Odpowiedzialny biznes

Wiemy, co robią nastolatki online

11 grudnia 2018

Wiemy, co robią nastolatki online

Od kilku miesięcy zespół 5 naukowców, pod kierownictwem prof. Jacka Pyżalskiego (UAM w Poznaniu), pracuje nad polską odsłoną raportu EU Kids Online. Na terenie całej Unii Europejskiej badane są cyfrowe nawyki dzieci i nastolatków (9-17 lat), w Polsce przy partnerstwie Fundacji Orange.

Skończony w 100 procentach raport poznamy w pierwszym kwartale 2019 roku.  Jednak już teraz znamy jego najważniejsze stwierdzenia.

  • Nastolatki od poniedziałku do piątku spędzają w sieci średnio pięć godzin. Tak deklaruje 15 proc. badanych. Reszta spędza w sieci góra 2 lub 3 godziny. To znacznie krócej niż moglibyśmy przypuszczać!
  • Dzieci i młodzież zdecydowanie najczęściej korzysta z sieci poprzez smartfona (82,5% – codziennie). Na drugim miejscu plasuje się telewizor (56,8%), na trzecim komputer / laptop (39,5%), na czwartym – tablet (12,5%).
  • Tylko 1 na 10 nastolatków deklaruje, że wykorzystuje nowe technologie w kreatywny i twórczy sposób. 90% z nich wyłącznie przyswaja treści.
  • 65% uczniów nigdy lub prawie nigdy nie rozmawiało z nauczycielem o tym, jak bezpiecznie korzystać z sieci, nawet na godzinie wychowawczej i informatyce!
  • 40% uczniów przyznaje, że w ich szkołach nikt jasno nie sprecyzował jak korzystać z sieci.

Jakie przemyślenia nasuwają się po przyswojeniu danych? W o wiele większym stopniu powinniśmy dbać o edukację medialną dzieci. Uczyć, jak chronić swoją prywatność, unikać zagrożeń, przestrzegać praw autorskich. Towarzyszymy dzieciom w realnym świecie – uczymy je, co jest dobre, a co złe. Nie powinniśmy ich zostawiać samych online. To złudne, że fizycznie widzimy, jak siedzą w swoim pokoju. Choć myślimy, że są bezpieczne, bo są blisko nas, to w tym czasie mogą się angażować w wiele niebezpiecznych aktywności. A my nie będziemy mieć o tym pojęcia – mówi Gazecie Wyborczej prof. Pyżalski, która opisała raport (TUTAJ).

Od razu gdy pełen raport ujrzy światło dzienne, zaprezentujemy go na łamach bloga.

 

