Odpowiedzialny biznes

10 przykazań pozytywnego internauty

19 czerwca 2019

10 przykazań pozytywnego internauty

Na ulicach młodzież w białych koszulach, nauczyciele obładowani bombonierkami i naręczami kwiatów.  Czyli mamy wakacje! Zapewne oprócz zdobywania szczytów i odkrywania dzikich plaż spędzicie też trochę czasu w sieci. Dlatego przypominamy o kampanii #jestnaswiecej Fundacji Orange, w której wyrażamy sprzeciw wobec hejtu.

Wybrałem najważniejsze zasady, których powinniśmy się trzymać, żeby internet był miejscem tak pięknym, jak moje ulubione łąki w dolinach Beskidu Niskiego.

Zasady kierujemy do młodzieży, ale kto z nas nie czuje się młody? Zaczynamy!

Pierwsze: reaguj

Jeśli widzisz hejt, reaguj. Zgłoś komentarz do administratora, pokaż, że nie zgadzasz się na złe traktowanie innych. Nie bądź w sieci bezczynny, tak jak nie byłbyś bezczynny widząc na ulicy maltretowane dziecko.

Drugie: nie daj się

Postaw granicę. Napisz hejterowi, że jest hejterem. Pokaż, że trzymasz głowę wysoko, że w sieci nie ma miejsca na obelżywe słowa. Zamanifestuj, że #jestnaswiecej – niech przyłączą się do Ciebie inni, którzy nie akceptują chamstwa. A jeśli nie wiesz, jakich użyć słów – możesz użyć naszego gifa z serwisu giphy:

via GIPHY

Trzecie: keep calm

Nie daj się sprowokować, odpisuj spokojnie i rzeczowo. Zawsze staraj się o konstruktywną, kulturalną dyskusję. Bądź dostojny jak angielska królowa. Możemy przecież pięknie się różnić.

Czwarte: rozmawiaj

No dobrze, piszesz rzeczowo i sympatycznie, ale i tak ktoś Cię zmieszał z błotem? Zdarza się… Porozmawiaj o tym z bliskimi, nie zamykaj się w sobie. Zobaczysz, że #jestnaswiecej, że niejedna osoba ma już podobne doświadczenia za sobą i będzie dla Ciebie wsparciem.

via GIPHY

Piąte: broń słabszych

Widzisz, jak obrażają, wyśmiewają innych? Wstaw się za ofiarą, pozytywnie komentuj, okaż jej wsparcie. Nie ważne, jakiej jesteś płci – tutaj jest jedno wyjście. Bądź pozytywnym wojownikiem, jak śpiewał Muniek Staszczyk. Sięgnij do rycerskiego kodeksu i nie bój się chronić tych, którzy mają mniej siły.

Szóste: hejt bez lajków

Nigdy nie szeruj ani nie lajkuj hejtu. Nieważne, czy to komentarz, czy obrazek, który kogoś obraża – nie wzmacniaj jego siły. Nie zasilaj swoim paliwem hejterskiej maszyny. Nawet, jeśli coś w pierwszej chwili wydaje się zabawne, przed kliknięciem „Lubię to” warto się trzy razy zastanowić: czy to nie wyrządzi nikomu krzywdy?

Siódme: przede wszystkim szacunek

Nigdy nie upokarzaj drugiej osoby. Zastanów się, czy miło byłoby Ci przeczytać pod swoim adresem komentarz, który masz ochotę wpisać. Czy powiedziałbyś tak komuś najbliższemu, kogo bardzo cenisz?

keep calm and show respect

#jestnaswiecej szanujących się nawzajem w internecie!

Ósme: argumenty

Nigdy nie krytykuj kogoś za wygląd, pochodzenie, rodzinę, religię czy orientację. Używaj rzeczowych argumentów. Wytęż głowę i nie oszczędzaj Google’a. Szukaj potwierdzeń w badaniach, liczbach, autorytetach, doświadczeniach, analogiach. Retoryka, czyli sztuka budowania wypowiedzi pełnej mocnych argumentów, ma jakieś 2400 lat. Warto skorzystać z tych doświadczeń 🙂

Dziewiąte: power off

Masz ochotę napisać komentarz, w którym wylejesz to, co kipi wewnątrz? Lepiej odłóż telefon, odejdź od komputera, ochłoń. Popatrz przez okno, weź trzy głębokie wdechy i przypomnij sobie, że po drugiej stronie siedzi człowiek taki jak Ty.

Dziesiąte: popsułeś – napraw

Zdarza się, że już za późno – że komuś się od nas już dostało, a styl był w negatywnych emocjach nie do przyjęcia. Nie ma co się zamartwiać. Pomyśl o człowieku. Nie bój się skasować komentarza, a ofiarę hejtu – po prostu przeprosić. Nie musi być z patosem! Bądź jak Bart Simpson:

via GIPHY

Hejt to poważna sprawa i kilka krótkich porad na pewno nie rozwiąże wszystkich problemów. Jeśli nadal szukasz odpowiedzi na pytanie „jak poradzić sobie z hejtem?” – po prostu kliknij w link. Jeśli potrzebujesz specjalistycznej pomocy, polecam telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 116111, czynny codziennie w godzinach 12.00 – 2.00. Jeśli chcesz wyrazić sprzeciw wobec hejtu, dołącz do #jestnaswiecej – ogólnopolskiej akcji pozytywnych wojowników!

Partnerem akcji, który bardzo wsparł przygotowanie treści strony jestnaswiecej.pl jest Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Honorowym patronatem kampanię objęło Ministerstwo Cyfryzacji.

Udostępnij: 10 przykazań pozytywnego internauty

Odpowiedzialny biznes

Premiera polskiej wersji międzynarodowej aplikacji

13 czerwca 2019

Premiera polskiej wersji międzynarodowej aplikacji

Jak wiecie, w Fundacji Orange szukamy różnych nowych dróg cyfrowej edukacji. Prowadzimy w szkołach w całej Polsce zajęcia z programowania i nowych technologii, tworzymy miejsca rozwijające kreatywność, multimedialne świetlice. Dziś chciałbym zaprezentować Wam projekt, który po partnersku promujemy i wspieramy – światową platformę Khan Academy. Właśnie pojawiła się polska wersja mobilnej aplikacji Khan Academy.

To pierwsza taka apka w Polsce! Trudno mówić o niej bez głównego inspiratora polskiej Khan Academy, profesora, fizyka, dyrektora Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, człowieka, którego nazwisko stało się nazwą jednej z planetoid – Lecha Mankiewicza. Specjalnie dla Was przeprowadziłem z nim krótki wywiad.

BK: Panie Profesorze, od 7 lat jest Pan spiritus movens i twarzą polskiej edycji Khan Academy. Skąd pomysł, by zająć się tą platformą?

Prof. Lech Mankiewicz: To banalna historia. Zaczęło się od chęci pomocy córce, która właśnie dowiedziała się w szkole, że jest coś takiego jak ułamki, ale nie bardzo potrafiła jeszcze ogarnąć, o co w nich chodzi. A kilka dni wcześniej kolega podesłał mi link do angielskiej wersji Khan Academy. Wiedziałem, że materiały można tłumaczyć i postanowiłem spróbować. W sumie, wyszło na to, że Chińczycy mają rację mówiąc, że nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku.

Jakie są głosy użytkowników? Czy ma Pan informacje o ludziach, którzy dzięki Khan Academy rozwinęli się w jakiejś sferze?

Głosy to głównie komentarze pod filmami, w których użytkownicy proszą o wyjaśnienia, albo dziękują za pomoc w przygotowaniu się do klasówki. Nie śledzimy losów naszych użytkowników, czasem docierają do nas sygnały, że dziecko z poważnymi problemami odbiło się od dna dzięki korzystaniu z przyjaznego, niewywierającego presji, nagradzającego i zróżnicowanego portalu Khan Academy, ale z oczywistych powodów nie mogę podać szczegółów. Cały czas obserwujemy wzrost zainteresowania portalem i to jest dla nas sygnał, że jesteśmy na dobrej drodze.

Czyli mamy tutaj usługę knowledge on demand, w modelu podobnym do np. VOD. Liczne komentarze w sieci świadczą o  zapotrzebowaniu na takie jakościowe treści. Dlatego powstała aplikacja mobilna. Czy znajdziemy w niej wszystko to, co na platformie?

Świat idzie do przodu, zmieniają się przyzwyczajenia młodzieży. Dzisiaj coraz więcej młodych osób nie korzysta już z komputerów, przenieśli się całkowicie na urządzenia mobilne. Stąd decyzja, żeby uruchomić Khan Academy w wersji mobilnej. Nowa wersja aplikacji, choć wygląda podobnie do tej poprzedniej, ma zupełnie inną architekturę, dzięki czemu stosunkowo łatwo można dodawać do niej nowe języki.

W aplikacji mobilnej mamy dostęp do prawie wszystkich działów Khan Academy, z wyjątkiem nauki programowania. Bardzo popularny, interaktywny kurs programowania wymaga sprawnego operowania kursorem i klawiaturą, co na smartfonie jest problemem. Szukamy lepszej technologii.

Wszystkie lekcje są bezpłatne. Skąd fundusze na tyle treści oryginalnych i na tłumaczenia na język polski?

Khan Academy Foundation utrzymuje się z darowizn. Tak samo jak nasza Fundacja Edukacja dla Przyszłości. W tej przełomowej dla nas chwili nie można nie wspomnieć i jeszcze raz podziękować wszystkim, którzy nas wspierali. W swoim czasie bardzo nam pomogła Fundacja PKO Banku Polskiego, pomogła firma Google, teraz pomagają nam Fundacja Orange i FUNDACJA HASCO-LEK. Wspierali nas Instytut Filozofii UW i Instytut Chemii Organicznej PAN. Jako Organizacja Pożytku Publicznego otrzymujemy też darowizny od osób prywatnych, także poprzez mechanizm 1%.

W Khan Academy po polsku bardzo ważną rolę odgrywają też wolontariusze. Cały czas pomagają nam tłumaczyć treści portalu. Wśród nich są tacy, którzy mają na swoim koncie setki tysięcy i miliony przetłumaczonych słów. Jeśli ktoś czuje, że jest ekspertem w dziedzinie reprezentowanej na portalu i udział w takim projekcie go kręci, zapraszamy!

Czy jest Pan kurs, z którego jest Pan najbardziej dumny?

Khan Academy po polsku dzisiaj to ponad 3500 filmów i jakieś 9 milionów słów na portalu. Staramy się, żeby materiał jaki proponujemy polskim uczniom i studentom, był jak najlepszej jakości. Khan Academy jest udostępniana na licencji Creative Commons, która pozwala na tworzenie utworów pochodnych. W praktyce korzystamy z tej możliwości, starając się prezentować jak najlepsze argumenty, wychodzić poza przyciętą do wymagań egzaminacyjnych wiedzę podręcznikową. Trudno powiedzieć, z którego kursu jesteśmy najbardziej dumni – wszystkie staramy się dopieścić tak, by służyły jak najlepiej.

Jest jeden kurs zupełnie inny niż wszystkie, Pixar w pigułce, w którym inżynierowie Pixar Studio opowiadają, jak tworzą filmy animowane, które wszyscy znamy. To jest wyjątkowy kurs, bo pokazuje jak matematyka, fizyka, programowanie, literatura, historia spotykają się w jednym miejscu, by razem tworzyć dzieła, które uczą i wzruszają. Ten kurs udostępniamy po polsku dzięki pomocy Fundacji Orange.

Dziękuję za rozmowę.

Bezpłatna aplikacja edukacyjna Khan Academy. Pobierz w Sklepie Play lub w AppStore

Udostępnij: Premiera polskiej wersji międzynarodowej aplikacji

Odpowiedzialny biznes

7 niezwykłych przepisów

29 maja 2019

7 niezwykłych przepisów

Wprawdzie preferuję gotowanie bez książki kucharskiej, ale tym razem chciałbym polecić Wam publikację pełną przepisów. Ale spokojnie! Nie zaczynam bloga kulinarnego. Poznacie najlepsze pomysły na… projekty społeczne.

Wszystkie receptury są sprawdzone, wypróbowane i wiemy, że smakują wyśmienicie. Przetestowało je aż 27 Pracowni Orange, które działają w małych miejscowościach w całej Polsce. Działo się tam naprawdę niemało! Warsztaty przeprowadziła na naszą prośbę Fundacja 5Medium, która na koniec spisała wszystkie pomysły i przygotowała świetny przewodnik.

To o niego tak naprawdę chodzi :). Przed Wami bezpłatna publikacja Przepiśnik. Nowe media w projektach edukacyjnych – 7 niezawodnych przepisów. Znajdziesz ją na stronie Fundacji Orange.

Przepiśnik

Przepiśnik – do pobrania ze strony Fundacji Orange

Jeśli działasz lokalnie, prowadzisz zajęcia,  udzielasz się społecznie jako animator kultury – Przepiśnik jest dla Ciebie. Znajdziesz w nim wiele inspiracji oraz gotowych pomysłów na projekty. Co ważne, wszystko przy użyciu darmowych aplikacji i rozwiązań.

