Jedno karmienie prądem podczas jazdy po kraju? Mogę stanąć na godzinkę na obiad. Wcześniejsze zaplanowanie podróży z aplikacją w ręku? Żaden problem. A w jakie fajne miejsca można trafić – w drodze z Krakowa do Warszawy „tankowałem” na autodromie, na którym pędziły w kółko benzynowe Mercedesy AMG (widoczne na tytułowym zdjęciu).

Warto też zwrócić uwagę, że preferowaną siecią ładowania naszych firmowych elektryków jest Greenway. To firma dążąca do tego, by 100% prądu wykorzystywanego do „tankowania” aut pochodziła ze źródeł ekologicznych. No i elektryka można zatankować wszędzie. Nawet w hotelowej drewutni w środku lasu, gdzie o stacji benzynowej nikt nie śmie nawet marzyć.

Renault Megane E-Tech ładowana w drewutni.

Po takiej przygodzie fajnie zagląda się do firmowego garażu, widząc, że jest w nim coraz bardziej zielono od numerów rejestracyjnych. W intranecie i firmowej korespondencji regularnie widzę propozycje, by na przejazdy po mieście i delegacje do 200 km rezerwować auta elektryczne. Ja się z Meganką polubiłem i mam pewność, że to nie są ostatnie kilometry, które zrobiłem za kierownicą firmowych elektryków.

Udostępnij: Rzut okiem – „zielone” Renault Megane E-Tech
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Tree. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    Artur 17:03 19-05-2024
    Zakładając, że ładowanie ze specjalnej stacji zajmuje około 30 minut, to faktycznie idealny czas na przerwę podczas jazdy w trasie. Ile czasu zatem zajmuje naładowanie przynajmniej do 80 % z gniazdka tradycyjnego, jak na ostatnim zdjęciu? Inna sprawa, to żywotność baterii. Według informacji podanych w internecie, żywotność baterii powinna wynieś około 6-7 lat, zakładając, że rocznie pokona się około 20 000 km. Czyli po tym czasie czeka kosztowna wymiana baterii w ekologicznym autku lub sprzedaż za niewielką kwotę. Zakładając, że to użycie firmowe, wiec taka wymiana baterii będzie musiała nastąpić znacznie wcześniej. Reasumując koszty wyprodukowania baterii i emisję przy tym tablicy Mendelejewa w powietrze (no może nie aż tak drastycznie, bo przecież są filtry lub inne części świata, gdzie nie ma obostrzeń co do czystości) to ja wole swojego spaliniaka. Poprzedni model posłużył mi 15 lat, zanim poszedł na żyletki, więc w tym czasie w ekologicznym autku musiałbym ze trzy arzy wymienić baterie. Nie stać mnie na takie ekologiczne koszty.
    Odpowiedz
    • komentarz
      Michał Rosiak 17:41 19-05-2024
      Ładowanie z drewutni zajęło ok. 7 godzin. Dla mnie spoko.
      Odpowiedz
      • komentarz
        Artur 21:12 19-05-2024
        Czyli ładowanie na noclegu.
        Odpowiedz
    • komentarz
      emitelek 21:32 19-05-2024
      To jest całe zielone lewactwo!... Zero samomyślenia i wciskania ludziom niby ekologii!!! Co za chłam!...
      Odpowiedz
      • komentarz
        Michał Rosiak 12:08 20-05-2024
        Zieeeew. Wszędzie polityka. Mnie się po prostu podobało.
        Odpowiedz

;

Oferta

Xiaomi 14 5G z tabletem Redmi Pad SE w prezencie (0)

Beata Giska

17 maja 2024

Xiaomi 14 5G z tabletem Redmi Pad SE w prezencie
0

Jeśli szukacie atrakcyjnego zestawu smartfon i tablet, mamy dla Was dobrą propozycję. Od dziś do 2 czerwca kupując telefon Xiaomi 14 5G możecie odebrać w prezencie Xiaomi Redmi Pad SE.

A jak otrzymać prezent? Wystarczy kupić Xiaomi 14 5G w Orange i zarejestrować transakcję na stronie http://www.promocjexiaomi.pl/xiaomi14, a prezent zostanie do Was wysłany po zakończeniu promocji. Urządzenia są dostępne do wyczerpania zapasów. Regulamin znajdziecie tutaj.

Dodatkowo przypominam, że od 14 maja podwoiliśmy wartości bonusów odkupowych dla Xiaomi i wydłużyliśmy akcję do 8 czerwca. Jeśli przyniesiecie do salonów Orange stary telefon, którego wycenimy na ponad 51 zł, otrzymacie voucher na zakup dowolnego nowego. Stawka bonu zależy od urządzenia, jakie nam zostawicie. Jeśli zdecydujecie się, że będzie to smartfon Xiaomi to wybrane modele kupicie taniej nawet o 1200 zł. Więcej o akcji możecie przeczytać we wcześniejszym wpisie.

Udostępnij: Xiaomi 14 5G z tabletem Redmi Pad SE w prezencie
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the House. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej