Odpowiedzialny biznes

Nasze wielkie serce, czyli wolontariusze

24 lipca 2019

Nasze wielkie serce, czyli wolontariusze

Wolontariusze na medal

Jak wiecie, nasza Fundacja koordynuje wolontariat pracowników Orange w całej Polsce. Wolontariusze to z pewnością wielkie serce naszej działalności. W zimie zanoszą prezenty do potrzebujących dzieci i spędzają z nimi świąteczny czas; w trakcie roku szkolnego prowadzą zajęcia o bezpieczeństwie w internecie. W czasie Orange Warsaw Festival pomagają osobom z niepełnosprawnościami i tworzą ekopatrole. W tym roku w czasie Open’er Festival Powered by Orange wspierali kampanię #jestnaswiecej. Z kolei maj i czerwiec to miesiące, w których przy wsparciu fundacji prowadzą swoje autorskie projekty.

Wolontariuszki Fundacji Orange

Wolontariuszki Fundacji Orange

Seria niezwykłych akcji za nami

Kraków. Sebastian z ekipą w ośrodku kuratorskim organizują spotkanie o niebezpiecznych kontaktach w sieci, hejcie, sekstingu itp.

Kaczorowo. Piotrek i Michał na czele 20-osobowej grupy podobnie jak w poprzednich latach prowadzą ośmiogodzinną, szaloną zabawę dla podopiecznych Domu Dziecka. Konie, walki rycerskie, wielkie puzzle i cała masa atrakcji.

Starogard Gdański. Grupa pod wodzą Ani organizuje piknik, lekcję o hejcie. Jakby tego było mało, remontuje jedno z pomieszczeń ośrodka dla dzieci „Można inaczej”.

Lubawka. Ania i Mariusz koordynują akcję, w której wolontariusze biorą udział w meczu, a po nim prowadzą zajęcia na temat hejtu w związku z naszą kampanią #jestnaswiecej.

Mógłbym wymienić jeszcze ponad setkę podobnych akcji tylko z maja i czerwca. Wspomniałem zaledwie cztery – jako przykłady. Liczy się przecież każde zaangażowanie, nawiązana relacja, chęć bycia z potrzebującymi. Spotkania ludzi nie można ująć w żadne liczby.

Wolontariusze wymiatają!

Dość rzadko chwalimy się takimi lokalnymi projektami wolontariuszy. Ludzi, którzy pracują dla innych całkowicie dobrowolnie i z własnych chęci. Często angażują swoje rodziny, przyjaciół i wspólnie wspierają domy dziecka, szpitale, domy opieki i inne placówki.

Wolontariat naszych pracowników jest często cichy i bez większego rozgłosu. Jest bardzo mocno osadzony w lokalnych społecznościach – każdy najlepiej wie, czego potrzeba u niego w sąsiedztwie.

Są zespoły, które wspólnie robią duże akcje. Są też wymiatacze, którzy w pojedynkę prowadzą zajęcia w szkołach. W obu wypadkach mogę powiedzieć im jedno: chapeau bas!

Wolontariat kompetencji – zajęcia z VR

Wolontariat w liczbach

Wprawdzie liczby nie są najistotniejsze, ale dobrze oddają skalę pomocy. Przeczytajcie, jak to wyglądało tylko w maju i czerwcu:

  • wolontariusze przeprowadzili 115 projektów;
  • wzięły w nich udział 793 osoby;
  • 13 644 osoby uzyskały wsparcie.

Interesuje Was jak było wcześniej? Proszę bardzo:

  • od 2003 wolontariusze przepracowali 196 955 godzin
  • jeśli przeliczylibyśmy to na ośmiogodzinny dzień pracy, uzyskalibyśmy ponad 98 lat pracy jednego człowieka!
  • w każdym roku mamy około 3500 wolontariuszy,
  • to 25% wszystkich pracowników,
  • nasi wolontariusze to 1/3 wszystkich wolontariuszy w Grupie Orange na całym świecie.

Nieźle, co?

Wolontariusz Fundacji Orange

Wolontariat kompetencji. Lubimy to!

Udostępnij: Nasze wielkie serce, czyli wolontariusze

Odpowiedzialny biznes

To co wymyśliłem ma sens, mimo, że jest trochę szalone

24 maja 2019

To co wymyśliłem ma sens, mimo, że jest trochę szalone

Wiecie, że FabLab to miejsce, w którym powstają odlotowe rzeczy. Jednak ta bije rekordy niezwykłości. Obserwujemy finisz pracy nad organami z…. rur kupionych w markecie budowlanym. Przeczytajcie moją rozmowę z Piotrkiem Pobłockim, muzykiem, który je stworzył.
Skąd pomysł na takie organy?

Oj, to dość długa historia. Wszystko zaczęło się dobre kilka lat temu. Uczciwie muszę przyznać, że pomysłodawcą całego przedsięwzięcia był mój ojciec. Idea, by spróbować zbudować piszczałkę organową z rury PCW pojawiała się dość często, szczególnie podczas wizyt w marketach budowlanych. Jednak nigdy nie podchodziłem do tego na serio, bardziej na zasadzie: no kiedyś można by sprawdzić czy to zadziała.

Trochę szalona idea.

Tak. Ale przyszedł dzień, kiedy to do mojego pokoju wszedł ojciec i tajemniczo rzekł: „nie uwierzysz, chodź – posłuchaj”. Zrobił to! Zbudował malutką piszczałkę z rurki hydraulicznej. Byłem w szoku. To na prawdę brzmiało dobrze! Dalej zadziałała moja duma, przecież nie mogę być gorszy – zbudowałem kilka piszczałek. I tak dalej, i tak dalej.. aż do pełnego instrumentu. Teraz organy to w sumie 61 piszczałek o długościach od kilku centymetrów aż do 2,5 metra!

Czy udało się wystąpić z nimi publicznie?

Większość przygody i dotychczasowych sukcesów związanych z budową tego instrumentu miała miejsce w Trójmieście. Wziąłem udział w konkursie na najlepszy biznesplan w Gdyni, gdzie zająłem czwarte miejsce. Uważam to za niecodzienny sukces, zagrałem też na żywo w czasie gali finałowej. Oczywiście samych występów było więcej, kilka wystąpień w lokalnych mediach, trochę drobnych, kameralnych koncertów. Na YT można obejrzeć dość leciwe już (niestety) produkcje, które mimo wszystko całkiem nieźle oddają klimat i brzmienie instrumentu.

Jakie były dalsze losy organów?

W międzyczasie przeprowadziłem się do Warszawy, gdzie współtworzę FabLab powered by Orange. Organy czekały na swój czas, niszczejąc. Z tyłu głowy jednak cały czas tliła się myśl: a gdyby tak zrobić wszystko od początku, na porządnie? Wykorzystać sprzęt, wiedzę i technologię którą zdobyłem przez te kilka lat i zbudować instrument, który będzie jedynym, niepowtarzalnym projektem na skalę światową! Tak też się stało. W miejsce zniszczonych elementów, stworzyłem z najwyższą starannością i precyzją nowe. Do pracy zaprzągłem frezarki CNC i plotery laserowe, wiele elementów zostało wykonanych na wysokiej jakości drukarkach 3D. Chcę tworzyć instrument, który zachwyci nie tylko oryginalnością, brzmieniem ale i designem. Obecnie prace są na ostatniej prostej, pierwsze piszczałki już grają, elektronika działa i wszystko wskazuje na to, że jeszcze latem całość będzie gotowa do zaprezentowania światu. Będą to prawdziwe Organy PCW 2.0.

No dobrze, ale… PCW?

I tu właśnie tkwi sekret tego instrumentu. Od samego początku przyświecała mi idea, by zbudować instrument, który wyróżni się spośród setek tysięcy innych organów na całym świecie. Organmistrzostwo to dość konserwatywny fach. Wiele rozwiązań funkcjonuje tu od wieków. Ja trochę na przekór, do tego i przyszłych instrumentów chciałbym implementować coraz więcej współczesnych rozwiązań technologicznych. Aktualnie organy PCW nie tylko w pełni obsługują standard MIDI, potrafią też grać same, a obsługiwane się z poziomu dowolnego smartfona.

Organmistrzowie, lutnicy i inni twórcy instrumentów prześcigają się w doborze szlachetnych materiałów, a tutaj – rury z marketu budowlanego… Jak to daje efekt?

Materiał zdecydowanie pomaga w dobrym brzmieniu. Są na świecie organy, które wyposażone są w szklane, a nawet papierowe piszczałki. Czemu więc nie spróbować plastiku?

Pamiętam, jak kiedyś w pracowni w Gdyni odwiedził mnie jeden z wybitniejszych muzyków klasycznych w Polsce, świetny organista. Gdy zobaczył, co zmajstrowałem, najpierw ledwo stłumił śmiech, ale powstrzymał się od komentarza do zagrania pierwszego akordu. Potem zagrał kolejny. I jeszcze następne. Ciężko było go oderwać od instrumentu, co dla mnie było najlepszym dowodem na to, że to co wymyśliłem ma sens, mimo, że jest trochę szalone. Później wielu innych muzyków grało na tym instrumencie, każdy coś dodał od siebie, co finalnie pozwoli mi stworzyć możliwie jak najlepszy produkt.

Jak działają Twoje organy i czym różnią się od klasycznego instrumentu?

Zasada działania u podstaw nie różni się bardzo od innych organów piszczałkowych. Przede wszystkim dmuchawa. To ona napełnia instrument powietrzem, które jest źródłem dźwięku. Powietrze to, przechodząc przez urządzenia stabilizujące ciśnienie, dostaje się do skrzyń, na których ustawione są piszczałki. To tak zwane wiatrownice. W nich zamontowane są elektromagnesy – urządzenia, które pod wpływem prądu otwierają się lub zamykają, umożliwiając wylot powietrza z wiatrownicy do konkretnej piszczałki. Cała magia tkwi jednak w elektronice sterującej pracą elektromagnesów. Dzięki wielu mikroprocesorom możliwe jest podłączenie do instrumentu dowolnej klawiatury MIDI, za pomocą której możemy od razu zacząć grać. Organy generują także swoją stronę internetową. Możemy z niej sterować całym instrumentem – od jego włączenia, przez wybór odpowiedniej kombinacji brzmieniowej aż po automatyczne odtwarzanie muzyki. Nie trzeba nawet instalować żadnej dodatkowej apki.

Co wydaje Ci się największą innowacją?

W sumie ta ostatnia funkcja, czyli odtwarzanie muzyki podoba mi się najbardziej. Chciałbym, aby organy te dawały radość z obcowania z muzyką nie tylko tym, którzy mają się za pan brat z klawiaturą muzyczną. Wystarczy wybrać interesujący nas utwór, a organy same zagrają dla nas dokładnie to, na co mamy ochotę.

Jakieś plany na rozwój?

Pomysły na nowe rozwiązania pojawiają mi się właściwie na każdym kroku, jednak na razie chcę doprowadzić instrument do gotowej formy. Dopiero później przyjdzie czas na kolejne eksperymenty i modyfikacje. Z doświadczenia wiem, że każda, nawet z pozoru najprostsza rzecz, wymaga wielu dni, czasem nawet miesięcy pracy.
Gotowy instrument planuję wystawić na sprzedaż, aby pozyskane w ten sposób środki przeznaczyć na dalsze prace nad rozwojem innowacji w budownictwie organowym.

Czy można zobaczyć je osobiście?

Oczywiście! Trzeba jednak mieć na uwadze, że instrument cały czas powstaje, a jego finalna forma gotowa będzie w okolicach wakacji. To wtedy będzie można w pełni cieszyć się jego brzmieniem. Wszystkich zainteresowanych tematem zapraszam serdecznie do pracowni FabLab powered by Orange w Warszawie, przy ulicy Twardej 14/16, gdzie organy powstają i nabierają kształtów.

Dziękuję! Powodzenia w doprowadzeniu dzieła do końca 🙂

Udostępnij: To co wymyśliłem ma sens, mimo, że jest trochę szalone

Odpowiedzialny biznes

Ekipa z warszawskiego fablabu nagrodzona w Paryżu!

28 stycznia 2019

Ekipa z warszawskiego fablabu nagrodzona w Paryżu!

Mam dla Was gorące wieści prosto z Paryża. Nasza zaprzyjaźniona ekipa z warszawskiego fablabu odebrała nagrodę w konkursie #IMake4MyCity. Młodzi twórcy przeznaczą 10 000 € otrzymane od francuskiej Fundacji Orange na rozwój swojego projektu.

No dobrze, ale co to za idea?

To innowacyjna aplikacja, która pomoże w przetwarzaniu odpadów. Nazywa się ReCycle! i działa następująco:

  1. Skanujesz kod kreskowy produktu;
  2. Dostajesz informację, z czego składa się jego opakowanie i jak można je przetworzyć/ ponownie wykorzystać;
  3. Możesz dodawać kolejne produkty i wraz ze społecznością ReCycle! tworzyć bazę wiedzy.

Pomysł jest genialny w swojej prostocie. Baza wiedzy będzie zawierać np. kreatywne pomysły upcyclingowe. Ze zwykłych butelek można zrobić wszystko, zobaczcie np. łódkę, karmnik czy mozaikę. Aplikacja pomoże Wam też znaleźć miejsca, które przyjmą niepotrzebne opakowania czy surowce. Wszystko to wydarzy się dzięki społeczności. Oznacza to, że każdy będzie mógł dodać do zasobów aplikacji swój nawet najbardziej szalony pomysł. Oczywiście pod warunkiem, że przyczynia się on do ponownego wykorzystania opakowań w duchu zero waste. Może już teraz coś przychodzi Wam do głowy?

Kto za tym stoi?

Autorzy aplikacji to ekipa, która spotkała się w FabLab powered by Orange przy Twardej w Warszawie. Są tam Maker Women oraz uczniowie szkół średnich, których połączył projekt Startup Jump. Karolina Guzek, Maciek Naskręt, Nadia Dobrowolska-Muszyńska, Piotrek Adamczyk, Adrian Szewczak, Marcel Kamiński, Mirella Murawska, Bruno Podsiadło, Konrad Wieczorek – to lista naszych zdolnych przyjaciół.

A inne projekty?

Warto powiedzieć też o innych nagrodzonych. Internautów zachwycił pomysł z Tunezji: Blockly farm, czyli cyfrowo sterowana uprawa warzyw i owoców, zaś nagrodę jury otrzymał projekt inteligentnego zlewu, który powstał w Demokratycznej Republice Konga. Dzięki zastosowaniu fotokomórek pomoże w zatrzymaniu chorób, które mogą rozprzestrzeniać się nawet przez dystrybutor do mydła czy kran.

W konkursie wzięło udział 16 ekip z 8 krajów: Demokratycznej Republiki Konga, Egiptu, Francji, Hiszpanii, Kamerunu, Madagaskaru, Polski, Tunezji.

Gratulujemy wszystkim nagrodzonym i pękamy z dumy!

Udostępnij: Ekipa z warszawskiego fablabu nagrodzona w Paryżu!

Odpowiedzialny biznes

Wiemy, co robią nastolatki online

11 grudnia 2018

Wiemy, co robią nastolatki online

Od kilku miesięcy zespół 5 naukowców, pod kierownictwem prof. Jacka Pyżalskiego (UAM w Poznaniu), pracuje nad polską odsłoną raportu EU Kids Online. Na terenie całej Unii Europejskiej badane są cyfrowe nawyki dzieci i nastolatków (9-17 lat), w Polsce przy partnerstwie Fundacji Orange.

Skończony w 100 procentach raport poznamy w pierwszym kwartale 2019 roku.  Jednak już teraz znamy jego najważniejsze stwierdzenia.

  • Nastolatki od poniedziałku do piątku spędzają w sieci średnio pięć godzin. Tak deklaruje 15 proc. badanych. Reszta spędza w sieci góra 2 lub 3 godziny. To znacznie krócej niż moglibyśmy przypuszczać!
  • Dzieci i młodzież zdecydowanie najczęściej korzysta z sieci poprzez smartfona (82,5% – codziennie). Na drugim miejscu plasuje się telewizor (56,8%), na trzecim komputer / laptop (39,5%), na czwartym – tablet (12,5%).
  • Tylko 1 na 10 nastolatków deklaruje, że wykorzystuje nowe technologie w kreatywny i twórczy sposób. 90% z nich wyłącznie przyswaja treści.
  • 65% uczniów nigdy lub prawie nigdy nie rozmawiało z nauczycielem o tym, jak bezpiecznie korzystać z sieci, nawet na godzinie wychowawczej i informatyce!
  • 40% uczniów przyznaje, że w ich szkołach nikt jasno nie sprecyzował jak korzystać z sieci.

Jakie przemyślenia nasuwają się po przyswojeniu danych? W o wiele większym stopniu powinniśmy dbać o edukację medialną dzieci. Uczyć, jak chronić swoją prywatność, unikać zagrożeń, przestrzegać praw autorskich. Towarzyszymy dzieciom w realnym świecie – uczymy je, co jest dobre, a co złe. Nie powinniśmy ich zostawiać samych online. To złudne, że fizycznie widzimy, jak siedzą w swoim pokoju. Choć myślimy, że są bezpieczne, bo są blisko nas, to w tym czasie mogą się angażować w wiele niebezpiecznych aktywności. A my nie będziemy mieć o tym pojęcia – mówi Gazecie Wyborczej prof. Pyżalski, która opisała raport (TUTAJ).

Od razu gdy pełen raport ujrzy światło dzienne, zaprezentujemy go na łamach bloga.

 

Udostępnij: Wiemy, co robią nastolatki online

Odpowiedzialny biznes

5 sukcesów Fundacji Orange

6 grudnia 2018

5 sukcesów Fundacji Orange

Niedawno obchodziliśmy 10 urodziny naszego bloga, mnie niebawem stukną w Orange (Fundacji) 2 lata. Przez te 24 miesiące zrealizowaliśmy dziesiątki projektów, z których jesteśmy naprawdę dumni. Aby zliczyć te udane z okresu całej dekady, musiałbym sięgnąć po kalkulator. Jubilatowi nie wypada jednak zanudzać swoich czytelników.

Oto 5 rzeczy z których jako Fundacja Orange jesteśmy szczególnie dumni. Zaczynamy!

1. Największy program wolontariatu pracowniczego w Polsce

3000 pracowników rocznie angażujących się we własne lub nasze projekty społeczne, 185 tysięcy godzin spędzonych na pracy dla innych – to tylko 2 z wielu liczb, które pokazują skalę naszego wolontariatu. Więcej o nim dowiesz się tutaj.

2. 100 Pracowni Orange

W całej Polsce uruchomiliśmy łącznie 100 multimedialnych świetlic. Każda z nich działa w małych miejscowościach, do 40 tysięcy mieszkańców, gdzie takie przymioty jak stały dostęp do internetu lub nawet ogrzewanie bywają dobrami luksusowymi. W 100 miejscach odbywają się unikalne zajęcia, od gotowania kwaśnicy po programowanie robotów. Charyzmatyczni liderzy dobierają programy zajęć wychodzące naprzeciw oczekiwaniom swoich sąsiadów, my wspieramy ich i dokładamy starań, aby niczego im nie zabrakło.

Last but not least – według naszych statystyk łączny zasięg Pracowni Orange to 900 tysięcy Polaków!

3. 1410 szkół w naszych programach

Naszym wielkim powodem do dumy są programy szkolne, które pomagają nauczycielom wprowadzać dzieci w świat nowych technologii. 800 szkół uczestniczy w MegaMisji, 340 placówek w całym kraju uczy programować w ramach #SuperKoderów, kończące się Zaprogramuj Przyszłość pomogło 1200 nauczycielom z 270 szkół przeprowadzić lekcje z udziałem m.in. robotów edukacyjnych.

Budując olbrzymią skalę nie pozwalamy sobie na to, aby uronić cokolwiek z jakości. Wszyscy nasi beneficjenci są szkoleni, otrzymują grant na zakup niezbędnego sprzętu lub dostają gotowy oraz mogą liczyć na pełne wsparcie merytoryczne przez cały rok szkolny.

4. Warszawski FabLab

We wrześniu 2017 roku na ulicy Twardej 14/16 w Warszawie uruchomiliśmy FabLab powered by Orange. Makerska przestrzeń współprowadzona przez stowarzyszenie Robisz.to pełna jest nowoczesnych narzędzi: drukarek 3d, ploterów laserowych, maszyn CNC, i nie tylko. Każdy chętny może wziąć udział w zorganizowanych zajęciach lub umówić się na spotkanie, aby rozpocząć pracę nad swoim indywidualnym projektem. Przez te kilkanaście miesięcy zorganizowaliśmy tu setki zajęć i warsztatów, zrealizowaliśmy kilka głośnych programów (np. Maker Woman – koniecznie przeczytaj więcej) i mamy olbrzymie poczucie, że dopiero się rozpędzamy!

5. Mamy wpływ

Jako partner angażujemy się w dziesiątki kampanii społecznych, współtworzymy publikacje które odbijają się szerokim echem w mediach, a w lutym 2018 wypuściliśmy pierwszą edukacyjną aplikację mobilną. Czujemy, że to co robimy ma coraz większy wpływ na to, jak postrzega się kwestię dostępu do nowych technologii i szeroko rozumianą edukację cyfrową. Dowodów nie trzeba daleko szukać – Ewa Krupa, prezeska Fundacji Orange znalazła się w zestawieniu 100 osób, które w wyraźny sposób przyczyniają się do podnoszenia umiejętności cyfrowych w Polsce. Listę stworzyło Szerokie Porozumienie na Rzecz Umiejętności Cyfrowych.

PS.
nigdy nie kończyłem tworzenia wpisu z takim bananem na twarzy 🙂

 

Udostępnij: 5 sukcesów Fundacji Orange

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej