Odpowiedzialny biznes

Kilka słów o eko-ściemie, odpowiedzialności i faktycznych zmianach

Julien Ducarroz Julien Ducarroz
11 czerwca 2021
Kilka słów o eko-ściemie, odpowiedzialności i faktycznych zmianach

Raz jeszcze dołączam do Hani w ramach Eko-Piątków. Dziś chciałbym się z Wami podzielić kilkoma przemyśleniami po wysłuchaniu naszego środowego wydarzenia online – Miasteczko Myśli. Razem dla Planety.

Jeśli miałbym zamknąć dyskusje, jakie się wtedy odbyły w jednym słowie, byłoby to działanie. W przypadku zmian klimatycznych, jak powiedział Barack Obama, jesteśmy pierwszym pokoleniem, które dostrzega ich znaczenie i ostatnim, które może coś z tym zrobić. Nie ma już miejsca na eko-ściemę, musimy przekuć deklaracje w działanie – i to jak najszybciej. Pozostawanie biernym to w tym kontekście bardzo wymowne działanie.

Dlatego traktujemy w Orange nasze klimatyczne ambicje poważnie, jako integralną część naszej działalności biznesowej. Znajdą się w naszej nowej strategii, to nasze publiczne zobowiązanie. To też zdecydowanie więcej, niż wizja prezesa, to działanie właściwie wszystkich zespołów w naszej firmie.

Podczas środowego wydarzenia miałem przyjemność rozmawiać z profesorem Muhammadem Yunusem, laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, założycielem Banku Grameen. Jego idea biznesu społecznego (social business) jest ogromnie inspirująca. Wierzę, że może być zastosowana, w różnym stopniu, w każdej działalności biznesowej. Warto poszerzać perspektywę i bardziej skupiać się na interesariuszach, uważnością zastępując tradycyjny model zorientowany na udziałowców i krótkoterminowy zysk.

Tutaj możecie posłuchać naszej rozmowy:

A całe Miasteczko Myśli możecie obejrzeć na Facebooku.

Za oknem zielono – a więc dobrego weekendu!

Komentarze

pablo_ck
pablo_ck 22:01 13-06-2021

Gratulacje dla Orange ze wdraża takie „zielone projekty” które przyniosą za kilka lat wiele dobrego dla naszego środowiska.

Odpowiedz

Rozrywka

Morze internetu w Orange na kartę

Stella Widomska Stella Widomska
11 czerwca 2021
Morze internetu w Orange na kartę

Pewnie zauważyliście (a jeśli nie, to niniejszym donoszę), że od wczoraj mamy nową kampanię z Robertem Górskim i Mikołajem Cieślakiem. Panowie jak zwykle pojawiają się przy okazji komunikacji ofert Orange na kartę. Tym razem mamy dla Was morze internetu – a konkretnie to 120 GB na całe lato, czyli trzy kolejne paczki po 40 GB na 31 dni każda. Pakiet jest obecny we wszystkich taryfach Orange na kartę, ale jeśli chcecie się dowiedzieć szczegółów to zapraszam do wpisu Beaty (o tutaj) , która doktoryzowała się dla Was z tego tematu.

Ja tymczasem skupię się na warstwie komunikacyjnej naszej kampanii. Mikołaj Cieślak i Robert Górski tym razem wylądowali na obozie przetrwania na wyspie i muszą się z niej wydostać. Ale czy na pewno muszą? Bo w końcu słońce, plaża, internet. A nawet całe morze internetu. Czy może być lepiej? Żeby zobaczyć jak to się kończy, zapraszam do spotu poniżej.

Jako ciekawostkę opowiem Wam, że nasze morze grała Wisła, a bezludną wyspę łacha na rzece na wysokości Ciszyc (niedaleko Konstancina). W końcu trzeba sobie jakoś radzić. Ja niestety nie byłam na planie zdjęciowym, bo miałam urlop, więc nie opowiem o jakichś smaczkach (a przy naszym duecie zawsze jest wesoło, co chyba świetnie widać w finalnych wersjach reklam) i bardzo żałuję. Tym bardziej, że teraz już (po wywiadach jakie przeprowadziłam z Robertem i Mikołajem – o tym i tym) wreszcie mam odwagę podejść i zagadać. ;-)

I jak zwykle garść informacji branżowych. Kampanię przygotowano w agencji Leo Burnett Warszawa we współpracy z Orange Polska. Film wyprodukowało studio M5. Postprodukcję przygotowało studio Orka. Za udźwiękowienie odpowiada studio Lunapark. Reżyserował Marcin Filipek. A media zaplanował i kupił dom mediowy Initiative. No i jeszcze social media – tu agencja Follow.

Dobrego weekendu Wam życzę! :-)

 

 

Komentarze


Oferta

Aktualizacja telefonu – dlaczego jest potrzebna?

Michał Rosiak Michał Rosiak
11 czerwca 2021
Aktualizacja telefonu – dlaczego jest potrzebna?

„A bo to mi się coś takiego pojawiło, to dałam/em ‘odłóż’!”, „Wpadają ciągle te monity na telefonie i tylko czas zajmują, wywalam wszystko od razu”. Czy wreszcie: „A po co mi aktualizacja czegoś, co dobrze działa?”. Już wiecie o czym dziś będzie? O tym, że wszystkie te teksty są – hmmm – mocno niefortunne. A wiecznie odkładana aktualizacja oprogramowania nie tylko nie pozwoli nam się cieszyć nowościami, ale też – a to chyba ważniejsze – może skończyć się źle.

Aktualizacja do wszystkiego

Takie mamy czasy, że oprogramowanie znajdziemy w miejscach i urządzeniach, w których byśmy się go nie spodziewali. Świat słyszał o przypadkach takich, jak właściciela samochodu Tesla, który nie chciał ruszyć bez instalacji nowego oprogramowania. O, albo odkurzacza, który stwierdził, że chętnie posprząta mieszkanie, ale są rzeczy ważne i ważniejsze, więc najpierw update. Ba, nawet przeglądarki internetowe, które przez lata potrafiły gromadzić nawet łatki bezpieczeństwa, by czekać, aż użytkownik będzie tak uprzejmy, by je zainstalować, już od dawna aktualizują się same. Telefony tymczasem, choć coraz częściej trzymamy na nich znacznie więcej znacznie bardziej wrażliwych danych, niż na komputerach, wciąż wymagają w tym zakresie naszej interakcji. Dlaczego warto, byśmy „chcieli chcieć”?

Aktualizacja, czyli bezpieczeństwo

Po pierwsze – bezpieczeństwo. Nie spodziewaliście się, chyba, że zacznę od czegokolwiek innego :) O ile spora część poprawek bezpieczeństwa wgrywa się sama (dzięki automatycznym aktualizacjom Usług Google), do niektórych wymagana jest aktualizacja oprogramowania. Choćby sytuacja, o której pisałem na blogu wczoraj, opisując trojana Flubot. Chodzi o to, że (ale do tekstu i tak polecam zajrzeć) od Androida 10 system informuje nas, gdy jakaś aplikacja chce się wyświetlić nad inną, wymagając naszej zgody.

Kilka „dużych” Androidów wcześniej doszła np. aktualizacja, informująca explicite o tym, że wysyłanie SMSów Premium wiąże się z większymi wydatkami. Dlatego telefon prosi o dodatkowe potwierdzenie wysłania takiej wiadomości. No i oczywiście – last, but not least – szereg systemowych podatności, których „na wierzchu” nie widać. Mogą one jednak ułatwić złym ludziom przejęcie kontroli nad naszym telefonem. Jak aktualne są poprawki bezpieczeństwa w naszym telefonie sprawdzimy w menu telefonu (w miejscu zależnym od producenta/nakładki).

Aktualizacja, czyli nowoczesność

Errare humanum est, Time to Market is the king. Trochę łaciny, trochę korpobełkotu ;) Generalnie chodzi o to, że presja czasu (i użytkowników, pragnących coraz to nowszych smartfonów) powoduje, iż zdarzają się urządzenia, trafiające na rynek, hmmm... zbyt wcześnie. To taki eufemizm, który jedni mogą przetłumaczyć na „niedopracowane”, inni wybiorą opcję: „z chorobami wieku dziecięcego”. Lwia część firm jest tego świadoma i gdy tylko może, publikuje tak istotne dla użytkowników uaktualnienia. A ponieważ z racji na możliwości dzisiejszych technologii kluczem do działania małych urządzeń jest bateria – może się zdarzyć, że w poprawkach znajdziemy optymalizację pracy ogniwa. Sami powiedzcie, kto nie marzy, żeby jego ulubione urządzenie działało dłużej?

No i nowe możliwości. Gdybyśmy dostawali po 10 złotych za każdy komentarz na blogu: „A kiedy VoLTE/WiFi Calling dla (i tu model telefonu)?”, to byśmy... No dobra, może ok. 1000 PLN by się zebrało :) Nie jest powiedziane, że tylko w nowych telefonach pojawią się te możliwości. Jest jednak powiedziane, że po to, by z nich korzystać, trzeba telefon zaktualizować!

No i nie zapominajmy o „dużych” aktualizacjach do kolejnych wersji Androida. Trafiają się średnio raz do roku, ale producenci deklarują, że ich telefony dostaną dwie, a czasami nawet trzy „duże” wersje systemu z zielonym robotem. A tam już zmiany bywają rewolucyjne.

Jak to zrobić?

Wielu z Was na pewno wie, bo tak naprawdę to nie jest to żadne wielkie wyzwanie. Gdy na pasku zadań pojawi się monit o nowej wersji oprogramowania, należy:

  • Połączyć się z siecią WiFi (oprogramowanie ma nierzadko nawet kilka GB, więc jeśli mamy mały pakiet internetu, po aktualizacji może się okazać, że... nie mamy pakietu danych)
  • Zaakceptować monit
  • Poczekać, aż paczka danych ściągnie się na urządzenie
  • Upewnić się, że możemy sobie pozwolić na ok. kilkanaście minut przerwy w korzystaniu z urządzenia
  • Po raz kolejny zaakceptować monit, tym razem o instalację
  • Po restarcie urządzenia wpisać PIN karty SIM
  • Cieszyć się zaktualizowanym telefonem!

No i mieć świadomość, że jesteśmy bardziej eko! Uaktualniony telefon to telefon z którego dłużej będziemy się cieszyć, więc później go wymienimy (pewnie wtedy, gdy okaże się, że nowego Androida dla nas już nie ma).

Piąteczka, Matko Ziemio!

Dane z ankiety w tytułowej grafice: badanie zrealizowane przez Mobiem Polska techniką CAWI, na ogólnopolskiej próbie 856 osób w wieku 15-35 lat. Ankietowani odpowiadali na przełomie grudnia 2019 i stycznia 2020, https://www.telepolis.pl/wiadomosci/prawo-finanse-statystyki/smartfon-jak-dlugo-uzywa-polak-spi-z-telefonem

Komentarze

Scroll to Top