Jakie są nasze najlepsze przepisy na lokalne działania?

  1. Gry terenowe z aplikacją mobilną

    Chcecie przenieść uczestników Waszej gry w inny wymiar, czas i przestrzeń? Skorzystajcie z bezpłatnych aplikacji do gier terenowych. Wystarczy ruszyć głową! – To bieganie było szalone, ale dawało wielką frajdę. Jak zamknę oczy, to przypominam sobie śmieszne historie czy zadania. Cieszę się, że mogłam w tym uczestniczyć. – mówi Natalia Maćkiewicz, liderka Pracowni Orange w Bulkowie.

    Pracownia Orange w Złotoryi

    Pracownia Orange w Złotoryi – fot. M. Butryn

  2. Zdjęcie z puszki po napoju

    Wiem, że lubicie dobry sprzęt i coraz lepsze aparaty w smartfonach. Ale dobre zdjęcie można zrobić nawet… starą puszą po napoju. Dla najmłodszych to coś na pograniczu magii, dlatego jest tak interesujące – opowiada Julia, uczestniczka warsztatów w Pracowni Orange w Łodygowicach. Własnoręcznie zbudowana camera obscura może dać niesamowity efekt. A jeśli jeszcze się ją zaprezentuje w multimedialnym wydaniu, np. tak jak Pracownia Orange w Boćwince – efekt jest naprawdę świetny!

    Pracownia Orange w Boćwince - fotografia otwortowa

    Pracownia Orange w Boćwince

    Pracownia Orange w Lisewie

    Fotografowaliście kiedyś takim sprzętem? Pracownia Orange w Lisewie już go przetestowała. Fot. P. Jusyn/ M. Czapka

  3. 24 godziny mojej miejscowości

    Jak stworzyć cyfrowe reportaże, korzystając np. z InstaStories do opowiadania historii? Jak opowiedzieć o tym, co ciekawego może wydarzyć się w ciągu jednej doby w moim mieście? Przygotowaliśmy uczestników do pracy reporterów. Było warto!

    Dziewczyny z Pracowni Orange w Wysokiem Mazowieckiem

  4. „Zinterpretuj to”

    To przepis na warsztaty z archiwalnymi zdjęciami. Uczestnicy odnaleźli stare fotografie, zrobili nowe na ich wzór. Nauczyli się też, jak wesprzeć się technologiami, by nagrać relacje starszych mieszkańców miejscowości. Powstały nowoczesne kroniki  i kolaże – lekcja żywej historii.

    Ryczywół – Pracownia Orange

  5. Blog kulinarny

    Miało nie być o jedzeniu, ale bez niego Przepiśnik nie byłby tym samym… W niektórych niewielkich miejscowościach prowadzenie takiego bloga może być okazją do stworzenia czegoś, co zdobędzie dużą popularność – kuchnia jest przecież w każdym domu. Uczyliśmy się jak robić dobre zdjęcia, konstruować posty, promować swoje teksty. A przy okazji- jak połączyć pokolenia!

    Pracownia Orange w Trzydniku Dużym. Fot. Paweł Jusyn

  6. Własne interaktywne mapy

    Zdjęcia i treści dodane na mapach mogą świetnie wpłynąć na promocję okolicy. Wystarczy odrobina pracy Mówi o niej Katarzyna Lipska, koordynatorka warsztatów w Pracowni Orange w Chmielnie: – Jestem pewna, że mapa, która powstała podczas trzydniowych warsztatów z chmieleńską młodzieżą, może przyczynić się do promocji turystycznej tego miejsca i zachęcić niejedną osobę do przybycia w te okolice. Chcecie zajrzeć do Chmielna i szukacie przewodnika? Znajdziecie go na mapie przygotowanej przez Pracownię Orange.

    Warsztaty – Pracowia Orange w Maćkowej Rudzie, fot. Marcin Butryn

  7. Mapowanie i dokumentowanie lokalnych problemów w przestrzeni publicznej

    A gdyby tak wykorzystać dostępne aplikacje do mapowania problemów w lokalnej przestrzeni publicznej? Zepsuta huśtawka na placu zabaw, stojaki do rowerów w towarzystwie przepełnionego śmietnika – wszystko to można udokumentować na mapie i w tej formie zgłosić odpowiednim władzom. Ważne, żeby nie być obojętnym i chcieć wziąć sprawy w swoje ręce! Jak Michał, uczestnik warsztatów w Grójcu, który przyznaje: Korzystając z instrukcji prowadzących, nauczyłem się samodzielnie tworzyć mapę okolicy, czyli w praktyce oznaczać niebezpieczne czy nieciekawe miejsca w naszej okolicy.

    Pracownia Orange w Kole

     

Darmowa publikacja Przepiśnik. Nowe media w projektach edukacyjnych – 7 niezawodnych przepisów

Autorzy: Agnieszka Jarmuł, Monika Czapka, Anna Wuls, Katarzyna Humieniuk, Katarzyna Lipska, Paweł Jusyn – Fundacja „5Medium” we współpracy z Fundacją Orange i Pracowniami Orange.

Fotografie: Marcin Butryn, Monika Czapka, Paweł Jusyn, Katarzyna Lipska.

Pobierz publikację

Pracownia Orange w LisewiePracownia Orange w Lisewie – fot. P. Jusyn/ M. Czapka

 

Udostępnij: 7 niezwykłych przepisów

Odpowiedzialny biznes

To co wymyśliłem ma sens, mimo, że jest trochę szalone

24 maja 2019

To co wymyśliłem ma sens, mimo, że jest trochę szalone

Wiecie, że FabLab to miejsce, w którym powstają odlotowe rzeczy. Jednak ta bije rekordy niezwykłości. Obserwujemy finisz pracy nad organami z…. rur kupionych w markecie budowlanym. Przeczytajcie moją rozmowę z Piotrkiem Pobłockim, muzykiem, który je stworzył.
Skąd pomysł na takie organy?

Oj, to dość długa historia. Wszystko zaczęło się dobre kilka lat temu. Uczciwie muszę przyznać, że pomysłodawcą całego przedsięwzięcia był mój ojciec. Idea, by spróbować zbudować piszczałkę organową z rury PCW pojawiała się dość często, szczególnie podczas wizyt w marketach budowlanych. Jednak nigdy nie podchodziłem do tego na serio, bardziej na zasadzie: no kiedyś można by sprawdzić czy to zadziała.

Trochę szalona idea.

Tak. Ale przyszedł dzień, kiedy to do mojego pokoju wszedł ojciec i tajemniczo rzekł: „nie uwierzysz, chodź – posłuchaj”. Zrobił to! Zbudował malutką piszczałkę z rurki hydraulicznej. Byłem w szoku. To na prawdę brzmiało dobrze! Dalej zadziałała moja duma, przecież nie mogę być gorszy – zbudowałem kilka piszczałek. I tak dalej, i tak dalej.. aż do pełnego instrumentu. Teraz organy to w sumie 61 piszczałek o długościach od kilku centymetrów aż do 2,5 metra!

Czy udało się wystąpić z nimi publicznie?

Większość przygody i dotychczasowych sukcesów związanych z budową tego instrumentu miała miejsce w Trójmieście. Wziąłem udział w konkursie na najlepszy biznesplan w Gdyni, gdzie zająłem czwarte miejsce. Uważam to za niecodzienny sukces, zagrałem też na żywo w czasie gali finałowej. Oczywiście samych występów było więcej, kilka wystąpień w lokalnych mediach, trochę drobnych, kameralnych koncertów. Na YT można obejrzeć dość leciwe już (niestety) produkcje, które mimo wszystko całkiem nieźle oddają klimat i brzmienie instrumentu.

Jakie były dalsze losy organów?

W międzyczasie przeprowadziłem się do Warszawy, gdzie współtworzę FabLab powered by Orange. Organy czekały na swój czas, niszczejąc. Z tyłu głowy jednak cały czas tliła się myśl: a gdyby tak zrobić wszystko od początku, na porządnie? Wykorzystać sprzęt, wiedzę i technologię którą zdobyłem przez te kilka lat i zbudować instrument, który będzie jedynym, niepowtarzalnym projektem na skalę światową! Tak też się stało. W miejsce zniszczonych elementów, stworzyłem z najwyższą starannością i precyzją nowe. Do pracy zaprzągłem frezarki CNC i plotery laserowe, wiele elementów zostało wykonanych na wysokiej jakości drukarkach 3D. Chcę tworzyć instrument, który zachwyci nie tylko oryginalnością, brzmieniem ale i designem. Obecnie prace są na ostatniej prostej, pierwsze piszczałki już grają, elektronika działa i wszystko wskazuje na to, że jeszcze latem całość będzie gotowa do zaprezentowania światu. Będą to prawdziwe Organy PCW 2.0.

No dobrze, ale… PCW?

I tu właśnie tkwi sekret tego instrumentu. Od samego początku przyświecała mi idea, by zbudować instrument, który wyróżni się spośród setek tysięcy innych organów na całym świecie. Organmistrzostwo to dość konserwatywny fach. Wiele rozwiązań funkcjonuje tu od wieków. Ja trochę na przekór, do tego i przyszłych instrumentów chciałbym implementować coraz więcej współczesnych rozwiązań technologicznych. Aktualnie organy PCW nie tylko w pełni obsługują standard MIDI, potrafią też grać same, a obsługiwane się z poziomu dowolnego smartfona.

Organmistrzowie, lutnicy i inni twórcy instrumentów prześcigają się w doborze szlachetnych materiałów, a tutaj – rury z marketu budowlanego… Jak to daje efekt?

Materiał zdecydowanie pomaga w dobrym brzmieniu. Są na świecie organy, które wyposażone są w szklane, a nawet papierowe piszczałki. Czemu więc nie spróbować plastiku?

Pamiętam, jak kiedyś w pracowni w Gdyni odwiedził mnie jeden z wybitniejszych muzyków klasycznych w Polsce, świetny organista. Gdy zobaczył, co zmajstrowałem, najpierw ledwo stłumił śmiech, ale powstrzymał się od komentarza do zagrania pierwszego akordu. Potem zagrał kolejny. I jeszcze następne. Ciężko było go oderwać od instrumentu, co dla mnie było najlepszym dowodem na to, że to co wymyśliłem ma sens, mimo, że jest trochę szalone. Później wielu innych muzyków grało na tym instrumencie, każdy coś dodał od siebie, co finalnie pozwoli mi stworzyć możliwie jak najlepszy produkt.

Jak działają Twoje organy i czym różnią się od klasycznego instrumentu?

Zasada działania u podstaw nie różni się bardzo od innych organów piszczałkowych. Przede wszystkim dmuchawa. To ona napełnia instrument powietrzem, które jest źródłem dźwięku. Powietrze to, przechodząc przez urządzenia stabilizujące ciśnienie, dostaje się do skrzyń, na których ustawione są piszczałki. To tak zwane wiatrownice. W nich zamontowane są elektromagnesy – urządzenia, które pod wpływem prądu otwierają się lub zamykają, umożliwiając wylot powietrza z wiatrownicy do konkretnej piszczałki. Cała magia tkwi jednak w elektronice sterującej pracą elektromagnesów. Dzięki wielu mikroprocesorom możliwe jest podłączenie do instrumentu dowolnej klawiatury MIDI, za pomocą której możemy od razu zacząć grać. Organy generują także swoją stronę internetową. Możemy z niej sterować całym instrumentem – od jego włączenia, przez wybór odpowiedniej kombinacji brzmieniowej aż po automatyczne odtwarzanie muzyki. Nie trzeba nawet instalować żadnej dodatkowej apki.

Co wydaje Ci się największą innowacją?

W sumie ta ostatnia funkcja, czyli odtwarzanie muzyki podoba mi się najbardziej. Chciałbym, aby organy te dawały radość z obcowania z muzyką nie tylko tym, którzy mają się za pan brat z klawiaturą muzyczną. Wystarczy wybrać interesujący nas utwór, a organy same zagrają dla nas dokładnie to, na co mamy ochotę.

Jakieś plany na rozwój?

Pomysły na nowe rozwiązania pojawiają mi się właściwie na każdym kroku, jednak na razie chcę doprowadzić instrument do gotowej formy. Dopiero później przyjdzie czas na kolejne eksperymenty i modyfikacje. Z doświadczenia wiem, że każda, nawet z pozoru najprostsza rzecz, wymaga wielu dni, czasem nawet miesięcy pracy.
Gotowy instrument planuję wystawić na sprzedaż, aby pozyskane w ten sposób środki przeznaczyć na dalsze prace nad rozwojem innowacji w budownictwie organowym.

Czy można zobaczyć je osobiście?

Oczywiście! Trzeba jednak mieć na uwadze, że instrument cały czas powstaje, a jego finalna forma gotowa będzie w okolicach wakacji. To wtedy będzie można w pełni cieszyć się jego brzmieniem. Wszystkich zainteresowanych tematem zapraszam serdecznie do pracowni FabLab powered by Orange w Warszawie, przy ulicy Twardej 14/16, gdzie organy powstają i nabierają kształtów.

Dziękuję! Powodzenia w doprowadzeniu dzieła do końca 🙂

Udostępnij: To co wymyśliłem ma sens, mimo, że jest trochę szalone

Odpowiedzialny biznes

Biurowe ogrody, domowy kompostownik i bioplastiki – poznaj nowe pomysły z Maker Woman

24 kwietnia 2019

Biurowe ogrody, domowy kompostownik i bioplastiki – poznaj nowe pomysły z Maker Woman

W FabLabie przy Twardej w Warszawie powstają naprawdę niezwykłe rzeczy.

Czytaliście wcześniej o meblu Kasi Dychy, oddychaczu Ani Wójcik, multimedialnym teatrze Karoliny czy startupie Asi, a nawet aplikacji do recyclingu. Za nami już 4 edycje projektu Maker Woman,  który zgromadził prawdziwie kreatywne kobiety z nowatorskimi pomysłami. Zaawansowane szkolenia i dostęp do parku technologicznego naszej pracowni pozwolił im przygotować innowacyjne prototypy. Poznajcie niektóre z nich:

Kafelki do łazienki ze skórek pomarańczy?

Dlaczego nie! Weronika Banaś stworzyła serię przedmiotów wykonanych z alternatywnych materiałów ekologicznych. Weronika tworzy własne, biodegradowalne materiały, z których można wykonać np. zegar czy ramę lustra.

Opracowała autorską procedurę ekologicznego materiału, wykorzystując węglan wapnia, drewniany pył z frezarki CNC, biopolimery, klej rybi, sok z buraka. Wykonała też bioplastik, w którym skorzystała z odpadów poprodukcyjnych z pomarańczy i jabłek i fluorescencyjnych barwników spożywczych.

–  Projektowanie jest dla mnie procesem, w którym liczy się każdy detal. Staram się tworzyć rzeczy świadomie, z myślą o formie, produkcji i potrzebach użytkownika – mówi Weronika.

Weronika Banaś, „I am not forever”

Ogród do nowoczesnego biura

Sylwia stworzyła miniaturowy ogródek z elektronicznym czujnikiem wilgotności gleby. Mieści się on w niewielkiej drewnianej donicy o minimalistycznym, eleganckim wyglądzie. Przedmiot jest inspirowany japońską sztuką saikei oraz ogrodami w butelce. Powstał z myślą o osobach przemęczonych, zapracowanych, pracujących długo przy komputerze. Do stworzenia ogrodu Sylwia wykorzystała frezarkę CNC, elektronikę z diodami LED sygnalizującymi konieczność podlania. Sylwia wkomponowała w ogród także naturalną skałę, styrodur oraz elementy z żywicy epoksydowej. Widoczne rośliny to mchy, sukulenty i takie, które nie wymagają intensywnej pielęgnacji.

Sylwia skończyła ogrodnictwo na SGGW w Warszawie. Po zakończeniu projektu planuje kontynuować ideę mini landscape, by stworzyć elegancki, prestiżowy produkt przeznaczony na sprzedaż.

Sylwia Panter, Mini landscape

Kompostowanie w… kuchni

Celem Dominiki była popularyzacja kompostowania miejskiego, a nawet domowego. Wbrew obiegowej opinii, dobrze prowadzony kompost nie ma nieprzyjemnego zapachu. Opracowała prototyp domowego kompostownika, który pełni jednocześnie funkcję estetycznego mebla. Ma niewielkie rozmiary i przypomina komodę, może być wykorzystany nawet w niewielkich kuchniach.

Dominika z wykształcenia jest plastyczką i edukatorką, od dłuższego czasu uczy kompostowania.

Dominika Dzieniszewska, Wermikompostownik

Maker Woman to projekt Stowarzyszenia Robisz.to prowadzony we współpracy z Fundacją Orange. Opisy innych projektów i dodatkowe informacje znajdziecie na stronie www.fablabtwarda.pl/makerwoman.

Zdjęcia: Alicja Szulc

Udostępnij: Biurowe ogrody, domowy kompostownik i bioplastiki – poznaj nowe pomysły z Maker Woman

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej