Odpowiedzialny biznes

Top Employer dla Orange Polska

Monika Kulik Monika Kulik
28 stycznia 2021
Top Employer dla Orange Polska

Orange Polska po raz 11. zdobył certyfikat Top Employer – potwierdzający wysoką jakość procesów zarządzania kapitałem ludzkim w firmie.

Po raz kolejny poddaliśmy się ocenie przez Top Employers Institute. Audyt obejmuje analizę różnych obszarów – strategia i przywództwo, środowisko pracy i digitalizacja, employer branding i zarządzanie talentami, dbałość o rozwój pracowników – szkolenia i ścieżkę kariery, kwestie kultury organizacyjnej i work-life balance oraz podejście do etyki, zrównoważonego rozwoju i zarządzania różnorodnością. Analizowany jest też cały cykl życia pracownika w organizacji: od zainteresowania się ofertą, proces rekrutacyjny i przyjęcie do pracy, aklimatyzację, zdobywanie doświadczeń i rozwój, ścieżkę kariery, do momentu odejścia z firmy. Kryteriami są między innymi: spójność, transparentność, etyka oraz digitalizacja.

Ten sprawdzian jest wielostopniowy - pierwszym krokiem jest wypełnienie Kwestionariusza Najlepszych Praktyk HR, a kolejnym weryfikacja udzielonych odpowiedzi oraz dokumentów podczas audytu. Ocenianych jest około 400 praktyk dotyczących między innymi strategii HR, środowiska pracy, kultury organizacyjnej, rozwoju pracowników, zrównoważonego rozwoju czy różnorodności. Zanim przyznana zostanie ostateczna punktacja, cały proces weryfikuje niezależny audytor.

Po raz kolejny zdaliśmy ten sprawdzian celująco – czego potwierdzeniem jest certyfikat i 4. miejsce wśród firm z certyfikatem TOP Employer 2021.

Cieszy nas to również dlatego, że to był szczególny rok. Z uwagi na pandemię musieliśmy dość szybko zmienić bardzo wiele w naszej organizacji pracy nie tracąc efektywności i jakości, dbając przy tym o dobrostan pracowników. Tu też mamy potwierdzenie wysokiej jakości działań – tym ważniejsze, że pochodzi od naszych pracowników. W wewnętrznym badaniu kultury organizacyjnej wysoko ocenili te działania, opisując naszą kulturę organizacyjną słowami „otwartość, współpraca, zaufanie”. W jednym z komentarzy z badania czytamy „Świetnie poradziliśmy sobie z sytuacją pandemii. Uważam że dzięki ludziom – bo sytuacja była nadzwyczajna i nie była opisana w procedurach”. Mamy w firmie wielu takich dobrych ludzi.

wolontariat Orange

Komentarze

pablo_ck
pablo_ck 17:56 28-01-2021

Gratulacje ?

Odpowiedz
pablo_ck
pablo_ck 18:56 28-01-2021

Gratulacje ?

Odpowiedz
Krzysiek
Krzysiek 13:28 29-01-2021

gratulacje

Odpowiedz
Krzysiek
Krzysiek 14:28 29-01-2021

gratulacje

Odpowiedz
Mladyn
Mladyn 14:37 29-01-2021

Ciekawe jakie kryteria brano pod uwagę? Bo chyba nie te poniższe?

Zwolnienia w Orange Polska. Jest porozumienie
https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/praca/zwolnienia-w-orange-polska-jest-porozumienie/ey8t8s2

Odpowiedz
Mladyn
Mladyn 15:37 29-01-2021

Ciekawe jakie kryteria brano pod uwagę? Bo chyba nie te poniższe?

Zwolnienia w Orange Polska. Jest porozumienie
https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/praca/zwolnienia-w-orange-polska-jest-porozumienie/ey8t8s2

Odpowiedz

Odpowiedzialny biznes

Włącz się w Dzień Bezpiecznego Internetu

Antonina Bojanowska Antonina Bojanowska
27 stycznia 2021
Włącz się w Dzień Bezpiecznego Internetu

Zbliża się Dzień Bezpiecznego Internetu (DBI). W tym roku przypada we wtorek, 9 lutego.

Zainicjowany przez Komisję Europejską w 2004 roku, ale od jakiegoś czasu wykracza poza granice krajów europejskich. Bardzo mnie to cieszy, bo pod jego „szyldem” podejmowane są działania na rzecz bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w internecie. I na rzecz wzrostu świadomości rodziców, opiekunów i nauczycieli o zagrożeniach i o pozytywnym, odpowiedzialnym korzystaniu z technologii.

W Polsce „operatorem” wydarzenia jest Polskie Centrum Programu Safer Internet, w którego skład wchodzi NASK i Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Głównym partnerem jest nasza Fundacja Orange. Ale każdy może się włączyć, do czego serdecznie zapraszam.

Zgłoś inicjatywę lokalną

Zależy nam, żeby rozpowszechniać idee odpowiedzialnego korzystania z internetu, żeby angażować w DBI społeczności szkolne, organizacje pozarządowe, instytucje, czy inne firmy. Dlatego zachęcamy do organizowania lokalnych inicjatyw Dnia Bezpiecznego Internetu. To może być happening, konkurs, kampania informacyjna, zajęcia edukacyjne, pogadanka na lekcji wychowawczej, akcja plakatowa w szkole (ok, może bardziej MEMowa w tych czasach).  I – uwaga! – nie muszą być one realizowane dokładnie 9 lutego. Można je zgłaszać do końca marca tutaj.

Dla chętnych jest propozycja materiałów edukacyjnych i promocyjnych: skrypty lekcji zdalnych, webinary dla nauczycieli i osób pracujących z dziećmi, banery oraz grafiki. Najlepsze pomysły na lokalne inicjatywy zostaną nagrodzone w konkursie. Każda zgłoszona otrzyma elektroniczny certyfikat udziału w DBI 2021. Rok temu padł rekord: takich inicjatyw w Polsce było ponad 4000.

Dołącz do konferencji

Nauczyciele, pedagodzy szkolni, rodzice, edukatorzy! Przyjdźcie na konferencję z okazji #DBI2021. Tu możecie posłuchać ekspertów, inspirować się, zdobywać wiedzę. To już we wtorek, 9 lutego, w godz. 17.00 – 20.30.

W tym roku zapraszamy online, transmisja odbędzie się na stronie dbi.pl bez konieczności wcześniejszej rejestracji.  Program konferencji to m.in:

  • Wystąpienie dr. Tomasza Rożka, autora bloga “Nauka - to lubię”
  • Dzieci, rodzice i ekrany w czasie pandemii - Agnieszka Stążka-Gawrysiak, blog “DyleMatki”
  • Samodzielnie, nie znaczy dobrowolnie – treści internetowe wytworzone przez młodzież - Martyna Różycka, NASK
  • Ta dzisiejsza młodzież, czyli dlaczego warto rozmawiać o Discordzie i TikToku? - dr Karol Jachymek, SWPS
  • Jak przeciwdziałać przemocy rówieśniczej wobec mniejszości - Łukasz Wojtasik, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę
  • Psychologiczne i społeczne konsekwencje izolacji społecznej oraz edukacji zdalnej u dzieci, młodzieży i ich rodzin - Aleksandra Hapcar, psychoterapeutka.W trakcie wydarzenia będzie możliwość zadania pytań i dyskusji z prezentującymi.
  • W zeszłym roku było tak - tu możecie zobaczyć wystąpienia prelegentów na DBI 2020 (wtedy jeszcze na żywo, face to face, wiecie… z wystąpieniami na scenie, ze spotkaniami w kuluarach, stoiskami partnerów, wspólnym lunchem i kawą. To były czasy).

Porozmawiaj o bezpiecznym internecie w domu

Zrób to, koniecznie. W Dzień Bezpiecznego Internetu lub każdy inny dzień! Mam dla Was kilka pomocy:

• Poradnik Dzieci i ekrany. Rodzice pytają, psychologowie odpowiadają.

• Kopalnia wiedzy i artykułów poradnikowych, które zgromadziliśmy na stronie projektu Razem w sieci.

• Inspiracje do ustalania domowych zasad ekranowych pod szyldem kampanii Zadbaj o dziecięcy mózg.

• Coś dla najmłodszych – zabawa i edukacja w jednym. Darmowa aplikacja MegaMisja dla dzieci w wieku 6-10 lat.

 

Komentarze


Oferta

Testujemy: Samsung S21, S21+, S21 Ultra

Michał Rosiak Michał Rosiak
27 stycznia 2021
Testujemy: Samsung S21, S21+, S21 Ultra

Niezależnie od tego, ile firm będzie danego roku przedstawiać swoje nowe smartfony i jak dużo będzie to modeli, dwie rzeczy są od wielu lat pewne. Cały technologiczny świat co roku będzie wbijał oczy w premiery flagowców Samsunga i iPhone’ów. Serię Samsung S21 już poznaliśmy, ale już jutro wszystkie trzy modele pojawią się w sprzedaży w Orange Polska. Spróbowaliśmy przyjrzeć się im nieco inaczej: do Bartka Jadczaka trafił Samsung S21 (na jego kanale YouTube niebawem znajdziecie bardziej rozbudowany test tego smartfona), Karol Owczarek wziął w swoje ręce S21+, ja zaś skorzystałem z dobrej woli kolegów i przez tydzień zająłem się S21 Ultra.

Takie różne, tak podobne

Flagowe Samsungi są trochę jak luksusowe samochody. Jakość wykonania i najnowocześniejsze technologie to jedno, ale tu akurat chciałem nawiązać do... płyty podłogowej. Od bardzo dawna dla oszczędności finansowych w produkcji i R&D koncerny budują wiele swoich aut, korzystając z tej samej platformy. Podobnie nie miałoby sensu budować trzech totalnie różnych smartfonów, stąd recenzując wszystkie S21 najlepiej zacząć od podobieństw.

Oczywiście we wszystkich skorzystacie z #hello5G, ale to już od pewnego czasu wydaje się być oczywiste. Każdy z trójki ma ten sam procesor (w Europie jest Exynos 2100). W S21 i S21+ wzbogacony 8 GB RAMu, zaś w Ultra w zależności od wersji 12 lub 16. Każdy z nich może wpaść do wody i kurz mu niestraszny (IP 68). Żaden nie ma gniazda micro SD i mini-jacka. Na wszystkich działa Android 11 z One UI w wersji 3.1, w każdym możemy skorzystać z bezprzewodowego DEX-a, każdy pokryty jest z przodu szkłem Gorilla Glass Victus. Ufff. A nie, jeszcze jedna dość istotna zmiana – jako agregator newsów na skrajnej lewej stronie zadebiutował Google Discovery. Dla mnie to akurat świetna zmiana, Samsungowe rozwiązanie było zbyt przeładowane informacjami.

Przeczytaj też: Nowy Samsung Galaxy S21 5G – premiera. Czy się rożni od Galaxy S20? Który model wybrać?

Bartek: Samsung S21 – Mały, ale wariat

Jeśli miałbym skrócić tę recenzję do jednego zdania, byłoby to: „Jeśli szukacie niedużego flagowca do 4000 zł, to nie szukajcie dalej”. Niewielkie rozmiary, niska waga i kompaktowość – to pierwsze cechy, które wyróżniają S21 5G. Często narzekamy na coraz większe rozmiary smartfonów, dlatego na „mały” 6,2-calowy może się znaleźć sporo chętnych.

Tym bardziej, że dzięki masie zaledwie 169g czasami zapominamy, że mamy w kieszeni telefon. Dzięki niewielkim rozmiarom i zaokrąglonym krawędziom plecków Samsung S21 bardzo dobrze leży w dłoni i nie ma problemów z obsługą jedną ręką. Głośniczki stereo grają głośno i przyjemnie, takie 7/10, bo dźwięk wydaje mi się trochę przytłumiony, przy porównaniu np. z Note 20 Ultra.

Wyświetlacz to otoczony delikatnymi ramkami płaski ekran Dynamic AMOLED 2X o rozdzielczości FullHD+. Odwzorowanie kolorów, poziom jasności i kontrasty są z najwyższej półki. Rozdzielczość ekranu na ten rozmiar w pełni wystarcza, a brak wyższej rekompensuje odświeżanie 120Hz.

Wspomniany na wstępie Exynos 2100 nie tylko się nie przegrzewa (w końcu!), a jego wydajność pozwala na... cóż, w zasadzie na wszystko. Bateria to z jednej strony tylko 4000 mAh, z drugiej jednak – szybkie 25-watowe ładowanie wypełni ją po brzegi w zaledwie 75 minut. A jeśli nie musimy szukać ładowarki – możemy (w każdym z opisywanych modeli) wykorzystać telefon do zwrotnego naładowania np. słuchawek.

Przeczytaj też: Najsłynniejsze serie telefonów Samsung

Last, but not least – aparaty. Selfie zrobimy 10-megapikselowym “oczkiem”, dającym świetną szczegółowość zdjęć, poprawny balans bieli i odwzorowanie kolorów. Z tyłu dysponujemy trzema obiektywami: ultraszerokie 12 Mpix (f/2.2). Zdjęcia są bardzo zadowalające, zwłaszcza odwzorowanie barw, chociaż czerwień bywa przesycona. Szczegółów też nie brakuje, ale nie podobają mi się zniekształcenia obrazu na krawędziach. W nocy raz zachwyci ilością detali i brakiem szumów, innym razem nieco zawiedzie. Główna matryca to 12 Mpix (f/1.8), świetny, ale zdarza mu się przesycać kolory, co wpływa na naturalność zdjęć. Spodziewam się poprawki aktualizacją. Do tego bardzo dobra ostrość i kontrast, brak szumów w trybie nocnym i świetna, optyczna stabilizacja obrazu. Na koniec 64-megapikselowy teleobiektyw. Do 10-krotnego przybliżenia jest świetnie, potem w grę wchodzą już cyfrowe algorytmy rozpaczliwie starające się wygładzić powierzchnię.

Karol: Samsung S21+ – Większy brat

Samsung S21+ to w zasadzie powiększona wersja podstawowego modelu. Głównymi różnicami są wielkość ekranu, pojemność baterii i rodzaj materiału użytego w tylnej części obudowy. Czy warto dopłacić prawie tysiąc złotych za "większego brata"?

Galaxy S21+ stanowi lepszy wybór, jeśli zależy nam na bardzo dużym wyświetlaczu, a Galaxy S21 Ultra, mający podobne gabaryty, jest już zbyt znaczącym wydatkiem. Podzespoły są właściwie te same, co w Galaxy S21, mamy więc gwarancję wysokiej wydajności i dużych możliwości fotograficznych.

6,7-calowy, płaski Dynamic AMOLED 2X zachwyca jakością obrazu, mimo rozdzielczości nieco niższej niż w ubiegłorocznym S20+. Jednak, choć z 3200x1440 zrobiło się 2400x1080, rożnicy, jeśli chodzi o szczegółowość obrazu, nie powinniśmy zauważyć. Tym bardziej, że w S21+ dodano automatyczną, adaptacyjną częstotliwość odświeżania (48–120 Hz w zależności od rodzaju treści). Działa to perfekcyjnie i w każdej sytuacji widzimy odpowiednio płynny obraz. Wpływa też na mniejsze obciążenie baterii.

Tył S21+ wygląda podobnie jak Samsung S21 – obudowa trzech obiektywów aparatu zlewa się z aluminiową ramką smartfona. Ma to nadawać elegancji, podkreślanej matowym wykończeniem, obecnym w każdej wersji kolorystycznej – czarnej, srebrnej lub fioletowej. Czy to się udaje, kwestia gustu, ale to z pewnością wyróżnik na tle konkurencji. Tylny panel to szkło. Miłe dla oka i przyjemne w dotyku, ale łatwo zbierające tłuste ślady. No ale przynajmniej nie jest plastikiem jak w podstawowym modelu. Smartfon waży niemało, bo 200 g, ale jest smukły i dobrze leży w dłoni.

Przeczytaj też: Samsung – historia telefonów koreańskiego giganta

Wspominany na wstępie Exynos 2100 połączony z 8 GB pamięci operacyjnej zapewnia świetną wydajność i dużą kulturę pracy. Nie ma mowy o przycinaniu się lub przegrzewaniu, również podczas włączania wymagających aplikacji lub gier. S21+ ma nieco większą baterię niż podstawowy model. 4800 mAh pozwala bez większych problemów korzystać ze smartfona przez cały dzień bez ładowania.

Warto zauważyć, że Samsung S21+, podobnie jak Ultra, obsługuje nowatorską łączność ultraszerokopasmową (UWB). To standard komunikacji krótkiego zasięgu, który pozwala określić położenie innych obiektów z dokładnością nawet do 1 cm. Potrzebuje przy tym mniej energii niż Bluetooth czy Wi-Fi. UWB przydaje się choćby do szybkiego wysyłania plików osobom w pobliżu, czy korzystania z Galaxy SmartTag. To drugie to niewielki lokalizator, który możemy przypiąć do kluczy, obroży psa lub walizki. Za pomocą smartfona łatwo namierzymy ewentualną zgubę mającą ten nowoczesny breloczek. Standard UWB w przyszłości umożliwi np. automatyczne otwieranie drzwi samochodu lub domu, może też mieć zastosowanie w rozszerzonej rzeczywistości.

Aparaty w Galaxy S21+ są takie same, jak w Galaxy S21. Szczegółowo napisał o nich Bartek w swojej recenzji, nie będę więc powtarzał jego słów. Dodam jedynie, że możliwości fotograficzne nowych Samsungów to coś, co zrobiło na mnie, zdeklarowanym miłośniku urządzeń Apple, największe wrażenie.

Podsumowując – miałem przez kilka dni do dyspozycji zarówno Galaxy S21, jak i S21+. Od razu wybrałem większy model i to z niego głównie korzystałem. Oglądam dużo materiałów wideo i czytam dłuższe treści w sieci, a rozmiar obudowy nie jest dla mnie przeszkodą, dlatego też Galaxy S21+ wydaje mi się lepszym wyborem.

Michał: Samsung S21 Ultra – Kolosalne możliwości, akceptowalny rozmiar

Już wychodząc z takim pomysłem na recenzję, wiedziałem, że będzie ciężko. Przecież, gdy na koniec nadejdzie pora na mnie, koledzy przetestują i opiszą już wszystko, co łączy wszystkie trzy telefony. Ale z drugiej strony – ci z Was, którzy czytają moje teksty, a w czasach przed pandemią oglądali wideo, wiedzą, że staram się unikać te(k)stów, przeładowanych technikaliami. Lubię patrzeć na gadżety z perspektywy zwykłego użytkownika. Jak więc zwykłemu użytkownikowi korzysta się z 6,8-calowego naładowanego wszystkimi możliwymi technologiami kolosa?

„Ależ to ładnie wygląda, wreszcie ogarnęli!”. To pierwsza myśl, gdy spojrzałem na S21 Ultra własnymi oczami. W ostatnich latach – czego nie ukrywałem – Samsung nie miał pomysłu na wkomponowanie w obudowę "baterii" czterech w tym przypadku obiektywów i gadżetów towarzyszących. Teraz też wystają (z tą całą wypasioną optyką nie da się inaczej). Udało się je jednak gustownie wkomponować. Teraz mamy wrażenie, że przód wraz z „sekcją foto” został jakby nasunięty na resztę telefonu. Mnie się podoba.

Podobnie zresztą jak cały przód, z Dynamic Amoledem 2X 1440x3200 wypełniającym niemal 90% powierzchni. A co do jakości, ten element u Samsunga nie zmienia się od lat. Ich ekrany, były, są i – stawiam bitcoiny przeciwko orzechom – będą obłędne i to do nich wciąż będzie się starać dorównać konkurencja. Nie, iPhone’iarze – nie przekonacie mnie, możecie nawet nie próbować. Co ciekawe, 6,8-calowa bryła po przyzwyczajeniu wcale nie wydaje się być przesadnie wielka. Taka Moto G9 Power (test niebawem na blogu) jest znacznie bardziej masywna.

Samsung S21 Ultra to telefon nie do zajechania. Już wyżej koledzy chwalili wersje słabsze, więc możecie się domyślać, że „dopalenie” Exynosa 12 GB RAMu powoduje, że żadne wymagania mu nie straszne. Co ciekawe – i ważne – za możliwościami telefonu nadąża bateria. Ultra siłą rzeczy wyposażona jest w najmocniejsze, 5-amperogodzinowe ogniwo. Takie, które nawet przy moim trybie korzystania bez problemu wytrzymuje cały dzień. Choć pod tuż przed północą telefon błagalnie mruga do mnie na czerwono, by jednak podłączyć go do życiodajnej QuickCharge’owej ładowarki.

Wiem, że czekacie, aż napiszę o aparatach, wiem. Gdybym miał wybrać jeden wyróżnik Ultry to byłby to właśnie ten wielki placek na plecach telefonu. A w nim: 108 Mpix f/1.8 z dwoma systemami autofocusa, teleobiektyw 10 Mpix f/4.9 (ekwiwalent 240 mm) z 10-krotnym optycznym zbliżeniem, zwykłe tele 10 Mpix f/2.4 z potrójnym zoomem i szeroki (jedyny bez optycznej stabilizacji) 12 Mpix f/2.2. Do tego 40 Mpix do selfie.

Uff, dużo tego. Ale warto. Regularnie za każdym razem piszę Wam, że nie znam się na fotografii. Po prostu jak widzę coś ciekawego to włączam telefon i wciskam guzik migawki. S21 Ultra spełniał się w tej roli świetnie. Przede wszystkim w warunkach domowych, gdy usiłowałem – skutecznie – błyskawicznie uwiecznić wyczyny mojego ośmiomiesięcznego brzdąca, czy też zwijającego się w absurdalnych miejscach w krewetkę kota. Telefon automatycznie dostosowywał ekspozycję. Gdy trzeba – rozmywał tło, a dzięki wielu możliwościom zoomowania pozwalał sfotografować jedną lub drugą istotę bez spłoszenia zbytnim zbliżaniem się :)

W stukrotny zoom bym na Waszym miejscu nie wierzył. Trzeba mieć naprawdę dobre oczy, by ze zlewających się wtedy pikseli wyciągnąć cokolwiek rozpoznawalnego. Ale optyczne 10, czy hybrydowe mniej więcej do 30 (ale to w dobrych warunkach oświetleniowych) naprawdę daje radę. Jeśli filmujecie, docenicie tryb reżyserski, z podglądem na wszystkie obiektywy i możliwością zmiany na dowolny z nich jednym kliknięciem (ew. dodania też obrazka z kamery przedniej).

Podsumowanie

Flagowce Samsunga to od wielu lat punkt odniesienia w smartfonowej branży. Tak naprawdę każdy Samsung S21 z serii zasługuje na oddzielny, długi tekst i/albo kilkunastominutowy materiał wideo. To sprzęty kompletne – w aspekcie foto/wideo, muzyki (świetne głośniki stereo we współpracy z AKG), ekranu, wydajności i co tylko moglibyśmy znaleźć. My szczerze możemy Wam powiedzieć, że zdecydowanie warto przyjrzeć się serii S21 i każdy znajdzie model dla siebie. Ale to Wasze gusta i przyzwyczajenia i poziom zasobności Waszych portfeli wpływają na ostateczne decyzje. A jeśli chcielibyście kupić któryś z S21 u nas – zajrzyjcie do sklepu.

Komentarze

Scroll to Top