Udostępnij: Wiemy, co robią nastolatki online

Bezpieczeństwo

Punkt widzenia a punkt siedzenia

10 grudnia 2015

Punkt widzenia a punkt siedzenia

68166a9731cdbcaab2ec6c11b2289379960Wiecie, że jeśli zapytać o podejście do bezpieczeństwa IT prezesa, dyrektora finansowego i szefa IT to okaże się, że każdy ma kompletnie inne? Chociaż wydaje się, że to nic zaskakującego, mamy potwierdzenie w faktach – wskazują na to wyniki badania przeprowadzonego przez ICAN Research na zlecenie Orange.
Opisywane badania to kolejna częśc raportu Orange Insights, o którym pisałem pierwszy raz na blogu dwa miesiące temu. Tym razem w badaniu wzięło udział 336 managerów (58 CEO, 134 szefów IT, 60 CFO), reprezentujących największe przedsiębiorstwa polskich i zagraniczne, również kluczowych graczy na naszym rynku. Wnioski są… cóż, ciekawe:
* prezesi uważają, że generalnie jest dobrze, na bezpieczeństwo nie trzeba wydawać więcej pieniędzy, specjaliści są łatwo dostępni, a główne zagrożenie to awarie komputerów i cyber-przestępczość
* szefom IT brakuje pieniędzy na rozwiązania bezpieczeństwa (cóż za niespodzianka 😉 ), obawiają się niskiej świadomości i odpowiedzialności pracowników oraz wynikających z tego zagrożeń
* dyrektorzy finansowi natomiast również nie są skorzy do kolejnych wydatków, sen z powiek spędzają im natomiast problemy z transmisją danych
Skąd biorą się te różnice? W opinii Dariusza Jędrzejczyka, dyrektora Segmentu Klientów Kluczowych i Korporacyjnych Orange Polska, właśnie ze świadomości, jednak nieco w innym kontekście, niż ta, dotycząca szeregowego użytkownika.
Szefowie IT, jako najbardziej świadomi technologii i działania sprzętu IT, szukają ryzyk w tych elementach, które są od nich najmniej zależne, czyli w czynniku ludzkim – temu stwierdzeniu trudno odmówić słuszności. Podobnie zresztą jak temu, że prezesi zazwyczaj nie ufają przede wszystkim sprzętowi, a CFOs widzą największy problem w przerwaniu ciągłości biznesu.
Czy to wszystko da się pogodzić? Na pewno warto spróbować, zaglądając tutaj lub tutaj. Jakiś czas temu wpadłem na ciekawe – chyba – porównanie usług w modelu „as a Service” do… taksówki. A to dlatego, że choć codzienna jazda taksówką wydaje się być abstrakcją, jeśli chodzi o domowy budżet, może się okazać, że przy liczbie przejeżdżanych miesięcznie kilometrów wychodzi taniej, niż kupno auta. A nawet jeśli koszty będą podobne, to jeżdżąc taksówką nie musimy przejmować się wymianą opon, kosztami eksploatacji, rosnącą ceną paliwa, zakrapianymi imprezami, czy nawet… porannym skrobaniem szyb! Gdybym częściej używał auta to sam bym się poważnie zastanowił…

Udostępnij: Punkt widzenia a punkt siedzenia

Sieć

Tabelkowo-badaniowe cuda Netii

3 kwietnia 2013

Tabelkowo-badaniowe cuda Netii

Uwielbiam informacje w stylu zobaczcie, jacy jesteśmy wspaniali, a konkurencja kiepska. I do tego uwiarygniające badanie przeprowadzone na niewielkiej grupie klientów. Oczywiście wybranych losowo i nie wiedzących dla kogo jest robione. Do tego zgrabna grafika, na której niby nie wymieniamy z kim się porównujemy, ale wszystko musi być jasne. I news gotowy. Telepolis go weźmie, a czytający kupią lub nie. Po pierwszych komentarzach, wnoszę, że raczej to drugie. A o co dokładnie chodzi? Chodzi o badanie Netii, w którym niedwuznacznie porównuje się z Orange Polska i twierdzi, że ma fantastyczny wskaźnik NPS (Net Promoter Score), który dla wszystkich operatorów jest jednym z kluczowych parametrów oceniających poziom obsługi i zadowolenia z usług. Co więcej nasz konkurent podkreśla, że na ich sieci jest super bajka, a na dzierżawionej, czyli naszej do bani. Oczywiście sami najlepiej ocenicie wiarygodność takich badań. Mi pozostaje przyznać szczerze, że sami nie jesteśmy do końca zadowoleni z naszych wyników i zdajemy sobie sprawę, że możemy wiele poprawić. Dlatego pracujemy nad tym nieustająco, czego przykładem choćby innowacyjna aplikacja obsługowa na Facebooku i Orange Experci, z którymi macie styczność na blogu. Szczegółowo też badamy od wielu lat cały rynek i to na kilkutysięcznych próbach. Z ostatnich badań wynika, że podane przez Netię liczby są znacznie gorsze i nie zawsze lepsze od Orange Polska, niż raczyli się sami pochwalić. Dlatego moim zdaniem zamiast malować trawę na zielono i kreślić kolejne wykresy, lepiej zająć się faktycznym działaniem. I chociaż w 2012 roku NPS nam wzrósł, nie zamierzamy z tego powodu popadać w samozachwyt. Wręcz przeciwnie musimy dalej pracować. Akurat tutaj pokora wobec klientów jest niezbędna i kolegom z Netii, życzę aby mieli jej więcej.

e3db7fe48c862027eae9c343a68007db79e

Udostępnij: Tabelkowo-badaniowe cuda Netii

Reklama

Reklama: gdzie i jak?

21 lutego 2013

Reklama: gdzie i jak?

Jeśli do tej pory, telewizja była najpopularniejszym kanałem reklamowym, to dziś rośnie jej konkurencja w postaci smartfonów. Powód? To urządzenie, które mamy ciągle przy sobie. A jak wynika z badania Orange Exposure 2012/2013 telefon to dziś pierwszy „ekran” dla młodszych konsumentów, którzy są ważną grupą dla reklamodawców.

c78404647a4353651d23648e06d7cf0b48e

Młodzi (w przedziale 11-18 lat) są bardzo selektywne nastawieni do reklamy. Interesuje ich dostęp tylko do reklam zaprzyjaźnionej marki, przy czym musi ona wychodzić naprzeciw ich potrzeb. Przykładowo, 55% ankietowanych w Wielkiej Brytanii stwierdziło, że w smartfonie świetne jest to, że jest ” mój i tylko mój” i że jest „najlepszym sposobem na znalezienie tego, co chcesz i kiedy chcesz, bez marnowania czasu”. Średnio trzy czwarte z nich komentuje to, co ogląda w telewizji w mediach społecznościowych, za pomocą smartfona.

Starsi konsumenci wciąż zamiennie korzystają z różnych ekranów: komórki, tabletu, PC i TV. Jednak oni też coraz częściej używają smartfonów podczas oglądania telewizji, odpowiadając na kody zawarte w reklamie, czy wykorzystując aplikacje mobilne.

A co u nas? Wyniki badania o smartfonizacji Polaków komentował niedawno Rysiek. Wnioski są ciekawe, bo choć dopiero raczkujemy w tym świecie, to przecież dość szybko przyswajamy nowe wzorce zachowań, w tym konsumenckich. A to na pewno biorą pod uwagę marketingowcy. Sama jestem ciekawa jak to sie potoczy i czego możemy oczekiwać. Dajcie znać co sądzicie. Zapraszam do dyskusji, zwłaszcza, że to mój pierwszy wpis na blogach Orange :o)

Udostępnij: Reklama: gdzie i jak?

Bezpieczeństwo

Jeszcze słowo o wielkim bracie

15 lutego 2013

Jeszcze słowo o wielkim bracie

Badanie przeprowadzone na 11 tyś internautów z 11 krajów w ramach tzw. Consumer Insights Survey przyniosło ciekawą, choć nie zaskakującą, informację na temat preferencji ochrony prywatności. Zapytano ankietowanych, czy gdyby na witrynach internetowych istniał przycisk „Nie” zabraniający gromadzić dostawcy strony dane na temat odwiedzającego to czy by z niego korzystali. 68% zapytanych odpowiedziało, że tak – skorzystałoby z tego przycisku. Co ciekawe 86% z zapytanych nie wierzy firmom zbierającym dane, że dane te są wykorzystywane jednynie w uczciwy sposób.

To dla mnie dosyć zaskakujące, bo ja chyba jestem zbyt łatwowierny. Gdybym wziął udział w takiej ankiecie prawdopodobnie byłbym w tej mniejszej grupie pozwalających na zbieranie danych. Ale może dlatego, że pracuję po tej drugiej stronie monitora i wiem trochę co się dzieje po drugiej stronie kabelka sieciowego. Nie mam co prawda pojęcia, co z moimi danymi robią różne „Tweetbooki” czy „Googmaile” i ciągle zdumiewa mnie kiedy na komputerze w pracy widzę reklamy powiązane z rzeczami, które na naszym domowym komputerze przeglądała moja żona. Ale na podstawie moich doświadczeń z pracy (chociaż nie zajmuję się danymi na codzień) wiem, że tych danych jest taka ilość, że nie jest możliwe jakiekolwiek skupienie się na kimkolwiek choćby przez chwilę.

A jeszcze dochodzi kwestia powodów, czyli intencji. W Orange prowadzone jest kilka ciekawych inicjatyw mających na celu uczynienie naszych usług możliwe najlepszymi. Jedną z nich, którą jakiś czas temu opisywałem jest Customer Experience Management (CEM). Brzmi poważnie ale chodzi o nic więcej jak o maksymalizację zadowolenia z korzystania z internetu Orange. Pewnie powiecie, że wobec tego powinniśmy dać 20 kresek zasięgu w każdym lesie i do tego jeszcze wszystkie możliwe technologie i wystarczy. Otóż nie. W sieciach radiowych jest naprawdę wiele czynników mogących popsuć ogólne wrażenie. Na jakość może wpłynąć pogoda, liczba osób korzystających jednocześnie z tej samej stacji, ukształtowanie terenu a nawet to, że właśnie weszliście do budynku o bardzo grubych ścianach (tak wiem – SMS promocyjne jakoś dochodzą 😉 I dotyczy to każdej możliwej technologii radiowej. W ramach CEM próbujemy się dowiedzieć ilu klientów może być niezadowolonych, dlaczego i jak możemy im pomóc. W różnych punktach naszej sieci (nie tylko w sieci radiowej RAN ale również w sieci szkieletowej czy w naszych urządzeniach sieciowych) instalowane są sondy, zbierające informacje na temat jakości połączenia do internetu. Chodzi o możliwość analizy jak wygląda zadowolenie klientów z korzystania sieci. I to nie tylko globalnie czy na poziomie województw ale również o możliwość wskazania przypadków, że gdzieś tam siedzi jakiś klient i właśnie jego uśmiech zmienia się w grymas ponieważ ma problem z netem. I czy wynika on z tego, że połączył się do jakiegoś wolnego albo przeciążonego serwera, ma jakiegoś wirusa wysyłającego właśnie tysiące maili z jego skrzynki czy też coś się stało z jakością sygnału. I w sumie tylko tyle – a tymczasem liczba informacji jest ogromna. Do tego jeszcze potrzebny jest jakiś system pozwalający na przeglądanie wyników, powiadamianie kolegów z sieci czy też z Obsługi Klienta Orange, że gdzieś coś może być nie tak. Inicjatywa cały czas się toczy, spawdzane są różne rozwiązania od różnych dostawców, odbywają się spotkania, warsztaty a wszystko po to aby poprawić jakość. Bo na przekór niektórym niezadowolonym wiem, że w wielu miejscach naszej sieci idzie nam na tyle dobrze, że spokojnie można na przykład oglądać on-line filmy w wysokiej jakości. I oczywiście chcielibyśmy aby tak można było prawie wszędzie.

Wiedząc o takich inicjatywach nieco łaskawszym okiem patrzę na problem zbierania danych. Bo wiem, ze od strony większości firm intencje chyba są w porządku. Natomiast zgadzam się z niektórymi głosami, że duża liczba miejsc, w których różne dane są zbierane może ułatwić działania różnej maści przestępców. Istnieje przecież grupa różnej maści komputerowych przestępców, dla których takie dane mogłyby się stać cennym łupem. I w tym przypadku uważam, ze odpowiednie organy ścigania powinny być wspierane, finansowane i szkolone aby możliwie najskuteczniej eliminować przypadki wykradania i nieuczciwego używania danych. Bo tak na koniec tego przydługiego wpisu nie mam nic przeciwko, że przeglądając wiadomości zobaczę dopasowaną do mojego profilu reklamę sprzętu snowboardowego – tym bardziej, że na ostatnim wyjeździe trochę poszalałem poza trasą i właśnie poszukuję nowych wiązań jako, że stare nie wytrzymały niektórych moich pomysłów.

Udostępnij: Jeszcze słowo o wielkim bracie

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej